czwartek, 1 września 2016

Peeling w chusteczkach? Czy to naprawdę zadziała?

O chusteczkach peelingujących słyszałam nie raz, ale zakupiłam je dopiero kilka tygodni temu. Nie byłam przekonana co do samego pomysłu, ponieważ myślałam, że będą totalną porażką.
Skuszona promocją, sięgnęłam po nie w Biedronce i co z tego wyszło?

O produkcie:
Chusteczki peelingujące do twarzy, szyi i dekoltu usuwają martwy naskórek, nadmiar sebum, tonizują oraz dają efekt dermabrazji. Skóra jest gładsza i odświeżona. Do wyboru: do skóry normalnej i mieszanej, do skóry suchej i wrażliwej.

Przejdźmy do opinii, która jest najważniejsza. W opakowaniu znajduje się 10sztuk, które posiadają przyjemny, delikatny zapach. Kupiłam je na wyprzedaży za około 3złote.
Chusteczki różnią się od zwykłych nawilżonych, ponieważ są wykonane z mocniejszego materiału i posiadają malutkie, chropowate kropeczki.
Są one odpowiedzialne za usunięcie wszelkich zanieczyszczeń. Wypustki pozostają na tyle mocne i ostre, że nasza skóra jest lekko zaczerwieniona, lecz nie podrażniona.
Nasza cera jest ekstremalnie wygładzona i oczyszczona, chociaż wiadomo, że nie usuną one drobnych zaskórników na nosie.
Po dokładnym przetarciu twarzy byłam w szoku. Skóra stała się wręcz aksamitna oraz niesamowicie przyjemna w dotyku. Zniknęły wszelkie skórki, a maseczki wnikały w głąb cery o wiele szybciej niż normalnie.
Zapewnienia producenta potwierdziły się w 101% i zakupię je ponownie, jeśli jeszcze je spotkam.
Uważam, że są świetną alternatywą w podróży, bo zajmują mało miejsca i są wygodne w obsłudze.

Używacie takich chusteczek?
Jakie jest Wasze zdanie?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka