piątek, 10 czerwca 2016

Jestem człowiekiem bez pasji? Nie ma mowy! Jak odnalazłam swoje hobby?

Uważam, że z wiekiem poznajemy siebie coraz lepiej i wiemy co nam się podoba, a co nie. Długo byłam osobą bez konkretnej pasji i nie miałam swoich ulubieńców. Nie potrafiłam określić ulubionego koloru czy piosenkarza. Nie potrafiłam zdecydować się na jedną rzecz, chociaż od zawsze chciałam zrobić coś poważnego, co będzie mnie motywować i dawać radość z życia.
Moim zamiłowaniem jest właśnie blog! Dał mi masę możliwości i poznałam sporo cudownych osób. Dostaję przecudne wiadomości od moich czytelników i to właśnie sprawia, że warto poznać swoje prawdziwe "JA".
Od gimnazjum kochałam kosmetyki, makijaż i malowanie paznokci. Jednak w tych czasach blogowanie nie przyszło mi do głowy. Nie spędzałam czasu w internecie i nie wpadłam nawet na pomysł, aby udostępniać moje myśli o malowidłach.
Interesowała mnie również fotografia i grafika, zrobiłam nawet kurs, który nauczył mnie pracy przy obróbce zdjęć. Jest to niezwykle pomocne, ponieważ staram się wykonywać jak najlepsze fotki. Lubię, gdy są dopracowane i przyciągają wzrok.

Jak odnalazłam swoją pasję?
Przemyślałam wiele rzeczy związanych z upodobaniami. Kochałam kosmetyki, fotografię, czytanie i pisanie. Postanowiłam założyć blog, który będzie dawał mi dużo radości.
Zdaję sobie sprawę, że każdy post należy przygotować wcześniej, przemyśleć go i ulepszyć. Nie zawsze mam czas i siły, ale chcę dzielić się z wami moim zafascynowaniem.
Na czas obecny nie wyobrażam sobie porzucić pisania, ponieważ dajecie mi radość i dzięki temu wiem, co chcę robić.
Mam nadzieję, że pozostanę w tym postanowieniu jak najdłużej.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Nadchodzi lato, a wraz z nim poparzenia słoneczne. Jak je złagodzić? Recenzja aloesowego płynu Sun Ozon.

Praca na zewnątrz sprzyja opaleniu, a wraz z nim poparzeniom słonecznym. Chociaż mam ciemne włosy, słońce łapie mnie bardzo powoli, a dodatkowo mam czerwoną, podrażnioną skórę. Moja jasna karnacja ostatnio zmieniła kolor na złoto-brązowy odcień co bardzo mnie cieszy. Szukałam kosmetyku, który pomoże mi w walce z piekącymi miejscami, niestety długo nie mogłam go znaleźć, aż do czasu gdy dostałam się do galerii. Potrzebowałam produktu, który będzie koił i łagodził. W Rossmannie za 8.99zł zauważyłam ciekawy spray aloesowy, którego używam już od jakiegoś czasu.
Jestem jak najbardziej zadowolona z efektu, dlatego postanowiłam napisać o nim kilka słów.
O produkcie:
Przezroczysty spray aloesowy odświeża skórę zniszczoną działaniem promieni słonecznych i natychmiast po nałożeniu daje efekt chłodzenia. Formuła pielęgnacyjna z aloesem i alantoiną nawilża skórę i pozostawia poczucie świeżości i gładkości. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Zapewnia długotrwały efekt brązu. Koncentrat żelu aloesowego, odpowiada 100% soku z liści aloesu. Chłodzi i koi skórę. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.

Płyn umieszczony jest w zgrabnej 200ml butli z wygodnym atomizerem, który działa bez zarzutu. Przeźroczysty plastik pozwala monitorować nam pozostałą ilość płynu.
Używałam go na wiele sposobów i za każdym razem sprawdził się genialnie. Koi podrażnione miejsca po depilacji i dzięki temu na mojej skórze nie pojawiają się krostki, które były moim utrapieniem. Ciało jest niezwykle gładkie i dodatkowo pięknie pachnie, ponieważ mgiełka posiada przyjemny zapach, który jest wyczuwalny przez długi czas. Lekko kwiatowo-owocowy aromat idealnie wpasuje się w wakacyjny klimat.
Produkt sprawdza się również w walce z oparzonymi miejscami. Czerwona, gorąca skóra po chwili staje się nawilżona i ukojona. Nie muszę cierpieć kilku dni z powodu bólu ramion lub pleców. Nieprzyjemne pieczenie znika już w kilka godzin, co mnie cieszy.
Aloesową mgiełkę można również używać w celu odświeżenia, ponieważ daje przyjemny efekt chłodzenia.
Podsumowując, kosmetyk bardzo przypadł mi do gustu i z pewnością będę o nim zawsze pamiętała. Teraz noszę go wszędzie ze sobą w torebce i zastępuje mi balsam.
Polecam każdemu, kto walczy z oparzeniami słonecznymi.

niedziela, 5 czerwca 2016

Co ja zrobię z tymi wszystkimi kosmetykami?! Przetestuję! Spory haul zbiorowy z ostatnich dni.

Jak się coś kończy to wszystko na jeden raz. Latem zmieniam niektóre kosmetyki, więc wybrałam się na przechadzkę po galeriach. Może i nie są spore, ale zawierają Rossmanna i Naturę, czyli wszystko, co lubi każda kosmetyko maniaczka. Ubolewam, że nie mamy innych drogerii, ale może to i dobrze dla mojej wypłaty.
Peeling BeBeauty brzoskwinia, czereśnia- zrobiłam mały zapas w Biedronce, ponieważ pozostały ostatnie sztuki. Taki ścierak kosztuje 2,99zł i jest genialny. Wyprodukowany przez firmę Farmona.

Mgiełka o zapachu poziomki- także kupiona w Biedrze za 5,99zł. Wybrałam ją z ciekawości, do wyboru jest jeszcze 3 inne zapachy. Testuję, testuję i niedługo opowiem coś więcej.

Sun Ozon mgiełka po opalaniu- prawie cały dzień spędzam na zewnątrz i chcąc nie chcąc, słońce opala moje ciało. Aktualnie jestem ciemniejsza niż po całych, zeszłorocznych wakacjach. Potrzebowałam łagodzącego produktu, który ukoi spieczoną skórę.
Zakupiony w Rossmannie za 8,99zł.

Avon Femme- nie kupiłam ich, a dostałam. Listonosz przyniósł mi paczuszkę ukochanych perfum, które wygrałam na portalu Wizaż. Miałam w planach je zamówić, a tu taka niespodzianka.

Maska dziegciowa oczyszczająca- poprzednia już się powoli kończy, więc zamówiłam następną. Świetnie oczyszcza i dba o moją twarz. Nie jest droga, bo saszetka kosztuje 5-6zł, a wystarczy na pół roku.

Chusteczki nawilżone, oczyszczające- wybrałam je z myślą o odświeżeniu, gdy jestem w pracy. Mam je pierwszy raz i jestem ciekawa, jak się sprawdzą. Kosztowały mnie 2,59zł i dorwałam je w Rossmannie.
Tusz 2000 Calories Max Factor- wybrałam go z polecenia siostry. Ma ten tusz w wersji granatowej, ja zaś wybrałam czarny. Pięknie rozdziela rzęsiska i kosztował 21,99zł w Rossmannie. Jest dostępny w dwóch kolorach i trzech wersjach (ten zwykły, wodoodporny oraz ze szczoteczką ułatwiającą podkręcanie rzęs).

Sun Ozon mgiełka do włosów z filtrem UV- włosy latem narażone są na promieniowanie. Zobaczyłam ją na blogu jednej z Was i postanowiłam kupić. Mam nadzieję, że ochroni moje pasma.
Cena tego produktu wynosi 5 lub 6,99zł.

Baza, top Garden of Color i lakier Colour it!- mój ulubiony zestaw. Baza i top to petarda. Mają dużą, 15ml buteleczką, która wystarczy na bardzo długi czas. Zestaw kosztuje 45zł i jest dostępny w sklepie internetowym. Dzięki nim każdy słaby lakier trzyma się nawet do 5tygodni. Następnie lakier w żółto neonowym odcieniu, który kosztuje 8,99zł. Nie narzekam na nie i sięgam tylko po nie.

Maska Kallos Pro-tox- wybrałam się z mamą do Wispolu i w końcu ją dorwałam. Była o wiele tańsza niż w pozostałych drogeriach. Zapłaciłam tylko 12,50zł.
Jest to zdecydowanie najlepsza maska firmy Kallos. Litrowe opakowanie starcza mi na 4-5miesięcy.
Szampon domowy, codzienny Banii Agafii- zawiera wywar z 17ziół oraz pozbawiony jest wszelkich szkodzących substancji. Chcę o nim zrobić osobny post, ponieważ jest wart uwagi. Kupiony w Wispolu za 13,20zł.

Przyszedł czas na książki, które kupiłam w Biedronce za 4,99zł. Monika Szwaja i Olga Rudnicka to autorki, których nigdy nie czytałam. Wybrałam tylko te książki, ponieważ mój sklep był słabo wyposażony. Zdenerwował mnie fakt, że było o wiele więcej książek, ale tylko po 1części. Nie wiadomo gdzie 2.

Resztę książek dorwałam on-line w sklepie Aros. Nie kosztowały więcej niż 10-11zł.
Joy Fielding "Teraz ją widzisz"- Trwające blisko 25 lat małżeństwo Marcy rozpada się. Po rozwodzie z mężem kobieta wyjeżdża do Irlandii, z nadzieją, że pozwoli jej to na nowo poukładać swoje życie. Dwa lata wcześniej straciła ukochaną córkę, która zginęła podczas spływu kajakowego, a że jej ciała nigdy nie odnaleziono, matka kurczowo trzyma się myśli, że Devon sfingowała swoją śmierć. Któregoś dnia widzi ją zza szyby pubu. Lecz czy to na pewno ona? Sugestywny portret zdeterminowanej kobiety, opuszczonej przez męża i rozpaczliwie potrzebującej miłości i wsparcia, która staje się celem niebezpiecznej intrygi. Czy znajdzie się ktoś, kto pomoże jej przetrwać?

Harlan Coben "W głębi lasu"-Jaka tajemnice skrywa milczący las?
„Pewnej nocy poszliśmy sami do lasu. Nie powinniśmy.” Myśleli, że znaleźli najbardziej odosobnione miejsce w okolicach młodzieżowego obozu PLUS. Nie mogli się bardziej pomylić. Dwójka zakochanych przypadkowo stała się świadkami krwawego morderstwa, które popełniono na czworgu nastolatków.
Właśnie, czworgu…? Przecież odnaleziono tylko dwa ciała. Co stało się z pozostałymi? Czy jest szansa, że ofiary jakimś cudem przeżyły?
Jedną z zaginionych osób jest Camille, siostra prokuratora Paula Copelanda, który po dwudziestu latach od tragedii wciąż nie może się z nią pogodzić. Zwłaszcza że to on, wtedy w lesie, był jednym z nastolatków, którzy słyszeli przerażone krzyki dobiegające zza drzew. I kiedy w Nowym Jorku w zastrzelonym mężczyźnie rozpoznaje drugą z zaginionych ofiar, zadaje sobie pytanie: Czy Camille żyje?

Maribel Medina- "Krwawy doping" Kiedy lekarka Laura Terraux przyjmuje w Zakładzie Patologii Sądowej w szwajcarskim Chablais zwłoki piątej już młodej lekkoatletki z ośrodka sportowego w Les Diablerets, zaczyna podejrzewać, że za tą serią zgonów kryje się coś makabrycznego. Janik Toledo, młody biegacz z ośrodka, zrozpaczony po niespodziewanej śmierci dziewczyny, którą kochał, będzie musiał podjąć najtrudniejszą decyzję w całym swoim życiu. Jaką cenę jest gotów zapłacić, by odnieść sukces? Thomas Connors, przystojny agent Interpolu o tajemniczej przeszłości, uwikła się razem z Laurą w niebezpieczne śledztwo w sprawie dopingu w sporcie wyczynowym – ponurym świecie, dużo bardziej mętnym niż kiedykolwiek przypuszczali.
Kto kryje się za tymi zgonami?

Jak widać spore zakupy, które wystarczą mi na długi czas. Nie mam zamiaru chodzić po sklepach, póki nie wykończę zbiorów.

piątek, 3 czerwca 2016

Najlepsza maska na świecie? Pierwsze wrażenia po użyciu niebieskiego mazidła od Banii Agafii.

Kosmetyki Banii Agafii uwielbiam i kupuję w dużych ilościach. Można dostać je również stacjonarnie, z czego bardzo się cieszę, ponieważ były dostępne tylko w sklepach internetowych.
Jakiś czas temu zamówiłam niebieską saszetkę, która zawierała maskę oczyszczającą do twarzy.
Od listopada używałam dziegciowej, ale postanowiłam wypróbować kilka nowości.

O produkcie:
Aktywna maska na bazie błękitnej glinki efektywnie oczyszcza skórę twarzy, ściąga pory, matuje i przywraca naturalny wygląd skóry. Naturalne składniki zapewniają dodatkowe odżywienie i nawilżenie. Nadaje się idealnie do skóry tłustej i mieszanej.

Błękitna glinka - zawiera sole mineralne i mikroelementy, wykazuje działanie przeciwzapalne, skutecznie oczyszcza.
Organiczny ekstrakt malwy - bogaty w witaminy grupy A, B, C, tonizuje i podnosi ochronne właściwości skóry.
Otręby owsiane - zawierają witaminy grupy B, PP, E, odżywiają i przywracają skórze zdrowy i zadbany wygląd.
Woda bławatkowa - tonizuje i nawilża skórę.

Sposób użycia: nanosimy maskę na oczyszczoną skórę twarzy, omijając okolice oczu, po 10 minutach zmywamy ciepłą wodą. Maskę należy stosować 1-2 razy w tygodniu

Skład INCI: Aqua, Kaolin (glinka błękitna), Glycerin, Organic Centaurea Cyanus Flower Water (woda bławatkowa), Cetearyl Alcohol, Zinc Oxide, Bentonite (and) Xanthan Gum, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Organic Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract (organiczny ekstrakt malwy), Avena Sativa (Oat) Kernel Powder (otręby owsiane), Sodium Cetearyl Sulfate, Benzyl Alcohol, Parfum.

Maska umieszczona jest 100ml saszetce, która posiada zakrętkę. Dzięki temu produkt nie wyschnie i nadaje się do długiego używania. Mnie jedno opakowanie zawsze starcza na 4-5miesięcy regularnego używania. Kosmetyk jest niezwykle wydajny i tani, bo cena waha się w granicy 5złotych.
Maseczka ma typową, glinkową konsystencję. Nie jest za rzadka ani za gęsta. Nakłada się ją na twarz z czystą przyjemnością. Posiada niebiesko szary odcień, który jaśnieje podczas zasychania.
Nie pojawiają się również problemy ze zmyciem, ponieważ bez większego trudu schodzi po przyłożeniu nawilżonej chusteczki czy ręczniczka. Skóra na szczęście nie jest zaczerwieniona, ściągnięta i przesuszona.
Najważniejszy jest jednak efekt otrzymany już od pierwszej aplikacji.
Zawsze myślałam, że dziegciowa jest petardą, aż do tego momentu. Niebieska maseczka idealnie pasuje do cery tłustej i mieszanej.
Oczyszcza ją z wszelkich zanieczyszczeń, pozbawia nadmiaru sebum oraz matuje. Efekt utrzymuje się naprawdę przez długi czas, a cera z każdym użyciem nabiera coraz zdrowszego blasku. Cudowna gładkość skóry sprawia, że każdy podkład wygląda milion razy lepiej.
Jestem zakochana w tym produkcie, ponieważ jest tani i genialny.

Polecam każdemu <3

czwartek, 2 czerwca 2016

Kuszące usta od zaraz? Matte Crayon Lipstick 11 od Golden Rose.

