wtorek, 15 listopada 2016

💅 👄Które kosmetyki są mi obojętne i niepotrzebne? 👄💅

Jak każda kobieta, mam swoich faworytów oraz grupę kosmetyków, które mnie zupełnie nie interesują. Przez blogi i filmiki na YT te produkty przewijają się dość regularnie, ale ja jestem odporna i nie uważam ich zakupu za priorytet.
Nie powiem, że nie kusiły mnie testy, ale na bank porzuciłabym je w kąt i leżałyby nieużywane przez bardzo długi czas.

Które kosmetyki mnie nie kuszą?
Tinty do ust- nie mówię tu o konkretnej marce, ale nie za bardzo podoba mi się efekt nierównomiernego zabarwienia warg. Niektóre malowidła bardzo brzydko się zjadają, a do tego ciemnieją.
Brokatowe cienie- te słynne brokatowe malowidła są okropnie drogie! Gdy zobaczyłam ich ceny, aż złapałam się za głowę. Niestety moje oczy są bardzo delikatne i nie pozwoliłabym sobie na nakładanie czegoś, co może je zranić. Wiem, że powinny zawierać specjalne drobinki kosmetyczne, ale czy jest tak na pewno? Karolina Stylizacje nawet pokazała na swoim kanale film, możemy tam zauważyć ich wady.
Duże palety do konturowania/ malowania ust- wyglądają cudownie, ale czy są użyteczne? Na bank znajdują się w nich takie odcienie, których nawet nigdy nie nałożymy, ponieważ nam nie pasują i nie czujemy się w nich dobrze. Wolę kupić jeden czy dwa kosmetyki o kolorze, który mi odpowiada, niż przepłacać za coś, co podoba mi się wizualnie.
Tęczowy rozświetlacz- fajny dodatek, lecz na imprezę. Nie widzę innego zastosowania i pewnie nie wyszłabym z niebieską czy fioletową poświatą. Szkoda, że produkt na policzku nie daje efektu podobnego do swatcha na palcach i w efekcie na kości jarzmowej mamy kolorowe jarmarki.
Błyszczyk peel off- pewnie bym go kupiła, ale zniechęca mnie nakładanie oraz nierównomierne rozłożenie barwy na ustach.
Matowe pomadki- muszę uprzedzić, że kocham matowe produkty i bardzo często ich używam, ale takie, które dają prawdziwy mat. Raz trafiła mi się sztuka, która migrowała na zęby, nie kryła. Ba! Nawet przy każdym nałożeniu kolejnej warstwy, poprzednia ścierała się wraz z przejechaniem aplikatora. Kosmetyk nieestetycznie warzył się na wargach, a do tego dawał nieprzyjemne, wręcz mączyste wykończenie.
Kocham prawdziwe matowe pomadki, ale nie lubię tych "udawaczy" matu.

Których produktów unikacie, ponieważ Was nie kuszą? :)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka