czwartek, 27 sierpnia 2015

O wielkich nadziejach... Recenzja rozświetlacza z Makeup Revolution.

Czy Wy też tak macie,że kupując nowy kosmetyk myślicie "O tak to strzał w dziesiątkę"? Przy każdym zakupie pokładam ogromne nadzieje,że znajdę ten jeden jedyny KWC.
Kilkanaście tygodniu temu skorzystałam z promocji na kosmetyki MUR. Postanowiłam zamówić rozświetlacz na który polowałam kilka miesięcy. Podbił moje serce i zapragnęłam go w swojej kolekcji.
Przeważnie rozświetlacze kupuję w sezonie wiosenno letnim,aby twarz była promienna i błyszczała niczym Edward Cullen w blasku słońca :D
Postawiłam na złoto,bo wgl mnie idealnie podkreśla kolor zielonych oczu.

Od producenta:
Rozświetlacz do twarzy od firmy Makeup Revolution, w przepięknym odcieniu Golden Lights w subtelny sposób rozświetli Twoją cerę.  

Makeup Revolution to błyskawicznie rozwijająca się marka, która powstała w marcu 2014r i w oszałamiającym tempie tworzy znakomite kosmetyki, o świetnej jakości i jednocześnie w kuszącej cenie. Oferują bardzo szeroką gamę produktów zarówno do makijaż twarzy, oczu czy ust. 
Highlighter Golden Lights to produkt, który sprawi, że Twoja cera będzie rozpromieniona w piękny i naturalny sposób

Złota tafla znajduje się w eleganckim plastikowym opakowaniu z przeźroczystym wieczkiem. Nie mamy problemu z otwarciem,jednak trzeba użyć paznokietka do otwarcia. 
Niezwykle podoba mi się wytłoczona tafla na powierzchni. Muszę przyznać,że wygląda na drogi produkt.
Co do ceny, kosztuje dość mało,bo ok. 15zł. Gorzej z dostępnością,bo można dostać go w sklepach internetowych,chociaż widziałam je już z Sekretach Urody i Wispolu.

Skusiłam się na niego,ponieważ na zdjęciach wyglądał podobnie jak jego drodzy zamiennicy np. Mary Lou.
Zachwyciła mnie pigmentacja. Produkt jest bardzo mocno napigmantowany,więc należy uważać aby nie nanieść go za dużo na twarz. 
Przed pomalowaniem należy sprawdzić ilość pyłku na pędzelku,żeby nie wyglądać jak bombka czy kula dyskotekowa.
Z czasem ten blask na kościach jarzmowych zaczął mnie przytłaczać. Połysk okazał się zbyt mocny nawet gdy dobrze go rozstarłam. 

Muszę przyznać,że porzuciłam go na chwilę i znalazłam dla niego nowe zastosowanie. Dzięki silnej pigmentacji używam go jako cienia do powiek.
Blenduje się jak marzenie i wydobywa kolor z każdej tęczówki.
Mogę zapewnić,że oczy wyglądają hipnotyzująco. 
Na miejscu nawet bez bazy pozostaje zaskakująco długo. Nawet podczas gorących dni,trzymał się idealnie do samego demakijażu.
Odcień należy do ciepłych,więc nie będzie pasował każdej osobie, a szkoda,bo wygląda spektakularnie.

Pomimo pewnych zgrzytów znalazłam dla niego nowe zastosowanie i jestem zadowolona.

A jak sprawdził się u Was? :)
Lubicie kosmetyki MUR? :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka