piątek, 31 marca 2017

💙Regenerujący balsam do włosów z serii Natura Sibercia Loves Estonia.💙

Co kilka miesięcy powracam do balsamów regenerujących. Zazwyczaj zamawiałam produkty Babuszki Agafii, lecz tym razem chciałam wypróbować mazidło marki Natura Siberica.
Takie perełki można oczywiście zamówić w sklepie EtnoSpa, który posiada ciekawą gamę kosmetyków oraz atrakcyjne ceny.
O produkcie:
Regenerujący balsam do włosów potrzebujących regeneracji, odżywienia i nawilżenia pochodzi z limitowanej serii Natura Sibercia Loves Estonia.

Balsam do włosów Natura Siberica Loves Estonia został stworzony z ekstraktu z bławatka, który stymuluje i pobudza mieszki włosowe do wzrostu, nie podrażnia delikatnej skóry głowy, sprawia, że włosy są gęstsze, zdrowsze, zregenerowane, prowitaminy A i E dostarczają skórze głowy i włosom bogactwo witamin, malina moroszka pobudza cebulki włosowe do wzrostu, regeneruje i odbudowuje suche końcówki włosów oraz uszkodzoną strukturę włosów, kwas cytrynowy i jabłkowy nadaje włosom połysk, blask oraz zwiększa objętość włosów. Balsam, dzięki delikatnej formule nie obciąża włosów, ułatwia rozczesywanie, odbudowuje zniszczone, suche, osłabione włosy i końcówki, odżywia i nawilża włosy, sprawia, że włosy są pełne blasku, naturalnej objętości i odzyskują zdrowy wygląd. Balsam nie zawiera SLS i parabenów.

Dla uzyskania lepszych efektów, polecamy używać balsam regenerujący Natura Siberica Loves Estonia wraz z szamponem regenerującym Natura Siberica Loves Estonia oraz maską do włosów regenerującą Natura Siberica Loves Estonia.

Stosowanie: Balsam nanieść na mokre czyste włosy na całej długości, pozostawić na 1-2 minuty, następnie zmyć wodą.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Bis-Cetearyl Amodimethicone, Phospholipids, Glycine Soja Oil, Glycolipids, Glycine Soja Sterols, Benzyl Alcohol, Cetyl Esters, Behentrimonium Chloride, Lauryl Glucoside, Guar Hydroxypropyltrimonum Chloride, Cetrimonium Bromide, Centaurea Cyanus Flower Water*, Glycerin, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid, Limonene, Hexyl Cinnamal, Linalool.
Niesamowicie podoba mi się szata graficzna 400 ml, niebieskiej butli. Opakowanie posiada zamknięcie typu PRESS, które jest niezwykle poręczne, szczególnie gdy mamy mokre dłonie.
W środku znajduje się balsam o średniogęstej konsystencji i białym zabarwieniu. Z łatwością nakłada się go na włosy, nie spływa i nie sprawia kłopotów podczas zmywania.
Używam go 2 razy w tygodniu i uważam, że kosmetyk jest wydajny i wystarczy mi na dłuższy czas.
Warto wspomnieć również o czystym, przyjemnym i świeżym aromacie, który umila zabiegi upiększające. Szkoda jednak, że nie pozostaje wyczuwalny po spłukaniu.
Po obcięciu moje pasma odżyły, dodatkowo zapragnęłam je dopieścić mazidłem. Jak wyszło?
Kosmetyk bardzo pomaga mi w wygładzeniu i rozplątaniu długich pasm, podczas mycia są rozdzielone i śliskie. Wreszcie nie mam problemów z ich rozczesywaniem.
Gdy wyschną, mogą zauważyć ich cudowny blask oraz przyjemną miękkość. Nabierają lekkości, sypkości i gładkości. Końce są dociążone i miłe w dotyku.
Moje włosy nie są wymagające, więc polubiłam działanie balsamu. U mnie spisuje się na +5.
Duża butla kosztuje w granicy 15-17 zł i można dostać ją np. w sklepie EtnoSpa.

Lubicie zagraniczne kosmetyki?

Udostępnij ten wpis

środa, 29 marca 2017

💅Podsumowanie 5 firm i 7 różnych lakierów hybrydowych.💅

Nie wyobrażam sobie manicuru bez lakieru hybrydowego. Stosuję je ze względu na trwałość i blask. Do usuwania nie używam acetonu, wybieram frezarkę i pilniczek, więc nie wiem dokładnie, jak się zachowują w kontakcie z płynem.
W moim zestawieniu pojawi się 5 różnych firm oraz 7 lakierów z różnych serii.
Pojawią się produkty zarówno z niższych, jak i z wyższych grup cenowych. Dla każdego coś dobrego.
Firma: Neo Nail
Dostępność: sklepy internetowe, hurtownie kosmetyczne, drogeria Wispol.
Cena: 27,90 zł
Krycie: od 2 do 3 warstw
Konsystencja: Średniogęsta. Nie zalewa skórek i nie kurczy się.
Trwałość: od 2 do 4 tygodni
Utwardzanie: Lampa LED i UV.
Czas utwardzania: 30 sekund (LED) 2 minuty (UV)
Pędzelek: Prosty, długi, ułatwia malowanie.
Opakowanie: Czarna buteleczka o pojemności 6 ml. Trzonek oznaczony jest naklejką, gdzie znajduje się nazwa i odcień.
Podsumowanie: Firma oferuje szeroką gamę kolorów. Nie sprawiają problemów podczas malowania oraz ściągania. 
Firma: Silcare- Color It!
Dostępność: sklep internetowy, hurtownie kosmetyczne
Cena: ok. 10 zł
Krycie: od 2 do 3 warstw.
Konsystencja: Średniogęsta. Niestety niektóre odcienie mogą się kurczyć przy nakładaniu pierwszej warstwy.
Trwałość: od 2 do 4 tygodni.
Utwardzanie: Lampa LED I UV.
Czas utwardzania: W zależności od odcienia. Lampa LED 30-60 sekund 2-4 minuty UV.
Pędzelek: Płaski, mały, dotrze do każdego miejsca.
Opakowanie: Czarna butelka o pojemności 8 ml. Na opakowanie znajduje się jedynie numer lakieru.
Podsumowanie: Mam do nich sentyment, ponieważ używałam ich na początku. Cechują się łatwą współpracą i cudowną gamą kolorystyczną.
Firma: ArtVital
Dostępność: sklepy internetowe, hurtownie kosmetyczne.
Cena: od 5 do 15 zł
Krycie: od 1 do 2 warstw.
Konsystencja: Gęsta, łatwo rozprowadza się po płytce. Pierwsza warstwa może się lekko kurczyć.
Trwałość: od 2 do 5 tygodni.
Utwardzanie: Lampa LED i UV.
Czas utwardzania: LED- 30 sekund, UV- 2 minuty.
Pędzelek: Płaski, mały, ułatwia malowanie.
Opakowanie: Czarna buteleczka, która posiada jedynie numer lakieru. Naklejki po czasie się ścierają, co wygląda nieestetycznie.
Podsumowanie: Są mega tanie i świetnie napigmentowane. Warto zwrócić uwagę na ich lakiery brokatowe. Zapewniają pełne krycie już przy dwóch cienkich warstwach.
Firma: Cosmetics Zone.
Dostępność: sklep internetowych, hurtownie kosmetyczne.
Cena: ok. 17 zł
Krycie: od 2 do 3 warstw.
Konsystencja: Dość rzadka, nie sprawia problemów podczas malowania.
Trwałość: od 2 do 4 tygodni.
Utwardzanie: Lampa LED i UV.
Czas utwardzania: LED- 30 sekund, UV- 2 minuty.
Pędzelek: Płaski, długi, przyjemny w użytkowaniu.
Opakowanie: Produkt można kupić w 7 i 15 ml czarnych butelkach. Trzonek oznaczony jest naklejką z nazwą, numerek i odcieniem.
Podsumowanie: Firma świetnie się spisała i posiada wiele przepięknych odcieni. Malowidła są tanie i warte zakupu.
Firma: Victoria Vynn SYSTEM GEL POLISH HYBRID
Dostępność: sklep internetowy.
Cena: 35 zł
Krycie: od 2 do 3 warstw.
Konsystencja: Średniogęsta, nie zalewa skórek, nie kurczy się.
Trwałość: od 3 do 5 tygodni.
Utwardzanie: Lampa LED i UV.
Czas utwardzania: LED- 30 sekund, UV- 2 minuty.
Pędzelek: Płaski, szeroki.
Opakowanie: Elegancka, czarna buteleczka o pojemności 8 ml. Trzonek oznaczony jest naklejką z nazwą, odcieniem i numerem.
Podsumowanie: Firma stale się rozwija i w swojej kolekcji posiada niezliczoną ilość cudownych lakierów. Są trwałe i świetnie napigmentowane.
Firma: Victoria Vynn KREMOWA HYBRYDA
Dostępność: sklep internetowy.
Cena: 28 zł
Krycie: 2 bardzo cienkie warstwy.
Konsystencja: Rzadka, trzeba się do niej przyzwyczaić na początku. Nie sprawia jednak problemu podczas używania. Nie zalewa skórek oraz nie kurczy się.
Trwałość: od 3 do 4 tygodni.
Utwardzanie: Wyłącznie w lampie LED.
Czas utwardzania: 30 sekund.
Pędzelek: krótki, prosty i płaski.
Opakowanie: Perłowo biała buteleczka posiada 8 ml pojemność. Trzonek pędzla oznaczony jest naklejką z numerem, nazwą i odcieniem.
Podsumowanie: Uwielbiam je za cudowny blask, pigmentację i genialną trwałość. Można usunąć ją bez problemu przy pomocy płynu na bazie alkoholu, nie acetonu.
Firma: NeoNail Lakier termiczny
Dostępność: sklep internetowy, hurtownia kosmetyczna, drogeria Wispol.
Cena: 27,90 zł
Krycie: od 2 do 4 warstw.
Konsystencja: Średniogęsta, nie zalewa skórek, nie kurczy się.
Trwałość: od 3 do 5 tygodni.
Utwardzanie: Lampa LED i UV.
Czas utwardzania: LED- 30 sekund, UV- 2 minuty.
Pędzelek: Płaski, długi, wygodny w obsłudze.
Opakowanie: Czarna butelka o pojemności 6 ml. Trzonek oznaczony jest naklejką z nazwą i odcieniem.
Podsumowanie: Produkt bez dwóch zdań wzbudza zachwyt i ciekawość. Kolory zmieniają się w zależności od temperatury.

Które hybrydy lubicie i polecacie? Jestem ciekawa Waszego zdania.
Udostępnij ten wpis

wtorek, 28 marca 2017

Arganowa kuracja do włosów BingoSpa.

Ostatnio stałam się prawdziwą włosomaniaczką, ponieważ ogarnął mnie szał pielęgnacyjny. Po zimie moje pasma są suche, pozbawione życia i blasku. Po dłuższych poszukiwaniach na stronie BingoSpa znalazłam ciekawą kurację, która zawiera mój ulubiony olejek arganowy.
O produkcie:
Olej arganowy nie na darmo nazywany jest "złotem Maroka". Zawiera niespotykaną różnorodność składników pielęgnacyjnych: witaminę E - najskuteczniejszy antyoksydant w ilości dwukrotnie wyższej niż w oliwie z oliwek, nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) w postaci kwasów omega-6 i omega-9, które regenerują barierę hydrolipidową naskórka oraz uzupełniają niedobór ceramidów. Zapewniając odpowiedni poziom nawilżenia i odżywienia pomaga włosom zachować sprężystość oraz elastyczność.

W Arganowej Kuracji do Włosów BingoSpa zastosowano najwyższej jakości, certyfikowany olej olej arganowy oraz roślinny kompleks 12 ekstraktów kompleksowo wzmacniający włosy.

Stosowanie Arganowej Kuracji BingoSpa nie jest skompliowane. Na umyte włosy nałożyć kurację, rozprowadzić dokładnie na włosach oraz wmasować w skórę głowy. Po 10 minutach dokładnie spłukać, włosy osuszyć. Stosować codziennie przez 5 dni.

Właściwości oleju arganowego i ekstraktów roślinnych powodują, że włosy odzyskują naturalny połysk, utracony wskutek niekorzystnego działania niektórych kosmetyków oraz czynników środowiskowych. Zmniejsza się również ich łamliwość oraz skłonność do rozdwajaniu się końcówek.
Poprawie ulega również skóra głowy trapiona przez łupież, podrażniona lub nadmiernie sucha.
W 500 g plastikowym słoiczku znajduje się biała maska. Opakowanie zawiera dodatkowe zabezpieczenie w postaci przeźroczystej pokrywki, która znajduje się pod zakrętką.
Produkt posiada dość rzadką, budyniowatą konsystencję, do której na początku trzeba się przyzwyczaić.
Kosmetyk tak jak większość produktów BingoSpa ma charakterystyczny zapach proszku do prania. Utrzymuje się on również po umyciu, więc jestem zadowolona z tego faktu, ponieważ aromat przypadł mi do gustu.
Producent zaleca używać jej codziennie, ale robiłam to, co drugi dzień podczas mycia włosów.
Jaki efekt uzyskałam? Już po pierwszym użyciu zauważyłam sporą zmianę. Pasma stały się dociążone, mega śliskie i gładkie. Właśnie tego mi brakowało najbardziej i ogromnie cieszę się z faktu, że kuracja działa cuda.
Kolejnym atutem jest niesamowity blask, który od nich bije. Włosy są miękkie, sypkie oraz tworzą cudowną taflę.
Dodatkowo końcówki przestały się puszyć i wywijać, była to moja największa zmora.
Produktu nie nakładałam bezpośrednio na skalp, ponieważ nie mam problemu z łupieżem.
Jak się u mnie sprawdziła? Ogólnie jestem bardzo zadowolona z działanie i w przyszłości będę mieć ją na oku.
Po miesiącu regularnego stosowania pozostała mi połowa opakowania, dodatkowo do zakupu zachęca niska cena (ok. 16-17 zł).
Mazidło można spotkać w niektórych sklepach stacjonarnych lub internetowych.

Lubicie kosmetyki BingoSpa?
Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 27 marca 2017

🌞Wschód słońca od NeoNail? Lakier termiczny Tequila Sunrise. + masa zdjęć. 🌞

Od kilku miesięcy namiętnie używam lakierów termicznych NeoNail. Za nami już kilka dni wiosny, dlatego na moich paznokciach pojawił się iście słoneczny lakier o nazwie Tequila Sunrise.
Marzył mi się on już od dłuższego czasu, lecz zimą stawiałam na chłodne i stonowane barwy. Wraz z pierwszymi promykami przywitałam również ciepłe i wesołe odcienie.
Koniec depresyjnej pogody, pora cieszyć się nową porą roku.
Ilość warstw do pełnego krycia: 3 grubsze lub 4 cienkie. (niestety pigmentacja jasnych odcieni jest średnia, ale mi to w niczym nie przeszkadza)
Trwałość: nawet do 5 tygodni.
Pędzelek: płaski, długi i łatwy w obsłudze. Bez problemu dociera w najmniejszy zakamarek.
Konsystencja: średniogęsta. Lakier nie zalewa skórek oraz się nie kurczy.
Czas utwardzania 1 warstwy: 30 sekuns lampa LED i 2 minuty lampa UV.
Odcień: pomarańczowy- gdy jest chłodno, żółty- gdy jest ciepło.
Efekt: najlepiej prezentują się paznokcie wystające poza opuszek palca. Końcówki niemal zawsze są ciemniejsze niż reszta płytki. Bez dwóch zdań rezultat wzbudza zainteresowania.






Lubicie lakiery termiczne?
Udostępnij ten wpis

piątek, 24 marca 2017

💗Jak rozwiązać problem wieczne poplątanych pasm? Ekstrakt proteinowy BingoSpa.💗

Kto ma długie włosy ten wie, że niekiedy ich rozczesanie graniczny z cudem. Dla mnie ich mycie jest nie lada wyzwaniem, ponieważ są bardzo gęste. Szukałam idealnego produktu, który pomoże mi je okiełznać i dlatego trafiłam na odżywkę marki BingoSpa.
Jak się sprawdziła?
O produkcie:
Ekstrakt proteinowy BingoSpa zawiera nawilżające proteiny jedwabiu i odżywcze proteiny mleczne wspomagane działaniem aminokwasów. Zawarte w recepturze hydrolizowane proteiny jedwabiu tworzą na powierzchni włosa, nawilżający, ochronny film.

Ekstrakt BingoSpa wzbogacony jest o aminokwasy budujące i wzmacniające strukturę włosa. Ekstrakt doskonale chroni strukturę włosów przed wysoką temperaturą, promieniami UV i zniszczeniami spowodowanymi codziennym stosowaniem suszarki lub prostownicy.

Po zastosowaniu ekstraktu BingoSpa włosy są gładkie, lśniące i miękko przyjemne w dotyku. Mają mocny, zdrowy wygląd, łatwiej się rozczesują i mniej elektryzują.

Sposób użycia: ekstrakt BingoSpa równomiernie rozprowadzić na umytych, wilgotnych włosach. Po ok. 2 min dokładnie spłukać.
Muszę uprzedzić na samym początku, że od pierwszego użycia zapałałam miłością do tej odżywki. Będę o niej pamiętać w przyszłości.
Duża 500 ml przeźroczysta butla wyposażona jest w higieniczną i poręczną pompkę, która ułatwia mi używanie mazidła. 
Posiada rzadką, lejącą się konsystencję, która jest niezwykle lekka i nie obciąża pasm. Produkt ma typowy dla tej firmy zapach, który kojarzy mi się z drogim proszkiem i mydłem. Żałuję, że po umyciu nie jest wyczuwalny, ponieważ jest bardzo przyjemny.
Najważniejsza kwestia, jak się sprawdza? Ekstrakt proteinowy działa cuda. Już podczas spłukiwania mogę zauważyć, że moje niesforne włosy są rozplątane.
Po wysuszeniu widzę pozytywne działanie kosmetyku. Moja szopa nabiera lekkości, jest nieziemsko błyszcząca, gładka i śliska. Końce są zdyscyplinowane i przestają się odwijać. Jeszcze nigdy nie były jak miękkie.
Nie zauważyłam negatywnego wpływu w procesie ich przetłuszczania, ponieważ odżywki nie nakładam bezpośrednio na skalp.
Od kiedy jej używam, zniknęły wszystkie problemy z rozczesywaniem, a na tym mi najbardziej zależało. Pasma cudownie się układają i nie mam z nimi najmniejszych problemów.
Jeśli chodzi o cenę i dostępność... Duża butla kosztuje ok. 15 zł i można dostać ją w sklepie internetowym.

Lubicie kosmetyki BingoSpa?
Udostępnij ten wpis

czwartek, 23 marca 2017

🥛🍯 Hit czy kit? Jak sprawdzi się żel pod prysznic Oceania- mleko i miód. 🍯🥛

Od początku roku używałam wyłącznie olejków pod prysznic EcoLab, więc gdy produkt dobił dna, postanowiłam wypróbować żel Oceania. Kosmetyki są bardzo tanie, a do tego często pojawiają się nowe warianty zapachowe.
O produkcie:
Oczyszczające żele pod prysznic z linii Oceania w różnych wersjach zapachowych. Żel pod prysznic Oceania oparty jest na delikatnych środkach myjących. Formuła żelu dodatkowo wzbogacona została w ekstrakty roślinne. Zele doskonałe właściwości pielęgnujące, odżywcze i zmiękczające skórę, nadają jej miękkość i gładkość.
Żel umieszczony jest w 500 ml, przeźroczystym opakowaniu. Producent już jakiś czas temu zmienił szatę graficzną i chwała mu za to. Teraz butla wygląda schludnie i przyciąga wzrok osób, które lubią estetyczne zapakowane kosmetyki.
W środku znajduje się lejący żel o waniliowym odcieniu, który swoim zapachem przypomina mi przepyszny budyń. Jego aromat jest pewnie największym atutem. Wadą jest niestety słaba wydajność.
Produkt sam w sobie jest średni. Świetnie się pieni, dobrze myje i na tym koniec.
Nie wysusza, ale też nie nawilża. Można go spokojnie wykorzystać do kąpieli, ale nie jest to kosmetyk, który na długo zapada w pamięci. 
Żel jest naprawdę tani, ponieważ kosztuje w granicy 3 zł i jest dostępny w każdej Biedronce, więc każdy może go wypróbować na własnej skórze.
Jaką wersję zapachową miałyście już okazję wypróbować?
Która jest Waszą ulubioną?
Udostępnij ten wpis

środa, 22 marca 2017

🐌Jedwab do mycia włosów ze śluzem ślimaka BingoSpa.🐌

W tym miesiącu mam przyjemność testować aż cztery kosmetyki firmy BingoSpa. Wybrałam mazidła pielęgnujące włosy, ponieważ chciałam dokładnie poznać kilka ciekawych kosmetyków.
Firmę lubię i już nie raz miałam okazję wypróbować ich perełki. Szczególnie do gustu przypadła mi seria produktów o zapachu czekolady.
O produkcie:
Jedwab posiada właściwości regeneracji struktury i komórek włosów dzięki aminokwasom i peptydom, będących jego materiałem budulcowym.

Aminokwasy i peptydy o mniejszej masie cząsteczkowej wchodzące w skład proteiny jedwabiu, wnikają do uszkodzonych jak i nieuszkodzonych włosów lub do wnętrza naskórka skóry głowy, zwiększając i utrwalając efekt głębokiego nawilżenia.

Polipeptydy o długim łańcuchu i wysokiej masie cząsteczkowej posiadają silne właściwości błonotwórcze, dzięki czemu tworzą błonę ochronną na powierzchni włosów, zwiększając zatrzymanie wilgoci i powodują wrażenie przyjemnego dotyku, poprawiając czesalność włosów. Obecna na powierzchni włosa warstewka „uszczelnia” powierzchnię włosa i nie dopuszcza do wnętrza obecnych w powietrzu szkodliwych i toksycznych substancji chemicznych stanowiących składniki zanieczyszczeń.

Cudownie regenerujące właściwości jedwabiu wspomaga śluz ze ślimaka,który zawiera białka, polisacharydy, kwas hialuronowy, sole mineralne, antyoksydanty a także stymuluje produkcję kolagenu i elastyny.

Skład : aqua, sodium laureth-2 sulfate, lauramidopropyl betaine, acrylates/PEG-10 maleate/styrene copolymer, sodium chloride, cocamide DEA, propylene glycol, snail secretion filtrate, soluble collagen, hydrolyzed silk extract, citric acid, DMDM-hydantoin, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone, parfum, CI 16185.
W plastikowej i przeźroczystej butelce znajduje się 300 ml zabarwionego na różowo jedwabiu do mycia włosów. Opakowanie jest proste i schludne.
Produkt jest naprawdę gęsty, wręcz galaretowaty i używa się go tak samo, jak szampon. Dzięki swojej konsystencji jest niezwykle wydajny.
Zapach należy do przyjemnych, lecz nie jest do końca oczywisty. Przypomina mi połączenie dobrego proszku do prania i mydła. Mnie ten aromat pasuje i żałuję, że nie czuję go po wyschnięciu.
Jedwab dobrze się pieni i mam wrażenie, że mocno oczyszcza pasma. Podczas kąpieli stają się wręcz skrzypiące i szorstkie, niekiedy mogą się poplątać. Innych minusów nie zauważyłam, ponieważ kosmetyk jest godny polecenia.
Po wyschnięciu gołym okiem widać, że włosy lepiej się układają, są miękkie i niesamowicie gładkie. Końcówki przestały się wywijać i puszyć, są zdyscyplinowane i przyjemne w dotyku.
Nie mogę zapomnieć o cudownym blasku, który tworzy niesamowitą taflę.
Ile kosztuje takie cudo? Produkt wyceniony jest tylko na 9 zł i można dostać go w sklepie BingoSpa.
Osobiście bardzo polubiłam ten specyfik i z prawdziwą chęcią będę do niego wracała.
Poznałyście może ten kosmetyk?
Lubicie prodykty BingoSpa? Które szczególnie?

Udostępnij ten wpis

wtorek, 21 marca 2017

Reve de Chantelle- Balerina. Zmysłowy, słodki i odurzający zapach.

Dziś wypadł mi niespodziewany wypad do Jasła, więc post pojawia się dopiero teraz. Przyszła pora na drugi zapach marki Reve de Chantelle. Buteleczka trafiła do mojej siostry, ponieważ jest fanką słodkich pachnideł.
O produkcie:
TYP: ORIENTALNO - OWOCOWY

BALERINA TO PŁOMIENNY ELIKSIR MIŁOŚCI, URZEKAJĄCY AROMATEM OWOCÓW CYTRUSOWYCH, OTULONY TAJEMNICZĄ MGIEŁKĄ ORIENTALNYCH AKORDÓW PIŻMA, WANILII I DRZEWA SANDAŁOWEGO.
BALERINA TO PERFUMY NA KAŻDĄ PORĘ ROKU, PROWOKUJĄ I ROZPALAJĄ ZMYSŁY. TWORZĄ NIEBEZPIECZNY CZAR, KTÓREMU NIE MOŻNA SIĘ OPRZEĆ.
EKSCYTUJĄCA, ODURZAJĄCA, SZALEŃCZA…

NUTY ZAPACHOWE
NUTA GŁOWY: MANGO, MANDARYNKA, GREJFRUT
NUTA SERCA: ŚLIWKA, PRALINY, KONWALIA
NUTA BAZY: PIŻMO, WANILIA, DRZEWO CEDROWE
Tym razem szklany flakonik zapakowany jest w różowe pudełko, które ma chropowatą strukturę.
Atomizer działa bez zarzutu i aplikuje odpowiednią ilość pachnącej mgiełki.
Co sądzę o Balerinie? Jest to przyjemny, słodki i otulający aromat. Z każdą chwilą cudownie rozwija się na skórze, a do tego jest niesamowicie trwały. Na skórze utrzymuje się przez cały dzień, na ciuchach zaś jest wyczuwalny nawet następnego dnia.
Co czuję po rozpyleniu pachnidła? Na samym początku wyczuwam nuty serca. Konwalia jest subtelnym, delikatnym dodatkiem, który o dziwo mi nie przeszkadza.
Cytrusowe nuty dodają świeżości i czystości, dzięki czemu zapach nie jest mdły.
Piżmo i drzewo cedrowe przełamują całość, zapach staje się tajemniczy, nieoczywisty i interesujący.
Całość tworzy spójne zestawienie, które rozpieszcza zmysły.
Tak jak już wcześniej wspomniałam, perfumy firmy Reve de Chantelle kosztują od 140 zł, więc dla niektórych cena jest sporą przeszkodą. Można je kupić oczywiście w sklepie internetowym lub na terenie Tarnowa. Będę wdzięczna, gdy ktoś poda konkretny adres.
Lubicie słodkie aromaty?
Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 20 marca 2017

10 faktów o mnie. Tym razem związanych z zapachami.

Nawet nie liczyłam, że "10 kosmetycznych faktów o mnie" będzie cieszyło się taką popularnością.
Na moim blogu jest bardzo mało prywatnych informacji, ponieważ rozgraniczam własne życie od tego w sieci. Nie przeszkadza to jednak w poznaniu mnie od kosmetycznej strony.
Osobiście bardzo lubię czytać takie posty, więc chętnie poczytam o nich na Waszych blogach.
1. Nie lubię pachnideł zawierających róże, wanilie i imbir. Te aromaty powodują u mnie mdłości i zawrót głowy.

2. Zawsze stawiam na świeże, owocowe lub ciężkie i orientalne zapachy.

3. Bardzo lubię zamawiać perfumy w Avonie. Często sięgam też po mgiełki, które są tanie i trwałe.

4. Moim zdaniem Percive i Incandessence to dwa, najbardziej kultowe produkty tej marki. Towarzyszą mi od dzieciństwa i do tej pory mam do nich sentyment.

5. Nie mogę obejść się bez Euphorii, Femme i 5th Avenue.

6. Jestem wzrokowcem i często przyciągają mnie piękne buteleczki. W drogerii to właśnie je sprawdzam na początku. Lubię estetyczne opakowania, zresztą jak każda kobieta.

7. Nigdy nie spryskuję papierka w calu sprawdzenia zapachu. Robię to na nadgarstku, ponieważ chcę sprawdzić, jak rozwinie się na mojej skórze.

8. Przy okazji testuję ich trwałość, gdyż nigdy nie kupuję pochopnie drogich kosmetyków.

9. Najbardziej rozczarowała mnie woda toaletowa o aromacie gumy balonowej, którą można kupić w Rossmannie. Jest wyczuwalna przez 15-20 minut. Totalny, pięknie pachnący bubel.

10. Kiedyś zepsułam atomizer i musiałam wyrzucić prawie pełny flakonik, ponieważ nie udało się go naprawić.

Mam nadzieję, że spodoba Wam się moja propozycja dzisiejszego wpisu.
Jestem ciekawa, kto ma podobne zdanie?
Udostępnij ten wpis

sobota, 18 marca 2017

Subtelny, delikatny i wiosenny perfum od Reve de Chantelle.

Markę Reve de Chantelle poznałam niedawno, a już zaprzyjaźniłam się z ich ofertą. Firma specjalizuje się w tworzeniu wyjątkowych i wyrafinowanych zapachów.
Sama skusiłam się na dwie buteleczki, lecz w dzisiejszym poście opiszę tylko wersję GISEL.
O produkcie:
TYP: KWIATOWO - ORIENTALNY

BAJECZNE, OWOCOWE BARWY DLA ROMANTYCZNYCH KOBIET.

NUTY ZAPACHOWE
NUTA GŁOWY: MELON, CZARNA PORZECZKA, POMARAŃCZA
NUTA SERCA: ŚLIWKA, JAŚMIN, RÓŻA
NUTA BAZY: PIŻMO, LEŚNE NUTY, DRZEWO SANDAŁOWE
Każdy wariant posiada inny odcień papierowego pudełka. Samo w sobie jest porządnie wykonane, podoba mi się chropowata struktura opakowania oraz eleganckie, srebrne logo.
Wewnątrz znajduje się 50 ml, szklana buteleczka, która przypomina mi słynny Chanel No. 5.
Atomizer działa sprawnie, nie zacina się i dozuje odpowiednią ilość pachnącej mgiełki.
Co mogę powiedzieć o perfumie? Z pewnością to, że jest intrygujący, kobiecy i niezwykle elegancki. Uważam, że jest na tyle uniwersalny, że można używać go rano, jak i wieczorem.
Z każdą minutą odkrywam inną nutę zapachową, ponieważ perfum cudownie rozwija się na skórze.
W momencie rozpylenia bez trudu mogę zauważyć słodką śliwkę oraz zmysłowy dodatek piżma, drzewa sandałowego i leśnych nut.
Z czasem dostrzegam kwaskowaty aromat porzeczki, który został przełamany słodkim melonem, soczystą pomarańczą, oraz delikatnym dodatkiem kwiatów.
Połączenie bez dwóch zdań jest ciekawe, delikatne i w żadnym przypadku nie powoduje natychmiastowego bólu głowy.
Ich największych atutem jest trwałość. Na skórze utrzymuje się niemal przez cały dzień, nie wspominając już o ubraniach.
Wszystko pięknie, ale zdaję sobie sprawę, że produkt ma dość sporą wadę. Jest nią niestety cena, ponieważ flakonik kosztuje 140 zł. Nie każdy może pozwolić sobie na taki wydatek.
Jeśli macie jednak ochotę wypróbować perfumy Reve de Chantelle, to warto sprawdzić ich ofertę w sklepie internetowym KLIK. O ile się nie mylę, można dostać je również stacjonarnie w Tarnowie, więc będę wdzięczna za potwierdzenie informacji na ten temat.

