wtorek, 19 grudnia 2017

🛀Miłość do rosyjskich kosmetyków. FITOKOSMETIK SÓL DO KĄPIELI BADEN-BADEN MINERALNA ANTYSTRESOWA.🛀

Ostatnio przez brak czasu zaniedbałam Was i regularne dodawanie postów, przez co czułam się źle. Uwielbiam pisanie, dlatego do końca roku postanowiłam nadrobić ten stracony czas i dodać kilka recenzji. Dziś opowiem o genialnej soli, którą warto poznać. To nie tajemnica, że uwielbiam rosyjskie kosmetyki, które często goszczą w mojej łazience. Jestem tą szczęściarą, że o tej porze roku mogę raczyć się długimi, relaksującymi kąpielami w wannie.
O produkcie:
Kąpiel solna, która eliminuje stres i zmęczenie, poprawia stan emocjonalny. Zawiera olejki z bergamotki i makadamia, które wspomagają zmniejszyć stres i podrażnienie, poprawić stan fizyczny i umysłowy, rozluźnić mięśnie i paznokcie, zapewnić energię, wyeliminować zmęczenie i poprawić sen.
Opakowanie: Niesamowicie przypadł mi do gustu sposób zapakowania kosmetyku. Bardzo estetyczne wizualnie kartonowe pudełeczko skrywa w sobie woreczek wykonany z przezroczystej folii, gdzie została umieszczona sól. Wewnątrz znajdziemy dodatkowo ulotkę, gdzie możemy przeczytać o produktach marki Fitokosmetik (jeśli znamy język rosyjski). Jako że sposób zapakowania może do najwygodniejszych nie należy, to przesypuję zawartość do plastikowego słoiczka o pojemności 500 g.

Zapach: Delikatnie cytrusowy aromat,jest praktycznie niewyczuwalny.

Konsystencja: Sól o żywym, zielonym odcieniu jest wilgotna przez dodatek olejków. Produkt bezproblemowo rozpuszcza się, a dodatkowo barwi wodę.
Działanie: Kąpiele w soli są bardzo relaksujące, po domowym spa czuję się odprężona, wypoczęta i zrelaksowana. Skóra po osuszeniu jest nawilżona, przyjemnie gładka i miękka. Produkt jej nie podrażnił oraz nie wysuszył, pomimo tego, że jest bardzo wrażliwa.

Cena i dostępność: Pierwszy raz zamówiłam ją w Liveno24, lecz przez brak dostępności w magazynie zdecydowałam się zakupić ją w sklepie Wizaz24 za 4,97 zł.
Cena jest bardzo korzystna, jest to jeden z tych produktów, który kupuję nagminnie.

Podsumowanie: Muszę przyznać, że jest to jedna z moich ulubionych soli. Używam jej zwłaszcza po długim, ciężkim dniu i jestem zachwycona jej właściwościami.

Lubicie sole do kąpieli?

🦉🦉🦉Kto nie lubi kuli do kąpieli? Idealny produkt dla miłośników papai.🦉🦉🦉

Kule do kąpieli są obowiązkowym dodatkiem w mojej wannie wypełnionej wodą. Ostatnio wspomniałam o perełkach z serii Huhu dostępnych między innymi w Lidlu, a dziś czas na świetną kulę musującą. 
O produkcie:
Musująca kula do kąpieli HUHU sprawi, że kąpiel stanie się niesamowitą przygodą. Dodatek naturalnego olejku z awokado nawilża skórę i tworzy na niej warstwę ochronną.
Opakowanie: Jasnopomarańczowa kula została zabezpieczona folią ochronną. Uważam, że szata graficzna jest urocza, a słodka sówka zmienia swój wygląd w zależności od aromatu. 

Zapach: Do wyboru mamy cztery warianty. Ja skusiłam się na papaję, do wyboru była również jeżyna, malina i gruszka. Aromat jest bardzo intensywny i mocny, czuć go w całej łazience. 

Konsystencja: Dość spora kula świetnie rozpuszcza się w wodzie, a przy tym ją barwi i wytwarza przyjemną pianę. 

Działanie: Kula o niesamowitym zapachu cudownie nawilża skórę, mam wrażenie, że jest pokryta warstwą olejku. Ciało po relaksującej kąpieli nabiera jędrności, jest niesamowicie gładkie. Lubię to!
Produkt nie podrażnił mojej wrażliwej skóry oraz jej nie wysuszył.

Cena i dostępność: Kosmetyk w sklepie Lidl kosztuje około 2 zł. Niestety nie można zakupić go on-line.

Podsumowanie: Tak jak w przypadku perełek żałuję, że nie zrobiłam większych zapasów. Uwielbiam kulę za aromat oraz działanie, czego chcieć więcej?

Używacie tego typu produktów?

piątek, 15 grudnia 2017

🦉🦉🦉HUHU − perełki do kąpieli o trzech, niesamowitych aromatach.🦉🦉🦉

Już nie raz wspominałam, że mam słabość do dodatków. Często zamawiam różne sole, kule i proszki, które umilają kąpiel, a dodatkowo pielęgnują. Podczas zakupów w Lidlu zauważyłam kilka kosmetyków z serii HUHU, które były skierowane dla dzieci. Z racji tego, że moja skóra jest bardzo wrażliwa, postanowiłam je wypróbować.
O produkcie:
Radosna kąpiel z dodatkiem kolorowych perełek wprowadzi Twoje dziecko w czarujący świat. Delikatne perełki do kąpieli na bazie mocznika wzbogacone olejkami roślinnymi delikatnie barwią wodę i uwalniają przyjemny aromat.

Sposób użycia: Wsyp całą zawartość saszetki do wanny pod bieżącą, ciepłą wodę. Zalecany czas kąpieli powinien wynosić 10-20 minut.

Mocznik zadba o prawidłowe nawilżenie skóry Twojego dziecka. Bogactwo składników zamknięte w kolorowych perełkach zmiękczy naskórek i zwiększy przepuszczalność skóry.
Roślinne olejki z pestek winogron i awokado zatroszczą się o delikatną skórę Twojego dziecka i otulą ją niewidzialnym filmem ochronnym.
Opakowanie: Saszetka o pojemności 75 g posiada bardzo radosną, kolorową grafikę, która jest idealna dla dzieci. Podoba mi się dodatek przezroczystego okienka, przez które możemy zobaczyć zawartość. Z tyłu producent szczegółowo opisał właściwości w języku polskim i angielskim.

Zapach: Perełki są dostępne w 4 wariantach zapachowych. Ja skusiłam się na aromat jeżyn, mango oraz gruszki, niestety nie zauważyłam u siebie wersji malinowej. Muszę przyznać, że zapach jest bardzo intensywny, roznosi się po całej łazience. Ba! Nawet z niej ucieka, słodki i rześki aromat owoców jest wyczuwalny również na korytarzu. Aromat produktu jest niezwykle naturalny i przyjemny, zdecydowanie umila kąpiel.

Konsystencja: Kolorowe i sypkie granulki są malutkie, świetnie rozpuszczają się w wodzie, a przy tym ją delikatnie barwią. Sądzę, że ta właściwość bardzo przypadnie do gustu młodszym.
Działanie: Muszę przyznać, że nie spodziewałam się po nich spektakularnych efektów i tutaj popełniłam błąd. Po kąpieli skóra była niesamowicie gładka i miękka jak po użyciu balsamu nawilżającego. Kosmetyk nie wysuszył mojej skóry oraz nie miał negatywnego wpływu na jej stan.

Cena i dostępność: Jedno opakowanie kosztuje 1,99 zł. Dostępność może być problemem, ponieważ dystrybutor Marba nie sprzedaje produktów on-line. Należy ich szukać po marketach, mam nadzieję, że kiedyś będzie można je nabyć również przez internet.

Podsumowanie: Żałuję, że nie zrobiłam większych zapasów, ponieważ produkt spisuje się wyśmienicie. Kolorowe opakowanie zdecydowanie zachwyca, tak samo, jak działanie.

Lubicie takie dodatki do kąpieli?

wtorek, 12 grudnia 2017

🍉🍉Kilka słów o produkcie, który pokochała moja cera. Recenzja arbuzowej maski algowej Bielenda.🍉🍉

Dawniej obawiałam się używać alg, ponieważ pewien produkt podrażnił moją wrażliwą cerę, obecnie myślę, że to wina składnika aktywnego, którego nie polubiła moja skóra.
Postanowiłam jednak zaryzykować i się opłaciło. Mowa o cudownej arbuzowej masce algowej, którą pokochałam do tego stopnia, że nie wyobrażam sobie, aby jej brakło w mojej pielęgnacji.
O produkcie:
Przeznaczenie: cera sucha i wymagająca regeneracji.

Składniki aktywne: Ekstrakt z arbuza, Alginat (100% ekstrakt z alg brunatnych).

Działanie:
• dostarcza skórze niezbędnych witamin i minerałów
• redukuje zaczerwienienia i podrażnienia
• długotrwale nawilża skórę
• chroni przed wolnymi rodnikami i promieniami UV
• rewitalizuje zmęczoną i szarą cerę
• czyni skórę rozświetloną, gładka i aksamitną.
Opakowanie: Ja akurat posiadam tak zwany "zapas", czyli saszetkę wyposażoną w zamek strunowy, można także zakupić wersję w plastikowym słoiczku. Szata graficzna jest minimalistyczna, na opakowaniu znajdziemy najpotrzebniejsze informacje na temat produktu.

Zapach: Uwielbiam arbuza, dlatego jestem zachwycona aromatem, który jest intensywny i niesamowicie przyjemny. Zapach przypomina słodki owoc, który jest przełamany nutą cukierków pudrowych. Soczysty aromat skutecznie uprzyjemnia domowe spa.

Wydajność: Zazwyczaj używam jednej miarki wypełnionej produktem, sądzę, że opakowanie wystarczy spokojnie na około 3 miesiące regularnego używania.

Konsystencja: Sypki, jasnoróżowy pył kojarzy się z mąkę ziemniaczaną. W połączeniu z odpowiednią ilością płynu tworzy konsystencję podobną do gęstej śmietany. Algi w swoim składzie zawierają również drobny, srebrny shimmer, który mieni się po nałożeniu na twarz. Odpowiednio przyrządzoną maskę o nierzadkiej konsystencji nakładamy na twarz przy pomocy szpatułki, tak aby warstwa miała około 2 mm grubości (aby nie było problemu ze ściągnięciem i zastyganiem). Produkt w ciągu 15-20 minut tężeje, tak że możemy ściągnąć maskę w jednym płacie.

PS Nim nałożymy maskę na twarz, polecam nałożyć na skórę ampułkę lub serum (odpowiednio dobrane do potrzeb skóry).

Działanie: Różowa maska dosłownie działa cuda. Skóra po zabiegu jest cudownie nawilżona, ukojona i odprężona. Pomimo tego, że jest delikatnie zmatowiona, to bije od niej niesamowity blask. Promienna cera jest ujednolicona, gołym okiem widać, że jest jędrna i napięta. Atutem maski jest fakt, że rozszerzone pory są zwężone, a zaczerwienienia i wszelkie podrażnienia znikają w mgnieniu oka.
Arbuzowa maska algowa nie wywołała u mnie nieprzyjemnego efektu pieczenia, szczypania, nie ma negatywnego wpływu na stan skóry.

Cena i dostępność: Maski algowe można zamówić on-line, niestety nie widziałam ich stacjonarnie. W zależności od rodzaju i zastosowania ceny produktów wahają się w granicy 25-40 zł. Bielenda zdecydowanie może pochwalić się mnóstwem wariantów, zapewne każdy znajdzie swój ulubiony.
Warto zaopatrzyć się we własne opakowanie z produktem, ponieważ cena pojedynczego zabiegu w salonie kosmetycznym (wyłącznie maseczka) kosztuje około 30 zł.

Podsumowanie: Algi stały się moją miłością, zdecydowanie należy zwrócić na nie uwagę. Dzięki nim skóra wygląda nieskazitelnie, jest oczyszczona, odżywiona i niezwykle gładka. Czego chcieć więcej?

Lubicie maseczki algowe, które polecacie?

sobota, 9 grudnia 2017

#4 Piękna przed świętami. Zimowa pielęgnacja stóp i dłoni.

Zima nie jest łaskawa dla moich dłoni, które są wiecznie spierzchnięte i suche. Zimne powietrze i wiatr sprawiają, że skóra na kostkach jest podatna na pękanie, dlatego o tej porze roku staram się je odpowiednio nawilżać. Stopy zaś potrzebują ciepłej kąpieli w ulubionej soli, aby były gładkie i miękkie.
Przede mną czwarte wyzwanie z projektu "Piękna przed świętami", który został zorganizowany dzięki portalowi Trusted Cosmetics oraz blogerce Różowa Szminka.
Muszę przyznać, że kosmetyki pielęgnujące do dłoni zajmują w mojej kosmetyczne najmniej miejsca. Przeważnie zapominam o ich kremowaniu, dlatego też nie posiadam odpowiedniego mazidła. Wprawdzie krem nie sprawdził mi się na twarzy, dlatego wykorzystuję go do chronienia dłoni. Używam bardzo przyjemnego kremu ochronnego przed wiatrem i zimnem od Babydream, który jest dedykowany niemowlętom i dzieciom. Zazwyczaj zwykłe produkty do dłoni nie dostarczały mi odpowiedniego nawilżenia, dlatego postawiłam na kosmetyk, w którego skład wchodzi olej awokado oraz panthenol, które chronią przed utratą wilgoci. Rumianek koi podrażnienia, a olej słonecznikowy intensywnie pielęgnuje. Dzięki temu moja skóra jest niezwykle miękka i gładka. Jego dodatkowym atutem jest niska cena, która wynosi 6,99 zł za opakowanie zawierające 75 ml.
Może nie przepadam za kremami, ale za to uwielbiam rękawice regenerujące. W ciągu 20 minut mogę pozbyć się suchej i spierzchniętej skóry, używam ich często po wykonaniu manicuru hybrydowego, aby skórki i okolice wokół paznokci były zadane i nienaganne.
Do gustu przypadła mi firma Estemedis (dostępne w Biedronkach) oraz rękawice o zapachu róży 7th Heaven. Ceny rękawic wahają się w granicy 4-15 zł.
Uważam, że po długim dniu nie ma nic lepszego niż relaksująca i kojąca kąpiel stóp z dodatkiem soli lawendowej Bochneris. W plastikowym słoiku o pojemności 500 ml znajdziemy fioletową sól, wraz z mnóstwem suchych kwiatów lawendy. Moczenie stóp w fioletowej wodzie wykazuje działanie dezynfekujące, pomaga zniwelować opuchliznę. Produkt jest wskazany również dla osób, które mają problem z krążeniem i zastojem limfy. Dzięki kąpieli skóra jest jedwabiście gładka i miękka, przygotowana do dalszych zabiegów.
Za mniej niż 9 złotych możemy przygotować sobie odprężającą, gorącą kąpiel, zwłaszcza w te zimne dni.
Na jakie produkty o tej porze roku stawiacie?

wtorek, 5 grudnia 2017

Azjatycka pielęgnacja. Maska do twarzy OGÓREK-GŁADKI I MIĘKKI NASKÓREK - POBUDZONE WŁÓKNA KOLAGENOWE - IDEALNA DO CERY TRĄDZIKOWEJ I NACZYNKOWEJ.

Po różanej maseczce w płacie przyszedł czas na ogórkową. Muszę przyznać, że ta pierwsza zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, dlatego nie mogłam się doczekać, aż wypróbuję następną.
O produkcie:
Maska ta stosowana systematycznie skutecznie zatrzymuje czas dla twojej skóry. Chroni i pobudza komórki skóry zwiększając tym samym w widoczny sposób jej jędrność. Optymalnie nawilża, zmiękcza i wygładza naskórek a cera staję się zdrowsza i lśniąca. Zmniejsza opuchnięcia i stany zapalne. Pobudza włókna kolagenowe do regeneracji. Idealna do cery z problemami taki jak stany zapalne, zmiany trądzikowe, widoczne naczynka.

Allantion: Alantoina to składnik o działaniu łagodzącym, przeciwzapalnym i regenerującym, który pobudza podziały komórkowe i dzięki temu sprzyja odnowie struktury i gęstości skóry, a także gojeniu uszkodzonego naskórka. Zmniejsza zaczerwienienie i podrażnienie skóry. Działa nawilżająco, zmiękcza i wygładza naskórek, chroni przed czynnikami zewnętrznymi oraz wykazuje również własności przeciw rodnikowe.

WITCH HAZEL DISTILLATE (oczar wirginijski): Szczególnie polecany do cery problematycznej (naczynkowej, trądzikowej). Ma działanie przeciwzapalne, ściągające i antyseptyczne.

HYDROLYZED COLLAGEN: regeneracja skóry, intensywne nawilżenie, rewitalizacja, ujędrnienie, pobudzenie procesu regeneracji, poprawa konturu twarzy.

CUCUMIS SATIVUS EXTRACT (ekstrakt z ogórka): Ekstrakt z ogórka jest wspaniałym, wszechstronnie działającym dodatkiem do kosmetyków pielęgnacyjnych. Bogaty w antyoksydant witaminy C, znakomicie chroni i odżywia skórę. Ma właściwości przeciwzapalne i napinające skórę oraz złuszczające martwy naskórek. Sprawia, że zmarszczki stają się mniej widoczne, a cera zdrowsza i lśniąca. Działa wygładzająco i pomaga złagodzić obrzęk na twarzy. Jest z powodzeniem stosowany w luksusowych kosmetykach pod oczy i produktach, których celem jest rewitalizacja cery.

HYALURONIC ACID (kwas hialuronowy): regeneracja skóry, nawilżenie, rewitalizacja, ujędrnienie, pobudzenie procesu regeneracji, poprawa konturu twarzy.

HYDROLYZED SILK (proteiny jedwabiu): Dopowiada za utrzymywanie optymalnego nawodnienia naskórka. Równocześnie zmiękcza i wygładza naskórek. Ze względu na duży rozmiar cząsteczki, nie penetruje w głąb skóry, pozostając na powierzchni (wykazuje doskonałe powinowactwo do powierzchni skóry).

SKŁAD: WATER, ALLANTOIN, UREA, GLYCERIN, WITCH HAZEL DISTILLATE, PARAFINUM LIQUIDUM, HYDROLYZED COLLAGEN, CUCUMIS SATIVUS EXTRACT, HYALURONIC ACID, HYDROLYZED SILK, HYDROXYRTHYL ETHYKCELLULOSE, VITAMIN C, VITAMIN E, DISODUM EDTA, FRAGRANCE
Opakowanie: Wewnątrz uroczej i kolorowej saszetki znajdziemy biały płat wykonany z całkiem grubego materiału. Został on idealnie wycięty, świetnie przylega do twarzy. Na opakowaniu znajdziemy zarówno azjatyckie napisy, jak i tłumaczenie w języku angielskim.

Zapach: Nigdy bym nie pomyślała, że aromat świeżego ogórka będzie tak orzeźwiający i przyjemny. Na samym początku przypomina połączenie melona z arbuzem, jest to genialne połączenie, które bardzo przypadło mi do gustu.

Konsystencja: Płat został porządnie nasączony przezroczystym płynem. Odżywcza esencja w ciągu 15-20 minut wnika w głąb skóry.

Działanie: Uwielbiam efekt mocnego nawilżenia i ukojenia. Maseczka sprawia, że twarz jest niezwykle miękka i gładka, bije od niej niesamowity blask. Jeśli marzysz o pięknej, napiętej i jędrnej cerze, koniecznie ją wypróbuj.

Cena i dostępność: Azjatyckie kosmetyki można kupić w sklepie internetowym Green Asia, ogórkowy produkt kosztuje tylko 9,00 zł.

Podsumowanie: Myślałam, że różana maska jest genialna, ale to ogórkowa bije ją na głowę. Cieszę się, że rezultat nie jest krótkotrwały, ponieważ przyjemne odżywienie i zregenerowanie czuć przez długi czas.

Jestem ciekawa, czy znacie inne maseczki, w których zostało wykorzystane zielone warzywo.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

#3 Piękna przed świętami. Czego obecnie używam do pielęgnacji włosów? Pomysł na świąteczną fryzurę.

Przede mną trzecie wyzwanie związane z projektem organizowanym przez portal Trusted Cosmetics oraz blogerkę Różowa Szminka. Moja obecna pielęgnacja jest bardzo minimalistyczna, poza tradycyjnymi olejkami wykorzystywanymi do olejowania włosów używam samych faworytów. Dziś skupię się wyłącznie na ulubionej piątce, ponieważ właśnie po nią sięgam najczęściej.
Muszę przyznać, że wcześniej nie zwracałam większej uwagi na szampon Garnier Fructis Densify, który jest przeznaczony dla włosów gęstych, ale cienkich. W różowym opakowaniu skrywa się szampon wzmacniający z dodatkiem ekstraktu z granata. Produkt poza przepięknym, owocowym aromatem wyróżnia się także przyjemnym działaniem. Dzięki niemu moje cienkie pasma są ładnie uniesione u nasady.
Jeśli tylko mam okazję, wybieram również inne kosmetyki pielęgnacyjne z tej samej serii. Tak też w moje ręce trafiła odżywka, która posiada gęstą, treściwą konsystencję. Zauważyłam, że kosmetyk świetnie wygładza włosy, a dodatkowo sprawia, że przestały się plątać. Mnie granatowy duet niesamowicie przypadł do gustu, będę często po niego sięgała.
Maskę Schwarzkopf Gliss Kur Ultimate Repair poznałam niedawno, a już czuję, że na stałe zagości w mojej kosmetyczce. Produkt przeciwdziałający zniszczeniu włosów zawiera potrójny kompleks z płynną keratyną, dlatego skutecznie wygładza i regeneruje pasma. Delikatna konsystencja sprawia, że włosy nie są obciążone.
To nie jedyny kosmetyk firmy Schwarzkopf, ponieważ polubiłam również odżywką w sprayu Gliss Kur, Oil Nutritive. W jej składzie znajdziemy aż 8 olejków oraz płynną keratynę. Dzięki niej moje włosy nie sprawiają problemów podczas rozczesywania, a dodatkowo przestały się puszyć.
Oczywiście w mojej pielęgnacji nie mogło zabraknąć olejku do końcówek. Od dłuższego czasu używam wyłącznie Isana Oil Care Haarol, który jest moim hitem. To niepozorne cudo poza wygładzeniem i dociążeniem pasm zapewnia im niesamowity blask.

Co pojawi się na mojej głowie w okresie świątecznym?
Zapewne rozpuszczone, podkręcone włosy, przód musi być koniecznie spięty, aby pasma nie spadały mi na twarz.


Jestem ciekawa, czego obecnie używacie i polecacie.
Znacie moich ulubieńców?
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.