niedziela, 12 listopada 2017

🐌Czy maseczka ze śluzem z ślimaka poradzi sobie z ukojeniem niedoskonałości? PIBAMY SNAIL EXTRACT Multi Nutrient Mask.🐌

Muszę przyznać, że spodobała mi się azjatycka pielęgnacja. Przekonałam się do niej i często sięgam po różne mazidła. W tym tygodniu zafundowałam sobie maseczkę z dodatkiem śluzu ślimaka, który ostatnio jest bardzo popularny.
O produkcie:
Młodsza i piękniejsza Ty, idealna cera, bez zmarszczek, skóra pełna życia. SNAIL EXTRACT Multi Nutrient Mask zmniejsza głębokość i ilość zmarszczek oraz zapobiega powstawaniu nowych. Aktywnie odbudowuje gęstość skóry poprzez stymulację kolagenu. Zapewnia optymalne nawilżenie i odżywienie skóry. Redukuje stany zapalne. Ty zyskujesz nieskazitelną cerę. Podstawowym efektem stosowania wyciągu ze śluzu ślimaka jest przyspieszona regeneracja skóry. Działa on na uszkodzony kolagen (kolagenaza), dostarcza hemocyjaninę bogatą w tlen niezbędny do kształtowania się kolagenu i tworzy sieć strukturalną dla fibronektyny. Wszystko za sprawą glikozaminoglikanów, które wiążą peptydy miedzi i inicjują syntezę kolagenu silniej niż tretinoiny (witamina A) i witamina C.

Skład: AQUA, GELATIN, GLYCERIN, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, SNAIL SECRETION FILTRATE,HYALURONIC ACID, HYDROLYZED COLLAGEN, RETINYL PALMITATE, PHENOXYETHANOL, RETINOL, ASCORBIC ACID, TARTARIC ACID, BHT, DISODIUM EDTA, POLYVINYL ALCOHOL, PROPYLPARABEN, PARFUM, CITRAL DIMETHYL ACETAL
Opakowanie: Cieszę się, że na saszetce możemy znaleźć również napisy w języku angielskim, ponieważ azjatycka pisownia jest dla mnie prawdziwą magią. Już sama szata graficzna podpowiada nam, że produkt zawiera śluz ślimaka, co zdecydowanie ułatwia sprawę podczas zakupów.
Wewnątrz znajdziemy cienki, biały płat. Maska jest bardzo dobrze wycięta, przylega do twarzy i nie zsuwa się z twarzy podczas noszenia.

Konsystencja: Azjatyckie maseczki są porządnie nasączone płynem. W tym przypadku możemy spotkać lepką esencję, która przypomina śluz ślimaka.

Zapach: Jestem zaskoczona zapachem, który jest bardzo przyjemny, kwiatowy. Świeży i lekki zapach umila domowe spa.

Działanie: Na mojej twarzy pojawiły się drobne niedoskonałości, które bardzo mi przeszkadzały. To był idealny moment na wykorzystanie nawilżającej maseczki, która redukuje stany zapalne. Po upływie 20 minut twarz była zdecydowanie ukojona i mocno nawilżona. Skóra pozostała dobrze napięta i niezwykle gładka, bez dwóch zdań zadowolił mnie ten rezultat.

Cena i dostępność: Moja maska pochodzi ze sklepu Green Asia, gdzie kosztuje tylko 10 zł.

Podsumowanie: Polubiłam kosmetyki z dodatkiem śluzu ślimaka, moja cera była promienna i zdrowa, a efekt utrzymywał się przez dłuższy czas. Regularna pielęgnacja zdecydowanie utrwaliłaby otrzymany rezultat.

Używacie kosmetyków ze śluzem ślimaka?
Co o nich sądzicie?

czwartek, 9 listopada 2017

Perfekcyjny nudziak? Pomadka do ust Moov Color Punch- Hope.

Poszukiwanie idealnego nudziaka jest prawdziwym wyzwaniem. Uważam, że jest to taki must have każdej kobiety. Jasna pomadka o uniwersalnym odcieniu będzie idealna zarówno do dziennego, jak i wieczornego makijażu.
O produkcie:
Pomadka z linii Color Punch gwarantuje intensywny, soczysty kolor oraz długotrwały efekt.

Opakowanie: Pomadka umieszczona jest w czarnym, matowym i bardzo minimalistycznym, plastikowym opakowaniu. Pod spodem znajdziemy naklejkę z nazwą produktu, ja wybrałam odcień Hope. Zatyczka szminki nie zsuwa się, spokojnie można ją umieścić w kieszeni lub torebce.
Mój kosmetyk niestety ma lekko uszkodzony mechanizm, ponieważ podczas wykręcania do pewnej wysokości spada, a tym samym pochowa się sztyft. Jest to dość uciążliwe, ale po kilku tygodniach doszłam do wprawy podczas malowania.

Odcień: Firma oferuje aż 11 różnych kolorów, ja jak już wspominałam wybrałam kolor Hope, który według mnie jest neutralnym, perfekcyjnym nudziakiem. Odcień jest nieoczywistym różem, który wpada w jasny brąz. Na ustach wygląda niesamowicie i bardzo naturalnie.
Pigmentacja i wykończenie: Na zdjęciu możecie zauważyć pomalowane usta oraz perfekcyjne krycie już przy pierwszej warstwie. Pomadka posiada satynowe wykończenie, które nosi się niezwykle komfortowo. Szminka nie wysusza warg, nie lepi się oraz nie wychodzi poza kontur ust.

Trwałość: Jeśli szukacie całkiem przyjemnej, dziennej pomadki to dobrze trafiłyście. Kosmetyk przez kilka godzin wygląda ładnie, ściera się równomiernie oraz nie wymaga większych poprawek. Po pierwszym posiłku delikatnie traci swoje nasycenia. Pomadka nie zastyga jednak na ustach, więc ponowne nakładanie kosmetyku są bezproblemowe i szybkie.

Cena i dostępność: W sklepie Kontigo pomadki kosztują 14,99 zł, lecz często są na promocji.

Podsumowanie: Czy jestem zadowolona? Oczywiście, że tak. W niezwykle korzystnej cenie możemy dostać produkt o przyjemnym odcieniu, który wzbogaci każdy makijaż.

Lubicie nudziaki na ustach?

środa, 8 listopada 2017

#2 Azjatyckie maseczki. Q10 Q-Tech SOOTHING & HYDRATING FACIAL MASK od Green Asia.

O azjatyckich kosmetykach od wielu miesięcy jest głośno. Wcale mnie to nie dziwi, ponieważ każdy chce wypróbować interesujące produkty z Dalekiego Wschodu. Ostatnio moja skóra była ściągnięta i przesuszona, dlatego sięgnęłam po nawilżającą maskę firmy Pibamy.
O produkcie:
Maska jest przeznaczona dla skóry suchej z tendencjami do stanów zapalnych. Działanie odmładzające uzyskuje się poprzez ochronę przed wolnymi rodnikami oraz stymulację włókien kolagenowych. Systematyczne stosowanie zapewnia skuteczną redukcję stanów zalanych i innych niedoskonałości skóry. Następuje intensywne nawilżenie i wygładzenie skóry. NICITINIC ACID: witamina B3 korzystnie działa na skórę - nawilża, działa przeciwutleniająco, zwalcza trądzik i inne problemy skórne: wypryski, zaczerwienienia, szorstkość i stany zapalne. Witamina B3 zmniejsza utratę wody przez skórę, reguluje procesy odnowy naskórka, stymuluje produkcję kolagenu w fibroblastach (komórkach skóry). Chroni skórę przed promieniowaniem UV, główną przyczyną procesów starzenia się. Zmniejsza przebarwienia i zapobiega powstawaniu nowych. Dzięki niej skóra staje się gładsza, zdrowsza, młodsza. Wysoka zawartość witaminy B3 (3%).
Skład: GLYCERIN, WATER, ALLANTOIN, NICITINIC ACID, ALOE BARBADENSIS EXTRACT, AEC HYDROLYZED SOY PROTEIN,SODIUM HYALURONATE, UBIQUINONE Q10, PEG-10 HYDROGENATED CASTROL OIL ISOSTERATE, HYDROXYETHYLCELLULOSE, METHYLISOTHIAZOLINONE.
Opakowanie: Saszetka z azjatyckimi napisami mieści w sobie płat oraz mnóstwo płynu. Maska została wykonana z grubszego, białego materiału, który jest dobrze wycięty i idealnie przylega do twarzy. Dodatkowo został zaopatrzony w folię, która ma ułatwiać nakładanie produktu.

Zapach: Jestem nim oczarowana. Aromat jest bardzo świeży, kwiatowy i niezwykle odprężający. Nuty zapachowe zdecydowanie umilają domowe spa.

Konsystencja: Wewnątrz opakowania znajdziemy bezbarwną i rzadką esencję, którą nasączona jest maska. Po upływie około 30 minut płat jest praktycznie suchy, a skóra po jego usunięciu jest lepka i wymaga przemycia.

Działanie: Uważam, że produkt rewelacyjnie poradził sobie z moją przesuszoną skórą, ponieważ kosmetyk skutecznie ją nawilżył na wiele godzin. Cera była niesamowicie gładka i miękka, a do tego promienna oraz cudownie napięta. Zauważyłam, że ukoiła drobne wypryski, mam wrażenie, że zagoiły się w ekspresowym tempie.

Cena i dostępność: Obecnie w sklepie Green Asia maseczka jest na promocji i można dostać ją już za 12 zł. Cena regularna sięga 18 złotych, więc promocja jest bardzo korzystna.

Podsumowanie: Sądzę, że jest to must have przed wielkimi wyjściami. Dzięki masce skóra wygląda nieskazitelnie, jest przygotowana pod makijaż.

Który azjatycki kosmetyk przypadł Wam do gustu najbardziej?

wtorek, 7 listopada 2017

Magiczne gumki-sprężynki Glamour z Rossmanna, które zmieniają swój kolor.

Gumeczki w Rossmannie wypatrzyła moja siostra, są dla nas totalną nowością i ciekawym gadżetem. Często sięgamy po sprężynki, ponieważ wyglądają interesująco oraz nie pozostawiają odgnieceń na włosach.
O produkcie:
Zmieniające kolor na słońcu gumki do włosów. Doskonale trzymają, nie ciągną i nie wyrywają włosów oraz nie niszczą ich struktury. Nie skręcają się i powracają do swojego kształtu. Idealne na basen lub siłownię. Mogą służyć również jako bransoletka. Absolutny must have tego sezonu!

W zestawie możemy znaleźć dwie gumeczki, które są dostępne w 3 kolorach. Do wyboru są żółte, białe i niebieskie sprężynki, które zmieniają swój odcień podczas ekspozycji na słońce. Są wykonane z elastycznego materiału, który po ściągnięciu powraca do swojego kształtu. Gumki podczas noszenia nie ciągną oraz nie wyrywają włosów, a do tego pozostają na miejscu przez wiele godzin.
Produkt jest idealnym rozwiązaniem, jeśli wybieramy się na basen lub siłownię, ponieważ nie przemakają, nie odciskają swojego kształtu na pasmach oraz porządnie trzymają każdą fryzurę.
Dystrybutorem gadżetu zmieniającego kolor jest firma Inter-Vion, a gumeczki są dostępne w Rossmannie za 3,99 zł.

Lubicie gumki-sprężynki?

poniedziałek, 6 listopada 2017

🍯🍯🍯Miodowa maseczka oczyszczająca typu peel-off od 7th Heaven.🍯🍯🍯

Nie ma nic lepszego od wieczornego spa, interesującej książki i ciepłej herbatki z cytryną. Uwielbiam nałożyć maseczkę oraz zrelaksować się zwłaszcza teraz, gdy na zewnątrz jest już chłodno i wcześnie robi się ciemno. Ostatnio na mojej twarzy wylądowała miodowa maska 7th Heaven.
O produkcie:
Przeznaczona do każdego rodzaju skóry. Dzięki użyciu unikalnego kremowego peelingu z miodem Twoja twarz będzie dokładnie oczyszczona. Granulki jojoby otwierają pory i usuwają z nich zanieczyszczenia. Maska zawiera odżywczy krem , miód manuka, kakao, masło Shea oraz olejek jaśminowy, który poprawia napięcie skóry.
Opakowanie: Saszetka o pojemności 10 ml i pięknej szacie graficznej wystarczyła mi na jedno użycie.

Zapach: Sądzę, że maseczka zrobi furorę wśród osób, które uwielbiają miód. Mazidło pachnie naturalnie i bardzo realistycznie, aromat jest bardzo przyjemny, pieści nasz zmysł węchu.

Konsystencja: Dość rzadką, lejącą, żelową konsystencję najlepiej nakładać przy pomocy pędzelka. Lepiący produkt w kolorze miodu należy rozprowadzić jak najcieniej, aby kosmetyk nie spłynął podczas aplikacji na twarz. Po upływie 20-25 minut maska zastyga całkowicie tworząc powłoczkę, którą później można ściągnąć w całości.

Działanie: Miodowa maska nie tylko oczyszcza, ale również odżywia i nawilża. Skóra po zabiegu jest ładnie napięta, niezwykle miękka i gładka, a do tego promienna i jasna.
Bardzo lubię maseczki peel-off, ponieważ nie podrażniają mojej twarzy i nie mają negatywnego wpływu na stan cery.

Cena i dostępność: Maseczki 7th Heaven można zakupić on-line lub w drogeriach i większych marketach. Ich cena waha się w granicy 5-7 zł za sztukę.

Podsumowanie: Czy je polubiłam? Oczywiście, że tak. Twarz po zabiegu jest delikatnie zmatowiona i zadbana, rezultat podoba mi się w 100%.

Znacie maseczki 7th Heaven?

piątek, 3 listopada 2017

🌹Kilka słów o produkcie, który ma zbawienny wpływ na moją cerę. MAKE ME BIO hydrolat róża DAMASCEŃSKA.🌹

Moja cera jest bardzo wymagająca i problematyczna. Wypróbowałam już masę toników i płynów, ale tylko jeden zachwycił mnie swoim działaniem i prostym składem. Mowa oczywiście o hydrolacie różanym Make me Bio, który między innymi nadaje się dla mojej naczynkowej i wrażliwej cery.
O produkcie:
Hydrolat z róży damasceńskiej – działa tonizująco i odżywczo. Regeneruje zmęczoną i dojrzałą cerę, przywracając jej naturalny blask. Głęboko oczyszcza, zmniejszając zmiany trądzikowe, a także rozjaśnia cerę. Uelastycznia naskórek, widocznie wygładza, a także doskonale nawilża. Po naniesieniu na włosy, sprawia, że stają się one bardziej elastyczne, zregenerowane i odżywione. Działa kojąco na zmysły, dzięki pięknemu, utrzymującemu się przez długi czas, różanemu zapachowi. Może być także nakładany na włosy, dzięki czemu będą one sprężyste, pełne blasku i miękkie w dotyku.

Przeznaczona dla: Wszystkie rodzaje skóry
Efekty: Skóra odżywiona, wygładzona i oczyszczona.
Sposób użycia: Po umyciu twarzy, skórę zwilżyć hydrolatem. Stosować rano i wieczorem lub częściej w zależności od potrzeb. Wygodny atomizer pozwala na równomierne nałożenie produktu.
Składniki: Rosa Damascena (Róża Damasceńska) Water
Opakowanie: Plastikowa buteleczka o pojemności 100 ml została zaopatrzona w atomizer, który uwalnia delikatną mgiełkę. Szata graficzna jest minimalistyczna, aczkolwiek estetyczna i przyjemna dla oka. Małe opakowanie jest niezwykle poręczne, więc bez problemu zmieści się w kosmetyczce.

Zapach: Jeszcze do niedawna nie byłam przekonana do różanego zapachu, lecz z czasem się do niego przyzwyczaiłam i obecnie jest jednym z moich ulubieńców. Po rozpyleniu na twarzy jeszcze przez długi czas czuję aromat kwiatów, który jest bardzo przyjemny i naturalny.

Konsystencja: Oczywiście woda różana ma postać rzadkiego płynu, który po naniesieniu na twarz wchłania się ekspresowo, a przy tym nie pozostawia lepkiej warstwy.

Działanie: Hybrolat Make Me Bio towarzyszy mi przez większość dnia, ponieważ używam go rano, po południu i wieczorem. Produkt jest zaskakująco wydajny, ponieważ po prawie 2 miesiącach regularnego stosowania zostało mi jeszcze sporo płynu. Dzięki temu wspaniałemu kosmetykowi pożegnałam suchą, ściągniętą i nieprzyjemną w dotyku skórę. Moja cera obecnie jest niesamowicie gładka i miękka, a do tego drobne naczynka na policzkach są ukojone i wzmocnione. Twarz bez dwóch zdań jest jędrniejsza i nawilżona.

Cena i dostępność: Woda różana kosztuje 16,49 zł i można zakupić ją w sklepach internetowych. Mój kosmetyk pochodzi ze sklepu Natura Organika, który jest prawdziwym rajem dla osób lubiących naturalne i ekologiczne produkty.

Podsumowanie: Poszukiwanie idealnego hydrolatu uważam za zakończone. Znalazłam wspaniały kosmetyk, który tonizuje i dba o moją wrażliwą cerę. Czy polecam? W 100%!

Używacie hydrolatów, jeśli tak to, który lubicie najbardziej?

czwartek, 2 listopada 2017

🍒Mój pierwszy azjatycki kosmetyk. Jak spisał się produkt CHERRY FRUIT OBSESSION MOISTURIZING MASK?🍒

Dacie wiarę, że nie miałam nigdy styczności z azjatycką pielęgnacją? No dobra, czarna maska się nie liczy, ponieważ ją można zakupić bez problemu w niemal każdej drogerii. Najbardziej ciekawiły mnie przeróżne mazidła, które zachwycają właściwościami i opakowaniami. Tak w moje dłonie dzięki uprzejmości firmy Green Asia trafiły 4 produkty, które mają zadbać o stan mojej skóry. Na pierwszy rzut poszła wiśniowa maseczka przeznaczona dla cery naczynkowej.
O produkcie:
OCHRONA ANTYOKSYDACYJNA - ODŻYWIENIE KOMÓREK SKÓRY - OCZYSZCZENIE Z MARWYCH KOMÓREK - IDEALNA DLA CERY NACZYNKOWEJ

Pure white. Składniki maski zapewniają silne działanie antyoksydacyjne, dzięki czemu skutecznie opóźnia procesy starzenia. Maska stosowana systematycznie dodatkowo wzmacnia naczynia krwionośne. Dzięki takiemu połączeniu składników skutecznie opóźnia procesy starzenia (powstawanie zmarszczek i wiotczenie skóry), odżywia, oczyszcza, zmiękcza, napina i nawilża skórę. PRUNUS AVIUM EXTRACT: w owocach wiśni, oprócz wody, znajduje się cała gama przeciwutleniaczy m.in. antocyjany. Są to barwniki, jedne z silniejszych antyoksydantów. Ponadto wiśnie są cennym źródłem potasu, witaminy C, pektyny oraz kwasów organicznych o działaniu przeciwzakrzepowym i wzmacniającym naczynia krwionośne. Jest idealny dla: cery suchej, delikatnej, podrażnionej, wymagającej nawilżenia i cery naczynkowej.

Skład: WATER, GLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL, PRUNUS AVIUM EXTRACT, ALLANTOIN, ALOE BARBADENSIS OLI EXTRACT, HYALURONIC ACID, HYDROXYETHYL, DIAZOLIDINYL UREA, ETHYLCELLULOSE, DISODIUM EDTA, VITAMIN C, FRAGRANCE, VITAMIN E
Opakowanie: Spora saszetka z przyciągającą wzrok szatą graficzną skrywa w sobie całkiem gruby, biały płat. Wewnatrz znajduje się mnóstwo odżywczego płynu, którego po wyciągnięciu maski zostaje ponad połowę, dlatego wiśniowego kosmetyku (potem samego płynu) użyłam dwa razy, aby nie marnować azjatyckich dobroci.
Jestem pozytywnie zaskoczona płatem, który jest naprawdę porządny i dobrze wycięty, nie zsuwa się z twarzy podczas domowego spa, dlatego możemy spokojnie siedzieć.

Zapach: Subtelny i delikatny aromat przypomina mi swoim zapachem czereśnie (może azjatyckie wiśnie pachną inaczej?). Jest on naprawdę przyjemny i umila pielęgnację.

Konsystencja: Jak już wcześniej wspomniałam, maska została nasączona bezbarwnym płynem, który ma konsystencję wody. Po upływie 25-30 minut płat pozostaje zupełnie suchy, a odżywcze składniki wnikają w głąb skóry. Po ściągnięciu twarz jest delikatnie lepka, dlatego należy ją umyć.

Działanie: Cera po usunięciu maski jest niesamowicie gładka i miękka. Mam wrażenie, że jest dodatkowo napięta i jędrniejsza. Skóra bez dwóch zdań była cudownie nawilżona i odżywiona. Produkt nie podrażnił mnie oraz nie spowodował zaczerwienienia.

Cena i dostępność: Maseczka kosztuje 9,00 zł i oczywiście można ją dostać w sklepie Green Asia wraz z mnóstwem innych produktów.

Podsumowanie: Twarz po wiśniowej maseczce wyglądała zdrowo i promiennie, uważam, że regularne używanie mogłoby mieć dobry wpływ na naczynka.

Lubicie azjatyckie kosmetyki?
Które polecacie?
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.