niedziela, 12 lipca 2015

-20% na kosmetyki MUR, uzupełnienie braków :)


Promocja na kosmetyki MUR spadła mi z nieba. Poszukiwałam kilku kosmetyków,ponieważ mi się pokończyły. Zamówienie złożyłam w sklepie Kosmetykomania. Kolejna drogeria internetowa sprawdziła się super i na pewno będę korzystała z ich usług. W niedzielę kupiłam parę nowości,kosmetyki w domu miałam już w niedzielę :) Kuzynka zamówiła dwa żelowe lakiery Essence,w pięknych kolorach. Mięta z złotymi drobinkami oraz chłodny róż.

Wszystko było dobrze zabezpieczone i przetrwało podróż aż z Gdańska.



Tyle już dziewczyn chwaliło wosk "Soft Blanket",że musiałam go mieć. Od pewnego czasu jestem zakochana w woskach YC <3 


W promocji kupiłam dwa mazidła do ust od MUR. Farbkę do ust w kolorze TREMOR oraz matową szminkę w kolorze Keep Crying. Uwierzycie,że zawsze unikałam konturówek? Dobrałam je pod kolor pomadek Essence. Wybrałam kolor 06 Satin Mauve oraz 07 Cute Pink.

 O tym rozświetlaczu marzyłam już długo. W promocji kosztował mnie 11zł więc skorzystałam z okazji i mam go w swojej kosmetyczce. Wybrałam rozświetlacz w złotym kolorze. Do wyboru jest także z różową i fioletową poświatą.

 Posiadam już paletkę NO PHOTOS! Do kolekcji dokupiłam paletkę #SELFIE. Wykorzystałam ją wczoraj,gdy malowałam kuzynkę na wesele :) Spisuje się genialnie :)

 Pokończyły mi się maski do włosów,więc postawiłam na KALLOS MILK. Coś czuję,że to dobry wybór :)

piątek, 10 lipca 2015

Drobne zakupy w internecie :)

Wczoraj, po dłuższym czasie skończyłam czytać rewelacyjny kryminał autorstwa Simona Becketta.
Dosłownie pokochałam jego styl pisania i książki. Niestety moja biblioteka jest słabo zaopatrzona w nowe książki i muszę szukać ich na własną rękę.
Nie tak dawno znalazłam sklep internetowy z książkami. Ceny są tak bardzo niskie,że nawet z przesyłką koszt wynosi mniej niż kupno nowej książki w księgarni czy Empiku.
Kupiłam trzecią część kryminału o doktorze Davidzie Hunterze. 
Książka trzyma w napięciu do samego końca. Aż do ostatniej strony nie jesteś niczego pewien.
Trzecia część nosi tytuł "Szepty zmarłych" i kosztowała mnie ok. 11zł.
Wiele dziewczyn zachwalało Nicolasa Sparks'a. Zauważyłam,że jego książki były na promocji więc postanowiłam kupić "Ostatnią piosenkę". Także cena wynosiła ok. 11zł.
Kuzynka,która jest konsultantką zamówiła dla mnie nowy zapach od Avonu. 
Scent Essence Blooming Lotus jest przyjemnym,lekkim kobiecym zapachem. 
Bardzo przypadł mi do gustu. Kosztował ok. 14zł :)
Kiedyś kupiłam dwa lakiery firmy Essence,które zagubiły się w szafeczce. Brokatowy top, dający efekt syrenki :) Cena 6,99zł.

Dziś przyszła jedna paczuszka,którą pokażę na dniach <3






czwartek, 9 lipca 2015

Aktualna pielęgnacja włosów :)

Ponieważ postanowiłam zacząć intensywną pielęgnację włosów,chcę opowiedzieć jak o nie dbam :)
Moje kłaczki nie należą do wybrednych czy sprawiających kłopot. 
Nie mam problemów z przetłuszczaniem,suchymi pasmami czy łupieżem.
Tak wyglądają w cieniu :)

Aktualna pielęgnacja w czerwcu:
-cały czerwiec testowałam szampon firmy Lisap,który ujarzmił moje strąki :D
Od czasu do czasu umyłam włosy szamponem Barwa,aby porządnie oczyścić włosy z wszelkich zanieczyszczeń.

-zaczęłam olejowanie nowym olejem jaśminowym, póki co muszę poczekać dłuższy czas z recenzją :)

-dosłowny pech. W tym miesiącu wykończyłam trzy maski firmy Kallos. Czekoladową,do włosów farbowanych oraz Keratin. 
Zdecydowanie Keratin spisała się najlepiej. Włosy były gładkie i błyszczące.

-końce zabezpieczałam różnymi produktami np. olejkiem arganowym, jedwabiem, olejkiem firmy Safira i fluidem firmy Marion. 

Jak co miesiąc podciełam końcówki włosów,mimo że były nie zniszczone :)
Praktycznie wgl nie rozdwajają mi się końce,ale podcinam je profilaktycznie aby nie kruszyły się.

Ostatni raz farbowałam je (szampon koloryzujący na 24 mycia) pod koniec marca.

Jak widać pielęgnacja dość krótka.
Poszukuję fajnej odżywki do spłukiwania oraz maski :) 
Mam nadzieję,że poradzicie coś dobrego :)
Chcę odżywić włosy i lekko je dociążyć :)
Jestem posiadaczką średnioporowatych,pofalowanych kłaczków.

Dziękuję za rady :* :)


środa, 8 lipca 2015

Wakacyjny haul :3

Po załatwieniu wielu spraw, wybrałam się na małe zakupy. Niestety wszystko kończy się na raz.
Czekam właśnie na dwie małe przesyłeczki,które mam nadzieję dojdą na dniach.
Miałam troszkę czasu,więc wybrałam się na zakupy do galerii.
Początkowo szukałam luźnych spodni,idealnych na gorące dni. Nigdzie nic nie znalazłam więc postanowiłam wybrać się do Pepco i Rossmanna.
Każdy produkt został o dziwo kupiony po przemyśleniach i bez wyrzutów sumienia :D
W PEPCO kupiłam słodkie,chociaż lekko tandetne japonki za 4,99zł :D
W Rossmannie dorwałam balsam brązujący Kolastyna za 11.49zł i ulubiony zmywacz Isana za ok. 6zł.
W Carrefourze chwyciłam waciki i kartę pamięci do aparatu.
Tak <3 W końcu mam nową cyfrówkę :) 
Biedronka zaskoczyła mnie mega pozytywnie. Za 10zł kupiłam metaliczne tatuaże. W środku znajdują się dwa arkusze :) 






Widziałyście może tatuaże z Biedronki ? :)

wtorek, 7 lipca 2015

Czy polubiłam się z tuszem Wake me up ?

Bardzo się ucieszyłam gdy zastałam paczuszkę od firmy Rimmel. Uwielbiam testować kosmetyki do oczu, więc tusz bardzo się ucieszyłam.
Produkt bardzo mnie zadziwił,ale o tym później :)

Rimmel Wonderfull Wake Me Up Mascara daje efekt „rozbudzonego oka” dzięki pogrubieniu, wydłużeniu i uniesieniu rzęs. Formuła z witaminami i ekstraktem z ogórka sprawia, że rzęsy są gładkie i odżywione. Precyzyjna szczoteczka dociera do każdej rzęsy osobno sprawiając, że są pogrubione, podniesione i rozdzielone bez grudek – dając efekt otwartego oka. 

Cena: 35zł / 11ml.

Moja opinia:
Tusz znajduje się w zielonym,plastikowym opakowaniu. Szczoteczka jest falowana,posiada wiele "włosków". Niestety jest dość duża i można pobrudzić sobie nią powiekę. Mimo,że nie lubię tego typu szczoteczek,polubiłam się z nią. Bardzo ładnie pokrywa rzęsy tuszem,rozdziela je i przeczesuje.
Gdy otwieramy opakowanie,możemy poczuć piękny,świeży zapach. Pachnie ogórkami, zapach możemy wyczuć jeszcze przez chwilę po pomalowaniu. 
Tusz szybko zastyga na rzęsach,konsystencja nie jest lejąca ani za gęsta. 
Produkt nie skleja,wydłuża oraz dodaje objętości.
Już przy pierwszej warstwie możemy zauważyć zmianę. Tusz pozostaje na swoim miejscu przez cały dzień. Nie osypuje się i nie odbija na powiece. Nie podrażnił oczu oraz można go bardzo łatwo zmyć.
Podsumowując,jestem bardzo zadowolona. Rzęsy wyglądają pięknie. Produkt nie znika z rzęs mimo upływu czasu. 
Oczy "otwierają się",a rzęsy pozostają piękne przez cały dzień.
Minusem może być regularna cena. 

poniedziałek, 6 lipca 2015

Czerwień na paznokciach

Czerwień na paznokciach, nie koniecznie klasyczna.
Do wykonania swojego manicuru użyłam czerwonego lakieru Essence, serdeczny pazurek pociągnęłam lakierem piaskowym Avon. 
Zamiast zwykłego topu użyłam cudnego,czerwononego brokatowego pyłku.
Miałam ogromną ochotę,aby przemalować moje smerfiki na ognistą czerwień.
Lubię wyróżniać serdeczny palec,więc zawsze ląduje na nim lakier piaskowy,brokat czy zdobienie.
Manicure prosty,ale jak cieszy oko :)





A jaki kolor gości dziś na Waszych pazurkach? :)

niedziela, 5 lipca 2015

The Gel nail polish od Essence.

Swój czerwioniutki imitujący żel lakier kupiłam razem z gazetą Glamour. Byłam bardzo ciekawa tego specyfiku oraz miałam nadzieję,że będzie to tańsza wersja lakierów Maybelline,które uwielbiam.
Testowałam go sumiennie przez niemal miesiąc i chcę podzielić się opinią :)


Essence The Gel Nail Polish to żelowy lakier do paznokci z efektem manicure żelowego. Klasyczny lakier który imituje żel a używa się go bez lampy. Błyszczące wykończenie.

Essence The Gel Nail Polish występuje w żywych kolorach w wiosennej gamie. 

Moja opinia:
Posiadam nr. 17 o nazwie Juicy love. Trafiłam na cudowną czerwień bez błyszczących drobinek. Płyn zamknięty jest z zgrabnej,eleganckiej szklanej buteleczce. Pędzelek jest idealnie wyprofilowany,szeroki. Mam wąskie paznokcie więc już przy jednym pociągnięciu pokrywa całą płytkę.
Do gustu przypadła mi konsystencja. Nie spływa na boki,nie zalewa skórek. Ładnie pozostaje na miejscu, nie tworzy smug. Minusem jest to,że czas schnięcia jest ciut dłuższy. Mi to jednak nie przeszkadza,bo czerwień na paznokciach noszę wtedy gdy mam więcej czasu na manicure.
Już przy maźnięciu akier kryje,do pełnego krycia wystarczą dwie cienkie warstwy.
Paznokcie wyglądają idealnie przez 3-4dni. Potem ścierają się końcówki lub lakier odpryśnie. 
Tak jak obiecuje producent,możemy zauważyć połysk i elegancki wygląd.
Lakier można bardzo łatwo zmyć,nie barwi płytki paznokcia i skórek. 

Podsumowując,jestem zadowolona z otrzymanego efektu. Lakier prezentuje się elegancko i mega kobieco. 


Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.