poniedziałek, 12 grudnia 2016

📺Kilka filmowych propozycji, które warto zobaczyć w chłodny, zimowy wieczór.📺 + Wyniki rozdania!


Telewizor już jakiś czas temu poszedł w odstawkę, a filmy oglądam wyłącznie na komputerze. Sama wiele razy szukałam ciekawych propozycji filmowych, więc postanowiłam napisać kilka słów o projekcjach, które polecam.

"Harry Potter cz.1-7"
Moja obowiązkowa pozycja. Uwielbiam świat czarodziejów i przynajmniej raz na kilka miesięcy muszę przypomnieć sobie jego historię.
Pewnie każdy już wie, że Harry stracił rodziców przez potężnego czarnoksiężnika. Przez wszystkie lata nauki w Hogwarcie musi zmagać się ze wzrastającym w siłę Voldemortem.
"Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć"
Historia dzieje się 70lat przed rozpoczęciem szkoły przez chłopca z blizną w kształcie błyskawicy.
Newt Scamander jest zafascynowany magicznymi stworzeniami. Postanawia wybrać się do Ameryki, gdzie poznaje środowisko miejscowych czarodziejów.
"Nie ma mowy!"
Hanna nie może pogodzić się ze śmiercią męża, który był słynnym piosenkarzem. Postanawia napisać o nim książki, a do pomocy zatrudnia nowojorskiego pisarza.
"Osobliwy dom Pani Perigrine"
Jacob udaje się do dziadka. Znajduje go ledwie żywego w ogrodzie a wokół dzieje się wiele zagadkowych rzeczy. Starszy mężczyzna prosi chłopaka, aby wybrał się do domu dziecka jej znajomej Pani Perigrine. Postanawia posłuchać słów dziadka i udaje się do miejsca, o którym opowiadał dziadziu. Cudowna, tajemnicza historia.
"Bridget Jones 3"
Życie szalonej Bridget zmienia się nie do poznania, ponieważ zachodzi w ciążę! Kto jest ojcem? Ona sama tego nie wie! Zdecydowanie jest to najlepsza część tej serii.
"Planeta Singli"
Ania umawia się na randkę przez internet, niestety jej tajemniczy partner nie dociera na miejsce. Poznaje jednak showmana Tomka, który proponuje jej udział w show, który ukazuje prawdziwe oblicze facetów.
"LOL"
Lola jest młodą dziewczyną, która zmaga się z problemami dorastania. Zostawia ją chłopak, a ona sama postanawia poszukać pocieszenia u najlepszego przyjaciela. Co z tego wyniknie? Na pewno nie obędzie się bez trudności.
"Słowo na M"
Komedia romantyczna opowiadająca o nieśmiałym Wallece, który poznaje Chantry. Przyjaźń z czasem zaczyna przekształcać się w miłość, jednak na przeszkodzie stoi chłopak dziewczyny.
"Całkiem zabawna historia"
Craig jest młodym chłopakiem, który cierpi na depresję. Dobrowolnie zapisuje się do szpitala psychiatrycznego, w którym poznaje wartościowych znajomych. Nastolatek ma szansę zacząć wszystko od nowa, w czym pomagają mu przyjaciele.
"I że cię nie opuszczę"
Leo wraz z żoną są poszkodowanymi w wyniku wypadku samochodowego. Jego ukochana traci pamięć i nie pamięta ostatnich, szczęśliwie spędzonych lat. Mąż za wszelką cenę stara się na nowo rozkochać kobietę.
"THE DUFF [#ta brzydka i gruba]"
Bianka zauważa, że jest wyśmiewana przez innych uczniów swojej szkoły. Posiada dwie piękne przyjaciółki, a ona jest uważana za najmniej urodziwą. Dziewczyna chce z tym walczyć, a historia pokazuje, że takie rzeczy dzieją się w niemal każdej szkole.
"Boska Florence"
Florence Foster Jenkins jest uznawana za najgorszą śpiewaczkę na świecie, lecz to nie przeszkadza jej w zostaniu sławną osobistością. Zdecydowanie wzbudza zainteresowanie innych, ponieważ każdy chce zobaczyć ją podczas występów w operze.
"Projektantka"
Myrtle "Tilly" Dunnage została wywieziona z miasta, kiedy była małą dziewczynką. Nie jest do końca świadoma zaistniałej sytuacji, więc po latach powraca do miasta i planuję zemstę na wszystkich, którzy przyczynili się do jej nieszczęścia.


Mam nadzieję, że każdy znalazł coś dla siebie i chętnie zobaczycie moje propozycje.

Wyniki rozdania możecie zobaczyć tutaj.

sobota, 10 grudnia 2016

Zapach, który pokocha każda miłośniczka kokosów!😍

Mama dostała perfumy w prezencie, lecz tak przypadły mi do gustu, że chcę kupić sobie własną buteleczkę. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z tą firmą, więc byłam zaskoczona pod wieloma względami. Dlaczego? Zapraszam do recenzji.
O produkcie:
Fenzi Savoir Nuit Women - zapach zbliżony do Versace Crystal Noir
Niezwykle elegancka kompozycja doskonała na wieczorne wyjścia. Idealnie dobrane składniki tworzą zmysłowy zapach, który przyciąga spojrzenia, podkreślając zdecydowaną, kobiecą naturę. Savoir Nuit to mieszanka gardenii, piwonii i kwiatów pomarańczy, którą połączono z uwodzicielską nutą ambry i piżma. Na pierwszy plan wysuwa się jednak kokos, który w zestawieniu z pieprzem i imbirem dodaje kompozycji słodkiej pikanterii. Całość to niezwykle uwodzicielskie zestawienie akordów dodających kobiecie pewności siebie i seksapilu.
Linia głowy: imbir, kardamon, pieprz
Linia serca: kwiat pomarańczy, gardenia, piwonia, kokos
Linia podstawy: piżmo, drzewo sandałowe, żywica
Bardzo podoba mi się matowe pudełko, które wygląda elegancko i ekskluzywnie. Z tyłu możemy zauważyć informację dotyczącą nut zapachowych, co jest raczej rzadkim widokiem. Dzięki tej wiadomości mamy pojęcie, czy składniki przypadną nam do gustu.
W środku znajduje się szklana, niemal czarna buteleczka. Z pewnością doda uroku każdej toaletce.
Cieszę się, że opakowanie zawiera aż 100ml produktu, a cena jest zaskakująco niska. Zapach kosztuje w granicy 25-30zł i można dostać go w wielu sklepach chemicznych i internetowych. Niestety nie widziałam ich w drogeriach.
Cena jest naprawdę pozytywnym zaskoczeniem, ponieważ aromat jest czarujący i nieziemsko trwały! Czuć go niemal przez cały dzień, więc nie wymaga dodatkowego używania.
Gdy spryskałam się po raz pierwszy, myślałam, że w perfumach znajdziemy dodatek migdałów. Z czasem kobiecy i zmysłowy zapach zaczął rozwijać się na skórze, a wraz z nim moje zauroczenie.
Można zauważyć delikatną nutę kwiatów, która jest przełamana mocnymi przyprawami. Kokos jednak wybija się ponad wszystko, lecz jest na tyle subtelny, że całość świetnie współgra ze sobą.
Perfum zdecydowanie wpasuje się w wieczorne wyjścia, jak i chłodną pogodę każdego dnia.
Otulający, tajemniczy i piękny aromat bardzo przypadł mi do gustu, więc polecam go każdej miłośniczce kokosów.
Pozytywnym zaskoczeniem jest fakt, że jest on produktowany w Francji.

Znacie może perfumy tej marki?
Co o nich sądzicie?

czwartek, 8 grudnia 2016

❄️☃️Tag: Kocham zimę!☃️❄️

Ta pora roku zawsze kojarzy mi się ze świąteczną atmosferą i niestety coraz częstszym brakiem śniegu. Nie jestem jej miłośniczką jak Elsa z "Krainy Lodu", ponieważ jestem strasznym zmarzluchem, lecz mam kilka ulubieńców, którzy zazwyczaj idą w ruch zimą.
1. Ulubione produkty do ust.
Zimą rządzą u mnie pomadki nawilżające, ponieważ moje usta są niezwykle wrażliwe i pękają przy najmniejszym kontakcie z zimnem. Smaruję je więc ogromnymi ilościami Carmexu, wazeliny i jajeczek EOS.
Jeśli chodzi o kolorówkę, jestem pewna, że moje wargi będzie zdobić zestaw K-lips od Lovely w odcieniu ceglastej czerwieni. Nie pogardzę również matowymi pomadkami w kredce Golden Rose.

2. Ulubiony lakier do paznokci.
Mam wrażenie, że lakiery termiczne przez długi czas będą zajmowały pierwsze miejsce na moim podium. Na drugim miejscu znajdują się wszelkie brokaty, które kojarzą mi się z błyszczącymi łańcuchami i bombkami, a na trzecim miejscu tradycyjna czerwień i bordo.

3. Ulubiona świeca.
Dawniej używałam świeczek, lecz teraz przerzuciłam się na woski. Są o wiele tańsze, a do tego YC ma ogromny asortyment. U mnie o tej porze roku rządzą rześkie, świeże aromaty. Nie mogę się również oprzeć tarcie, które ma dodatek żurawiny.
Nie lubię jednak przytłaczających świec, które pachną przyprawami.

4. Ulubione perfumy.
Zima kojarzy mi się z cięższymi zapachami, więc cudowny Calvin Klein Euphoria wygrywa. Często używam również Femme od Avonu.

5. Ulubiony napój.
Kakao z bitą śmietaną i cynamonem! Nie ma nic lepszego i rozgrzewającego <3
Może ciężko w to uwierzyć, ale prawie w ogóle nie piję gorącego napoju. Herbata pojawia się u mnie maksymalnie raz, dwa w miesiącu. Z kawy zaś zrezygnowałam całkowicie, chociaż kocham jej zapach.

6. Ulubiony dodatek zimą.
Niestety nie lubię ubierać czapki, lecz moim obowiązkiem jest szal i rękawice. Moje oczy chronią okulary, które chronią wrażliwe oczy. Po wizycie u okulisty chcę zmienić szkła na UV, które będą odbijać promienie.

7. Ulubiona fryzura.
Koniecznie francuz i kok! Moje włosy zimą przeżywają katusze, a elektryzowanie doprowadza mnie do pasji. Bardzo rzadko pozostawiam je rozpuszczone, bo zawsze przytnę je zamkiem od kurtki.

8. Co najbardziej lubisz robić zimą?
Gdy na dworze panuje chłód, lubię usiąść na łóżku, otulić się kocem i przenieść się w świat książki. Jestem zawodowym molem książkowym i w tym roku przeczytałam już 55 powieści!
Dawniej często oglądałam filmy, lecz zdecydowanie wolę własną wyobraźnię.

9. Najładniejsze wspomnienie związane z zimą.
Zapewne ferie, które spędzałam w Zakopanem i Muszynie. Na dworze śnieg sięgał pasa i nawet mokre ciuchy nie przeszkodziły w świetniej zabawie na sankach i łyżwach.

10. Ulubiony trend w modzie z zimą.
Odjazdowe sweterki! W mojej szafie zimą rządzą ciekawe okrycia w różnych kolorach i krojach.
Moim faworytem jest szary sweterek w kropki, a z przodu naszyty puchaty, biały niedźwiadek.

Mam nadzieję, że spodobał się Wam Tag i same chętnie weźmiecie w nim udział.

wtorek, 6 grudnia 2016

Szampon, który odmienił moje włosy? Czy ich wypadanie zostało zatrzymane?👍

Jesień i zima to czas wielkiej katorgi dla moich włosów. Są osłabione, a do tego wypadają. Ponad miesiąc temu wpadłam do Rossmanna z myślą zakupu wcierki Jantar, lecz jej nie znalazłam. Wybrałam więc szampon Radical, ponieważ już nie raz mi pomógł. Kosmetyki te produkuje firma Farmona, o czym wcześniej nie miałam pojęcia.
O produkcie:
Szampon Radical zawiera cenny, naturalny wyciąg skrzypu polnego. Roślina ta wyróżnia się wysoką zawartością krzemionki, która działa na włosy wzmacniająco. Włosy po umyciu stają się miękkie, puszyste, dobrze się układają, a dzięki zawartości prowitaminy B5 uzyskują piękny połysk. Jest łagodny w działaniu, nie powoduje wysuszania włosów. Zalecany do codziennego stosowania zwłaszcza do włosów zniszczonych i wypadających.

Skład:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate,Cocamide DEA, Mentha Arvensis Extract,Sodium Chloride,Cocamidopropyl Betaine,Panthenol, DMDMHydantoin, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Citric Acid, Parfum, Hexyl Cinnamal
Ja akurat mam wersję o pojemności 330ml, lecz o ile się nie mylę, plastikowe opakowanie zostało zmienione, a pojemność zwiększona.
Butelka teraz jest bardziej poręczna, cieńsza i wyższa. Wygląd ogólny jest dość prosty, ale mnie się podoba. Bardzo fajnym rozwiązaniem jest otwór, który jest identyczny jak w przypadku Amolu. Mała dziurka zapobiega marnowaniu szamponu, który i tak jest bardzo wydajny. Jasnożółta, wręcz galaretowata konsystencja świetnie oczyszcza z wszelkich zanieczyszczeń, a ziołowy aromat przyjemnie odświeża skalp i pasma.
Produkt w swoim składzie zawiera SLS, więc włosy są wręcz szorstkie po umyciu, dlatego też nie każdemu produkt przypadnie do gustu. Używam go raz w tygodniu, ponieważ podoba mi się, że po umyciu są uniesione i świeże przez długi czas.
Mój skalp jest bardzo wrażliwy, jednak kosmetyk nie powoduje u mnie łupieżu oraz innych skutków ubocznych.
Małym minusem może być fakt, że delikatnie plącze moje pasma, lecz maska skutecznie sobie radzi z tym problemem. Może być to jednak uciążliwe, gdy nie mamy czasu na dodatkową pielęgnację.
Teraz najważniejsze, czy zatrzymał wypadanie? Mam wrażenie, że proces ustał i wszystko wróciło do wcześniejszej normy. W moim przypadku sprawdził się na 5+, bo dzięki niemu moje włosy są wzmocnione, oczyszczone i cudownie błyszczące.
Produkt kosztuje około 7-8zł i można dostać go oczywiście w każdej drogerii.

Używacie takich szamponów?

poniedziałek, 5 grudnia 2016

💔Z którymi kosmetykami się nie polubiłam, chociaż u innych robią rurorę?💔

W 80% zakup malowideł i pielęgnacji jest spowodowany pozytywnymi i ciekawymi recenzjami. Już nie raz byłam zawiedziona danym produktem, ponieważ u mnie się nie sprawdził. Nie ukrywam rozczarowania, dlatego że u innych kosmetyki spisywały się na 5+, a u mnie leżały porzucone w kącie.

Które "słynniejsze" produkty nie wkupiły się w moje łaski?
Maska drożdżowa Bani Agafii- otwarłam ją ponad rok temu i przez długi czas leżała użyta kilka razy. Nie zachwyciła mnie, a do tego przeszkadzała mi rzadka i problematyczna konsystencja. Jedynie do gustu przypadł mi śliczny zapach.
Tusz Lovely Pump Up- byłam nim zachwycona, dopóki nie spotkałam jego "żółtego bliźniaka" od Miss Sporty. Otrzymany efekt na rzęsach jest przyjemny, lecz kosmetyk bardzo szybko zasycha w opakowaniu, a do tego osypuje się. Nie ukrywam, że nie są to pożądane właściwości.
Tusz Avon SuperShock- kolejny "pewniak", który wyrzuciłam do kosza po dwóch użyciach. Miał zapewniać cudowny wachlarz rzęs, a ja wyglądałam jak po bitwie w Rossmannie o ostatni zestaw K-lips. Niemiłosiernie się osypywał, a do tego podrażnił moje oczy.
Tusz L'Oreal False Lash Wings- kupiłam go za namową znajomej, ponieważ rzęsy miały wyglądać jak po Photoshopie, a wyglądały jak pajęcze łapki. Dałam mu ponownie szansę po paru dniach, bo myślałam, że w tym czasie konsystencja ulegnie zmianie. Okazało się inaczej, a do tego miałam wrażenie, że osłabił i tak krótkie i rzadkie włoski.
Lakiery Hybrydowe Semilac- nie rozumiem ich fenomenu. Poza ładnymi odcieniami nie wyróżniają się dosłownie niczym. Trwałość dość średnia, a nie wspomnę już, że produkty tej marki często uczulają.
Paleta cieni Sleek Oh So Special- na początku wspomnę, że kocham cienie Sleek, lecz ta paleta nie przypadła mi do gustu. Nie mam pojęcia czy to wina partii, ale pigmentacja była naprawdę średnia.
Dwufazowy płyn do demakijażu oczu Ziaja De-makijaż- firma ma świetne produkty i często ich używam, lecz ten płyn w moim przypadku był pomyłką. Nie poradził sobie ze zmyciem makijażu, a do tego miałam wrażenie, że widzę przez mgłę.
Podkład Revlon ColorStay- ale jak to! Przecież to totalny hit! Owszem, ale z czasem doszłam do wniosku, że nie wiem, o co tyle hałasu. Jest trwały to fakt, lecz niekiedy potrafi utworzyć "efekt ciasta" na twarzy, a do tego jest dość ciężki. Krycie też należy do średnich i często mieszałam go z innym podkładem, aby otrzymać przyjemny efekt.

Jakie kosmetyki również u Was nie zrobiły wrażenia, chociaż były zachwalane?

piątek, 2 grudnia 2016

🌻🌸Najlepszy olejek dla skóry suchej i wrażliwej? Cudowny olejek Kneipp "Kwiat Migdała".🌸🌻

Z balsamami do ciała jestem zdecydowanie na bakier, ale używanie olejków to już zupełnie inna sprawa. Uwielbiam je za natychmiastowe działanie, więc bardzo się ucieszyłam, gdy w paczuszce od Trusted Cosmetics znalazłam wygrany olejek migdałowy. Jest to mój pierwszy produkt firmy Kneipp, więc jestem bardzo ciekawa pozostałych produktów.
O produkcie:
Olejek do ciała Kwiat migdała Jedwabna skóra Kneipp® zawiera cenny olejek migdałowy, który jest bardzo dobrze tolerowany również przez skórę wrażliwą. Dopełnieniem naturalnej pielęgnacji jest chroniąca komórki kombinacja witaminy E, regenerującego olejku arganowego oraz delikatnego olejku słonecznikowego.
Intensywnie pielęgnujący i bogaty olejek do ciała wzmacnia barierę ochronną skóry, poprawia elastyczność i chroni skórę przed szkodliwym wpływem środowiska. Działa odbudowująco i daje uczucie gładkiej i miękkiej skóry. Polecany przez położne.
Współpracując z dermatologami Kneipp® stworzył serią Kwiat migdała Jedwabna skóra dla skóry suchej i wrażliwej, która redukuje uczucie nadmiernego ściągania skóry, zapobiega podrażnieniom skóry i przywraca jej naturalną równowagę.
Skład:
Helianthus Annuus (Sunflower Seed) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Flower Extract, Retinyl Palmitate, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Pogostemum Cablin Oil, Citrus Medica Limonum (Orange) Peel Oil, Guajacum Officinale Wood Oil, Limonene, Linalool, Coumarin, Citral, Geraniol, Citronellol, Parfum (Fragrance), Tocopherol
Buteleczka była wcześniej umieszczona w uroczym różowym kartoniku, na którym były umieszczone wszelkie informacje na temat produktu. Mam więc pewność, że kosmetyk nie był wcześniej otwierany przez „drogeryjnych macaczy".
Szklane opakowanie posiada otwór, który przypomina mi korek niekapek. Jest on na tyle mały, że wypływają z niego krople. Bez dwóch zdań jest to genialne wyjście, ponieważ nie zmarnujemy i nie wylejemy zbyt dużej ilości płynu. Zawsze miałam problem z aplikacją tego typu mazideł, lecz tutaj wszystko gra w 100%.
Olejek posiada typową konsystencję, lecz wyróżnia się cudownym, słodkim zapachem. Jest on nieziemski, a w dodatku jego aromat pozostaje na skórze przez długi czas.
Podczas masowania i wcierania możemy poczuć przyjemne ciepło, które działa kojąco i relaksująco. Bardzo szybko się wchłania, a do tego nie pozostawia nieprzyjemnej, klejącej się warstwy.
Skóra po zabiegach rodem ze Spa pozostaje bardzo gładka i nawilżona. Pożegnałam suche skórki, które od lat były moją zmorą. Przez długi czas szpeciły moje dłonie, a wiadomo, że te są wizytówką każdej kobiety.
Olej w żadnym wypadku nie powoduje powstawania wyprysków na ciele, nie zapycha i nie zauważyłam w nim nawet najmniejszej wady.
Jeśli chodzi o dostępność, to na bank można dostać je w Rossamannie i wielu sklepach internetowych, a jego cena waha się w granicy 28-30zł.
Uważam, że jest to wspaniały kosmetyk, do którego będę chętnie wracała.

Lubicie olejki firmy Kneipp?

czwartek, 1 grudnia 2016

😍Co zrobić gdy włosy tracą objętość? Recenzja rokitnikowego balsamu Bani Agafii.😍

Jesienią moje włosy tracą na objętości, dlatego też postanowiłam wypróbować mój ostatni balsam od Bani Agafii. Bardzo polubiłam inne wersje i byłam bardzo niepocieszona, gdy zobaczyłam braki w zapasach sklepu chemicznego. Będę musiała wybrać się do drogerii i nadrobić zapasy, ponieważ posiadają niską cenę oraz fantastyczne działanie.
O produkcie:
Rokitnikowy balsam bazie soku z dzikich jagód przeznaczony do każdego rodzaju włosów a szczególnie dla tych, które wymagają podtrzymania lub zwiększenia objętości. Balsam intensywnie nawilża i odżywia włosy i jednocześnie ułatwia ich rozczesywanie. W składzie balsamu znajdziemy wiele witamin i aminokwasów, które wpływają pozytywnie na stan i kondycję włosów, regenerują je i odżywiają. Balsam przywraca włosom naturalne piękno, blask i zdrową objętość.

Zawiera 100% naturalny sok z dzikich jagód rokitnika, naturalne ekstrakty i witaminy.
Zawiera jony bio złota.

Składniki aktywne:
  • Olej z syberyjskiego białego lnu - odbudowuje strukturę włosów.
  • Sok z dzikich jagód rokitnika Ałtajskiego - głęboko odżywia włosy , nasyca witaminami i aminokwasami, dzięki czemu są grube i mocne.
  • Ekstrakt aksamitu Amurskiego - rewitalizuje i podnosi włosy od korzenia bez obciążania.
  • Ekstrakt złotego korzenia - nadaje włosom połysk i jedwabistość.

Wersja rokitnikowa posiada pomarańczowe opakowanie, pewnie ze względu na odcień owoców. Jest zamykane na klik, więc mam pewność, że nie wyciśniemy za dużo balsamu. Buteleczka jest również bezpieczna i poręczna w podróży i jeszcze nigdy nie otworzyła mi się w bagażu.
Już nie raz wspominałam, że podoba mi się ich konsystencja i inaczej nie mogło być w tym przypadku. Jest średnio gęsta, lecz nie jest to wadą. W moim przypadku wystarcza mi na 1,5-2miesiące regularnego używania.
Perłowo żółta maź posiada zapach przypominający połączenie ziół i kwiatów lipy. Jest słodki i w żadnym przypadku nie powoduje bólu głowy, chociaż jestem okropnie wyczulona na zapachy. Nie mam pojęcia jak pachnie rokitnik, lecz podobno posiada niezbyt przyjemne nuty zapachowe, więc pewnie zostały one zneutralizowane.
Balsam zazwyczaj trzymam na włosach od 5 do 10minut i po upływie tego czasu widzę znaczną poprawę w stanie moich pasm. Zdecydowanie produkt pomaga mi w rozczesywaniu i układaniu włosów. Są dociążone, śliskie i przyjemnie gładkie. Końce są cudownie mięciutkie i odżywione. Nie mogę nie wspomnieć o tym, że zachwycają swoim blaskiem i tworzą cudowną, połyskującą, jednolitą taflę.
Odżywkę nakładam na wysokości uszu, więc nie wiem, jak wpływa na skalp, lecz po wysuszeniu mam wrażenie, że włosów jest ich więcej, ponieważ są delikatnie uniesione.
Jeśli chodzi o dostępność, produkt można kupić w wielu sklepach chemicznych, drogeriach i sklepach internetowych. Cena waha się w granicy 4-6zł.

Lubicie kosmetyki Bani Agafii? Co o nich sądzicie?
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.