czwartek, 4 sierpnia 2016

Pora na pożegnanie. Lipcowy projekt denko.

Na szczęście obyło się bez większych strat i nie będę musiała iść na zakupy. Pewne kosmetyki wyrzuciłam, ponieważ były na tyle słabe, że nie można było ich używać. Jest mi ich niesamowicie szkoda, ponieważ na niektóre wydałam sporo pieniążków, a okazały się bublami.
Poza złymi malowidłami zużyłam też kilka porządnych, za którymi będę tęsknić, nie przedłużając, zapraszam na moich wyrzutków.
Balea deospray Sweet&Smooth- chociaż nie byłam wielbicielką wanilii, ten dezodorant sprawdził się świetnie i jest moim ulubieńcem. Zapewnia komfort i całodniową ochronę. Posiada przyjemny słodki aromat, który przełamany jest rześkim cytrusem.
Care chusteczki nawilżone- można dostać je w Kauflandzie za około 1,95zł. Używam ich od początku roku, ponieważ są dobrym wyjściem. Kiedy nie mam siły lub czasu na zmycia makijażu, sięgam po jedną chusteczkę i ściągam makeup. Nie podrażniają, nie powodują łzawienia, a do tego są mega tanie.
Vellie maska do włosów matowych- najlepsza maska nabłyszczająca. Moje pasma błyszczały po niej jak milion diamencików. Genialnie wpływała na ich stan, ułatwiała rozczesywanie. Niestety nie dowiedziałam się, gdzie można ją dostać.
Tonik przeciwko wypadaniu włosów- używałam go w sezonie zimowo-wiosennym i byłam z niego zadowolona. Faktycznie ograniczył wypadanie włosów, a do tego sprawdził, że lepiej się rozczesywały i były podatne na układanie.
Avon żel ułatwiający depilację- kupiłam go z czystej ciekawości i naprawdę polubiłam. Używałam go zamiast pianki i innych specyfików. Świetnie zmiękczał włoski, a do tego pielęgnował skórę.
Marion jedwab do włosów- co jakiś czas wybieram go w celu zabezpieczenia końcówek. Był całkiem okej, chociaż wole inne sera.
Bourjois eyeliner- już kiedyś o nim wspominałam i nie byłam zadowolona. Do kosza trafiło całe opakowanie, ponieważ nie jest godzien mojej powieki. Posiada tak marną pigmentację, że nawet nie zauważyłabym go na powiece po nałożeniu 100warstw.
Technic cheek tint- zachęcona reklamą skusiłam się na to czerwone maleństwo. Niestety nie działał tak fajnie, jak inne farbki. Praktycznie nie było go widać, a nakładanie było katorgą.
Avon krem koloryzujący- nie miałam do niego zastrzeżeń, chociaż nie do końca pasował mi odcień. Z czasem oksydował i nieestetycznie ciemniał na twarzy. Był dobrą bazą pod podkład, gdy zależało mi na lepszym kryciu.
Eveline żel do skórek- najlepszy produkt, który zmiękcza skórki. Mam z nimi ogromny problem, a to cudo rozprawiło się w nimi w ciągu minuty.
L'oreal False Lash Wings- byłam nim okropnie zawiedziona. Sklejał rzęsy, osypywał się i odbijał. Dałam mu kilka szans, ale niestety nie podbił moich rzęs.
Krople do oczu Starazolin- może i nie kosmetyczny produkt, ale używałam ich również zamiast Duraline. Niestety męczę się z suchymi i wrażliwymi oczami, więc kropelki są moim ratunkiem.

Tak więc pozbyłam się wyrzutków i zrobiłam miejsce na nowości :)






Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka