niedziela, 14 sierpnia 2016

Trzeci tydzień projektu z Trusted Cosmetics.

Nawet nie wiecie, jak bardzo wciągnęło mnie wyzwanie, które zorganizował portal Trusted Cosmetics. W tym tygodniu mamy poruszyć temat naszych faworytów makijażowych. Dawniej nie zwracałam na nie większej uwagi, ponieważ podkład był podkładem, a tusz tuszem. Nie interesowały mnie właściwości i odpowiedni dobór.

Od kiedy zaczęłam prowadzić bloga, poznałam masę nowych malowideł, których używam przy każdej możliwej okazji. Najbardziej lubię produkty do ust, ponieważ pomalowane wargi dodają mi pewności siebie.
Którą grupę kosmetyków lubicie najbardziej?
W swoich zbiorach mam masę paletek. Lubię urozmaicenie i dlatego dwie firmy przypadły mi do gustu. Najczęściej wybieram markę Makeup Revolution i Sleek. Od niedawna mogę je znaleźć w drogerii Sekretach Urody.
Makeup Revolution Iconic 3- najbardziej uniwersalna i podstawowa paleta. Powinna mieć ją każda dziewczyna, która używa cieni. Jest sygnowana na wzór UD Naked 3.
Makeup Revolution Eyes like Angel- czasem lubię zaszaleć i wybieram odważniejsze barwy. Bordowy smoky eye również potrafi zachwycić.
Sleek Enchanted Forest- ostatnio używam jej najczęściej. Jest to moja najmłodsza pociecha. Zauroczyła mnie doborem barw, które podkreślają zielony kolor oka.
Sleek Vintage Romance- również kupiłam ją ze względu na zestawienie odcieni. Fiolety wydobywają głębię każdej tęczówki.
Sleek Arabian Night- mam ją najdłużej i uważam, że jej zakup był strzałem w 10. Posiada cudowną pigmentację i trwałość.
Revlon Photoready- lubię go bardziej niż sławnego brata Colorstay. Rozświetlająca wersja posiada malutkie drobinki, które odbijają światło. Nasza twarz jest promienna i posiada zdrowy odcień. Podkład nadaje się do codziennego makijażu. Niestety nie polubią go osoby z trądzikiem i takie, które potrzebują mocnego krycia.
Rimmel 25H Lasting Finish- poznałam go wiosną i do tej pory mi towarzyszy. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak lekkiego, a zarazem trwałego i kryjącego podkładu. Zdecydowanie stał się faworytem numer 1.
Puder Stay Matte- dość często o nim wspominam, ponieważ go lubię. Dobrze matuje i pozostaje na skórze przez długi czas.
Korektor Eveline- w mojej kosmetyczce pojawił się ponad 2lata temu. Do tej pory go kupuję, ponieważ nie znalazłam nic lepszego na moje cienie pod oczami. Uważam, że jest wart uwagi.
Rozświetlacz Wibo- mój tani zamiennik Mary-Lou. Posiada piękny, szampański odcień.
Zestaw do konturowania Kobo- nareszcie trafiłam na produkt, który wygląda naturalnie i nie tworzy brzydkich plam.
Maybelline Sensational- nie chcę znać innego tuszu! Ten jest najlepszy bez dwóch zdań. Wydłuża, pogrubia i trzyma się na rzęsach przez cały dzień. Nie kruszy się, nie odbija, po prostu czarny ideał.
Manhattan Volcano Precise- posiada podobne właściwości co jego kolega. Ten jednak lubi sklejać włoski i trzeba nauczyć się współpracy. Jednak bardzo go lubię za efekt ogólny.
Eyeliner NYC- te dwa połyskujące malowidła są genialne. Kosztują 3zł z groszami, a są trwałe, mają mocną pigmentację i piękną barwę.
Eyeliner Eveline- używam go od lat. Cienki i giętki pędzelek pozwala na zmalowanie precyzyjnej kreski. Musi coś w nim być, ponieważ poleca go również Ewa Red Lipstick Monster.
Eyeliner Miss Sporty- jest mega! Produkt posiada ciekawy, cienki gąbkowy pędzelek, którym maluje się perfekcyjną linię.
Catrice kredka do brwi- używam jej awaryjnie, kiedy nie mam czasu na cień. Sprawdza się całkiem przyjemnie.
Makeup Revolution Awesome- płyn przypominający Duraline. Przedłuża trwałość makijażu oraz zamienia cienie w eyelinery.
Pędzle- może to nie kosmetyki, ale bez nich nie powstałby makijaż. Lubię białe puchacze oraz firmę Hakuro.
Konturówki Essence- tanie, niezastąpione, niezawodne.
Pomadka w kredce Golden Rose- posiadam odcień 10 i 11. Są bardzo wygodne w aplikacji i posiadają unikatowe odcienie.
Lovely Long Lasting- z czasem przekonałam się do tego malowidła. Ma piękny, różowy odcień, który pasuje do każdego makijażu.
Wibo Million Dolar Lips- czekałam na nią ponad 2 miesiące. Była ciągle niedostępna, ponieważ posiada odcień zgaszonego, chłodnego różu. Jedna z najtrwalszych i tańszych pomadek, którą warto mieć.
Bell Maroccan Dream- nigdy wcześniej nie miałam kosmetyków tej firmy. Kupiłam ją w Biedronce za grosze i noszę ją bez przerwy na ustach.

Uff, moja długa lista dobiegła końca.
Jestem ciekawa czy pojawili się tutaj Wasi ulubieńcy.



Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka