piątek, 4 sierpnia 2017

💛#12 Niekosmetyczni ulubieńcy tygodnia. + proziaki na kefirze.💛

Na Podkarpaciu w tym tygodniu słoneczko grzało niemiłosiernie, a jeszcze tydzień temu narzekałam na deszcz. W ciągu ostatnich dni przypomniałam sobie o moich ulubieńcach, których oglądam kilka razy do roku, ponieważ nigdy mnie nie nudzą.
Jestem ciekawa, co Wy polecacie, więc chętnie dowiem się o nowych filmach, książkach i serialach.
Ulubiony serial
Musiałam odsapnąć od brutalnej "Gry o tron", więc wybrałam "Jak spotkałem Waszą matkę". Uważam, że jest to jeden z najlepszych seriali komediowych, jaki miałam okazję oglądać miliard razy. Piątka przyjaciół towarzyszyła mi od początków technikum, oglądałam ich podczas choroby, ferii czy wakacji i stwierdzam, że nigdy nie znudzą mi się ich przygody. Największym zaskoczeniem był odcinek finałowy, nie czułam jednak zawodu, jak niektórzy.
Dacie wiarę, że produkcja zakończyła się już 3 lata temu?
A teraz pytanie do Was, kto jest Waszą ulubioną postacią oraz który odcinek najbardziej zapadł Wam w pamięci?

Ulubiona książka
Książka, która doczekała się ekranizacji – przedstawia losy najbardziej wyszczekanego bohatera wszech czasów.

Oto pełna głębokich uczuć i zdumiewająca opowieść o oddanym psie, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. To powołanie wypełnia na przestrzeni... kilku żyć.
Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w postaci bezpańskiego kundla odradza się w ciele niesfornego szczeniaka. Kiedy trafia pod opiekę ośmiolatka Ethana, który kocha go całym sercem, odkrywa nowe oblicze – dobrego, poczciwego psiaka. Jednak życie u uwielbianej rodziny to nie koniec przygód Baileya. Ponownie odradza się w postaci kolejnego psa!
Był sobie pies to pokrzepiająca i pomysłowa historia. Doprowadza czytelnika do skrajnych emocji – jest jednocześnie uroczo zabawna i dotkliwie przejmująca.
Ta książka w piękny sposób pokazuje, że miłość nie zna granic oraz że nasi najbliżsi zawsze są przy nas. Najważniejsze przesłanie powieści głosi, że każda istota na ziemi urodziła się z misją.
WSZYSTKIE PSY IDĄ DO NIEBA... CHYBA ŻE MAJĄ NIEDOKOŃCZONE SPRAWY NA ZIEMI.

W tym tygodniu muszę przyznać, że zabrakło mi czasu na czytanie i dopiero w połowie zabrałam się do "Był sobie pies". Jestem ogromną fanką psiaków, dlatego nie mogłam pominąć tej pozycji.
To samo było w przypadku filmu, ponieważ zaciągnęłam na niego rodzinkę. Uważam, że film nadaje się zarówno dla dzieci, jak i starszych.

Ulubiony film
"Uwierz w ducha" znalazł się w ulubieńcach, ponieważ mogę oglądać go na okrągło.
Dla tych, którzy nie wiedzą, to film opowiadający o zakochanej parze. Podczas powrotu do domu Sam (główny bohater) ginie i powraca jako duch. Dowiaduje się, że jego ukochana jest w niebezpieczeństwie i za pomocą szalonej medium stara się ostrzec miłość swojego życia.
Jestem zachwycona grą aktorską Whoopi Goldberg, która spisała się genialnie.

Ulubiona piosenka
Selenę Gomez kojarzyłam zawsze z filmów Disneya. Muszę przyznać, że jej piosenki wpadają w ucho i słucha się ich z przyjemnością. Obecnie moim faworytem jest duet z Kygo i "It Ain't Me". Potrafię słuchać jej godzinami!
Ulubione danie
Dania, a raczej przekąski nie wykonałam własnoręcznie, ponieważ przygotowała je moja mama. Proziaki to takie bułeczki, które dawniej wypiekało się na gorącej blasze pieca, a obecnie można użyć do tego patelni lub piekarnika. Najczęściej wykorzystuję je do przyrządzenia kanapek lub służą jako dodatku do zupy. Pieczone proziaki są przepyszne i banalnie proste w wykonaniu.
Rodzicielka przepis znalazła w internecie, więc polecam przejrzeć kilka stron kulinarnych.

Znacie moich ulubieńców?
Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.