sobota, 17 czerwca 2017

Podkład widmo? Recenzja Affinitone Mineral od Maybelline.

Zaszalałam w Rossmannie podczas promocji i chciałam koniecznie wypróbować podkład Maybelline SuperStay 24H, ale w sklepie był tylko najciemniejszy odcień, dlatego zdecydowałam się na wersję dla skóry wrażliwej Affinitone Mineral i tutaj zaczynają się schody.
O produkcie:
Ekskluzywna mineralna formuła idealnie podkładu Maybelline Affinitone Mineral dopasowuje się do wszystkich odcieni skóry. Perfekcyjnie pokrywa skórę, nadając jej nieskazitelny, naturalny wygląd. Wygładza i rozpromienia. Doskonały do każdego rodzaju cery, nawet wrażliwej. Podkład Maybelline Affinitone Mineral dostępny jest w 6 odcieniach.
Składniki - pigmenty w 100% mikromineralne:
- 0% talku,
- 0% zapachu,
- 18 SPF.

Efekt: zdrowy i naturalny wygląd skóry.
Widoczny efekt udowodniony już po 8 tygodniach stosowania*:
+ 51% bardziej wygładzona skóra,
+ 33% bardziej promienna skóra,
+ 17% lepiej nawodniona skóra.

Skład: Acqua/Water, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Glycerin, Isotridecyl Isononanoate, PEG-9, Polydimethylsiloxyethyl Dimethicone, Disteardimonium Hectorite, Dimethicone / Polyglycerin-3 Crosspolymer, Sodium Chloride, Phenoxyethanol, Methylparaben, Disodium Stearoyl Glutamate, Chlorphenesin, Disodium EDTA, Acrylates Copolymer, Propylparaben, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Aluminium Hydroxide, PEG-9, Ethylparaben, Isobutylparaben, Butylparaben.
May contain: CI 77891, Titanium Dioxide, CI 77499, CI 77492, CI 77491, Iron Oxydes.
Produkt wizualnie wygląda bardzo ładnie. Szklana buteleczka, estetyczna szata graficzna oraz poręczna i higieniczna pompka, która się nie zacina.
 Konsystencja jest dość rzadka, przez co mam wiecznie ubrudzone opakowanie, co mnie niesamowicie irytuje. Przez rozrzedzoną konsystencję podkład niestety pozostawia smugi na twarzy, praca z nim wymaga dość sporo czasu, aby twarz prezentowała się w miarę wyjściowo.
Następnym minusem jest fakt, że zbiera się w załamaniach, drobnych zmarszczkach i na nieszczęście podkreśla suche skórki. Mam wrażenie, że z każdą próbą roztarcia malowidło znika z powierzchni skóry, nie trzyma się jej i podkreśla jej mankamenty.
Poziom krycia jest wręcz zerowy, podkład o odcieniu 010 Ivory posiada żółty pigment, który nie kryje niedoskonałości i widocznych naczynek.
Gdy już jakimś cudem uda się nam pokryć nim twarz, możemy zauważyć okropny blask, który ciężko jest przypudrować ze względu na znikający produkt. Trwałość? 2-3 godziny? Po upływie tego czasu pojawia się błyszcząca strefa T.
Jedynym plusem jest jego delikatny i przyjemny zapach oraz fakt, że nie oksyduje (może dlatego, że ściera się i nie ma co ciemnieć?)
Uważam, że produkt nie nadaję się zarówno do tłustej, jak i suchej cery. Za każdym razem podkreśla te rzeczy, które chcemy ukryć. Kosztuje całkiem sporo, bo w okolicy 40 zł. Jest to zdecydowanie zawyżona cena, nie dałabym za niego nawet 1 zł.
Markę Maybelline uwielbiam, jestem jednak rozczarowana ich "dziełem", które ma pełno usterek.

Jestem ciekawa czy same spotkałyście podkładowe buble.

piątek, 16 czerwca 2017

💗 #5 Niekosmetyczni ulubieńcy tygodnia. + bananowe racuszki z cukrem kokosowym.💗

Ten tydzień minął mi jak kilka godzin. Przez nadmiar prac zabrakło mi czasu na bloga, ale dziś nie mogę odpuścić sobie moich faworytów. Tydzień zaowocował w mnóstwo powtórek, których nigdy nie mam dość.
Ulubiony serial📺
Zazdroszczę każdemu, kto nie poznał serialu Skins wyprodukowanego w Anglii. Produkcja składa się z 7 sezonów, które były emitowane od 2007 do 2013 roku.
Skins to brytyjska opowieść o trzech generacjach nastolatków, ich miłości, problemach i dylematach.
Polubiłam go za to, że każdy odcinek poświęcony jest innej osobie, możemy zobaczyć, jak widzi świat swoimi oczami.
Pierwszy raz zobaczyłam go ponad rok temu, ostatnio przypomniałam sobie o nim i wróciłam z prawdziwą przyjemnością.

Ulubiona książka📚
Izabela Wieniawska, dziennikarka pisma o kulturze, ma wszystko, co sobie wymarzyła: dobrą pracę, kochającego mężczyznę, mieszkanie, do którego wkrótce ma się wprowadzić. Jest na prostej drodze do szczęścia. Ale los bywa przewrotny. Izabela nie wie, że niebawem jej poukładany świat stanie na głowie, a dotychczasowe plany trzeba będzie zweryfikować, a co najważniejsze – zadać sobie pytanie, czym jest przyjaźń i jak wiele jesteśmy w stanie dla niej zrobić?

„Szczęście pachnie bzem” to poruszająca opowieść o zaufaniu, miłości i przyjaźni, która bywa narażona na próby, a także o szczęściu zaklętym w zapachach i miejscach…
Czytelnicy spotkali się z bohaterami książki w powieści „Aleja Bzów”.

Już kiedyś przedstawiłam pierwszą część, teraz przyszła kolej na kontynuację. Spodobała mi się postać Izabelii, miałam wrażenie, że to taka polska Bridget Jones. Jej życie jest pełne niespodzianek, które nie koniecznie należą do miłych. Świetnie napisana powieść przez panią Aleksandrę Tyl trafia u mnie na podium. Przeczytałam ją w ciągu 2-3 wieczorów i ciągle mi mało!

Ulubiony film🍿
Film, o którym dziś opowiem, będzie emitowany jutro w TVN o godzinie 20.00
Mowa o "Czas na miłość" i Domhnalle, który zagrał Tima. Chłopak dowiedział się od ojca, że mogą podróżować w czasie, a tym samym naprawić sytuacje z przeszłości, które nie poszły po jego myśli.
Podróż ma też wady, może być niebezpieczna. Ciepły film pełen miłości, polecam go każdemu.

Ulubiona piosenka🎶
Od jakiegoś czasu jestem zakochana w "Believer" Imagine Dragons. Za każdym razem mam ciary, gdy jej słucham.
Ulubiona potrawa🍽️
Dziś bez udziwnień, pojawią się przepyszne racuszki z cukrem kokosowym i przepyszną żurawiną.
Nigdy wcześniej nie miałam okazji go próbować, więc z prawdziwą ciekawością wybrałam go z całego asortymentu, który znajduje się w sklepie Galeria Herbat.
Ta wersja jest alternatywą cukru białego, ma jasnobrązowy odcień i ciekawy smak, który przypomina mi karmel. Jest wykonywany z palmy kokosowej, posiada niski indeks glikemiczny, dlatego mogą go używać osoby zmagające się z cukrzycą.
Nadaje się do wyrobów spożywczych i cukierniczych, nie jest ratyfikowany, a do tego posiada sporo składników odżywczych. 300 g opakowanie kosztuje 11,99 zł, uważam, że jest bardzo ciekawy i warto go wypróbować.

Składniki na racuchy (większa porcja na obiad):
- mąka pszenna 500 g
- 2-3 łyżki cukru kokosowego
- jajko
- 25g drożdzy
- 1,5 szklanki mleka
- 2 łyżki cukru waniliowego lub olejku pomarańczowego
- 2 banany
- olej

Przepis:
1. Do miski przełożyć odmierzone drożdże, zalać mlekiem, dodać cukier kokosowy i wymieszać do całkowitego rozpuszczenia drożdży.
2. Zaczyn odstawiamy na 10-20 minut. Do dużej misy przekładamy mąkę, pozostały cukier waniliowy/ olejek pomarańczowy, następnie zaczyn i odstawiamy do wyrośnięcia ciasta.
3. Gdy ciasto jest już gotowe, rozgrzewam patelnię z dodatkiem oleju i smażę małe placuszki, a na wierzchu układam plasterki świeżego banana.
4. Smażę na wolnym ogniu, aż placuszki nabiorą złotego koloru, Całość posypuję cukrem pudrem i żurawiną.
Racuszki można jeść na gorąco lub zimno, świetnie pasują jako danie obiadowe lub słodką kolację.

Znacie moich ulubieńców? Jakie seriale polecacie?


czwartek, 15 czerwca 2017

💄Kolorowi ulubieńcy. Czego obecnie używam do makijażu?💄

Wraz z kilkoma dziewczynami z innych blogów postanowiłam napisać post o moich ulubieńcach, których używam do codziennego makijażu. Obecnie jestem na tym etapie, że mam wiele sprawdzonych kosmetyków, których będę się trzymała przez długi czas. Polubiłam je na tyle, że nie mam ochoty na testowanie nowości.
Zazwyczaj korzystam z paletki korektorów Catrice. Wewnątrz znajduje się 5 odcieni, jednak najczęściej używam pierwszego po prawej do rozświetlenia okolic oka.
Bezgranicznie zakochałam się w podkładzie L'oreal True Match, który cudownie dopasowuje się do odcienia skóry. Polubiłam go za naturalny efekt, brak maski oraz przepiękne rozświetlenie. Twarz wygląda zdrowo i promiennie. Jeśli chodzi o puder, od chwili premiery w Rossmannie używam tylko i wyłącznie Banana Powder Wibo. Posiada delikatny, żółty odcień, który skutecznie maskuje zaczerwienienia i popękane naczynka. Na wiele godzin matuje skórę, otrzymany rezultat pasuje mi w 100%.
Dawniej nie używałam bronzera i rozświetlacza, zupełnie nie mam pojęcia dlaczego. Obecnie w mojej kosmetyczce znalazły się trzy palety. Pierwsza od Wibo w kasetce skrywa 6 rozświetlaczy o niecodziennym wykończeniu. Na skórze mieni się na niebiesko, różowo, a nawet i fioletowo. Idealny, wakacyjny produkt.
Zestaw Catrice kupiłam już jakiś czas temu, ze względu na przepiękny odcień bronzera. Jest on na tyle subtelny, że nie zrobimy nim sobie krzywdy.
Na samym końcu moja perełka, czyli Face Strobing Palette od Kobo. Uwielbiam ją za chłodne tony i niesamowity rozświetlacz.
Czekoladowe cienie od Makeup Revolution idealnie nadają się do delikatnego, dziennego makijażu. Brązowe i fioletowe kolory pięknie podkreślają i wydobywają zieleń moich tęczówek. Paleta posiada lusterko, więc używam jej najczęściej. 
Jeśli chodzi o tusze, mam aż trzech faworytów i nie mogę wybrać najlepszego. Pierwsze miejsce zajmują Infinitize od Avonu, Studio Lash od Miss Sporty oraz Sensational Black od Maybelline. Każda mascara świetnie pogrubia, wydłuża i podkreśla moje krótkie rzęsy. Żelowy eyeliner Saffron kupiłam kiedyś przypadkiem i pozostał ze mną na dłużej. Jest niezwykle trwały, a kreska w odcieniu głębokiej czerni nie pęka na powiece w ciągu dnia.
Od kilku lat na moich brwiach ląduje kremowy cień Maybelline Color Tattoo w odcieniu Taupe. Zazwyczaj zamawiam go online za kilka złotych, produkt sam w sobie jest nie do zdarcia, a najbardziej lubię go za wydajność.
Gdy wiem, że nie mogę pozwolić sobie na kolor, wybieram balsamy EOS lub masełko Isana o zapachu karmelu. Mam słabość do matowych pomadek, dlatego w torebce zawsze znajdę miejsce na produkt, który dba o nawilżenie moich ust.
Najczęściej wybieram zestaw K-lips od Lovely w kolorze ceglanej czerwieni. Czuję się w nim świetnie, chociaż dawniej nie widziałam się w tych barwach. Jeśli kupuję malowidła do ust, wybieram je ze względu na niską cenę i dobrą trwałość. Tak więc znajdziecie u mnie pełno malowideł od Essence, Lovely i Golden Rose.

W wolnym czasie zapraszam do dziewczyn:

Jestem ciekawa czy "polubiłyście się" z moimi faworytami.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

💙Niebieska pomadka do ust? BELL Magic Jungle Chameleon Lipstick.💙

Zawsze marzyła mi się pomadka zmieniająca kolor, ale nigdy nie było mi po drodze zakupić produkt Berry M Genie Lip. Zniechęcała mnie cena, prawie 23 zł to zdecydowanie dla mnie za dużo za szminkę, więc bardzo ucieszyłam się, gdy zobaczyłam prawie 3x tańszego odpowiednika w Biedronce.
O produkcie:
Magiczna pomadka o intensywnie zielonym lub niebieskim kolorze sztyftu. Po nałożeniu zmienia kolor na różne odcienie różu w zależności od naturalnego koloru ust. Pomadka ma właściwości tintujące – składniki zawarte w formule barwią naskórek, dzięki czemu kolor na ustach jest trwały i wygląda naturalnie. Pomadka daje uczucie komfortu, wygładza usta i nie wypływa poza ich kontur.
Magic Jungle – limitowana kolekcja dostępna wyłącznie w sieci sklepów Biedronka w okresie 05-07/2017
Lubię estetyczne opakowania, a to jest dość tandetne. Różowy plastik wygląda tanio i nie przyciąga uwagi, zapewne dlatego nie kupiłam jej wcześniej. Szkoda, że całość, a przynajmniej zatyczka nie została wykonana z lepszego materiału, ponieważ to przypomina mi zabawkowe kosmetyki dla dzieci.
Wewnątrz skrywa się dość miękki, niebieski sztyft, który przez swój odcień kojarzy się z plasteliną. Podoba mi się słodki, owocowy zapach, który jest niezwykle przyjemny.
Na samym początku usta wyglądają sino, po kilku chwilach odcień zmienia się w chłodny fiolet lub róż. Intensywność barwy jest sprawą indywidualną, ponieważ jest on różny, ze względu na kolor warg.
Muszę przyznać, że pomadka jest nie do zdarcia. Pierw prezentuje się jak zwyczajny balsam ochronny, z czasem blask się "zjada" i pozostaje wgryziony kolor, który ciężko zmyć. Całość wygląda bardzo naturalnie, uważam, że jest to świetna baza do różowych szminek.
Bardzo przypadła mi do gustu i polecam ją z czystym sumieniem. 
Produkt można zakupić tylko w Biedronce za 8,99 zł, jest to edycja limitowana, dlatego warto się pośpieszyć i zakupić Chameleon Lipstick.

Macie ją? :)

piątek, 9 czerwca 2017

❤️#4 Niekosmetyczni ulubieńcy tygodnia. + niezawodny przepis na pizzę z włoskiej mąki oraz domowy "Kurczak Curry z soczewicą".❤️

Ten tydzień był obfity w nowości oraz przepyszne jedzenie. Poznałam kilka ciekawych filmów oraz książek, więc jak co piątek zapraszam do zapoznania się z moimi faworytami.
Ulubiony serial📺
Za Bellą Thorne nie przepadam, ale bardzo spodobał mi się serial "Famous In Love". Jest to amerykańskaprodukcja , który jest adaptacją książki o tym samym tytule. Opowiada o studentce Paige, która za namową swojej przyjaciółki udała się na casting do filmu. Główna bohaterka z każdym dniem staje się rozpoznawalna przez szerszą grupę ludzi. Dziewczyna musi dokonać wielu wyborów.
"FiL" to lekka produkcja, idealna na cieplejsze i leniwe dni.

Ulubiona książka📚
"13 powodów - Jay Asher"

Nie możesz zatrzymać biegu wydarzeń. Nie możesz cofnąć czasu. Jedyny sposób, by odkryć tajemnicę… …to nacisnąć „play”.

Clay Jensen wraca do domu ze szkoły i przed drzwiami znajduje dziwną paczkę. W środku jest kilka taśm magnetofonowych nagranych przez Hannah, koleżankę z klasy, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. Dziewczyna wyjaśnia, że istnieje trzynaście powodów, dla których zdecydowała się odebrać sobie życie. Clay jest jednym z nich i jeśli wysłucha nagrania, dowie się dlaczego. Chłopak przez całą noc kluczy po mieście, a za przewodnika służy mu głos Hannah. Staje się świadkiem jej bólu i osamotnienia, a przy okazji poznaje prawdę o sobie i otaczających go ludziach, której nigdy nie chciał stawić czoła. Z przeraźliwą jasnością dociera do niego, że nie da się cofnąć przeszłości, podobnie jak nie da się powstrzymać przyszłości…

Na samym początku zobaczyłam serial, który uwielbiam i z utęsknieniem czekam na drugi sezon. Z okazji "Dnia Dziecka" skorzystałam z rabatu i zakupiłam książkę, którą przeczytałam w ciągu doby.
Wciągająca historia, która daje do myślenia. Nawet błahy powód może być powódką do popełnienia samobójstwa.

Ulubiony film🍿

Zobaczyłam go dopiero wczoraj, a mowa o "P.S. Kocham cię". Kilka miesięcy temu poznałam historię Holly czytając książkę, ale nigdy nie było mi po drodze zobaczyć ekranizację. Nadal utrzymuję, że papierowa wersja jest lepsza, lecz film jest fajną odmianą.
Holly jest młodą kobietą, która nie może otrząsnąć się po śmierci męża. Pewnego dnia otrzymuje listy, który napisał jej zmarły ukochany. Z każdym otwarciem kolejnej koperty wychodzi z załamania i na nowo zaczyna cieszyć się z życia.

Ulubiona piosenka🎶
Jon Bellion - All Time Low. Słuchając jej po raz pierwszy, byłam pewna, że śpiewa ją Tyler Joseph z mojego ukochanego zespołu Twenty One Pilots.
Piosenka ma prawie rok, a usłyszałam ją pierwszy raz w Esce. Jest również soundtrackiem w serialu "13 powodów".
Ulubiona potrawa🍽️
Włoska pizza jest najlepsza na świecie, przyzna to każdy, kto jej u nich spróbował. Kilka lat temu miałam okazję spróbować sławną Margaritę oraz wersję z grzybami leśnymi. Smak prześladował mnie przez długi czas, dlatego postanowiłam zrobić ją własnoręcznie.
W sklepie Galeria Herbat zamówiłam włoską mąkę typu 00. Jest to specjalna mąka, która nadaje się również do wypieku chleba. Ciasto na pizze wychodzi chrupiące, miękkie i niezwykle smaczne.
1 kg kosztuje 6 zł, a po upieczeniu zauważycie ogromną różnicę między zwykłą przenną mąką, a tą.
Każdy na pizzy układa dodatki, które lubi najbardziej. Na mojej znalazły się pieczarki, papryka, salami, kiełbasa, ogórki korniszony, ser feta. Całość pod koniec pieczenia posypałam serem żółtym oraz bazylią. ( Zioła dodajemy na końcu, aby nie były gorzkie).
Polecam tuż przed podaniem na górę dorzucić prażonej cebulki, która rewelacyjnie podkreśla smak dania. 100g opakowanie jest warte tylko 1,99 zł w wcześniej wymienionym sklepie. Można używać jej również do hot-dogów, hamgurgerów, kanapek.

Przepis na ciasto: (1 porcja na okrągłą blaszkę)
- 300 g mąki typu 00
- pół łyżeczki soli
- 20 g świeżych drożdzy
- szklanka ciepłej, ale nie gorącej wody
- łyżeczka zioł prowansalskich
- 2 łyżki oleju/ oliwy

1. Ciasto na pizzę robię w specjalnej misce do zagniatania ciast marki Tupperware. Oczywiście całość można przyrządzić na stolnicy.
2. Do miski wsypuję 300 g mąki, dodaję zioła, sól, olej.
3. W miseczce z ciepłą wodą mieszam pokruszone drożdże, aż się rozpuszczą.
4. Do mąki wlewam zaczyn i ręcznie zagniatam ciasto. Gdy będzie gotowe, pozostawiam je na godzinę do wyrośnięcia.
5. Ciasto przekładam na stolnicę, podsypuję mąką, wałkuję i przekładam na blaszkę.
6. Całość piekę w piekarniku (220 stopni) około 20-25 minut.

Sos do pizzy:
- słoiczek koncentratu pomidorowego lub szklanka passaty
- 2 cebule
- 2 ząbki czosnku lub 2 łyżeczki granulowanego
- sól, pieprz, ulubione zioła
- olej

1. Na rozgrzaną patelnię wlewam około 2-3 łyżek oleju i wrzucam pokrojoną w piórka cebulę. Smażę na małym ogniu. Gdy jest już miękka, dorzucam do niej dwa ząbki czosnku, które starłam na małych oczkach tarki.
2. Kolejnym krokiem jest dodanie koncentratu oraz przypraw do złotej cebuli i gotowaniu, aż sos będzie ciepły i pyszny.
Uwielbiam moje domowe curry, które jest syte i przepyszne. Podrasowałam podstawową wersję, ponieważ dodałam więcej składników, niż przewiduje podstawowy przepis. Aromatyczny posiłek można jeść solo, z ryżem, ziemniaczkami lub chrupiącym chlebem. Tyle sposobów ile gustów.
Soczewica jest produktem, który zawiera wiele składników odżywczych, jest syta i przepyszna. Może być alternatywą dla mięsa, ponieważ zawiera całkiem dużo roślinnego odpowiednika.
Czy wiecie, że zapobiega anemii i niedoborze żelaza? Kosztuje niewiele, bo 500 g czerwonej wynosi tylko 5,99 zł, a kilogram zielonej 8,99 zł.
Zieloną można wykorzystać również do kotlecików, dań jednogarnkowych, pasztetów i past. Czerwoną łatwo rozgotować, więc swoje zastosowanie znajduje w gulaszach i zupach.

Składniki ( na porcję dla 5 osób)
- 3 pojedyńcze filety
- opakowanie przyprawy curry
- przecier pomidorowy Passata Sottile Gusto 700 g z Biedronki
- 1 puszka pomidorów
- mała śmietana
- 3 cebule
- 6-10 większych pieczarek
- 1,5 szklanki soczewicy
- sól, pieprz
- olej

1. Pierwszym krokiem jest pokrojenie fileta w drobną kostkę i doprawienie go curry, solą i pieprzem.
Aromatyczne mięso należy usmażyć na odrobinie oleju. Osobno gotujemy soczewicę (czerwoną 15-20 minut, a zieloną 25-30). Pod koniec dodajemy małą łyżeczkę soli.
2. Na patelnię wlać 2-3 łyżki oleju, dodać pokrojoną w piórka cebulę, którą należy zeszklić, a następnie wrzucić pokrojone w plasterki pieczarki. Całość dusić do miękkości.
3. Następnie dodajemy wcześniej przygotowanego kurczaka, wlewamy passatę, pomidory z puszki, i gotujemy na małym ogniu przez około 15-20 minut, delikatnie mieszając. Pod sam koniec dorzucamy soczewicę i 3-4 łyżki śmietany.
4. Całość wystarczy chwilę poddusić i podać z ulubionymi dodatkami.

Mam nadzieję, że moje przepisy przypadną Wam do gustu.

czwartek, 8 czerwca 2017

💅💓Makowa czerwień u stóp od Silcare. Recenzja lakieru z serii Color it Premium.💓💅

Od 2-3 lat jestem zadowolona z produktów firmy Silcare. Zaczęłam ich używać na początku mojej przygody z hybrydami. Polubiłam podstawową serię Color it!, dlatego nie mogłam się oprzeć ulepszonej Premium.
Miałam już okazję użyć kilku kolorków, dlatego po miesiącu przychodzę z rzetelną recenzją.

O produkcie:
Nowość - Color IT Premium. Klasa Premium wśród lakierów hybrydowych w rewelacyjnej cenie.
Wprowadzamy jeszcze nowocześniejszą formułę nadającą paznokciom perfekcyjny wygląd. Zwiększona ilość pigmentu daje efekt doskonałego krycia płytki paznokcia wybranym kolorem. Nakłada się łatwo i szybko. Nie osłabia płytki. W 100% ściąga się z paznokcia acetonem lub płynem do hybryd. Hybryda Color IT Premium doskonale utrzymuje się paznokciach, a jej kolor jest intensywny, wciąż świeży, nie matowieje.

CECHY
-optymalne nasycenie barwą
-idealne krycie płytki paznokcia już przy pierwszej warstwie
-nowe szklane opakowanie
Opakowanie: Bardzo się cieszę, że producent ulepszył opakowanie. Aktualnie buteleczki wykonane są z czarnego szkła, które nie przepuszcza światła. Jest to bardzo istotne, ponieważ jak wiadomo, promienie UV niszczą lakier.
Na górze plastikowej nakrętki znajduje się numerek, dzięki któremu można odnaleźć poszczególne odcienie na wzornikach.
Do gustu przypadł mi płaski pędzelek. Nie jest za duży, ale też nie jest za mały. Świetnie sprawdza się podczas malowania paznokci u rąk, jak i u stóp.
W opakowaniu znajduje się 6g produktu.
Konsystencja: Bajka! Jest perfekcyjnie gęsta, nie spływa z bazy, nie zalewa skórek oraz się nie kurczy. Produkt jest zdecydowanie ulepszony, ponieważ nie trzeba go "przymrażać", aby pozostawał na swoim miejscu. Podczas malowania nie robi smug, ładnie się poziomuje i nie tworzy nierówności.
Największym, oczywiście pozytywnym zaskoczeniem jest pigmentacja. W przypadku mojej "makowej czerwieni" wystarczyła już jedna, bardzo cienka warstwa do pełnego krycia.
Podobnie jest w przypadku innych kolorów, co można zauważyć na wzorniku.

Odcienie: Silcare w swojej ofercie ma 140 lakierów, zaczynając od neonów, przez pastele, nudziaki, perły, i ciemne barwy.
Każdy znajdzie swój ulubiony kolor, który występuje w wielu odcieniach.

Trwałość: Lakier zawsze nakłam na bazę Silcare Garden of Colour i u mnie trzyma się bez zarzutu nawet do miesiąca. Zapewne produkt pozostałby i dłużej, ale usuwam go ze względu na pokaźny odrost. W ciągu noszenia stylizacji malowidło nie zmienia swojego koloru, nie odbarwia się i nie pęka. Od samego początku do końca wygląda nieskazitelnie.

Cena i dostępność: Buteleczka kosztuje tylko 11,99 zł, a można ją dostać w sklepie internetowym Silcare i innych hurtowniach kosmetycznych.
Za polubienie profilu Silcare na FB możemy otrzymać -20% rabat i cena lakierów sięga ok. 10 zł. Warto skorzystać z tej oferty. 

Podsumowanie: Jestem zadowolona z serii Premium. Malowanie paznokci jest bajecznie proste, a pedicure wykonałam w niecałe 30 minut.
Plusem jest ich pigentacja, trwałość oraz niska cena. Jeszcze nie raz skuszę się na kilka buteleczek. 
Poznałyście może firmę Silcare?

wtorek, 6 czerwca 2017

Jaki produkt powinny wybierać osoby z naczynkami? Test czerwonej glinki.

Cera naczynkowa wymaga specjalnej pielęgnacji. Jej cechą są popękane naczynka, które wyglądają jak czerwone pajączki. Skóra jest niezwykle wrażliwa, łatwą ją podrażnić, dlatego wybrałam czerwoną glinkę, która swoją barwę zawdzięcza żelazu. W jej skład wchodzi wiele makro i mikroskładników, które pomagają polepszyć stan cery.
Czy wiecie, że jest polecana osobom, które zmagają się z trądzikiem różowatym?
O produkcie:
100% Naturalna Glinka odżywcza czerwona 100 gr
Maska z czerwonej glinki wulkanicznej ma doskonałe właściwości oczyszczające, odżywiające i regenerujące skórę. Poprawia stan i koloryt cery.
Maseczki na bazie glinki marokańskiej mają doskonałe właściwości oczyszczające i jednocześnie dostarczają skórze niezbędnych minerałów i pierwiastków śladowych, dzięki czemu skóra staje się bardziej elastyczna, aksamitna i piękna. Glinka czerwona jest powszechnie stosowana jako maska do pielęgnacji włosów, wzmacniając je i przywracając zdrowy wygląd po intensywnych zabiegach fryzjerskich.

Glinka czerwona polecana jest zarówno dla cery normalnej, tłustej, mieszanej jak i delikatnej oraz wrażliwej. Szczególnie polecana dla cery naczynkowej - stosowanie maseczek z glinką czerwoną zapobiega rozszerzaniu naczynek.
Glinka czerwona leczy i łagodzi objawy trądziku różowatego jednocześnie delikatnie ściąga pory. Po zabiegu skóra jest aksamitna i wygładzona a cera nabiera zdrowej, brzoskwiniowej barwy.
Wewnątrz papierowego kartonika znajdziemy dwie, srebrne saszetki o wadze 50 g. Skrywają one sypki proszek, który odcieniem przypomina zmielony cynamon. Po zmieszaniu go z płynem kolor staje się mocniejszy, a maska na twarzy przybiera ceglaną barwę.
Po zmieszaniu w proporcji 1:1 otrzymamy jednolitą, średniogęstą konsystencję, która przyjemnie rozprowadza się po twarzy. Sama połączyłam glinkę z wodą, lecz do tego celu można wykorzystać również olejki i hydrolaty, które sprawią, że mazidło nabiera jeszcze lepszych właściwości odżywczych. Należy jednak pamiętać, aby nie używać metalowych naczyń podczas przyrządzania maseczki oraz nie wolno dopuścić do jej zaschnięcia.
Po upływie 10-15 minut zmywam czerwoną glinkę przy pomocy zwilżonych wacików, trzeba uważać, aby nie ubrudzić ubrań, płytek czy mebli, ponieważ łazienka będzie przypominać miejsce zbrodni.
Co zauważyłam? Z czasem moja skóra nabrała ładnego, zdrowego blasku, który przypomina delikatną opaleniznę.
Skóra po "MINI SPA" nie była przesuszona lub ściągnięta, lecz niezwykle gładka, oczyszczona i miękka. Systematyczne używanie glinki ma pozytywny wpływ na naczynka, które z czasem się obkurczają i uszczelniają.
Czy jestem zadowolona? Naturalnie, że tak. Coś czuję, że na długo zaprzyjaźnię się z maseczkami domowej roboty.
Czerwony proszek pochodzi ze sklepu Bioika, gdzie kosztuje tylko 6,99 zł. Obecnie panuje "moda" na tego typu produkty, więc można znaleźć je w niemal każdej drogerii i sklepie internetowym.

Którą glinkę lubicie najbardziej?
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.