sobota, 27 lutego 2016

Jak sprawdza sie pędzel z Makeup Revolution?

W zeszłym roku postanowiłam zakupić pędzelek do rozcierania. Potrzebowałam czegoś większego i mój wybór padł na markę Makeup Revolution.
Po dłuższym namyśle postanowiłam zamówić ten o numerku e103.
Kupiłam go całkowicie w ciemno,ponieważ dopiero co weszły do oferty i nie było recenzji.

Od producenta:
Blending Brush to zaokrąglony pędzelek do rozciarania granicy pomiędzy sąsiadującymi kolorami.
Syntetyczne włosie jest miękkie i przyjemne w dotyku.
Każdy pędzel zapakowany jest w wygodne etui.
Długość włosia: 1,5cm
Długość całkowita pędzla: 17,5cm

Był zapakowany w przeźroczyste etui,które chroniło go przed uszkodzeniami.
Pędzelek wygląda elegancko,szczególnie podoba mi się lakierowany,czarny trzonek i złoty napis.
Skuwka nie rozpada się,a myję go wyjątkowo często. Nie ucierpiały również włoski,ponieważ nie wypadł ani jeden.
Włosie jest niezwykle mocno zbite, sztywne i lekko kłuje podczas malowania.
Drapanie nie jest jednak jakąś przeszkodą i można wytrzymać te kilka minut.
Dzięki twardemu włosiu,nie mam problemu z nabieraniem cieni Makeup Revolution.
Kto je ma,wie jak niektóre kolory ciężko nabrać na pędzel. 
Kosztuje tylko 9,90zł i można kupić go w każdym sklepie internetowym.
Widziałam je również dostępne stacjonarnie np. w Sekretach Urody.

Czy go lubię? Z jednej strony tak,ale nie lubię gdy drapie moją powiekę.
Sprawdza się naprawdę dobrze,bo nabiera odpowiednią ilość malowidła.
Z łatwością rozciera produkty na załamaniu powieki.


Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.