sobota, 19 stycznia 2019

To naprawdę działa! Holograficzny lakier termiczny od Born Pretty Store

Uwielbiałam hybrydowe lakiery termiczne, ale zrezygnowałam z nich rok temu na rzecz tradycyjnych. Muszę przyznać, że tęskniłam za tym efektem i przez dłuższy czas szukałam godnego zamiennika. Spośród mnóstwa produktów w sklepie Born Pretty Store, znalazłam pewien kosmetyk, który szczególnie przykuł moją uwagę. Mowa o czarnym lakierze, który pod wpływem ciepła staje się mlecznobiały. Gdy zobaczyłam małe, holograficzne drobinki, wiedziałam, że MÓJ CI ON!


Opakowanie: Każdy lakier ze sklepu BPS przychodzi do nas w białym kartoniku, na którym znajdziemy najważniejsze informacje oraz skład. Szklana buteleczka posiada prostą szatę graficzną, bardzo podoba mi się tłoczony, złoty napis, który wygląda schludnie i elegancko. Pod spodem każdego opakowania zastaniemy naklejkę z nazwą, która niestety w ekspresowym tempie się odkleja i ginie.

Pędzelek: Proste włosie o średniej długości bardzo ładnie rozprowadza lakier po płytce. Elastyczne włoski ułatwiają malowanie paznokci, bezproblemowo mogę dojechać pod skórek, a przy tym ich nie zalać. Całkiem spory trzonek rewelacyjnie leży w dłoni, dzięki czemu wykonanie stylizacji jest komfortowe i przyjemne.

Konsystencja: Lakier termiczny należy do grupy średniogęstych produktów. Malowidło nie spływa z paznokcia, zastyga na nim w ekspresowym tempie. Po wyschnięciu zaczyna się magia, a właściwie to zasługa zmiany temperatury.

Pigmentacja/krycie/kolor: Czarny kolor kryje w 100% już przy nałożeniu 2 warstwy.
Holograficzny lakier termiczny według producenta należy nakładać na kolorową bazę, ponieważ po zagrzaniu dłoni, kosmetyk zmienia się w transparentną biel. Wiem, że nie każdemu odpowiada widok prześwitujących końcówek, dlatego sama zawsze nakładam go na inny odcień. Dzięki jednemu lakierowi możemy otrzymać mnóstwo kombinacji, na zdjęciu możecie zauważyć, jak wygląda na krwistej, karminowej czerwieni. Dodatkowo uroku dodają minimalne drobinki holograficzne, jestem nimi zachwycona.

Trwałość: Wszystko zależy od naszej bazy, jeśli kolor jest trwały, nasz manicure nawet przed tydzień będzie cieszył oko. Produkt termiczny sam w sobie nie pęka, nie ściera się oraz nie sprawia problemów. Nie straszne mu prace domowe i moczenie dłoni.

Sposób usunięcia: Zmywacz już od pierwszego dotyku wacika usuwa kolor z paznokcia, a przy tym nie barwi płytki i skórek.

Cena i dostępność: W sklepie Born Pretty Store (wiem także, że sklep ma swoje konto na Alieexpress) można zamówić kosmetyk za $3,99. Cena nawet po przeliczeniu na złotówki wydaje się całkiem atrakcyjna, zwłaszcza że możemy otrzymać tak niespotykany rezultat.

Podsumowanie: Tak, jestem nim zauroczona, ponieważ czerń już sama w sobie wygląda zjawiskowo. Zmiany na paznokciu prezentują się super, zwłaszcza o tej porze roku.

Lubicie lakiery termiczne?


niedziela, 13 stycznia 2019

Lakier do paznokci 3D od Avonu.

Jesienią zamarzył mi się lakier piaskowy, który dawniej bardzo często gościł na moich paznokciach. Po kilku rundach w stacjonarnych drogeriach wyszłam z niczym! Nie mogłam znaleźć produktu o tej strukturze, więc na chwilę zapomniałam o tym produkcie.
Nawet nie wiecie, ile radości sprawiło mi przeglądanie katalogu Avon, to właśnie w nim wypatrzyłam piękną serię 3D, bez wahania zamówiłam aż dwa kolory.


O produkcie:
Masz chęć na efektowny manicure? Sięgnij po lakier 3D i olśniewaj blaskiem swoich paznokci.
- lakier do paznokci z mikrokryształkami
- sposób na oryginalny manicure
- trójwymiarowy efekt o piaskowej fakturze
- równomierna i łatwa aplikacja
- 5 odcieni do wyboru

Co może dla Ciebie zrobić nasz kosmetyk?
Jeśli poszukujesz łatwego sposobu na olśniewający manicure, rozwiązanie masz przed sobą. Nasz nowy lakier nada Twoim paznokciom wyjątkowy kolor z piaskową fakturą i efektem 3D. Zadbaliśmy o to, aby kosmetyk równomiernie pokrywał płytkę paznokcia i łatwo się rozprowadzał. Dzięki temu manicure wykonasz w kilka chwil. Wybierz jeden z 5 odcieni i ciesz się subtelnie połyskującymi i pięknie opalizującymi paznokciami.

Jakie cenne składniki zawiera ten kosmetyk?
Kosmetyki Avon często zawierają w swojej formule drogocenne składniki, które wzmacniają ich działanie lub zapewniają dodatkowy efekt.
Lakier do paznokci 3D wzbogaciliśmy mikrokryształkami, które zapewniają oryginalną, piaskową fakturę i efekt trójwymiarowości.

Opakowanie: Podoba mi się fakt, że buteleczki z lakierami są zawsze zapakowane w czarny, prosty kartonik na którym znajdziemy między innymi skład i nazwę koloru.
10 ml, szklana buteleczka posiada minimalistyczną, schludną szatę graficzną.

Pędzelek: Duży trzonek ułatwia trzymanie pędzla w dłoni. Włosie jest długie, sam pędzelek jest dość wąski, dlatego sprawdzi się u osób, które mają małą płytkę. Pędzel ładnie rozkłada lakier na paznokciu i nie ściąga go podczas malowania.

Konsystencja: Produkt jest dość rzadki, jednak nie sprawia problemów podczas malowania. Kosmetyk nie spływa i nie zalewa skórek. Lakier schnie w ekspresowym tempie, malowanie jest bardzo proste i komfortowe. Po wyschnięciu możemy zauważyć rewelacyjny efekt 3D, moim zdanie wygląda bombowo.

Pigmentacja/krycie/kolor: Aby manicure wyglądał estetycznie, należy nałożyć dwie warstwy. Nasycenie w obu przypadkach jest takie samo, jestem z niego bardzo zadowolona. Avon w swoim asortymencie posiada 5 kolorów, mam nadzieję, że w przyszłości pojawi się więcej.

Rose Quartz- to piękny róż, w którym zostały zatopione srebrne drobinki.

Diamond- dość specyficzny odcień, ponieważ niekiedy swoim kolorem przypomina mi stare złoto, a czasem srebro z fioletową poświatą. Oczywiście i w tym lakierze został zatopiony drobny brokat.

Trwałość: Jestem zaskoczona, ponieważ na tego typu lakiery nie nakładam topu zabezpieczającego i nie liczyłam na bajeczną trwałość. Muszę jednak przyznać, że produkt przez całe 7 dni wyglądał okej! Nic się nie starło, nic nie popękało, całość również się nie pobrudziła, jak to czasem było w przypadku lakierów piaskowych. Aż do samego zmycia manicure wyglądał ładnie.
Kosmetyk był odporny na prace domowe i długie moczenie dłoni, jest ekstra.

Sposób usunięcia: Zmywacz już od pierwszego dotyku wacika usuwa kolor z paznokcia, a przy tym nie barwi płytki i skórek.

Cena i dostępność: Kosmetyki Avon można coraz częściej kupić w sieci, ja jednak korzystam z konsultantki. Sądzę, że cena za tak genialny lakier jest naprawdę korzystna, ponieważ za jedną buteleczkę zapłacimy około 9-10 zł.

Podsumowanie: Lakierem z efektem 3D można pomalować wszystkie paznokcie lub użyć go jako ozdobnika, sądzę, że całkiem ładnie będą wyglądały namalowane, chropowate wzorki. Produkt sam w sobie wygląda pięknie, urozmaici prosty i nudny manicure. Sama zastanawiam się nad zakupem innych odcieni.

Lubicie lakiery piaskowe?

poniedziałek, 7 stycznia 2019

ODŻYWCZY KREM DO RĄK AFRYKA - ORGANICZNE MASŁO SHEA, KOMPLEKS AFRYKAŃSKICH ZIÓŁ od Eco Labolatorie.

Teraz kilka słów o produkcie, o którym zawsze zapominam. Wierzcie mi lub nie, ale mogę mieć milion kremów, a i tak nie będę pamiętała o ich używaniu. W rezultacie mam problem z suchą, popękaną skórą, która sprawia mi problem zimą. Abym nie pomijała tego kroku w pielęgnacji, kosmetyk musi mnie czymś zainteresować, tak było w przypadku odżywczego kremu z kompleksem afrykańskich ziół od Eco Labolatorie.


O produkcie:
Odżywczy krem do rąk AFRYKA z Organicznym masłem shea zawierającym witaminy E, F, A i D oraz cenne kwasy tłuszczowe, które przyczyniają się do głębokiego odżywiania i regeneracji skóry. Kompleks ekstraktów z afrykańskich ziół (czerwona herbata, baobab, aloes, orzechy coli, nagietki, miód pszczeli) tonizuje skórę, nadaje jej gładkość i elastyczność.

Skład: Aqua, Organic Butyrospermum Parkii (Shea) Butter(Organiczne masło shea), African Herbs Complex: Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil (olej z baobabu), (and) Tagetes Minuta(Marigold) Flower Oil (Olej z nagietka) , (and) Aloe Barbadensis(Aloe) Leaf Extract (ekstrakt z aloesu) (and) Cola Acuminata (Cola Nut) Seed Extract (ekstrakt z orzechów coli) (and) Cyclopia Intermedia (Honeybush) Leaf Extract (ekstrakt z krzewu miodowego) (and) Aspalathus Linearis (Rooibos) Leaf Extract(ekstrakt z czerwonokrzewu) (and) Hydrogenated Castor Oil, Glyceryl Stearate, Cetearyl alcohol, Stearic acid, Glycerin, Sodium Polyacrylate, Urea, Рanthenol, Tocopheryl Acetate (vitamin E)(witamina Е), Sodium Pyrrolidone Carboxylic Acid, Allantoin, Lactic acid, Perfume, Citric Acid (and) Sodium Benzoate (and) Potassium Sorbate.

Opakowanie: Tubka o pojemności 30 ml jest malutka i poręczna, zmieści się w każdej kieszeni, torebce czy kosmetyczce. Szata graficzna jest niezwykle prosta, chociaż z drugiej strony bardzo podoba mi się miedziany, błyszczący kolor opakowania. Cieszę się, że poza rosyjskimi napisami, znajdziemy również angielskie tłumaczenie oraz naklejkę z polskimi objaśnieniami.

Zapach: Aromat kremu przypomina mi męskie perfumy. Posiada ziemiste nuty przełamane roślinnym zapachem. Pod tym względem jestem pewna, że przypadnie do gustu większości pań i panów. Plusem jest fakt, że pozostaje wyczuwalny na dłoniach przez wiele godzin, nawet po ich umyciu. Sądzę, że ten ciężki, męski zapach będzie fajny jesienią i zimą, latem poszukam czegoś lżejszego.

Konsystencja: Biały krem jest lekki, szybko wnika w głąb skóry, nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy. Obawiałam się, że będzie ciężki i nieporadny w rozsmarowaniu ze względu na liczne oleje, poczułam ulgę, że jest na odwrót.

Działanie: Bogaty skład sprawia, że kosmetyk ma świetne właściwości nawilżające i odżywcze. Skóra przy regularnym stosowaniu jest gładka i miękka, a do tego promienna. Smarowidło radzi sobie także z suchymi, zrogowaciałymi skórkami, ładnie je zmiękcza i pielęgnuje. Produkt skutecznie chroni dłonie przed wiatrem, śniegiem i mroźnym deszczem.

Cena i dostępność: Kosmetyki Eco Labolatorie można znaleźć w sieci w niemal każdej drogerii internetowej. Zauważyłam jednak, że produkty pojawiają się coraz częściej w sklepach stacjonarnych zaopatrzonych w zagraniczne produkty. Ile kosztuje krem? Ok. 4,50 zł, ja skorzystałam z rabatu i zapłaciłam mniej więcej 3,50-3,80 zł.

Podsumowanie: Mała pojemność w moim przypadku jest plusem, ponieważ tego typu pielęgnację stosuję jedynie zimą (wiem, mój błąd), jednak jestem pozytywnie zaskoczona działaniem, które jest niczego sobie. Sądzę, że za małe pieniądze możemy dostać godny polecenia krem.

Macie ulubiony krem?

sobota, 5 stycznia 2019

Tych produktów nigdy za dużo o tej porze roku. Fruity Jungle- balsam do ust od Farmapolu.

Zima to bez dwóch zdań ciężki czas dla moich ust, zmagam się z suchymi, spierzchniętymi wargami, a do tego mam problem z obgryzaniem skórek (ajć!).
Jak już pewnie niektórzy zauważyli, co jakiś czas mam przyjemność wypróbowania nowości firmy Farmapol. Kilka tygodni temu dostałam dwa balsamy do ust o zapachu smoczego owocu oraz jagód acai. Już wcześniej poznałam kremy do rąk z tej serii, więc bez zastanowienia chciałam dowiedzieć się czegoś o kolejnych produktach.


O produkcie:
Naturalna pomadka ochronna Fruity Jungle powstała z połączenia soczystych owoców egzotycznych i naturalnej bazy ochronnej! Bogata w dobroczynne składniki kompozycja sprawi, że Twoje usta będą długo nawilżone i odżywione. Naturalne olejki i woski ochronią usta przed pierzchnięciem i wysuszeniem. Owocowy zapach i smak pomadek pozwala cieszyć się gładkimi ustami przez cały rok, niezależnie od warunków pogodowych.

Składniki aktywne:
pomadka Fruity Jungle smoczy owoc: ekstrakt ze smoczego owocu, wosk pszczeli, wosk carnauba, olejek ze słodkich migdałów, masło shea, masło kakaowe, olej kokosowy, olej rycynowy, lanolina, witamina E.

pomadka Fruity Jungle liczi: ekstrakt z owocu liczi, wosk pszczeli, wosk carnauba, olejek ze słodkich migdałów, masło shea, masło kakaowe, olej kokosowy, olej rycynowy, lanolina, witamina E.

pomadka Fruity Jungle acai: ekstrakt z owocu acai, wosk pszczeli, wosk carnauba, olejek ze słodkich migdałów, masło shea, masło kakaowe, olej kokosowy, olej rycynowy, lanolina, witamina E.

Opakowanie: Piękna, barwna etykieta i porządna ochrona przed niechcianym otwarciem w sklepie. Kolorowa szata graficzna przyciąga wzrok, na 100% zwróciłabym na nią uwagę w drogerii. Z tyłu papierowego kartonika znajdziemy wszystkie informacje o produkcie.
Samo opakowanie pomadki jest proste i minimalistyczne, mechanizm wykręcania balsamu działa bez zarzutu.

Zapach: Produkt posiada delikatny, słodki, a zarazem soczysty aromat. Wersja ze smoczym owocem i jagodami jest bardzo realistyczna, pachnie świeżymi, dojrzałymi owocami, mniam.
 Jest on jednak zdecydowanie subtelniejszy od mocnego zapachu kremu do rąk. Jest to ogromny plus, ponieważ nie każdy przepada za zdecydowanymi, owocowymi nutami zapachowymi.


Konsystencja: Sztyft jest dość twardy, jednak sunie po ustach bezproblemowo. Pokrywa je cienką warstwą ochronną, która pozostaje wyczuwalna na wargach przez wiele godzin.

Działanie: Balsam bardzo ładnie zmiękcza i nawilża wargi, chroni je przed wiatrem, zimnem i śniegiem. Dzięki temu nie obawiam się o suche, popękane usta. Kosmetyk jest bardzo skuteczny, jestem zadowolona.

Cena i dostępność: Pomadka kosztuje ok. 7 zł i można zakupić ją między innymi w Hebe.

Podsumowanie: Produkt spełnił moje oczekiwania, poza pięknym zapachem możemy oczekiwać także porządnego nawilżenia i odżywienia.

Jestem ciekawa, jakich produktów Wy używacie o tej porze roku.

czwartek, 3 stycznia 2019

3 interesujące i niebanalne topy oraz lakier peel-off. Moje zamówienie od Born Pretty Store.

Nareszcie udało mi się zrobić nowe zdjęcia, ponieważ obecna pogoda zdecydowanie nie ułatwia blogowania. Bardzo chciałam Wam pokazać najnowsze zamówienie związane ze współpracą w sklepie Born Pretty Store, które naprawdę przypadło mi do gustu. Spośród mnóstwa perełek wybrałam cztery, które najbardziej mnie zainteresowały.
Już nie mogę się doczekać, aż przyjdzie mi moje zamówienie, które złożyłam na dniach.


Na samym początku piękny top, który przy nałożeniu 2-3 warstw może zastąpić zwykły kolor na paznokciu. Mam już wersję 05 Rose of No Mans Land, a teraz zdecydowałam się na 07 The Rhine.
Połyskujące zielono-fioletowe płatki wyglądają cudownie, wczoraj złożyłam nawet zamówienie za inne wersje kolorystyczne. Podoba mi się fakt, że możemy używać go solo lub w duecie z kolorowymi bazami. Jest to świetna alternatywa dla pyłków, które wciera się w hybrydy, zapewniam, że manicure będzie wyglądać niezwykle i olśniewająco.
Cena $4,99


Skusiłam się także na lakier w odcieniu Blooming Plum. Jest to produkt peel-off, który nie wymaga usuwania przy pomocy zmywacza, ponieważ wystarczy go podważyć i ściągnąć jednym płatem. Wcześniej zamówiłam wersję czerwoną, a teraz skusiłam się na chrom o fioletowym zabarwieniu.
Cena $2,59


Gdy zobaczyłam to cacko, nie mogłam przejść obojętnie. Holograficzny top? Bomba!
Bezbarwy lakier, a w nim zatopione srebrne, błyszczące płatki. Sama wybrałam wersję Lady Vengeance, która z nudnej stylizacji potrafi wyczarować coś magicznego i niecodziennego.
Sądzę, że przykuje on wzrok każdej sroki, bo kto nie lubi holo?
Cena $3,59


Na samym końcu termiczny, również holograficzny top w nietypowym, czarnym odcieniu.
Pod wpływem ciepła staje się jaśniejszy, a spod spodu przebija się kolor bazowy. Czerń zamienia się w niemal przeźroczystą biel, rezultat wygląda nietypowo. Dawniej, gdy nosiłam hybrydy, często decydowałam się na termiczne, bardzo żałowałam, że po przejściu na lakiery tradycyjne, musiałam z nich zrezygnować.
Cena $3,99

Podsumowanie: Muszę przyznać, że tym razem jestem zachwycona z zamówienia i chyba każdy stwierdzi, że uwielbiam błyskotki. Uwielbiam świecidełka, a interesujące topy urozmaicą nudne paznokcie.


Ps. na hasło MFIK3 macie możliwość korzystania z 10% rabatu.


Kto jeszcze jest w #teamholonails ?
PS o którym lakierze chcecie przeczytać pierwszą recenzję?

środa, 2 stycznia 2019

FITOKOSMETIK- ORGANICZNA MASKA DO WŁOSÓW BLASK I ODŻYWIENIE z dodatkiem oleju arganowego.

Nie farbowałam włosów od dłuższego czasu, podejrzewam, że minęło już 5 lat. Nie zmienia to faktu, że często sięgam po produkty właśnie do tego typu włosów, ponieważ potrafią genialnie odżywiać i nawilżać. Wczesną jesienią w sklepie Lawendowa Szafa (to nie jest wpis sponsorowany, często u nich zamawiam, ze względu na niskie ceny) wypatrzyłam maskę organiczną Fitokosmetik z dodatkiem olejku arganowego. Latem miałam już wersję z oliwą i była rewelacyjna, dlatego po skończeniu testów postanowiłam podzielić się moją opinią.


O produkcie:
Gęsta maska na bazie marokańskiego organicznego olejku Arganowego głęboko wnika w strukturę włosów, intensywnie odżywia i regeneruje ich strukturę, wzmacnia cebulki włosowe, dodaje włosom zdrowego blasku i elastyczności.

Olejek Arganowy nasyca włosy substancjami odżywczymi, dodaje włosom siły, zapewnia włosom wytrzymałość i nadzwyczajny blask.

Wchodzący w skład maski Olejek Goździka wzmacnia działanie maski, wygładza powierzchnię włosów, pozwala na długo zachować kolor i blask .

Skład: Aqua, Organic Hamamelis Virginiana Leaf Floral Water, Argan Oil( olej arganowy), Organic Macadamia Intergrifolia Seed Oil (organiczny olej makadamia), Simmondsia Chinensis Oil (olej jojoba), Cydonia Oblonga Mil Extract(ekstrakt z owoców pigwy), Citrus Bergamia Extract (ekstrakt owoców bergamoty), Verbena Extract (ekstrakt werbeny), Zingiber Officinale Extract (ekstrakt z imbiru) , Eugenia Caryophyllata Essential Oil(olejek goździkowy), Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monostereate, Glyceryl Stereate SE, Perfume, Beta-Carotene, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol

Opakowanie: W estetycznym kartoniku znajdziemy 3 saszetki o pojemności 30 ml każda. Szata graficzna moim zdaniem jest bardzo przyjemna, nawet bez znajomości języka rosyjskiego można się domyślić wszystkiego o produkcie. Podoba mi się także dodatek ulotki w każdym opakowaniu, dzięki temu mogę sprawdzić, co oferuje producent. Sposób pakowania mazidła jest naprawdę fajny, tak małą torebeczkę możemy wrzucić do kosmetyczki lub torebki i zabrać ze sobą w podróż.

Zapach: Aromat maseczki jest piękny i bardzo przyjemny, nie wyczuwam tutaj jednak olejku arganowego. Delikatnie perfumowane nuty zapachowe pieszczą zmysły, żałuję, że nie pozostają wyczuwalne na włosach po ich wyschnięciu.

Konsystencja: Żółta, kremowa maska ładnie rozprowadza się po pasmach, nie obciąża ich oraz nie sprawia problemów podczas zmywania. Pomimo małej pojemności, jedną saszetkę jestem w stanie użyć dwa razy, dlatego opakowanie pozwala mi na 6 zabiegów upiększających włosy.

Działanie: Uwielbiam położyć się w wannie wypełnionej gorącą wodą z dodatkiem soli i mnóstwa piany. Nałożyć na włosy maskę, która naprawdę działa. Zimą włosy są pozbawione życia, często bywają przesuszone i matowe, dlatego produkt nadający blasku i odżywienia jest dla nich prawdziwym zbawieniem.
Kosmetyk już od pierwszego zabiegu poprawił kondycję pasm, które po wyschnięciu błyszczały niczym miliony gwiazdek. Zaczęły się lepiej układać, przestały się puszyć i wywijać.
Maska z dodatkiem oleju arganowego naprawdę nawilża, dzięki temu włosy stają się gładkie i niesamowicie miękkie. Wygładzona, a zarazem uniesiona u nasady fryzura prezentuje się fantastycznie, jestem zachwycona efektem.

Cena i dostępność: Kosmetyki Fitokosmetik można zakupić w niemal każdej drogerii internetowej za około 11-12 zł. Ja często korzystam z 30% rabatu, więc płacę mniej więcej 8 zł.

Podsumowanie: Czy do niej powrócę? Sądzę, że tak, jednak na początku chciałabym wypróbować inne wersje. Moje włosy uwielbiają olej arganowy, dlatego rezultat był wyśmienity.

Jestem ciekawa, która maska do włosów jest Waszą ulubioną?

czwartek, 27 grudnia 2018

Jedwabny olej do włosów – intensywne wzmocnienie i wzrost od EcoLab.

Zauważyłam, że w opakowaniu zostało m niewiele produktu, dlatego to dobry moment na napisanie kilku słów o kosmetyku EcoLab. Olejek jedwabny towarzyszył mi przez wiele miesięcy, zdecydowałam się na jego zakup po wykończeniu wersji arganowej, która zrobiła na mnie duże, pozytywne wrażenie. Może i przynudzam już tymi recenzjami rosyjskich smarowideł, lecz nic nie pocznę na to, że szczerze je uwielbiam.


O produkcie:
Witamina E - wzmacnia włosy, aktywuje ich wzrost i pielęgnuje skórę głowy
Kolagen - poprawiakondycję włosów, zwiększa ich elastyczność i wytrzymałość
Organiczny olej z kiełków pszenicy - zawiera witaminy i mikroelementy, wpływa korzystnie na skórę i włosy
Olej lniany - zmniejsza wypadanie włosów, wzmiania i regeneruje,normalizuje wydzielanie sebum
Proteiny jedwabiu - nawilżają i chronią włosy przed przesuszeniem, nadają włosom miękość, gładkość i blask. Regenerują strukturę włosów
Olej migdałowy - stymuluje wzrost, odżywia, zwiększa elastyczność i sprawia, że włosy stają się mocne i lśniące

Produkt nie zawiera SLS, SLES, silikonów i parabenów oraz syntetycznych barwników i konserwantów

Zastosowanie: Do pielęgnacji włosów suchych, zniszonych, wypadających

Skład: Linseed Oil (olej lniany), Caprylic /Capric Triglycerides, Organic Prunus Amygdalus Oil (organiczny olej ze słodkich migdałów), Organic Triticum Vulgare Oil (organiczny olej z zarodków pszenicy), Tocopheryl Acetate (witamina E), Hydrolyzed Silk Protein (proteiny jedwabiu), Collagen.

Opakowanie: Wysoka buteleczka mieszcząca aż 250 ml produktu została umieszczona w kartonowym pudełeczku. Szata graficzna moim zdaniem jest bardzo przyjemna i estetyczna, cieszy moje oko. Otwór zamykany na klik zamieniłam na poręczną i higieniczną pompkę, aplikowanie olejku na włosy jest proste i czyste, ponieważ nie brudzimy opakowania oraz powierzchni wokół niej. Bardzo nie lubię zakręcanych butelek, ponieważ zawsze je ubrudzę, a przez to szafki pozostają tłuste i lepkie.

Zapach: Ciężko mi go określić, ponieważ jest dość neutralny z delikatną, słodkawą nutą. Pozostaje on wyczuwalny na włosach aż do ich umycia. Nie jest on męczący, mogę śmiało stwierdzić, że jest całkiem ładny.

Konsystencja: Wodnisty, bardzo rzadki olejek jest dość tłustawy, rewelacyjnie rozprowadza się po pasmach. Moje włosy za nim przepadają, mogę nawet śmiało stwierdzić, że go wręcz piją.
Kosmetyk bardzo ładnie rozprowadza się po pasmach, nie sprawia również problemów podczas mycia pasm. Poradzi z nim sobie nawet delikatny szampon.

Działanie: Regularna pielęgnacja sprawiła, że pasma z każdym użyciem były coraz przyjemniejsze w dotyku, zmiana była widoczna gołym okiem. Olej rewelacyjnie wygładza, zmiękcza i dociąża włosy, są sypkie, układają się jak marzenie. Kosmetyk wydobywa ich blask, wyglądają zdrowo.
Czy są wzmocnione? Oczywiście, nawilżone pasma są mocne i odporne na uszkodzenia, nie mam problemów z łamaniem i rozdwojonymi końcówkami.
Moje włosy kochają olej lniany i migdałowy, więc interesujący skład ma dobry wpływ na ich stan.

Cena i dostępność: Olejek można zakupić w sieci oraz niektórych drogeriach stacjonarnych za około 20-25 złotych. Sądzę, że cena jest bardzo korzystna. Mnie udało się go kupić za około 15-16 złotych w sklepie LawendowaSzafa24. Często możecie skorzystać z 30% zniżki na kosmetyki, sama raz na kilka miesięcy robię u nich większe zamówienie.

Podsumowanie: Kolejny olej, który przypadł mi do gustu i będę do niego wracać. Kosmetyki EcoLab trzymają poziom, nie zawiodłam się.

Olejujecie włosy? Który produkt jest Waszym pielęgnacyjnym Graalem?
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.