środa, 12 czerwca 2019

Enzymatyczno-mechaniczny peeling żelowy od Nature Queen. Kit czy hit?

Miałam ogromną przyjemność już po raz kolejny wypróbować nowości Nature Queen. Poprzednim razem dostałam paczuszkę zaopatrzoną w olejki i glinkę, tym razem w kopercie znalazłam trzy opakowania peelingu, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Polubiła go również moja siostra, rezultat był widoczny gołym okiem od pierwszego użycia.


O produkcie:
Enzymatyczno-mechaniczny peeling żelowy do twarzy to delikatna
formuła stworzona dla klientów najbardziej wymagających.

WARTO WIEDZIEĆ:
Połączenie enzymatycznego, jak i ziarnistego działania peelingu sprawia, że
skóra staje się gładka i miękka o ujednoliconym kolorycie.
Naturalny enzym występujący w owocach papai rozpuszcza martwą, zrogowaciałą
warstwę naskórka, a drobinki orzecha włoskiego pozwalają ją usunąć.
Zawartość panthenolu oraz bromelainy łagodzi podrażnienia, a skóra staje się piękna i pełna blasku.

SPOSÓB UŻYCIA:
Na wilgotną skórę niewielką ilość peelingu nanieść kolistymi ruchami, pozostawić na skórze 5-10 minut, dla uzyskania dodatkowego efektu peelingu mechanicznego masować skórę twarzy.
Następnie dokładnie spłukać.
Stosować dwa razy w tygodniu.

SKŁADNIKI AKTYWNE:
Witamina B5, eksfoliator oraz ekstrakt z orzecha włoskiego, bromelaina, papaina.

Skład: Aqua, Glycerin, Juglans Regia Powder, Sodium Acrylates Copolymer, Parfum, Propenediol, Polisorbate-20, Panthenol, Caprylyl Glycol, Lecythin, Juglans Regia Leaf Extract, Bromelain, Papain, Caprylhydroxamic Acid, Cl 75810

Opakowanie: Peeling został umieszczony w saszetce, którą można podzielić na dwie części. Każdą z nich jestem w stanie użyć 2 razy, czyli w prostego rachunku wychodzi, że kosmetyk wystarczył mi na 4 zabiegi złuszczające. Szata graficzna przyciąga wzrok, na opakowaniu znajdziemy najważniejsze informacje o produkcie. Poręczne opakowanie jest dość małe, dlatego zmieści się w kosmetyczce, można zabrać je na wyjazd.

Zapach: Ciężko mi określić dokładne nuty zapachowe. Wyczuwam zarówno świeże owoce, jak i aromatyczne kwiaty. W każdym razie kompozycja jest bardzo przyjemna, umila zabieg złuszczający.

Konsystencja: Zielonkawy żel skrywa w sobie malutkie, brązowe drobinki. Przyjemnie się aplikuje, nie spływa z twarzy podczas "noszenia". Pomimo mojej delikatnej skóry nie zauważyłam podrażnienia czy przesuszenia. Nie odczuwam ciepła czy pieczenia, wszystko było jak w najlepszym porządku.

Działanie: Na samym początku nakładam mazidło na kilka minut, a na samym końcu stawiam na masaż, który dodatkowo pozwala mi na skuteczniejsze złuszczenie naskórka. Produkt rewelacyjnie rozpuszcza skórki, drobinki oczyszczają twarz z wszelkich zanieczyszczeń. W rezultacie cieszę się pięknie oczyszczoną skórą, która w dodatku nabiera blasku. Już od pierwszego użycia mogłam zaobserwować rozjaśnienie przebarwień, koloryt twarzy jest zdecydowanie wyrównany. Przez długi czas pozostaje gładka i ładnie napięta.

Cena i dostępność: Kosmetyki Nature Queen można kupić między innymi w drogerii Pigment, Wispol czy Vica. Dostępne są również w sklepach internetowych np. : Cocolita, Minti Shop, Ekobieca itd. Za saszetkę zapłacimy około 10 zł (czyli 2,50 zł za jeden zabieg). Sądzę, że jest to korzystna kwota.

Podsumowanie: Użyłam i pokochałam. Moja skóra już dawno nie była tak porządnie oczyszczona, zniknęły wszelkie skórki, które były moim utrapieniem. Naturalne kosmetyki NQ i tym razem mnie nie zawiodły.

Znacie kosmetyki tej marki? Może mieliście okazję poznać peeling?

czwartek, 6 czerwca 2019

Co to był za peeling! Fitokosmetik scrub do ciała Intensywna pielęgnacja.

Już od dłuższego czasu miałam w planach zakup peelingów w wiaderkach od Fitokosmetik. Spośród oferty wybrałam dwa, a dzisiaj skupię się na wersji cukrowej, która niesamowicie mnie zaskoczyła.



O produkcie:
Naturalny peeling do ciała - intensywna pielęgnacja. Stworzony na bazie olejku migdałowego i soku z żurawiny. Delikatnie oczyszcza skórę, odmładza i podciąga skórę. Jego aromat poprawia humor. Peeling efektywnie nawilża i regeneruje elastyczność skóry. Skóra staje się bardziej elastyczna.
Naturalne ekstrakty mają silne właściwości liftingujące, tonizujące i odmładzające skórę, nadają dobre samopoczucie. Czarujący aromat sprawi, iż poczujesz się jak w prawdziwym salonie SPA.

Składniki aktywne:
- Olejek migdałowy efektywnie nawilża i regeneruje elastyczność skóry.
- Sok z żurawiny również podciąga skórę, robi ją bardziej elastyczną.

Skład: Sucrose, Butyrosperum Parkii, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Lycium Barbarum Extract, Aqua, Vitis Vinifera Seed Powder, Glycerin, Wheat Germ Oil, Xanthan Gum, Vaccinium Vitis-Idaea Extract, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbic Acid, CI 75125.

100% Naturalny bez SLS,GMO i Parabenów.

Opakowanie: Jestem zauroczona tymi małymi wiadereczkami, które mieszczą w sobie 155 ml peelingu. Barwna szata graficzna przyciąga wzrok, bez znajomości języka bezproblemowo możemy dowiedzieć się o składnikach zawartych w produkcie. Małym minusem może być sposób wydobywania mazidła, najlepiej użyć do tego plastikowej łyżeczki lub patyczka, ponieważ przez kontakt z wodą peeling cukrowy będzie do niczego.

Zapach: Jestem w nim szaleńczo zakochana. Każdy, kto lubi aromat cierpkiej żurawiny oraz świeżych, soczystych winogron (takich z własnego ogródka) na 100% będzie zadowolony z zapachu. Słodkie nuty umilają domowe spa, kąpiel staje się o wiele przyjemniejsza.

Konsystencja: Peeling w buraczkowym odcieniu skrywa w sobie mnóstwo cukrowych drobinek, które są niesamowicie skuteczne, świetnie drapią, jednak nie podrażniają. Kosmetyk jest delikatnie lepki, jednak w kontakcie z wilgotną skórą staje się przyjemny w obsłudze. Z czasem cukier się rozpuszcza, więc nie brudzi brodzika. Kosmetyk pozostawia na ciele warstwę, olejek zawarty w składzie dodatkowo nawilża, chroni przed przesuszeniem.

Działanie: Produkt świetnie oczyszcza, ciało jest pozbawione wszelkich suchych skórek. Pozostaje gładkie, przyjemnie napięte, mam wrażenie, że skóra jest ładnie rozjaśniona. Masaż cukrowymi drobinkami sprawia, że nabiera jędrności i sprężystości.

Cena i dostępność: Kosmetyki marki Fitokosmetik można kupić w sieci. Ceny peelingów wahają się w granicy 6-7 złotych.

Podsumowanie: Nieziemsko cudowny aromat oraz rewelacyjne działanie, produkt naprawdę przypadł mi do gustu, zapewne będę do niego powracać.

Lubicie ścieraki zawierające cukier?

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Mój sposób na ekspresowe odżywienie skóry. Fitokosmetik maseczka do twarzy na kozim mleku.

Maseczki do twarzy firmy Fitokosmetik znam i używam od kilku miesięcy, każde opakowanie kupiłam już kilkakrotnie, za każdym razem byłam tak samo zachwycona rezultatem. Kilka z nich doczekało się recenzji, teraz przyszła pora na mojego faworyta. Mowa oczywiście o odżywczej maseczce z dodatkiem koziego mleka.


O produkcie:
Naturalna odżywcza maseczka na twarz z koziego mleka z olejem lnianym i truskawkami dla wszystkich rodzajów skóry. Mleko kozie, olej lniany i truskawki to najskuteczniejszy, staromodny przepis na głębokie odżywienie skóry.

Naturalna gęsta odżywcza maseczka na kozie mleko natychmiast zmiękcza i wygładza, usuwa uczucie napięcia i łuszczenia, usuwa ślady zmęczenia i napięcia, zapewnia zdrową cerę i elastyczność. Olej lniany aktywnie odżywia i nawilża skórę, zapobiega przedwczesnemu starzeniu się, wyciąg z truskawek wygładza zmarszczki, napina pory, poprawia ulgę w twarzy.

Działanie:
- zmiękcza i nawilża skórę
- odświeża i usuwa oznaki zmęczenia
- wygładza zmarszczki
- tonizuje i działa ściągająco
- zwęża rozszerzone pory

Zalety:
- bogata formuła zawierająca naturalne składniki
- odpowiednia do każdego rodzaju skóry

Rezultat: promienna, wypoczęta, gładka i delikatna skóra przez wiele lat!

Skład: Aqua, Betula Alba Leaf Water, Prunus Amygdalus Oil, Grape Seed Oil, Tilia Cordata Flower Water, Lineseed Oil, Glycerin, Caprylic / Capric Triglycerides, Fragaria Vesca Fruit Extract, Whey Protein, Glyceryl Monostearate, Glyceryl Stearate, Xanthan Gum, Acrylates/Vinyl Isodecanoate Crosspolymer, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Opakowanie: Saszetka o pojemności 25 ml wystarcza mi na 3-4 użycia. Estetyczna, barwna szata graficzna zachwyciła mnie i zachęciła do zakupu maski. Bez problemu mogę się domyślić składników zawartych w masce. Żałuję jednak, że z tyłu etykiety nie znajdziemy podstawowych informacji w języku angielskim.

Zapach: Jestem nim oczarowana! Kto nie lubi soczystego, owocowego zapachu mlecznego deseru? Aromat przenosi mnie w czasie do dzieciństwa oraz smakowitych lodów domowej roboty, bajka. Na szczęście całość jest przyjemnie świeża, chociaż truskawkowe kosmetyki potrafią być mdłe i męczące. Nuty pozostają wyczuwalne po zmyciu mazidła.

Konsystencja: Kremowa, biała maska o średniej konsystencji rewelacyjnie rozprowadza się po twarzy. Podczas "noszenia" nie spływa oraz nie zastyga, delikatnie wnika w głąb skóry. Pozostałości mogę bezproblemowo zmyć. Produkt jest naprawdę delikatny, nie podrażnia oraz nie powoduje zaczerwienienia czy nieprzyjemnego ściągnięcia.

Działanie: Kosmetyk sprawdzi się szczególnie wieczorem, gdy skóra jest zmęczona. Maska cudownie koi, czuję wyraźną ulgę po nałożeniu jej na twarz, dodatkowo efekt potęguje subtelny chłód. Produkt mocno nawilża i odżywia, naczynka i rozszerzone pory są mniej widoczne. Cera jest pełna blasku, ujednolicona, poprawia się jej odcień, a także jędrność.

Cena i dostępność: Specyfiki marki Fitokosmetik można zamówić w sieci, cena maseczki waha się w granicy 4-5 zł. Sądzę, że jest to korzystna kwota, zwłaszcza że można użyć jej kilkakrotnie.

Podsumowanie: Nie bez przyczyny jest to mój ulubieniec. Kosmetyk koi, przynosi ulgę po długim dniu. Spisze się podczas letnich, gorących dni, gdy cera jest zaczerwieniona i potrzebuje odpoczynku od gorącej temperatury.

Macie ulubioną maseczkę? Jeśli tak, to którą lubicie najbardziej?

niedziela, 2 czerwca 2019

I ja uległam pokusie! Kupiłam kosmetyki w Lidlu. Recenzja kremu do rąk Food for Skin- odżywienie z papają od Cien.

Polubiłam zakupy w Lidlu, spośród kosmetyków Cien wybrałam dwa kremy do rąk. Zauważyłam, że produkty cieszą się ogromną popularnością, w niektórych sklepach były stale wykupione. Gdy zobaczyłam szafę wypełnioną mazidłami, skusiłam się na zakup wersji z papają odpowiedzialną za odżywienie oraz różą zapewniającą odmłodzenie. 


O produkcie:
Odżywienie z papają. Min 95% składników pochodzenia naturalnego.
Każdy rodzaj skóry, szczególnie skóra bardzo sucha, szorstka i wrażliwa.
Krem odżywiający do rąk - Intensywnie regeneruje szorstką i uszkodzoną skórę. Nawilża, odżywia i przywraca dłoniom komfort.
Lekka formuła, błyskawicznie się wchłania, owocowy zapach. 
Produkt przyjazny dla wegan i wegetarian

Skład: Aqua, Glycerin, Coco-Caprylate, Glyceryl Stearate SE, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetearyl Alcohol, Carica Papaya Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Carbomer, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Parfum, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate

Opakowanie: Mała, poręczna tubka swoją szatą graficzną przyciąga wzrok. Barwne opakowanie posiada prostą, estetyczną szatę graficzną, znajdziemy na niej wszelkie informacje o produkcie. Podoba mi się wielkość kremu, ponieważ mieści w sobie 30 ml kremu, dlatego bezproblemowo zmieści się nawet w małej torebce. 

Zapach: Owocowy, świeży aromat jest naprawdę przyjemny. Pozostaje wyczuwalny na dłoniach przez długi czas. 

Konsystencja: Polubiłam delikatną, niezwykle leciutką konsystencję białego kremy.
 W ekspresowym tempie wnika w głąb skóry, nie pozostawia lepkiej, tłustej warstwy. 

Działanie: Moje dłonie mają tendencję do mocnego przesuszenia, są spierzchnięte, wręcz napięte wymagają mocnego nawilżenia. Nie sprzyja im chłodne powietrze oraz moczenie w wodzie, przez co są zaczerwienione.
 Czy krem jest w stanie sprostać moim wymaganiom? 
Produkt już od pierwszych chwil przyjemnie koi, sprawia, że skóra jest cudownie gładka 
i miękka. Kosmetyk zdecydowanie odżywia i nawilża, uratował popękaną skórę na kostkach oraz suche skórki przy paznokciach. Mam wrażenie, że mazidło delikatnie rozjaśnia i ujędrnia, jestem zachwycona działaniem kremu z ekstraktem z papai. 

Cena i dostępność: Kosmetyki Cien są dostępne w Lidlu. Krem jest naprawdę tani, ponieważ kosztuje 3-4 złote.

Podsumowanie: Na samym początku nie liczyłam na ekstra rezultat, jednak produkt z Lidla sprawdził się lepiej od niejednego kremu zakupionego w aptece. Do zakupu zachęcił mnie dodatkowo fakt, że kosmetyki są przyjazne dla wegan. Jeśli tylko mam możliwość, wybieram produkty pozbawione składników pochodzenia zwierzęcego. Gdy spotkam je ponownie w sklepie, na bank zakupię mały zapas.

Miałyście okazję poznać naturalne kosmetyki z Lidla?

wtorek, 28 maja 2019

Maska do twarzy na bazie syberyjskiej szmaragdowej glinki od Fitokosmetik.

Zawsze używałam glinek, które musiałam sama rozrobić. Kombinowałam z hydrolatami, olajkami, lubiłam testować nowe połączenia. Muszę przyznać, że nie zawsze miałam na to czas i chęci, więc często rezygnowałam z nich na rzecz gotowego mazidła. Podczas uzupełniania braków spośród mnóstwa specyfików znalazłam gotową maskę ze szmaragdowej glinki syberyjskiej, którą można bezpośrednio nałożyć na skórę.


O produkcie:
Rosyjska marka FitoKosmetik stworzyła syberyjską glinkę przeciwstarzeniową, która idealnie sprawdzi się do pielęgnacji całego ciała, w tym także osłabionych włosów. Jej regularne używanie znacznie poprawi stan naskórka, a przy tym odbuduje wszelkie uszkodzenia.

Zawarta w formule herbata chińska jest bogatym źródłem fluoru, manganu, żelaza, wapnia, potasu, krzemu, a także witamin A, C, E, K i z grupy B. Obecne polifenole wykazuje silne działanie antyutleniające, opóźniają proces starzenia, regulują pracę gruczołów łojowych.

Olej migdałowy sprawdzi się perfekcyjnie do walki z rozstępami, zmniejsza uczucie suchości, pozbywa się matowego wykończenia i dodaje fryzurze oszałamiającego blasku.

Olej z orzechów laskowych wzbogaca skórę odżywczymi substancjami, wzmacnia wzrost silnych i mocnych pukli, działa tonizująco, przyspiesza regenerację komórek naskórka.

Zielona glinka perfekcyjnie wygładza i napina skórę, doskonale ją oczyszcza i przywraca naturalną elastyczność.

Syberyjska glinka przeciwstarzeniowa do twarzy, ciała i włosów FitoKosmetik to produkt gotowy do natychmiastowego użycia, na którego zachwycające efekty nie będziesz musiała długo czekać.

Skład: Aqua, Camellia Sinensis Leaf Water, Organic Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Corylus Avellana Seed Oil, Green Clay, Caprylic/Capric Triglycerides, Glicerin, Xanthan Gum, Rhodiola Rosea Extract, Sorbus Aucuparia Fruit Extract, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Opakowanie: Małe, plastikowe wiadereczko o pojemności 155 ml mają schludną, prostą szatę graficzną. Pomimo niewielkiej pojemności, kosmetyk jest bardzo wydajny. Stosuję go do pielęgnacji ciała i włosów, spokojnie wystarczy na długie tygodnie.
Wieczko dobrze przylega do opakowania, chroni kosmetyk przed wyschnięciem. Małym minusem może być sposób wydobywania maski, najlepiej skorzystać z poręcznej szpatułki lub pędzelka, aby bezpośrednio nie wkładać do niej palców.

Zapach: Nie spodziewałam się, że mazidło może mieć aż tak przyjemny zapach. Świeży, roślinny aromat dodaje energii, pobudza i odpręża.

Konsystencja: Szmaragdowa glinka jest gęsta, bezproblemowo rozprowadza się po skórze, zastyga w dość szybkim czasie, dlatego należy ją stale zwilżać, aby kompletnie nie wyschła. Kosmetyk można bezproblemowo zmyć z ciała i włosów. Moje pasma są gęste, ale nigdy nie miałam kłopotów z niedomytymi grudkami maski. Maska przypadnie Wam do gustu szczególnie latem, ponieważ po jej nałożeniu czuję przyjemny chłód.

Działanie: Twarz- produkt rewelacyjnie usuwa zanieczyszczenia, dzięki czemu skóra jest czysta, jak po zabiegu w kosmetyczki. Pory są mniej widoczne, twarz nabiera zdrowego blasku i kolorytu. Kosmetyk pozostawia satynowe wykończenie, pomaga w szybszej regeneracji drobnych niedoskonałości. Twarz po 15-minutowym spa nabiera jędrności, jest ładnie napięta.

Włosy- obawiałam się nakładania glinki na włosy, jak się później okazało, bezpodstawnie. Produkt przedłuża świeżość, pasma są uniesione od nasady. Po zmieszaniu maseczki z cukrem i szamponem otrzymałam genialny peeling, który usuwa wszystko z powierzchni skóry. Kosmetyk nie podrażnił, wręcz pomógł mi z łupieżem, którego nabawiłam się przez nieodpowiedni szampon.

Cena i dostępność: Za wiaderko z cudowną zawartością kosztuje około 6 złotych. Uważam, że cena jest bardzo atrakcyjna i korzystna. Kosmetyki Fitokosmetik można zamówić w sieci, są dostępne w wielu drogeriach internetowych.

Podsumowanie: Osobiście jestem w niej zakochana. Polubiła ją nawet moja siostra. Maska sprawdziła się w 100%, a przy tym była łaskawa dla mojej naczynkowej, wrażliwej skóry. Produkt pomimo oczyszczenia zapewnia też odżywienie, nie czuję efektu ściągnięcia. Cera nie jest podrażniona czy zaczerwieniona.

Używacie glinek? Jeśli tak, to którą lubicie najbardziej?

niedziela, 26 maja 2019

Szampon oczyszczający Węgiel Aktywny & Melisa BIO- Alterra.

Szczerze? Nie pamiętam, kiedy ostatni raz kupiłam szampon w drogerii stacjonarnej, ponieważ zawsze zamawiam wschodnie specyfiki w sieci. Przeglądając asortyment Rossmanna zaciekawiła mnie jednak wersja z węglem marki Alterra. Potrzebowałam produktu, który oczyści skalp oraz odświeży moje cienkie, lecz gęste pasma.
Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie miałam okazji używać kosmetyków tej firmy, obecnie mam w planach zakup kilku kosmetyków.


O produkcie:
Szampon oczyszczający Węgiel Aktywny & Melisa BIO. Do szybko przetłuszczających się włosów. Bez silikonów. Kosmetyki naturalne Alterra z ekstraktem z rumianku BIO. Usuwa z włosów resztki produktów kosmetycznych i odświeża skórę głowy.

Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. Szampon oczyszczający Alterra zawierający kompozycję składników aktywnych takich jak węgiel aktywny, ekstrakt z rumianku BIO i melisy BIO, które łagodnie oczyszczają włosy i odświeżają skórę głowy. Włosy dają się łatwo rozczesywać, stają się bardziej elastyczne i uzyskują naturalny jedwabisty połysk. Składniki aktywne dokładnie i intensywnie usuwają z włosów resztki produktów kosmetycznych, jednocześnie nie wysuszając włosów.

Produkt godny zaufania:
- nie zawiera syntetycznych barwników i substancji zapachowych,
- nie zawiera silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych,
- składniki roślinne pochodzą o ile to możliwe z rolnictwa ekologicznego i dziko rosnących zbiorów,
tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie

Skład: Aqua, Glycerin, Coco-Glucoside, Lauryl Glucoside, Sodium Coco-Sulfate, Betaine, Citric Acid, Arginine, Levulinic Acid, Disodium Cocoyl Glutamate, Parfum**, Xanthan Gum, Glyceryl Oleate, PCA Glyceryl Oleate, Sodium PCA, Zinc PCA, Sodium Levulinate, Linalool, p-Anisic Acid, Sodium Chloride, Sodium Cocoyl Glutamate, Charcoal Powder, Alcohol, Limonene, Geraniol, Citral, Citronellol, Chamomilla Recutita Flower Extract*, Melissa Officinalis Leaf Extract*, Calcium Sulfate, Magnesium Sulfate, Tocopherol, Hydrogenated palm Glycerides Citrate, Lecithin, Ascorbyl Palmitate.

*z rolnictwa ekologicznego **składniki naturalnych olejków eterycznych

Opakowanie: 200 ml butelka wykonana z porządnego plastiku posiada dość prostą szatę graficzną. Na etykiecie znajdziemy najważniejsze informacje o produkcie. Otwór opakowania jest mały, więc nie sposób wylać zbyt dużej ilości szamponu. Zatrzask porządnie przylega, jednak nie ryzykowałabym z zabieraniem go w podróż.

Zapach: Kocham zapach melisy, cudowny, świeży, delikatnie cytrusowy aromat. Nuty zapachowe pozostają wyczuwalne na pasmach.

Konsystencja: Grafitowy szampon o żelowej, średnio gęstej konsystencji wytwarza mnóstwo piany, która z szarej zmienia swój kolor w białą.

Działanie: Płyn świetnie oczyszcza skalp, radzi sobie z wszelkimi zanieczyszczeniami, a także z wcześniej nałożonymi olejami/odżywkami. Z racji tego, że szampon porządnie myje, włosy są poplątane. Pasma są szorstkie, wręcz tępe i skrzypiące, jednak nałożenie maski rozwiązuje ten problem. Mnie to jednak nie przeszkadza, ponieważ produkt genialnie podnosi pasma u nasady, nie są tak przyklapnięte. Optycznie jest ich o wiele więcej.
Czy kosmetyk spełnia swoje działanie? Osobiście nie mam do niego zastrzeżeń, ponieważ nawet po dwóch dniach pasma wyglądają świeżo i wyjściowo, bije od nich niesamowity blask.

Cena i dostępność: Kosmetyki Alterra można kupić w drogerii Rossmann. Szampon jest naprawdę tani, ponieważ za 200 ml buteleczkę zapłacimy około 9 zł.

Podsumowanie: Sądzę, że szampon sprawdzi się latem, gdy będę potrzebowała mocniejszego oczyszczenia moich gęstych pasm. Aromat melisy dodatkowo mnie zachęca do ponownego zakupu.

Czy miałyście już okazję używać produktów z węglem aktywnym?

piątek, 24 maja 2019

Idealnie wiosenny/letni zapach od Elizabeth Arden- Green Tea Nectarine Blossom.

Po raz pierwszy miałam styczność z zapachem Green Tea Nectarine Blossom zimą zeszłego roku. Zakochałam się w nim na zabój, lecz cena drogeryjna skutecznie mnie odstraszyła i porzuciłam pomysł zakupu. Produkty Elizabeth Arden towarzyszą mi nieprzerwanie od 4 lat, często sięgam po ich wody toaletowe. Wiem, że marka zbiera mnóstwo pochwalnych, ale też negatywnych opinii. Wszystko za sprawą mocnych, kwiatowych akordów, które nie każdemu przypadną do gustu.


O zapachu:
Woda toaletowa Green Tea Nectarine Blossom od Elizabeth Arden to niezwykle pobudzający i energetyzujący zapach, który stanowi niebywałą mieszankę soczystych owoców i intensywnych aromatów kwiatowych. Zapach ten w cudowny sposób przywodzi na myśl upalne, letnie dni, gorące promienie słońca, które nastrajają optymizmem i radością. W nutach górnych uwalnia się brzoskwinia, bergamotka, owoce egzotyczne i zielona herbata, w nutach środkowych znaleźć możemy brzoskwinię i akordy kwiatowe, natomiast baza zapachu otula ciepłymi nutami piżmowymi.

Akord bazowy piżmo
Akord wysoki (głowa) brzoskwinia, bergamotka, owoce egzotyczne, zielona herbata
Akord średni (serce) zielona herbata, owoc nektarynki, kwiat nektarynki

W estetycznym, pomarańczowym kartoniku znajdziemy szklany flakonik o pojemności 100 ml. Po zapoznaniu się z ofertą sklepów zauważyłam, że istnieje również możliwość zakupu mniejszego opakowania. Szata graficzna buteleczki jest niezwykle prosta, całość prezentuje się dziewczęco i wiosennie.

Co mogę powiedzieć o zapachu? Woda toaletowa pięknie rozwija się na skórze. Na samym początku czuję rześkie, świeże nuty. Bezproblemowo mogę odróżnić czystą, cytrusową bergamotkę oraz soczyste owoce egzotyczne. Kilka sekund po rozpyleniu mogę go porównać do apetycznego soku tropikalnego, z czasem staje się subtelniejszy i słodszy. Pojawia się soczysta nektarynka, całość tworzy niezwykle zgraną kompozycję. Zapach sam w sobie jest niezwykle przyjemny, delikatny, sprawdzi się idealnie podczas ciepłych dni.
Małym minusem może być trwałość wody, ponieważ na moim ciele wyczuwam ją do 4-5 godzin.

Cena i dostępność? Kosmetyki Elizabeth Arden można kupić w drogeriach stacjonarnych (np. Rossmann, Natura) oraz wielu sklepach internetowych. Ja swój flakonik zamówiłam w sieci za ok. 40 zł. Cena regularna sięga nawet i 120 zł, dlatego warto szukać korzystnych ofert.

Woda toaletowa przypadła mi do gustu, w żadnym wypadku nie jest mdła i nudna. Jak już wspomniałam, jedynym minusem jest trwałość. Zapach unosi się na skórze jak zwykłe mgiełki.

Lubicie perfumy Elizabeth Arden? Jeśli tak, który aromat najbardziej przypadł Wam do gustu?
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.