niedziela, 17 listopada 2019

Czy to jedyny ratunek dla osłabionych włosów? OLEJEK DO WŁOSÓW ODŻYWIENIE I NAWILŻENIE NA BAZIE BIAŁEJ GLINY I OLEJU ROKITNIKOWYM - FITOKOSMETIK

Uwielbiam testować nowości firmy Fitokosmetik. Latem w moje ręce trafił olejek, który miał za zadanie odżywić i wzmocnić osłabione pasma. Zainteresował mnie fakt, że kosmetyk został stworzony na bazie białej glinki, a w jego składzie znajduje się także mój ulubiony olej migdałowy.


O produkcie:
Olejek do włosów Odżywienie i nawilżenie, lekko przenika w głąb włosów, maksymalnie wzmacniając ich strukturę i wzbogacając cennymi witaminami i mikroelementami.
Odświeżająca biała glina wzmacnia i nawilża włosy i skórę głowy, pozostawiając uczucie świeżości i lekkości.
Bogaty w pielęgnacyjne składniki olej rokitnikowy przyspiesza wzrost włosów i odżywia skórę głowy, nadając przyjemną aksamitność i gładkość.
Aminokwasy jedwabiu przenikają głęboko w łodygę włosa, wypełniając od wewnątrz i pomagają utrzymać maksymalny poziom wilgoci, włosy są lśniące i błyszczące.
Naturalny olej migdałowy chroni włosy przed promieniowaniem UV.

Zawiera składniki:
- olej rokitnikowy,
- biała glina,
- aminokwasy jedwabiu
- olej migdałowy

Właściwości:
- Nawilża
- Odżywia na całej długości
- Efekt laminowania

Skład: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Hippophae Rhamnoides Water, Prunus Persica Kernel Oil, Corylus Avellana Seed Oil, Tilia Cordata Flower Extract, Kaolin, Glycerin, Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monostearate, Hydrolyzed Silk, Parfum, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl alcohol, CI 47005.

Opakowanie: Podoba mi się fakt, że 100 ml saszetka jest niewielka i poręczna. Zakrętka dobrze przylega do opakowania, chroni zawartość przed wilgocią. Szata graficzna jak zawsze zachwyca, nawet bez znajomości języka rosyjskiego możemy domyślić się składników.

Zapach: Słodkawy, rokitnikowy aromat nie każdemu przypadnie do gustu, ponieważ całość może wydawać się mdła. Ja już przyzwyczaiłam się do zapachu, który pozostaje wyczuwalny na pasmach przez wiele godzin.

Konsystencja: Żółtawy, gęsty krem świetnie rozprowadza się na pasmach, nie sprawia problemów podczas zmywania. Nazwa produktu może być myląca, ponieważ z żadnym wypadku nie jest rzadki, przeźroczysty jak olej.

Działanie: Kosmetyk cudownie nawilża i odżywia, pasma już od pierwszego użycia nabierają mocnego blasku i gładkości. Efekt mogę porównać do laminowania, ponieważ włosy są wygładzone, lekkie, zaczynają się lepiej układać, a także przestają puszyć i wywijać.
Produkt nie obciąża, nie przyczynia się do nadmiernego przetłuszczania, chociaż nie raz nakładałam go również na skalp, jak radził producent. Mazidło ukoiło skórę głowy, pasma były uniesione od nasady, a zarazem dociążone.

Cena i dostępność: Saszetka kosztuje około 10 zł, ja jednak korzystam z częstych promocji w sklepie Lawendowa Szafa 24, gdzie z -35% rabatem płacę ok. 6 zł. Produkty Fitokosmetik są dostępne w sieci.

Podsumowanie: Pomimo małej pojemności, kosmetyk okazał się bardzo wydajny. Odżywił przesuszone od słońca pasma, nie podrażnił, nie zatkał mieszków włosowych na głowie. Uważam, że jest to jeden z najlepszych produktów nawilżających.

Znacie produkty marki Fitokosmetik?

sobota, 16 listopada 2019

Nowości od EOS. Czym zaskoczyła mnie firma? EOS SHEA BETTER Krem do Rąk KOKOS

W zeszłym miesiącu w Rossmannie pojawiły się nowości firmy EOS, a wśród nich kremy do rąk w czterech wariantach: kokos, granat i malina, lawenda oraz eukaliptus. Dodatkowo można było zakupić je na korzystnej promocji, więc nie zastanawiałam się za długo nad zakupem. 


O produkcie:
Naturalny krem – balsam do rąk firmy EOS Hand Shea Butter głęboko i długotrwale nawilża skórę, dogłębnie odżywia, sprawiając, że dłonie stają się aksamitnie gładkie. Dostępny w kilku wersjach zapachowych.

Opakowanie: Zauroczyła mnie barwna, przyjemna dla oka szata graficzna. Biała tubka (o pojemności 74 ml) z koralowymi elementami oraz łupinami kokosa wygląda estetycznie,
 a opakowanie zamykane na klik jest bardzo poręczne i wygodne. 

Zapach: Z racji mojej miłości do orzechów, nie mogłam powstrzymać się przed wyborem wersji kokosowej. Po rozprowadzeniu na skórze wyczuwam długotrwałą, główną nutę zapachową, która została przełamana świeżym, kwiatowym aromatem hibiskusa. 

Konsystencja: Biały krem jest gęsty, a zarazem lekki. Szybko wchłania się w głąb skóry, nie pozostawia wilgotnej, lepkiej i tłustej warstwy. 

Działanie: Produkt cudownie koi, łagodzi, niweluje zaczerwienienia. Dłonie po nasmarowaniu są mocno nawilżone i odżywione. Krem skutecznie niweluje przesuszoną, spierzchniętą skórę, która w rezultacie pozostaje wygładzona i napięta. Mazidło bez wahania poradzi sobie z mocno zniszczonymi dłońmi, więc kosmetyk będzie idealnym rozwiązaniem na okres jesienno-zimowy.

Cena i dostępność: W Rossmannie cena kremu wynosi ok. 15 zł, ja kupiłam je na promocji za 10.

Podsumowanie: Mam ogromny problem jest sucha skóra dłoni, więc krem EOS był dla mnie prawdziwym wybawieniem. Mocne nawilżenie oraz ukojenie zachęca mnie do ponownego zakupu.

Który krem do rąk jest Waszym ulubieńcem?

czwartek, 14 listopada 2019

Ulubieniec w nowej odsłonie. Tisane Classic Balsam do ust w tubce.

Balsam do ust Tisane był moim ulubieńcem od dłuższego czasu, zawsze miło go wspominałam. Ostatnio dotarła do mnie przesyłka z produktem w nowej odsłonie, więc nie mogłam doczekać się momentu, aż Was o tym poinformuje!


O produkcie:
Balsam wygładza, nawilża, odżywia szorstkie, spierzchnięte usta. Regeneruje naskórek ust uszkodzony wskutek działania czynników atmosferycznych, otarć oraz opryszczki. Chroni usta przed niekorzystnym wpływem mrozu, wiatru, deszczu, słońca.

Skład: Cera Alba, Olea Europaea Fruit Oil, Petrolatum, Ricinus Communis Seed Oil, Isopropyl Myristate, Mel, Echinacea Purpurea & Melissa Officinalis Leaf & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Cholesterol, Tocopheryl Acetate, Ethyl Vanillin.

Opakowanie: Tutaj nadeszła największa i jedyna zmiana, ponieważ słoiczek zamienił się w poręczną i higieniczną tubkę, która mieści w sobie 4,7g mazidła. Muszę przyznać, że odpowiada mi taka wersja opakowania, ponieważ wcześniejsza nie była poręczna.

Zapach: Kto pamięta smak i zapach drażetek Tic Tac? Po rozprowadzeniu balsamu na ustach wyczuwam słodkawą, miętową nutę, która moim zdaniem jest obłędna.

Konsystencja: Żółtawy balsam jest bardzo gęsty, więc mam małe problemy
 z wyciśnięciem kosmetyku z opakowania. Potrzeba siły, aby wydobyć zawartość. Produkt pozostawia bezbarwną warstwę, która jest wyczuwalna przez wiele godzin.

Działanie: Jesienią i zimą moje usta są wiecznie przesuszone, spierzchnięte i popękane. Tak też było do niedawna, ponieważ balsam Tisane okazał się prawdziwym zbawieniem. Wspaniale nawilżył i ukoił, zregenerował pęknięty kącik ust. Wargi nabrały jędrności
 i gładkości, a do tego były chronione przez czynniki zewnętrzne. Już po dwóch dniach pożegnałam fatalny stan ust, regularna pielęgnacja potrafi zdziałać cuda.

Cena i dostępność: Produkt można kupić w aptekach, sklepach internetowych, a cena jest przyjemnie niska- 10 zł.

Podsumowanie: Nie mam do niego zastrzeżeń, jedynym minusikiem jest fakt, że ciężko wycisnąć go z opakowania. Jestem w stanie to wybaczyć, ponieważ kosmetyk jest rewelacyjny.

Znacie kosmetyki Tisane?

poniedziałek, 11 listopada 2019

Który produkt skutecznie ratuje spierzchniętą skórę dłoni? Nacomi Fit Lovers Krem do rąk - Arbuz.

Bardzo polubiłam się z marką Nacomi, dlatego co jakiś czas lubię wypróbować coś nowego. Tym razem skusiłam się na krem do rąk, który został stworzony dzięki współpracy firmy z parą Fit Lovers.


O produkcie:
Krem do rąk - Arbuz Nacomi Fit Lovers stworzony został na bazie masła illipe, witaminy E, oleju ze słodkich migdałów. Krem wykazuje dogłębne działanie nawilżające i wygładzające delikatną skórę dłoni. Jego treściwa konsystencja przeciwdziała utracie wody, jednocześnie nie pozostawiając tłustego filmu. Zapach soczystego arbuza orzeźwia umysł przy każdym użyciu. Kosmetyk wegański.

Skład: Aqua, Shorea Robusta Seed Butter, Glycerin, Cetyl Alcohol, Coco-Caprylate/Caprate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Stearic Acid, Parfum, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Parfum, Benzyl Alcohol, Sodium Lauroyl Glutamate, Dehydroacetic Acid

Opakowanie: Do zakupu przyczynił się rozmiar opakowania. Mała tubka o pojemności 30 ml zauroczyła mnie swoją barwną szatą graficzną oraz poręcznym rozmiarem, który zmieści się w każdej kosmetyczce. Miękkie opakowanie ułatwia wydobycie kosmetyku.

Zapach: Jestem ogromną fanką orzeźwiających, arbuzowych nut zapachowych, dlatego jestem zakochana w owocowym aromacie produktu. Słodki zapach utrzymuje się na skórze przez dłuższy czas, uwielbiam go!

Konsystencja: Krem jest dość gęsty, a zarazem lekki. Wchłania się w ekspresowym tempie, a do tego nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy. 

Działanie: Użycie produktu przynosi mi natychmiastową ulgę, kosmetyk cudownie nawilża i koi przesuszone, spierzchnięte dłonie. W rezultacie mogę cieszyć się jędrną, gładką, przyjemnie miękką skórą. Mazidło rewelacyjnie chroni przed wiatrem i chłodem. 

Cena i dostępność: Kosmetyki Nacomi można zakupić w sieci lub wybranych drogeriach. Cena regularna sięga 9,99 zł, ja kupiłam go na promocji za około 5. 

Podsumowanie: Cudowny aromat oraz skuteczne działanie, czego chcieć więcej? 

Który produkt pielęgnujący skórę dłoni jest Waszym ulubionym?

środa, 6 listopada 2019

Nowości ze sklepu Born Pretty. Trzy płytki do stemplowania oraz pyłek holo.

Kilka tygodni temu dotarło do mnie kolejne zamówienie ze sklepu Born Pretty. Uwielbiam ich dział paznokciowy ze względu na niesamowite urozmaicenie asortymentu oraz całkiem przyjemną jakość.
Tym razem w paczuszce znalazły się trzy płytki do stemplowania oraz pyłek holo, który wybrałam z myślą o siostrze.


Sklep oferuje dwa rodzaje pyłków holograficznych. Pierwszy posiada mikroskopijne drobinki o jednakowym rozmiarze, drugi zainteresował mnie ze względu na błyskotki
 o różnej wielkości. Uwielbiam efekt połyskującej tęczy na paznokciach, zwłaszcza latem, gdy te mienią się milionem barw. Sądzę, że produkt będzie interesującym dodatkiem podczas zimowych oraz sylwestrowych stylizacji. Niedługo postaram się wyczarować kilka zdobień na wzornikach, aby napisać krótką recenzję.
Kosztuje $6.99, a opakowanie mieści w sobie aż 10 ml pyłku.


Wiecie, za co uwielbiam sklep Born Pretty? Za piękne kształty na płytkach do stemplowania. Sama zdecydowałam się na zamówienie trzech, które na żywo zrobiły na mnie ogromne wrażenie.
Pierwsza z nich przedstawia marmurkowy wzór, który do niedawna był niezwykle popularny. Uważam, że jest to rewelacyjne rozwiązanie dla osób, którym podoba się marmur, a niekoniecznie potrafią go odwzorować na paznokciu (tak jak ja). Produkt kosztuje $3.99, sądzę, że jest wart tej ceny.

Kwiatów nigdy dość, dlatego nie mogłam się oprzeć kolejnej płytce z tym wzorem, który można odbić na paznokciu lub użyć go do stworzenia własnych naklejek, które urozmaicą manicure.
Maleństwo kosztuje tylko $1, a prezentuje się niesamowicie.

Na samym końcu kolejny ulubieniec, czyli płytka składająca się z kwiatów, konturów oraz wzorów geometrycznych. Precyzyjne elementy odmienią każdą stylizację!
Cena? Tylko $2.59

Co sądzicie o przesyłce? Który produkt najbardziej przypadł Wam do gustu?

środa, 23 października 2019

UGOŁ PROFF - WĘGLOWY ŻEL DO MYCIA TWARZY DOSKONAŁE OCZYSZCZENIE - FITOKOSMETIK

Z końcem wakacji, skończył się również mój żel do mycia twarzy. Postanowiłam wypróbować coś nowego, dlatego bez wahania postawiłam na produkt Fitokosmetik o nietypowym odcieniu.


O produkcie:
Żel natychmiastowo odświeża i pozostawia uczucie miękkości i czystości. Aktywny węgiel bambusowy eliminuje niedoskonałości na skórze, skutecznie pochłania zanieczyszczenia i toksyny, przywraca skórze rozkoszną promienność i zdrowy koloryt.

Naturalny olejek kokosowy nawilża i odżywia skórę, nasyca ją cennymi witaminami i minerałami, nadaje miękkość i jedwabistość. Lodowata woda miękko i delikatnie tonizuje skórę, nasyca ją wilgocią. Specjalnie opracowany skład żelu daje efekt profesjonalnego zabiegu – witaminowej mezoterapii.

Zawiera składniki:
- Aktywny węgiel bambusowy
- Olej kokosowy
- Lodowata woda topniejąca

Właściwości:
- Głęboko oczyszcza skórę
- Eliminuje niedoskonałości
- Nasyca witaminami i minerałami
- Przywraca skórze zdrową promienność

Skład: Aqua, Thermal Water, Charcoal Powder, Cocos Nucifera Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Sodium Cocoamphoacetate, Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Xanthan Gum, Glycerin, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbic Acid.

Opakowanie: Przypadł mi do gustu pomysł z poręczną, zakręcaną saszetką. W opakowaniu znajdziemy 100 ml żelu, który wystarczy nam na kilka tygodni. Szata graficzna przyciąga wzrok, moim zdaniem jest niezwykle estetyczna.

Zapach: Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! O matko, jak on pieści zmysły! Jeśli kochacie aromat kokosowych ciasteczek, na bank będziecie zachwyceni. 

Konsystencja: Po otwarciu opakowania ujrzymy czarny, średniogęsty żel, który w kontakcie z wodą wytwarza szarą piankę. Nie zauważyłam, aby produkt przesuszał i tworzył efekt ściągniętej maski, nie spowodował również zaczerwieniania i podrażnienia. Był łagodny dla mojej wrażliwej, naczynkowej cery. 

Działanie: Zakochałam się w jego właściwościach od pierwszego użycia. Kosmetyk rewelacyjnie oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń i resztek makijażu. Delikatnie zmatowiona cera prezentuje się nienagannie. Skóra nabiera niezwykłego blasku oraz miękkości i gładkości. 

Cena i dostępność: Produkty marki Fitokosmetik można zamówić w sieci, cena żelu waha się w granicy 7-10 zł. 

Podsumowanie: Żel głęboko oczyszcza, a przy tym nie szkodzi wrażliwej skórze. Jestem nim oczarowana, dlatego zakupię go ponownie. 

Znacie asortyment tej marki?
Jaki żel do mycia twarzy lubicie najbardziej?

piątek, 11 października 2019

Trafiłam na prawdziwy hit pielęgnacyjny! Bee Natural, pomadka ochronna.

Jesienią i zimą moje usta są wiecznie przesuszone, dlatego szukam idealne pomadki, która uchroni je przed pękaniem i suchymi skórkami. Podczas promocji na pielęgnację
 w drogerii Rossmann zauważyłam dział z kosmetykami Bee Natural. Spośród kilku wersji smakowych, zdecydowałam się na moje ulubione mango.


O produkcie:
100 % Naturalny balsam do ust z woskiem pszczelim, regeneruje usta, natłuszcza, wygładza. 


Opakowanie: Pomadka o wadze 4,2 g jest niewielka, spokojnie zmieści się w każdej kieszonce czy kosmetyczce podręcznej. Ogromnie cieszy mnie fakt, że kosmetyk został zapakowany w kartonowe pudełeczko, które chroni przed niechcianym otwarciem
 w sklepie. Na etykiecie znajdziemy najważniejsze informacje o produkcie.



Zapach: Słodki aromat pomadki niestety nie pachnie owocowo. Żałuję, ponieważ kocham aromat mango. Nuty zapachowe po rozprowadzeniu produktu kojarzą mi się ze słodkim budyniem.


Konsystencja: Jasny sztyft nie jest twardy, rewelacyjnie sunie po ustach, pozostawia przyjemną, delikatną warstewkę. Balsam w żadnym przypadku nie jest lepki, za to jest niesamowicie trwały i odżywczy.

Działanie: Tak jak już wspomniałam, kosmetyk pozostaje wyczuwalny na ustach przez wiele godzin, dlatego uwielbiam stosować go na noc, aby nawilżyć przesuszone usta. 
Te w rezultacie są gładkie i miękkie, produkt z woskiem pszczelim cudownie regeneruje. 
Po dłuższym czasie mogę stwierdzić, że chroni przed chłodem i wiatrem, pożegnałam spękane wargi i nieestetyczne skórki.

Cena i dostępność: Kosmetyki Bee Natural są dostępne w drogerii Rossmann za około 11 złotych.

Podsumowanie: Uwielbiam! O tej porze roku mam fioła na punkcie produktów pielęgnacyjnych, coś czuję, że pozostanę z nim na dłużej.

Jaką pomadkę ochronną lubicie najbardziej?
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.