poniedziałek, 12 listopada 2018

Pierwsze wrażenie. Fitokosmetik - Maska do Wszystkich Rodzajów Włosów Jajeczna z Mlekiem i Miodem - Nawilżenie i Odżywienie.

Od kiedy ścięłam włosy o ponad 35-40 cm mogę pozwolić sobie na wypróbowanie mazideł w saszetkach, dlatego jakiś czas temu podczas zakupów wypatrzyłam maskę Fitokosmetik z dodatkiem jajek, mleka i miodu. Moje pasma wręcz przepadają za tymi dodatkami, więc długo nie zastanawiałam się nad wykonaniem zabiegu odżywczego.


O produkcie:
Seria masek do włosów „Ludowe Recepty” zawiera naturalne składniki od lat stosowane przez nasze mamy i babcie w pielęgnacji włosów. Naturalna maska jajeczna do wszystkich typów włosów zawiera: żółtko jajka, białka mleka oraz miód dzięki temu włosom zostaje przywrócony naturalny poziom nawilżenia, składniki te wpływają korzystnie na wzmocnienie cebulek włosowych, nadają włosom elastyczności, napełniają je witalnością i energią, wzmacniają włosy oraz poprawiają ich elastyczność.

Regularne stosowanie maski skutecznie pomoże zregenerować, wzmocnić i przyspieszyć wzrost włosów, staną się jedwabiście gładkie i odzyskają naturalny połysk.

Składniki aktywne:
Masło shea - zapewnia nawilżenie włosom suchym, przesuszonym oraz uszkodzonym – od cebulki włosa aż po sam jego koniec, wspomagając jego regenerację oraz ochronę przed warunkami atmosferycznymi. Rewelacyjnie poprawia kondycję włosom kruchym. Wchłania się przy okazji w powierzchnię skóry głowy, przyjemnie ją nawilżając nie blokując przy tym porów i cebulek. Szczególnie polecane jest do regeneracji włosów po farbowaniu, ondulacji i suszeniu. Przywraca naturalny połysk włosom.

Olej z kiełków pszenicy - dostarcza włosom wielu substancji odżywczych i doskonale je pielęgnuje. Jest olejem bogatym w lecytynę, kwas palmitynowy, linolowy, olejowy, linolenowy i archaidowy. Regeneruje wnętrze włosa, zapobiega dalszym uszkodzeniom, odtwarza naturalną osłonkę i wygładza ich powierzchnię, chroni je przed uszkodzeniami spowodowanymi przez ciepło i promieniami UV. Odżywia skórę głowy, wspomaga wzrost włosów, nawilża je.

Proteiny mleka - nieocenione źródło witamin, minerałów i mikroelementów, które stymulują przebieg procesów metabolicznych w korzeniach włosów i przyspieszają ich wzrost. Ponadto kwas mlekowy stymuluje regenerację włosów i zwiększa ilość cebulek będących w fazie wzrostu. Naturalne proteiny odbudowują keratynową warstwę włosa, zapobiegają łamliwości i wydłużają życie włosów.

Miód - powszechnie stosowany w pielęgnacji włosów, zawiera glukozę, fruktozę, kwasy organiczne takie jak jabłkowy, cytrynowy, winowy i mlekowy, ponadto białka i aminokwasy. Jest także źródłem składników mineralnych takich jak żelazo, mangan, kobalt i magnez, oraz witamin A, C i K oraz witamin z grupy B. Stymuluje cebulki włosowe przyspieszając w ten sposób wzrost włosów, dba o ich odpowiedni poziom nawilżenia, zapobiega wypadaniu, eliminuje łupież, odżywia skórę głowy. Sprawia, że włosy stają się miękkie, jedwabiste, pełne blasku.

Olej jojoba - cenne źródło witaminy E i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Efektywnie wzmacnia cebulki włosowe, stymuluje ich wzrost, przeciwdziała podrażnieniom, normalizuje pracę gruczołów łojowych. Organiczny olej z zebranych ręcznie w samym sercu tajskich tropików orzechów jojoba, odżywia i chroni włosy przed negatywnym oddziaływaniem zanieczyszczonego środowiska. Nawilża i odżywia włosy, zmiękcza je, nadaje im sprężystości, miękkości i puszystości, nadaje włosom połysk, zapobiega rozdwajaniu końcówek. Łagodzi stany zapalne skóry głowy, przyspiesza regenerację komórek, pomaga w walce z łupieżem.

Panthenol - jest pochodną witaminy B5 a ze względu na swoją stabilność od dawna jest stosowany w kosmetyce. Jest on jedną z substancji, której nie wyparły żadne nowości, po prostu jest on niezastąpiony. Witamina B5 czyli kwas pantotenowy jest naturalnym składnikiem występującym w skórze i włosach, niezbędnym do ich prawidłowego formowania się. D-pantenol działa łagodząco i przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienie i swędzenie. Bardzo dobrze tolerowany przez skórę, nie podrażnia, ani nie uczula.

Lecytyna z żółtka - zamyka łuski włosów, uzupełnia niedobory we włóknie, odżywia skórę głowy i włosy, wygładza je, zapobiega ich wypadaniu, wzmacnia ich naturalną barierę ochronną. Jest naturalnym przeciwutleniaczem, ma właściwości zmiękczające i nawilżające. Żółtko wzmacnia i regeneruje włosy, zamyka łuski nadając im blasku, miękkości, większej objętości i sprężystości. Zapobiega ich wysuszeniu i rozdwojeniu końcówek.

Skład: Aqua, Glyceryl Monostearate, Behenamidopropyl Dimethylamine, Butyrospermum Parkii (masło shea), Triticum Vulgare Oil (olej z kiełków pszenicy), Whey Protein (proteiny mleczne), Bees Honey Extract (ekstrakt miodu), Simmondsia Chinesis Oil (olej jojoba), Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Dimethicone, Panthenol (prowitamina B5), Perfum, Ovum Oil (lecytyna jajka) Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Opakowanie: Podoba mi się barwna, mała saszetka o pojemności 30 ml, która idealnie nada się do podróży. Z racji tego, że na opakowaniu znajdziemy napisy wyłącznie w języku rosyjskim, z tyłu została umieszczona naklejka z polskimi objaśnieniami. Torebeczka z boku ma małe nacięcie, dlatego bezproblemowo mogłam otworzyć maskę nawet mokrymi dłońmi.

Zapach: Nie wyczuwam tu mleka ani miodu. Aromat maski jest obłędny, ciężko mi porównać go do znanych kosmetyków i zapachów. Przypomina mi jednak profesjonalne mazidła lub dobrej jakości perfumy, cieszę się, że pozostaje wyczuwalny na pasmach po ich wyschnięciu.

Konsystencja: Biała, kremowa maska o dość gęstej konsystencji rewelacyjnie rozprowadza się po włosach, nie sprawia problemu podczas zmywania. Kosmetyk nie obciąża pasm, po umyciu wyglądają naprawdę nieziemsko. Produktu jest sporo, spokojnie wystarczy na 2 użycia.

Działanie: Od samego początku byłam niezwykle zaskoczona, produkt ładnie rozplątuje i wygładza poplątane włosy podczas zmywania. Po wyschnięciu pasma nabierają niezwykłej lekkości i blasku, stają się cudownie miękkie, a zarazem zdyscyplinowane i dociążone. Kosmetyk rewelacyjnie odżywia i nawilża, pasma po rozczesaniu są wręcz śliskie.
Już przy pierwszym użyciu mogłam zauważyć przyjemny rezultat, żałuję, że nie jest dostępna w opakowaniach o większej pojemności.

Cena i dostępność: Produkty Fitokosmetik są tanie, ta maseczka kosztuje mniej więcej 3 zł i można dostać ją w sieci lub dobrze zaopatrzonych sklepach z zagranicznymi kosmetykami.

Podsumowanie: Czy jestem zadowolona? Jestem zachwycona! Mazidło spisało się na 6 z plusem, koniecznie muszę zrobić jej zapas.

Lubicie rosyjskie kosmetyki?

niedziela, 11 listopada 2018

#6 Niedzielny manicure. Jak na paznokciach prezentuje się połyskujący top od Born Pretty?

Zamówiłam i leżał, czekał na odpowiedni moment. Mowa o pięknym, połyskującym lakierze, który na paznokciu wygląda magicznie. Zestawiłam go z błękitem, który podoba mi się u innych, lecz nigdy nie mogłam się do niego przekonać na własnej płytce.
W dzisiejszym poście pokażę Wam rezultat, na tygodniu zaś możecie spodziewać się recenzji tych dwóch perełek. Lakier Wet n Wild znam od dłuższego czasu, bardzo chcę podzielić się z Wami moją opinią.
Nie przedłużając, zapraszam do mnóstwa zdjęć :)

Które produkty wykorzystałam do zmalowania pazurków?
- niebieski lakier o żelowym wykończeniu Wet n Wild o nazwie Peri-wink-le of an Eye
- top, kameleonowe płatki Born Pretty o nazwie Rose of no Man's Land
- lakier nawierzchniowy Pablo Color

Dlaczego zdecydowałam się na takie zestawienie?
Zrezygnowałam z hybryd, dlatego wykorzystałam produkt o wykończeniu żelowym, który wyglądem je przypomina. Uwielbiam wszelkiego rodzaju pyłki i często używałam takich połyskujących płatków, dlatego ten top jest dla mnie prawdziwym wybawieniem. Różowo-zielonkawo-fioletowe drobinki wyglądają wystrzałowo, w świetle przypominają holograficznego kameleona. BOMBA!

Co obecnie nosicie na paznokciach? Pochwalcie się w komentarzach.


czwartek, 8 listopada 2018

Perełka firmy Art de Lautrec. Genialny tusz do rzęs, który pięknie wydłuża, pogrubia i podkreśla.

Do tej pory ukazały się dwie recenzje maskar, dzisiaj przyszedł czas na ostatnią. Zostawiłam ją sobie na sam koniec, ponieważ to moja osobista perełka. Firma Ados nie jest mi obca, ale nie miałam pojęcia, że jest także dystrybutorem marki Art de Lautrec. W paczce znalazłam kredkę do brwi, serum oraz tusz, o którym chcę dziś opowiedzieć.


O produkcie:
Innowacyjny produkt z linii Black&White, który łączy w sobie właściwości odżywki i mascary. Nadaje czarny kolor, wzmacnia i regeneruje oraz pobudza wzrost rzęs. Zawiera olejek rycynowy, który pielęgnuje i chroni rzęsy przed wypadaniem, a zawarte w nim kwasy tłuszczowe omega-6 pobudzają wzrost włosów. Odżywka z mascarą zapewnia zdrowy wygląd, rzęsy stają się gęstsze, dłuższe i mocniejsze.

Opakowanie: Podoba mi się kartonik chroniący produkt przed otwarciem przez niepożądane osoby. Zauroczyła mnie prosta, minimalistyczna szata graficzna.
Na opakowaniu znajdziemy najważniejsze informacje o produkcie, wygląd ogólny przypadł mi do gustu. Plastikowa tubka skrywa w sobie 9 ml czarnej mazi.

Szczoteczka: Aplikator jest niezwykle poręczny, silikonowe włoski bardzo ładnie rozdzielają rzęsy. Otwór opakowania jest mały, dzięki temu szczoteczka nabiera odpowiednią ilość produktu. Szczotka dociera do każdego miejsca na powiece, nie mam problemu z pomalowaniem dolnych i górnych rzęsisk.

Konsystencja/kolor/pigmentacja: Piękna, mocna czerń ładnie podkreśla drobne rzęsy. Na samym początku tusz jest dość mokry, jednak z czasem staje się przyjemniejszy.
Tak jak już wspomniałam, dzięki swojej konsystencji produkt podczas kilku pierwszych użyć delikatnie sklejał włoski, za każdym razem musiałam sięgać po dodatkową szczoteczkę w celu ich rozdzielenia. Produkt szybko zastyga, chociaż należy uważać, aby nie odbić szczoteczki podczas wykorzystywania makijażu.

Działanie: Na zdjęciu możecie zauważyć, że kosmetyk rewelacyjnie wydłuża i podkręca moje liche włoski, rezultat bardzo przypadł mi do gustu, ponieważ solo są o połowę krótsze.
Nie mogę na nic narzekać, tusz nie powoduje łzawienia i podrażnienia wrażliwych oczu, a do tego nie powoduje nadmiernego wypadania rzęs.

Trwałość: W ciągu dnia nie muszę obawiać się o makijaż, produkt nie kruszy się, nie tworzy efektu pandy. W idealnym stanie dotrwa aż do samego demakijażu. Z racji tego, że nie jest to wersja wodoodporna, należy uważać na deszcz i łzy.

Cena i dostępność: Maskara jest naprawdę tania, ponieważ kosztuje ok. 11-12 zł. Do tej pory widziałam, że kosmetyki Art de Lautrec można dostać w sieci.

Podsumowanie: Z całej trójki właśnie ten jest najlepszy. Pięknie pogrubia, rozdziela, wydłuża, rewelacja!

Jestem ciekawa, jaki tusz jest Waszym ulubionym?

wtorek, 6 listopada 2018

Czerwień i biel. Co powstało z tej mieszanki?

Pan Lakier ostatnio szaleje i co rusz na jego profilu pojawiają się konkursy. Tym razem zapragnął, aby uczestniczki zmalowały coś w patriotycznych barwach, wykorzystując jedynie biel i czerwień. 
Pomysł na paznokcie powstał w ciągu 2-3 minut, od początku wiedziałam, że poza barwami naszej flagi chcę ozdobić płytkę makami, symbolizującymi krew osób walczących o wolny kraj. 

Które produkty wykorzystałam do wykonania stylizacji?
- lakier Golden Rose z kolekcji Color Expert nr 39 w kolorze czerwonym 
- biały, perłowy lakier Pablo Color 
- lakier nawierzchniowy Pablo Color
- lakier brokatowy Moov w okolicy płatków
- naklejki wodne z azjatyckich stron



Co obecnie "nosicie" na pazurkach?

poniedziałek, 5 listopada 2018

Co tym razem zamówiłam w sklepie Born Pretty?

Tydzień temu dotarła do mnie przesyłka ze sklepu Born Pretty i dopiero dzisiaj zawitało słońce, a wraz z nim dzień na zrobienie zdjęć. Muszę przyznać, że zamówienie jest dość mieszane, ponieważ znajdziemy w nim produkty typowo letnie, jesienne, jak i zimowe. Przesyłka dotarła do mnie po 3,5-4 tygodniach, całość była świetnie zabezpieczona, nic nie uległo zniszczeniu.
Mam nadzieję, że zamówione przedmioty Was zaciekawią, dlatego nie przedłużając zapraszam na wpis.


Na samym początku zainteresował mnie zestaw składający się z płytki, dwóch lakierów oraz zdrapki i stempla. Całość jest dostępna aż w 5 wariantach, ja skusiłam się na zestaw numer 2, który jest zdecydowanie letni i wakacyjny. Miałam już okazję wypróbować całość i muszę przyznać, że jest to najlepszy stempel, jaki miałam okazję używać. Gumeczka jest niezwykle miękka, idealnie odbija wzór. 
Zdecydowanie ułatwiają to również rewelacyjnie napigmentowane lakiery, w moim pudełku znalazł się słodki, dziewczęcy róż oraz żywa zieleń. Całość kosztuje $9.59, czyli całkiem rozsądnie.


Zakochałam się w drugiej płytce, która już lepiej pasuje do obecnej pory roku. Lada moment, a zawita grudzień, wraz z nim słodkie, zimowe pazurki. Jak możecie zauważyć, wzory mają mnóstwo elementów, produkt wybrałam z myślą o tworzeniu własnych naklejek. Czyż całość nie wygląda bosko? Świąteczna płytka kosztuje tylko $2.99,a jakość jest świetna.


Na samym końcu dość specyficzny, niezwykle gęsty lakier do paznokci. Malowanie jest dość problematyczne, ponieważ ciężko go nałożyć. Sądzę jednak, że to specjalny zabieg ze względu na jego działanie peel-off, czyli nie trzeba zmywać go lakierem, wystarczy delikatnie podważyć i ściągnąć. Muszę przyznać, że w buteleczce prezentuje się pięknie, idealny, jesienny kolor. Jasny fiolet z mnóstwem zatopionych drobinek nosi nazwę Autumn Star, o ile się nie mylę, do wyboru było jeszcze kilka malowideł.
Połyskujący lakier kosztuje $2.59.

Jak Wam się podoba moje zamówienie?
Wszystkie perełki z czasem doczekają się recenzji/osobnych wpisów. Chcę Wam pokazać, jak odbity wzór prezentuje się na paznokciu.

Ps. na hasło MFIK3 macie możliwość korzystania z 10% rabatu.

sobota, 3 listopada 2018

Co sądzę o balsamie ochronnym oraz pomadce z olejem arganowym od Ados?

Firma Ados od zawsze kojarzyła mi się z lakierami do paznokci i jeszcze do niedawna nie miałam pojęcia, że w ich ofercie znajdziemy również kolorówkę. Dzięki uprzejmości pewnej agencji miałam okazję poszerzyć swoją wiedzę, dlatego dzisiaj opowiem wam o balsamie ochronnym oraz pomadce nadającej kolor.


O balsamie ochronnym:
Pomadka zawiera witaminy A + E i filtry UV. Chroni i pielęgnuje usta przed szkodliwym działaniem czynników atmosferycznych. Nadaje się dla przesuszonych i spierzchniętych ust.

Opakowanie: Standardowe, typowe opakowanie pomadki wygląda schludnie. Szata graficzna jest prosta, na produkcie znajdziemy napisy w języku angielskim i polskim.
Mechanizm wykręcania działa bez zarzutu, nie sprawia kłopotów. Cieszę się, że każdy zapach pomadki ma inny kolor zatyczki, mnie trafiła się jasna, kremowa ze względu na wanilię.

Zapach: Sądzę, że aromat pomadki przypadnie do gustu każdemu wielbicielowi wanilii.
Nuty zapachowe są niezwykle realistyczne i przyjemne, delikatny zapach pieści zmysły.
Nie wiem jak Wy, ale wanilia od zawsze kojarzyła mi się z jesienią i zimą, zapewne ze względu na liczne wypieki.

Konsystencja: Sztyft jest dość twardy, jednak w kontakcie z ciepłymi ustami staje się miękki. Kosmetyk bardzo ładnie sunie po ustach, nie pozostawia widocznych, białych śladów. Na szczęście podczas "noszenia" zachowuje się bardzo komfortowo, nie rozmazuje się oraz nie spływa poza kontur ust.

Działanie: Produkt faktycznie ładnie nawilża, sprawia, że wargi są przyjemnie gładkie i miękkie. Sądzę, że warto mieć ją w kieszeni podczas jesiennych dni. Doceni to każda osoba (jak ja) z manią obgryzania skórek. Brr!!!


O kolorowej pomadce z olejem arganowym:
Pozostawia trwały kolor na wiele godzin jednocześnie działając nawilżająco i regenerująco. Mieniące się perły nadają ustom intensywny, piękny blask. Gama 15 perłowych i matowych kolorów.

Opakowanie: Pomadka wygląda standardowo, szata graficzna jest niezwykle minimalistyczna i czuję mały niedosyt. Mechanizm wykręcania również w tym działa bez zarzutu, zatyczka dobrze przylega do reszty opakowania, nie zsuwa się podczas noszenia w torebce/kurtce/kosmetyczce.

Konsystencja: Szminka jest dość miękka, dlatego należy uważać, aby jej nie złamać podczas malowania. Zazwyczaj wykręcam małą część, aby jej nie uszkodzić. Malowidło przyjemnie sunie po ustach, niestety spływa poza ich kontur.

Pigmentacja/kolor: Posiadam kosmetyk o numerze 113, ciekawy, perłowy koral, który jest całkiem twarzowy. Pigmentacja jest zadowalająca, już przy pierwszej, cienkiej warstwie jesteśmy w stanie otrzymać zadowalający rezultat.

Trwałość: Kosmetyk bez większych uszkodzeń przez 1-2 godziny wygląda ładnie. Czy przetrwa posiłek lub napój? Nie, ale kolor wżera się w usta i pozostawia delikatną, kolorową warstewkę. Małym minusikiem jest fakt, że należy nakładać ją na złuszczone, wypielęgnowane usta, ponieważ lubi podkreślać suche skórki.

Rezultat: Pomadka prezentuje się całkiem fajnie, chociaż nie do końca przemawia do mnie ta perłowa poświata.

Cena i dostępność: Kosmetyki Ados można zakupić w sieci lub drogeriach/sklepach stacjonarnych. Z tego, co zauważyłam w sieci, balsam jest tani, ponieważ jego cena waha się w granicy 4 zł. Za szminkę zapłacimy za to ok. 10 zł.

Podsumowanie: Balsam ochronny na bank ze mną pozostanie, jednak pomadki nadającej kolor będę używała rzadziej, ponieważ lubię produkty o dłuższej trwałości.

piątek, 2 listopada 2018

Puder Wet n Wild Photo Focus. Kolejna perełka w mojej kolekcji?

Mam do siebie żal, że przez wiele miesięcy, a nawet i lat pozostawałam przy jednej firmie. Przez to ominęło mnie poznanie mnóstwa fantastycznych perełek, które wypróbowałam dopiero kilka tygodni temu. Ostatnio zainteresował mnie puder prasowany Wet n Wild Photo Focus w odcieniu Beige Neutre.
Była to świetna okazja na wypróbowanie nowości, ponieważ skończyłam swojego bananowego ulubieńca od Wibo.


O produkcie:
Puder korygujący niedoskonałości skóry, wygładza oraz ujednolica koloryt. Lekka formuła pozwala skórze swobodnie oddychać, nie zatykając porów. Bez błyszczenia się.

Opakowanie: Plastikowa, okrągła kasetka wykonana z porządnego, mocnego plastiku posiada minimalistyczną szatę graficzną. Opakowanie mieści w sobie całkiem sporo produktu, ponieważ aż 7,5 g.
Ogromnym plusem jest naklejka chroniąca pudełko przed otwarciem, małym minusikiem zaś brak lusterka.

Konsystencja: Puder prasowany jest dość twardy, po otwarciu miałam problem z nabraniem malowidła na pędzel, miałam wrażenie, że na górze znajdowała się wierzchnia warstwa. Z czasem wszystko wraca do normy, nakładany produkt nie pyli i bardzo ładnie stapia się w moją cerą. Kosmetyk nie podkreśla suchych skórek i niedoskonałości.

Rezultat: Cieszę się, że kosmetyk tak naturalnie prezentuje się na twarzy. Dzięki swoim właściwościom nie pozostawia białych śladów, które są widoczne podczas robienia zdjęć z fleszem.
Produkt ładnie matuje i ujednolica cerę, krycie jest bardzo delikatne, subtelne, aczkolwiek wystarczające.
Gdy spojrzymy w światło, zauważymy minimalne drobinki rozświetlające, które są niewidoczne w świetle dziennym, właśnie dzięki temu dodatkowi skóra wygląda zdrowo i promiennie.

Cena i dostępność: Produkty Wet n Wild można zakupić między innymi w Naturze, a cena pudru wynosi ok. 20 zł. Sądzę, że kwota jest naprawdę niska, zwłaszcza że produkt jest dla mnie wspaniały.

Podsumowanie: Produkt ładnie utrwala i przedłuża trwałość makijażu, nie wymaga większych poprawek w ciągu dnia. Idealna cera i brak efektu maski, rewelacja.

Jestem ciekawa, jaki puder jest Waszym ulubieńcem.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.