W paczuszce Minti Shop znajdowała się pomadka w kredce firmy Golden Rose. Nigdy nie miałam styczności z kolorówką tej firmy i bardzo chciałam wypróbować produkty do ust.
Od wielu osób słyszałam o ich cudownych właściwościach. Poszukiwałam trwałego produktu, który przetrwa letnią temperaturę oraz nie będzie wymagał wielu poprawek.
Kolorystyka ogromnie przypadła mi do gustu, więc postawiłam na klasyczny brudny róż, który powędrował do siostry (nr 10) oraz ciekawy róż wpadający w czerwień (nr 11).

Matowa pomadka do ust Crayon Matte tworzy na ustach aksamitne wykończenie. Wysoka zawartość pigmentów oraz długotrwała formuła sprawia, że pomadka długo utrzymuje się na ustach. Idealnie się rozprowadza, a dzięki zawartości składników nawilżających oraz wit. E dodatkowo odżywia i nawilża usta. Paleta zawiera bogatą paletę odcieni od klasycznej czerwienie po odcienie nude.

Pomadka ma postać grubej kredki, co bardzo przypadło mi do gustu. Aplikacja jest wręcz łatwizną, a usta możemy pomalować z dokładną precyzją. Kremowa konsystencja jest jedną z lepszych i przyjemniejszych. Nie potrzeba nam innych konturówek, aby pomalować usta i zaznaczyć ich granice.
Kredka jest genialnie napigmentowana i już jedno pociągnięcie zapewni nam pełne krycie. Dzięki temu produkt jest wydajny, ponieważ nie wymaga wielu warstw i poprawek.
Produkt jednak nie do końca posiada matowe wykończenie, bardziej przypomina mi elegancką satynę, dlatego też kosmetyk nie podkreśla suchych skórek oraz nie wysusza ust.
Noszenie pomadki jest bardzo komfortowe i przez cały dzień nie odczuwam ściągnięcia i pieczenia popękanych warg.
Jeśli chodzi o trwałość, to nie mam im nic do zarzucenia. Przez około 3godziny wygląda perfekcyjnie, potem zaś widzimy pigment, który wnika w usta. Nie posiada jednak właściwości Kissproof i niestety ślady pozostają na zastawie oraz innych powierzchniach.
Szmineczka zjada się równomiernie i w ciągu dnia trzeba je delikatnie poprawić co nie stanowi większego problemu.
Kosztują tylko 11,90zł i można dostać je w większości sklepów internetowych i stacjonarnych.
Mam ochotę na więcej odcieni i bardzo chętnie zakupię kilka odważniejszych kolorków.

Jakie numerki posiadacie?
Co o nich sądzicie?

środa, 1 czerwca 2016

Pielęgnacja włosów w maju.

Dziś 1 czerwca, więc przyszła pora na podsumowanie maja oraz mojej pielęgnacji. W maju bardzo dużo przebywałam na słońcu, czego efektem jest moja opalona skóra. W ciągu dwóch dni cera pociemniała mi o dwa odcienie, a tutaj jeszcze sporo pracy na zewnątrz.
Ponieważ słońce mocno wysusza, postawiłam na masę nawilżenie i wiem, że się opłacało.

Czym rozpieszczałam moje pasma?
Vellie szampon do włosów matowych i pozbawionych blasku- nie mogę narzekać na błyszczenie moich włosów, ale uwielbiam połysk i chciałam sprawdzić, czy zdoła wyciągnąć jeszcze więcej z moich pasm.
Produkt spisuje się świetnie i na razie czekam na zdenkowanie opakowania i subiektywną opinię.

Szampon Isana Urea- bezkonkurencyjny faworyt. Moja skóra głowy często płata mi figle i potrzebuję produktu, który załagodzi sytuację. Włosy po umyciu są dociążone, gładkie i oczyszczone. Czego chcieć więcej

Maska Vellie do włosów matowych i pozbawionych blasku- w parze z szamponem idzie maska, która posiada nieziemski zapach. Włosy po wysuszeniu są bardzo przyjemne oraz posiadają zdrowy połysk.

Marion spray 7efektów z olejkiem arganowym- odżywka, której używam po każdym umyciu włosów. Dzięki niej moje pasma nabrały życia i stały się odporne na uszkodzenia.

Marion serum zabezpieczające (migdał i róża)- jeden z lepszych kosmetyków do końcówek. Posiada przyjemną konsystencję i zapach. Zawsze miałam problem z przesuszonymi końcówkami, ale na szczęście pozbyłam się tego problemu, gdy zaczęłam używać serum.

Maska jajeczna Banii Agafii- podbiła moje serce mimo słabej wydajności. Moje pasma po wysuszeniu nabrały sprężystości, nawilżenia i przyjemnego dociążenia.

Maska Kallos Milk- właśnie ja zdenkowałam i biegnę kupić kolejne opakowanie. Niestety nie należy z nią przedobrzyć, ponieważ skutek może być odwrotny. Używałam jej raz w tygodniu i widziałam, że pasma rozczesywały się z łatwością oraz przestały się łamać.

Balsam do codziennego stosowania Babci Gertrudy- trafił mi się ciekawy produkt, który ma ciekawy skład. Użyłam go zaledwie kilka razy, a już wiem, że stanie się ulubieńcem. Włosy zdecydowanie są gładsze i bardziej miękkie.

W maju testowałam masę nowości i znalazłam kilka ulubieńców. Jestem ciekawa czy znacie podane kosmetyki.

poniedziałek, 30 maja 2016

Bezkonkurencyjni faworyci maja.


W tym miesiącu przetestowałam masę nowych kosmetyków, ale tylko kilka z nich zostało ulubieńcami.
Każdy produkt mam po raz pierwszy, a już wiem, że zostaną ze mną na dłużej.

Na pierwszym miejscu znajduje się Krem nr. 11 firmy Fitomed- najlepsze mazidło do cery tłustej i mieszanej. Świetnie ściąga pory i nawilża cerę.

Płyn odświeżający do twarzy Fitomed- podobnie jak krem, ściąga pory, eliminuje czerwone naczynka, a do tego nadaje zdrowy odcień naszej skórze.
Uwielbiam go, ponieważ daje natychmiastowy efekt odświeżenia, a moja twarz go kocha.
Posiadam wersję dla cery tłustej i mieszanej.

Olejki orientalne Marion Serum nawilżenie włosów migdały, dzika róża- kupiłam go przez przypadek podczas promocji. Nie żałuję, ponieważ moje końce są zabezpieczone, nie rozdwajają się, a do tego są nawilżone i miękkie.

Marion 7 Efektów, Ultralekka odżywka z olejkiem arganowym- polubiłam pozostałe kosmetyki z tej serii, więc musiałam wypróbować spray. Okazał się genialny, a moje pasma są niezwykle błyszczące, lepiej się układają, a do tego są nawilżone.

Puder Rimmel Stay Matte- chyba jeden z lepszych pudrów, jaki miałam okazję testować. Jest tani, a do tego trwały. Moja twarz jest matowa niemal przez cały dzień, a do tego nie zapycha porów.
Mat posiada satynowe wykończenie, przy czym buzia nie wygląda płasko i nijako.

Paletka Kobo do konturowania- właśnie dzięki niej nauczyłam się konturować twarz. Jest to zestaw do konturowania światłem, ponieważ produkt zawiera drobne, błyszczące cząsteczki. Idealny zestaw dla chłodnego typu urody.

Podkład Rimmel Lasting Finish- faworyt miesiąca! Nigdy nie miałam takiego przyjemniaczka, który idealnie stapia się z odcieniem skóry. Kryje, matuje i pozostaje na buźce przez cały dzień. Cera wygląda świeżo i zdrowo.

Wodoodporny eyeliner (Pump Up Booster 24H Waterproof- taki produkt jest obowiązkowy podczas gorącego lata. Jest trwały, posiada piękny, nasycony odcień, a do tego kosztuje grosze.

Jestem ciekawa, jak przedstawiają się Wasi ulubieńcy.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.