piątek, 19 lutego 2016

Moje włosy nie polubią się z firmą Balea.

Już nie pierwszy raz podchodziłam z nadzieją do nowych kosmetyków Balea.
Jedne spisują sie świetnie,inne niekoniecznie. Dzięki wujkowi mam możliwość testowania różnych produktów,z czego sie ogromnie cieszę.
Nie lubię zamawiać ich on-line,bo ceny są 2x droższe.
Dziś naskrobię kilka słów o szamponie Cool Blossom. Z recenzją zwlekałam od stycznia,co widać na załączonym obrazku.

Od producenta:
Balea Jeden Tag Shampoo Cool Blossom 300 ml
Szampon o egzotycznym i odświeżającym zapachu kwiatów moreli oraz pomarańczy.
Receptura z vitaminą b3 oraz priovitaminami b5.
Do każdego rodzaju włosów.

Szampon jak przystało na firmę Balea,opakowanie wygląda prześlicznie i jest wykonane z całkiem dobrego plastiku.
Zamykane na klik nie stawiają oporu przed otwarciem,nawet gdy mamy mokre dłonie.

W środku znajdziemy szampon o lejącej się konsystencji,która świetnie się pieni.
Bardzo mała ilość produktu zupełnie wystarczy do umycie włosów.
Posiada przyjemny aromat,który czuć godzinami nie tylko na głowie. Zapach unosi się również w mieszkaniu.

Szampon bardzo dobrze rozprowadza się i zmywa.
Nie plącze pasm,ale nie o tym mowa.
Dosłownie za każdym razem gdy użyję produktu Belea, dostaję okropnego łupieżu..
Włosy po wysuszeniu są oklepnięte,mam wrażenie że nie domyte.
Nie ważne,którą wersję wybiorę następnego dnia widzę brzydkie białe płatki na mojej głowie.

Minusem również jest dostępność,bo w Polsce ciężko kupić je stacjonarnie.
Można dostać je w sklepach internetowych lub punktach z zagraniczną chemią.
Kosztuje w granicy 5-6zł. Ceny kosmetyków Balea są zbliżone do produktów Isany.

Niestety pomimo pięknego zapachu,szampon nie ździałał u mnie nic. 
Wręcz pogorszył sprawę i musiałam zmagać się z śnieżycą.

Jak u Was spisują się kosmetyki Balea?


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka