sobota, 15 grudnia 2018

Fitokosmetik- maska kefirowa z łopianem "Regeneracja".

Masek do włosów nigdy za wiele! Od kiedy ścięłam moje pasma, pozwalam sobie na kupowanie mazideł w saszetkach. O tej porze roku chętniej sięgam po nowości, często próbuję kosmetyki, których wcześniej nie miałam okazji poznać.
W sklepie Lawendowa Szafa wypatrzyłam maskę kefirową w bardzo atrakcyjnej cenie, a po jej wypróbowaniu postanowiłam podzielić się moją opinią.


O produkcie:
Maska kefirowa z łopianem - to naturalny środek ludowy, który od dawna stosuje się na zmiękczenie i odbudowę włosów. Maska nadaje włosom objętość, połysk i jedwabistość, chroni przed łamliwością i rozdwojeniem.

Składniki aktywne:
Kefir to unikalny tradycyjny produkt do pielęgnacji włosów, jego bogaty w witaminy skład błyskawicznie przekształca włosy, nadaje objętość, połysk i jedwabistość.
Olejek z łopianu powleka każdy włos, uszczelnia jego powierzchnię i chroni przed łamliwością i rozdwojeniem.

Efekt: zdrowe i piękne włosy! Regularne stosowanie maski stopniowo regeneruje włosy, zauważalnie wzmacnia i przyspiesza ich wzrost.

Składniki: Aqua, Glyceryl Monostearate, Behenamidopropyl Dimethylamine, Triticum Vulgare Oil (olej z kiełków pszenicy) , Arctium Lappa Root Extract (wyciąg z korzenia łopianu), Whey protein (białka kefiru) , Caprae Lac (kozie mleko) , Linseed Oil (olej lniany), Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Dimethicone, Panthenol (prowitamina B5), Perfum, Lactic Acid, Benzoic Acid , Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Opakowanie: Saszetka o całkiem przyjemnej szacie graficznej mieści w sobie 30 ml maski, która wystarczyła mi na dwa użycia. Opakowanie ułatwia transport, dlatego bezproblemowo możemy wrzucić ją do kosmetyczki i zabrać w podróż. Minimalne nacięcie w okolicy otwarcia ułatwia otworzenie saszetki, niestraszne jej mokre dłonie.

Zapach: Nie wyczujecie tu nut kefiru czy łopianu, mnie aromat mazidła przypomina szampon Pantene Pro-V. Nuty zapachowe bardzo przypadły mi do gustu, pozostają wyczuwalne na pasmach po ich wyschnięciu.

Konsystencja: Biała maska jest dość gęsta, rewelacyjnie rozprowadza się po włosach i nie sprawia problemów podczas zmywania. Nie obciąża ich, plusem jest fakt, że ładnie je rozplątuje i rozdziela, niestraszne jej supełki i nierozczesane pasma.

Działanie: Nakładam ją zawsze na 10-15 minut, po tym czasie można osiągnąć rewelacyjny efekt. Pasma po wyschnięciu są niesamowicie błyszczące, lejące i sypkie, świetnie się układają, tworzą efekt połyskującej, jednolitej tafli.
Zauważyłam, że produkt dość mocno podkreśla skręt włosa, ponieważ moje są falowane, a po wyschnięciu na głowie pojawia się mnóstwo loczków. Po domowym spa widać gołym okiem, że pasma są odżywione i zadbane.

Cena i dostępność: Maseczka kosztuje ok. 4 zł, można dostać ją w sieci oraz sklepach z naturalnymi kosmetykami. Obecnie rosyjskie kosmetyki stają się coraz popularniejsze, zapewne w większości miast można je spotkać.

Podsumowanie: Pomimo niewielkiej pojemności, udało mi się wypróbować ją dwukrotnie i za każdym razem byłam zadowolona z otrzymanego rezultatu. Produkt spisał się naprawdę dobrze, zapewne powrócę do niego ponownie.

wtorek, 11 grudnia 2018

Make Me Bio- woda lawendowa.

W zeszłym roku zakochałam się w wodzie różanej Make Me Bio, dlatego po pojawieniu się nowych hydrolatów postanowiłam wypróbować coś innego. Podczas trwania promocji w sklepie Kontigo wybrałam wodę lawendową, którą właśnie zużyłam i chcę podzielić się z Wami recenzją.


O produkcie:
-łagodzi
-nawilża
-zapobiega wysuszaniu skóry
-uelastycznia
-regeneruje
-działa antyoksydacyjnie
-działa przeciwzapalnie

Hydrolat z lawendy przeznaczony jest do wszystkich rodzajów skóry, a szczególnie polecany do skóry mieszanej i tłustej.

Produkt działa łagodząco i nawilżająco oraz zapobiega wysuszaniu się skóry. Sprawia, że skóra jest elastyczna, miękka w dotyku i wygląda świeżo. Regeneruje naskórek po uszkodzeniach powstałych w wyniku depilacji, oparzeń słonecznych oraz zmian potrądzikowych.

Na skórę działa antyoksydacyjnie, antyseptycznie oraz przeciwzapalnie. Dodatkowo jej wyjątkowy zapach, sprzyja równowadze emocjonalnej, posiada właściwości zarówno wzmacniające, jak i uspokajające.

Opakowanie: Każda woda ma takie samo opakowanie o pojemności 100 ml. Buteleczka wykonana z przezroczystego plastiku posiada aplikator, który rozpyla odpowiednią ilość produktu. Przyjemna mgiełka nie moczy skóry, pozostawia na twarzy leciutką warstewkę.
Szata graficzna jest prosta, każda wersja ma inny odcień etykiety, w przypadku lawendy jest to fiolet.

Zapach: I tutaj zaczynają się schody, ponieważ produkt pachnie jak lekko stęchła, suszona lawenda.
Aromat jest dość intensywny, mnie jednak nie przeszkadza, ponieważ dość szybko znika.
Wiem, że zapach towarzyszy każdej buteleczce wody lawendowej, ponieważ dużo osób ma co do niego wątpliwości i niektórych odpycha. Jest to kwestia indywidualna, radzę sprawdzić nuty zapachowe na testerze w drogeriach.

Konsystencja: Oczywiście produkt ma konsystencję wody, nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy, kosmetyk szybko wnika w głąb cery.

Działanie: Woda lawendowa w moim przypadku okazała się prawdziwą bombą, była bardzo pomocna.
Bardzo ją polubiłam, uratowała mój nadgarstek po oparzeniu gorącym olejem, ponieważ kosmetyk rewelacyjnie chłodził, nawilżał i łagodził. Dzięki temu w rekordowym czasie skóra się zregenerowała, a ślady pozostały niemal niewidoczne.
Sądzę, że warto również sięgać po wodę w przypadku osób, które mają podrażnienie po depilacji, ponieważ kosmetyk jest wielozadaniowy.
Produkt sprawdził się również w przypadku niedoskonałości, dzięki działaniu przeciwzapalnym, skóra na twarzy przez długi czas pozostawała w jak największym porządku.
Hydrolat nie podrażnił, nie spowodował zaczerwienienia czy przesuszenia, nie miał negatywnego wpływu. Jestem zachwycona rezultatem, polecam go z czystym sumieniem.

Cena i dostępność: Woda kosztuje ok. 20 zł. Kosmetyki Make Me Bio obecnie można dostać już w większości drogerii stacjonarnych i internetowych.

Podsumowanie: Na początku przeszkadzał mi zapach, lecz po zobaczeniu pierwszych efektów byłam zachwycona działaniem, dlatego dałam mu szansę. Nie żałuję, ponieważ produkt jest wart wypróbowania i z prawdziwą przyjemnością zakupię go ponownie.

Jaki hydrolat jest Waszym ulubionym?

sobota, 8 grudnia 2018

Łagodzący peeling do skóry głowy- Seria różowa Vianek.

Jeszcze dwa lata temu sądziłam, że regularne złuszczanie naskórka na głowie nie jest konieczne, nie zwracałam na to większej uwagi. Gdy po raz pierwszy otrzymałam produkt złuszczający do testów, wiedziałam, że już nie zrezygnuję z tego kroku. Widziałam ogromną różnicę w stanie skóry, dlatego co jakiś czas kupuję scruby, które uwielbiam testować. Podczas -50% promocji w sklepie Kontigo skusiłam się na kosmetyk marki Vianek. Było to pierwsze spotkanie z tą firmą, ale już teraz wiem, że nie ostatnie.


O produkcie:
Łagodzący peeling na bazie kryształków cukru, pozwala dokładnie oczyścić skórę głowy z nadmiaru zrogowaciałego naskórka i łupieżu. Poprzez aktywny masaż poprawia ukrwienie, dotleniając skórę, a jednocześnie stymuluje cebulki i przyspiesza wzrost włosów. Dzięki zawartości cennych olejów (m.in. kokosowy, słonecznikowy) i masła shea, peeling pozostawiony przez kilka dodatkowych minut na włosach, zapewnia im dodatkowe nawilżenie i odżywienie. Kwas salicylowy reguluje procesy rogowacenia i aktywności gruczołów łojowych. Systematyczne stosowanie poprawia kondycję skóry głowy, zmniejsza objawy łupieżu, sprawiając, że włosy rosną zdrowsze, gładsze i mocniejsze.

Skład: Vitis Vinifera Seed Oil, Sucrose, Helianthus Annus Seed Oil, Glyceryl Stearate, Cocos Nucifera Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Laurate, Salicylic Acid, Hydroxystearic Acid, Tocopheryl Acetate, Citrus Limonum Peel Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum, Limonene, Citral.

Opakowanie: W plastikowym, białym słoiku o pojemności 150 ml został umieszczony peeling. Szata graficzna jest bardzo prosta, schludna (zdjęcie etykiety zginęło mi podczas porządków na komputerze, wybaczcie.) Zakręcane, czarne wieczko dobrze przylega do opakowania, chroni zawartość przed wilgocią.

Zapach: Aromat peelingu do skóry głowy jest słodki, cukrowy z niemal niewyczuwalną, ziołową domieszką. Jest on bardzo delikatny, całkiem przyjemny.

Konsystencja: Produkt swoją konsystencją przypomina mi kogiel mogiel z dużą, widoczną ilością cukru. Kosmetyk jest mięciutki niczym na wpół rozpuszczony olej kokosowy z mnóstwem drobinek. O dziwo peeling całkiem fajnie dociera do skalpu, nie pozostaje na włosach po ich umyciu.

Działanie: Producent zaleca stosowanie kosmetyku raz w tygodniu i tak też postępuję. W każdą sobotę wykonuję dokładne ścieranie starego naskórka i zanieczyszczeń na powierzchni skóry, które znikają dzięki ścierakowi.
Skalp w rezultacie jest ładnie oczyszczony i odświeżony, a włosy uniesione od nasady, a tym samym włosy są dłużej świeże. Dzięki licznym olejkom peeling nie wysusza, a wręcz nawilża, dzięki temu nie muszę obawiać się o podrażnienie i przesuszenie.
Sądzę, że zestawienie cukru i kwasu salicylowego jest genialnym połączeniem, jestem ogromnie zadowolona w otrzymanego efektu.

Cena i dostępność: Kosmetyk w cenie regularnej kosztuje ok. 17-20 zł. Mnie jednak udało się go zdobyć za około 9 zł na promocji w sklepie Kontigo. Produkty Vianek są dostępne w niemal każdym sklepie, można je bez problemu zdobyć w drogeriach itd.

Podsumowanie: Czy kupię go ponownie? Tak, jeśli spotkam go na korzystnej promocji. Produkt jest naprawdę przyjemny, działanie satysfakcjonujące, nie widzę wad.

Używacie peelingów do oczyszczania skalpu? Jeśli tak, to który polecacie?

piątek, 30 listopada 2018

CAFE MIMI - KERATYNOWA MASKA DO WŁOSÓW - ODBUDOWA I GŁADKOŚĆ - KERATYNA, OLEJ AMLI INDYJSKIEJ, EKSTRAKT OCZARU WIRGINIJSKIEGO

Jeśli zauważę ciekawy balsam lub maskę do włosów marki Cafe mimi, długo się nie zastanawiam nad jej zakupem. Przekonałam się, że kosmetyki tej marki są naprawdę interesujące i tanie, a rezultat, jaki dają, jest rewelacyjny. Zazwyczaj wybierałam większe saszetki, jednak mój wzrok przyciągnęła mniejsza, keratynowa zapewniająca odbudowę i gładkość.


O produkcie:
Keratynowa maska do włosów – odbudowa i gładkość, stworzona na bazie keratyny, bogatej w aminokwasy, które przywracają nawet bardzo zniszczonym włosom życiową siłę. Olej z amli indyjskiej tonizuje włosy, wzmacnia ich blask, działa kondycjonująco. Ekstrakt oczaru wirginijskiego nawilża, idealnie wygładza włosy. Maska przeznaczona dla tych, którzy poddają włosy częstym zabiegom fryzjerskim.

Zawiera 95% składników naturalnych. Nowoczesne opakowanie pozwala wykorzystać produkt w 100%. Opakowanie wykonane z łatwo degradowalnego materiału.

Produkt łatwy do użytku w podróży. Można przewozić samolotem w bagażu podręcznym.

Składniki aktywne:
Keratyna - bogata w aminokwasy, które przywracają nawet bardzo zniszczonym włosom życiową siłę.
Olej z amli indyjskiej - tonizuje włosy, wzmacnia ich blask, działa kondycjonująco.
Ekstrakt oczaru wirginijskiego - nawilża, idealnie wygładza włosy.

Skład: Aqua, Emblica Officinalis (Amla) Oil (olej amly indyjskiej), Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Hydrolyzed Keratin(keratyna), Hamamelis Virginiana (Hamamelis) Leaf Extract (ekstrakt oczaru wirginijskiego), Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose (z celulozy), Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin , Perfume, Behentrimonium Methosulfate, Quaternium-87, Citric Acid

Opakowanie: Bardzo podoba mi się pomysł z umieszczeniem mazideł w saszetkach. Dzięki temu produkt zajmuje mniej miejsca, nadaje się zarówno do podróży, jak i postawienia pod prysznicem, ponieważ porządny zatrzask i nieprzemakalny materiał chroni produkt przed wilgocią.
Szata graficzna jest bardzo prosta, minimalistyczna. Każda wersja ma inny kolor, ułatwia mi to zakup ulubionego produktu, ponieważ nie zawsze pamiętam zastosowania.

Zapach: Dość mocny aromat jest niezwykle przyjemny, pozostaje wyczuwalny na pasmach po ich wyschnięciu. Moim zdaniem jest to takie połączenie zapachu kosmetyków z keratyną oraz nut zapachowych olejków i ekstraktów.

Konsystencja: Gęsta maska rewelacyjnie rozprowadza się po włosach, nie spływa z nich oraz nie sprawia problemów podczas mycia. Mazidło świetnie rozplątuje supełki, ładnie wygładza i rozdziela pasma podczas zmywania kosmetyku.

Działanie: Zakochałam się w niej od pierwszego użycia. Moje pasma kochają keratynę, ma na nie dobry wpływ. Po wyschnięciu ujrzałam genialny rezultat, ponieważ włosy w efekcie były mocno wygładzone, dociążone, przestały się puszyć i wywijać. Maska wydobywa blask, miękkość i lekkość, pasma od razu zaczęły się lepiej układać.

Cena i dostępność: Kosmetyki Cafe Mimi można dostać między innymi w drogerii Natura, są także dostępne w licznych sklepach internetowych. Za 100 ml saszetkę zapłacimy ok. 6 zł.

Podsumowanie: Sądzę, że jest to jedna z lepszych maseczek, które do tej pory miałam okazję wypróbować. Małe, poręczne opakowanie jest naprawdę wydajne, sądzę, że sam kosmetyk jest wart zakupu.

Znacie produkty Cafe Mimi?

wtorek, 27 listopada 2018

Planeta Organica- kremowy scrub do twarzy, cera wrażliwa i sucha.

Po wykończeniu peelingów od Biolove (swoją drogą rewelacyjnych) postanowiłam poszukać czegoś innego, potrzebowałam odmiany. Zdecydowałam się na zakup produktu marki Planeta Organica przeznaczonego dla cery wrażliwej i suchej, a po kilku tygodniach regularnych testów przychodzę do Was z recenzją.


O produkcie:
Zalety produktu:
Bezpośrednie dostawy ekstraktów i olejków roślinnych z Kenii i Japonii
Delikatne czyszczenie i odnowienie skóry.
Aktywacja procesów regeneracji skóry
Przywrócenie elastyczność skóry

Podstawowym składnikiem kremowego peelingu do twarzy jest kenijskie, organiczne masło shea, które wzbogaca skórę w niezbędne dla niej witaminy i mikroelementy aktywując procesy regeneracji.
Ryżowy proszek poprawia metabolizm w głębszych komórkach naskórka, delikatnie złuszcza i wyrównuje koloryt skóry.
W skład peelingu wchodzą unikalne składniki i cenne oleje, które delikatnie oczyszczają i nawilżają suchą i wrażliwą skórę.

Skład: Vutyrospermum Parkii * (Shea Butter) (Shea Butter), Oryza Sativa (Rice) Powder (rice powder), Oryza Sativa (Rice) Bran Powder (rice bran), Maris Sal (Dead Sea salt), Theobroma Cacao (Cocoa)Seed Butter (cocoa butter), Lauryl GlucosideN, Pinus Sibirica Shell Powder (crushed shell of pine nuts), Pistacia Vera Shell Powder (crushed shell pistachio nuts), Arachis Hypogaea Shell Powder (crushed shell peanuts), Avena Sativa (Oat) Kernel Extract (oat milk), Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil (Grapefruit essential oil), Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil * (raspberry seed oil), Phyllanthus Emblica Fruit Powder (Indian Amla), Rosa Canina Seed Oil * (rosehip seed oil ), Centella Asiatica Extract (Gotu kola extract), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil * (almond oil), Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil (cranberry seed oil), Calendula Officinalis Flower Extract (calendula extract), Ribes Nigrum(Black Currant) Seed Oil * (black currant seed oil), Salvia Officinalis (Sage) Oil (sage oil), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil * (olive oil), Angelica Archangelica Seed Oil (angelica seed oil), Macadamia Ternfolia Seed Oil * (macadamia oil), Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil * (evening primrose oil), Persea Gratissima (Avocado) Oil * (avocado oil), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil * (Jojoba Oil), Chamomilla Recutita ( Matricaria) Oil (chamomile oil), GlycerinN, Tocopherol (Vitamin E), Riboflavin (Vitamin B2), Rosa Centifolia Flower Oil * (oil of rose petals), Echinacea Purpurea Extract (echinacea).

(*) Składniki organiczne, (N) składniki pochodzenia naturalnego, (NI) składniki identyczne z naturalnymi

Opakowanie: Słoik wykonany z porządnego, ciemnego plastiku mieści w sobie 100 ml produktu.
Zakrętka idealnie przylega do słoika, chodzi zawartość przed wilgocią itd. Plusem jest fakt, że każdy kosmetyk dodatkowo chroni sreberko, dzięki któremu mam pewność o świeżości produktu.
Szata graficzna jest bardzo przyjemna, prosta, schludna. Z racji tego, że napisy są w języku rosyjskim, z tyłu znajdziemy naklejkę z polskimi objaśnieniami.

Zapach: Po otwarciu słoika możemy poczuć słodki, cukierkowy aromat. Ma w sobie coś interesującego, pomimo swoich nut zapachowych nie jest mdły.

Konsystencja: Produkt o pomarańczowym zabarwieniu jest bardzo gęsty i lepki (przypomina mi karmel), przez swój sposób aplikacji najlepiej nabierać go szpatułką lub drewnianym patyczkiem, aby nie przenosić do słoiczka na dłoniach niepotrzebnych "dodatków". Widoczne, liczne drobinki są małe, lecz skuteczne. Podczas masażu twarzy czuję wyraźne ciepło, mnie to akurat nie przeszkadza.

Działanie: Pomimo delikatnego ścieraka, kosmetyk radzi sobie zacnie. Świetnie złuszcza stary naskórek, bardzo ładnie oczyszcza i wygładza. Ze względu na bogaty skład produkt nie powoduje nieprzyjemnego ściągnięcia, wręcz mam wrażenie, że nawilża cerę. To dzięki licznym olejkom, które na szczęście nie pozostawiają tłustej, nieprzyjemnej warstwy.

Cena i dostępność: Kosmetyki marki Planeta Organica można kupić w sieci lub wybranych sklepach z naturalnymi produktami. Ja swój kupiłam w Lawendowej Szafie za około 10-12 zł (skorzystałam z -30% rabatu). Sądzę jednak, że nawet w cenie regularnej (15-17 zł) warto go zakupić, ponieważ jest bardzo wydajny.

Podsumowanie: Scrub rewelacyjnie złuszcza, nie podrażnia, nie wysusza oraz nie uczula. Osobiście jestem nim zachwycona, po raz kolejny firma Planeta Organica spisała się na medal.

Jaki peeling jest obecnie Waszym ulubionym?

sobota, 24 listopada 2018

Wet n Wild 1 STEP WONDER GEL. Lakier idealny?!

Nareszcie mogę cieszyć się upragnionym weekendem! W ciągu tygodnia niestety zabrakło mi czasu na regularne pisanie, więc nie mogłam doczekać się soboty i podzielenia się z Wami moją opinią na temat ulubionego lakieru do paznokci. Produkty Wet n Wild nie są mi obce, ponieważ firmę poznałam już jakiś czas temu, a od niecałego roku dokupuję lakierów z serii 1 Step Wonder Gel Nail Color, który nadaje piękny połysk.


O produkcie:
Nie wymagania nakładania bazy. Bez lampy UV. Błyszczące jak zaraz po nałożeniu. Mocne paznokcie, bez odpryskiwania. Efekt utrzymuje się nawet 2 tygodnie. Łatwy do usunięcia, nie wymaga użycia acetonu. Nie zawiera formaldehydu, toluenu, ftalanów.

Opakowanie: Butelka swoim wyglądem przypomina te u lakierów hybrydowych, ponieważ została wykonana z czarnego, nieprzepuszczającego światło materiału. Nie do końca podoba mi się sposób nałożenia etykietki, w pozostałych przypadkach całość wyglądała schludnie, tutaj niestety pojawił się jakiś problem, który razi mnie w oczy.
Podoba mi się za to pomysł z naklejką pod spodem, która zdradza nam numer i nazwę koloru.

Pędzelek: Duży trzonek ułatwia trzymanie pędzla w dłoni. Włosie w tym przypadku jest rewelacyjne, długie, elastyczne, fajnie przycięte, dzięki temu malowanie paznokci jest banalnie proste. Pędzel ładnie rozkłada lakier na płytce i nie ściąga go z niej podczas malowania.

Konsystencja: Produkt jest dość rzadki, jednak nie spływa i nie zalewa skórek. Wykonanie stylizacji jest komfortowe, często sięgam po kosmetyki Wet w wild gdy muszę na szybko coś zmalować. Kosmetyk przy nałożeniu pierwszej warstwy schnie w tempie ekspresowym, przy drugiej musimy chwilę poczekać, aby nic nie zniszczyć. Po wyschnięciu lakier daje efekt mokrej i połyskującej tafli, jak w przypadku hybryd i żeli.

Pigmentacja/krycie/kolor: Nasycenie w każdym przypadku jest inne. Ciemne kolory kryją już przy jednej warstwie, te jaśniejsze wymagają dwóch, aby nie było widać prześwitów.

E7291 Peri-wink-le of an Eye- to cudowny błękit, który przekonał mnie do noszenia tej barwy na pazurkach, aby całość wyglądała ładnie i estetycznie, musiałam nałożyć dwie warstwy.

Trwałość: Uwielbiam je za trwałość! W moim przypadku lakier w idealnym stanie utrzymuje się do 9-10 dni, więc jestem zachwycona. Niemal do samego końca produkt prezentuje się nienagannie, nie zauważyłam większych ubytków. Produkt zabezpieczony lakierem nawierzchniowym jest odporny na pękanie i ścieranie. Kosmetykowi Wet n Wild niestraszne porządki oraz długie moczenie dłoni.

Sposób usunięcia: Zmywacz już od pierwszego dotyku wacika usuwa kolor z paznokcia, a przy tym nie barwi płytki i skórek.

Cena i dostępność: Produkty Wet n Wild często można spotkać na sporych promocjach, w cenie regularnej kosztuje ok. 12-13 złotych, a można je zakupić między innymi w drogerii Natura lub sieci.

Podsumowanie: Lakier o żelowym wykończeniu wygląda przepięknie, malowanie jest przyjemne, a trwałość porządna. Osobiście jestem bardzo zadowolona z otrzymanego rezultatu, sądzę, że są to jedne z lepszych lakierów drogeryjnych.

Czy ktoś jeszcze sięga po zwykłe lakiery?

czwartek, 15 listopada 2018

Największy problem od najmłodszych lat- poplątane pasma. Czy poskromi je balsam Mama&Baby ułatwiający rozczesanie włosów?

Mamą nie jestem, ale sama od dziecka miałam problem z rozczesaniem włosów. Gdy byłam mała, moje pasma były liche, kręcone i ciężkie do poskromienia. Obecnie są bardzo gęste i cienkie, niekiedy miałam problem z ich rozczesaniem po ich umyciu. W sieci znalazłam balsam, który wypadł obiecująco, dlatego po kilku miesiącach regularnych testów przychodzę z moją opinią.


O produkcie:
Organiczny olej jojoba poprawia strukturę włosów, dzięki czemu czesanie staje się łatwe i przyjemne. Prowitamina B5 wzmacnia włosy, a ekstrakt z pszenicy odżywia i wzbogaca włosy w witaminy.

Składniki:
Organiczny Ekstrakt Pszenicy (Organic Triticum Vulgare Germ Extract)- zawiera bogactwo kwasów tłuszczowych, witaminę E, minerały. Nawilża wygładza i zmiękcza włosy, dodaje im objętości, zmniejsza porowatość włosów.

Organiczny olej jojoba (Organic Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil)- nazywany często płynnym złotem ze względu na swoje niezwykłe właściwości. Jest to płynny wosk pozyskiwany z zarodków wiecznie zielonej pustynnej rośliny, który w swoim składzie zawiera m.in. witaminę A, F, E, kwas tłuszczowy palmitynian cetylu, który ze względu na swoje cenne właściwości odżywcze i natłuszczające jest porównywany do wielorybiego tranu, zawiera również skwalen, który chroni przed utratą wody. Nawilża i odżywia włosy, zmiękcza je, nadaje im sprężystości, miękkości i puszystości, nadaje włosom połysk, zapobiega rozdwajaniu końcówek. Łagodzi stany zapalne skóry głowy, przyspiesza regenerację komórek, reguluje wydzielanie sebum, pomaga w walce z łupieżem, przyspiesza wzrost włosów.

Organiczny Ekstrakt Rumianku ( Organic Chamomilla Recutita Flower Extract)- ma działanie przede wszystkim łagodzące podrażnioną skórę głowy, jest przeciwzapalny, przeciwbakteryjny i antyseptyczny, może lekko rozjaśniać włosy. Stosowany na suche, matowe i zniszczone włosy w postaci maseczki, pozwala na ich regenerację. Dzięki niemu włosy wzmacniają się i uelastyczniają.

Witamina B5 (Panthenol)- ze względu na swoją stabilność od dawna jest stosowany w kosmetyce. Jest on jedną z substancji, której nie wyparły żadne nowości, po prostu jest on niezastąpiony. Witamina B5 czyli kwas pantotenowy jest naturalnym składnikiem występującym w skórze i włosach, niezbędnym do ich prawidłowego formowania się. Wykazuje wysokie powinowactwo do keratyny włosów, dzięki czemu jest łatwo wchłaniany przez włosy, nadając im połysk, gładkość, grubość i nawilżenie. Ułatwia rozczesywanie, zapobiega rozdwajaniu końcówek. D-pantenol działa łagodząco i przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienie i swędzenie. Bardzo dobrze tolerowany przez skórę, nie podrażnia, ani nie uczula.

Skład: Aqua with infusions of Organic Triticum Vulgare Germ Extract (organiczny ekstrakt pszenicy), Organic Smmondsia Chinensis Seed Oil (organiczny olej jojoba), Organic Chamomilla Recutita Flower Extract (organiczny ekstrakt rumianku), Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Guar Gum, Panthenol (witamina B5), Glyceryl Stearate, Citric Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.

Opakowanie: Biała, plastikowa butelka pomieści w sobie 300 ml produktu. Szata graficzna jest bardzo prosta, typowa dla kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji dzieci. Otwór opakowania jest mały, a zatrzask porządnie przylega do całości.

Zapach: Balsam posiada delikatny, ziołowy aromat, który jest naprawdę subtelny i przyjemny. Całość jest mieszanką zapachu kosmetyków dla dzieci z dodatkiem ziół, całkiem udane połączenie.
Nuty zapachowe pozostają wyczuwalne na pasmach po ich wyschnięciu.

Konsystencja: Produkt ma średniogęstą, leciutką konsystencję, która nie obciąży delikatnych, dziecięcych włosków. Kosmetyk nie sprawia problemów podczas nakładania (ponieważ nie spływa) oraz nie pozostaje na pasmach po ich umyciu.

Działanie: Skusiłam się na balsam ułatwiający rozczesywanie ze względu na to, że jest dedykowany dla małych dzieci. Z racji tego, skład jest całkiem przyjemny, możemy znaleźć w nim mnóstwo ekstraktów, które w całości potrafią zdziałać cuda.
Znacie to uczucie, że po użyciu szamponu włosy są szorstkie, poplątane i niemiłe w dotyku? Ja nie, od kiedy zaczęłam korzystać z balsamu, który fantastycznie rozplątuje już podczas spłukiwania kosmetyków.
Kilka razy nie użyłam szczotki do włosów po ich wyschnięciu, jednak rano nie miałam problemów z ich rozdzieleniem, sądzę, że balsam jest Graalem wśród środków ułatwiających rozczesywanie.
Dodatkowo pasma są niesamowicie błyszczące, lekkie, miękkie i gładkie. Wspaniale się układają, końce są ładnie dociążone, całość wygląda rewelacyjnie. Zauważyłam, że zwiększyła się ich objętość, pasma są ładnie uniesione od nasady.

Cena i dostępność: Produkt jest naprawdę tani, ponieważ w sklepach internetowych kosztuje ok. 8-11 zł. Niestety nie znalazłam tej firmy stacjonarnie.

Podsumowanie: Ten produkt naprawdę działa, zapewne sprawdzi się również świetnie u młodszych. Ja jestem zachwycona i zapewne sięgnę po kolejne opakowanie.

Sięgacie po tego typu produkty?
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.