Znacie może markę?
Udostępnij ten wpis

piątek, 17 marca 2017

Maska Caviar firmy Kallos. Czy moja miłość do produktów tej firmy trwa nadal?

Maski do włosów firmy Kallos używam już od ponad dwóch lat i wypróbowałam niemal każdą wersję. Teraz przyszedł czas na zachwalaną Caviar. Moje włosy po zimie potrzebują rewitalizacji, więc po zapewnieniach producenta skusiłam się właśnie na ten wariant.
Zastanawiam się, czy zrobić ogólnie podsumowanie tych kosmetyków, ponieważ mam już wyrobioną opinię na większość z nich.
O produkcie:
Kallos rewitalizująca maska do włosów z ekstraktem z kawioru. Kawior jest jednym z najbardziej wartościowych składników o działaniu rewitalizującym, który zawiera wysoko skoncentrowane witaminy, składniki mineralne, lipidy i białko. Maska do włosów Kallos Caviar delikatnie czyści, a jednocześnie za pomocą aktywnych składników odbudowuje i odnawia naturalną siłę włókien włosów. Nadaje im połysk i miękkość.

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Caviar Extract, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothazolinone.

Jak zwykle postawiłam na dużą, litrową wersję. Przy moich włosach właśnie ta pojemność sprawdza się najlepiej. Duże słoje może i nie należą do najwygodniejszych, ale kosmetyk zawsze można przełożyć do mniejszego opakowania.
Wersja Caviar posiada typową, średnio gęstą konsystencję, która nie spływa podczas nakładania. Nie sprawia również kłopotów podczas zmywania.
Maska pachnie jak połączenie delikatnych, męskich perfum oraz wersji Keratin. Aromat nie jest męczący, wręcz przeciwnie, bardzo przypadł mi do gustu. Szkoda, że nie jest wyczuwalny po umyciu.
Pora na działanie. Czy ją polubiłam? Mazidło nakładam przeważnie na 10-15 minut.
Włosy od samego początku są przyjemnie gładkie i śliskie. Bardzo podoba mi się fakt, że po zastosowaniu maski lepiej się układają, ponieważ przestały się puszyć.
Mam gęste, lecz cienkie włosy, a mazidło w żadnym wypadku ich nie obciąża, oraz nie powoduje szybszego przetłuszczania. Po wyschnięciu są cudownie błyszczące, tworzą jednolitą taflę.
Kolejnym plusem jest fakt, że duże opakowanie kosztuje od 9,99 zł do 111 zł i są dostępne w niemal każdej drogerii.
Produkt można stosować solo oraz w połączeniu z olejkami. Często mieszam go z olejkiem ze słodkich migdałów, w rezultacie pasma nie plątają się, a do tego są nawilżone i miękkie.

Poznałyście maskę Caviar?
Który Kallos lubicie najbardziej?
Udostępnij ten wpis

czwartek, 16 marca 2017

🍌Puder o bananowym zapachu? Banana Loose Powder od Wibo.🍌

Dużo się mówi o Banana Loose Powder firmy Wibo, dlatego nie mogłam się powstrzymać przed zakupem. W moim Rossmannie zniknął w ekspresowym tempie, dlatego nie wahałam się z wrzuceniem go do koszyka, gdy tylko dostawa trafiła do szaf.
O produkcie:
Hit wśród największej gwiazdy makijażowych trików Kim Kardashian – jeżeli zastanawiałaś się czemu zawdzięcza swoją porcelanową nieskazitelną cerę to już WIESZ!
Banana loose powder to sypki puder, który służy do aksamitnego wykończenia makijażu i tworzenia konturu twarzy i wie o tym bardzo dobrze mistrzyni konturowania – Kim Kardashian.
Proszek ma żółty odcień, który pozostawia cerę świetlistą i odświeżoną. Komponuję się z każdym rodzajem i odcieniem skóry. Puder bardzo pomocny przy cerze tłustej, koryguje widoczne zaczerwieniania oraz sińce pod oczami.
Jak stosować:
Proszek nakładamy gąbeczką przeznaczoną do blendingu (konturowania). Najlepszy efekt osiągniemy stosując go tuż po uprzednim nałożeniu korektora w miejsca, które chcemy rozświetlić – pod oczami, nasza strefa T, na mostku nosa i podbródka.

Dla zmaksymalizowania efektu rozświetlonej i aksamitnej powłoki, należy pozostawić banana powder na skórze twarzy i po 10 minutach przy użyciu pędzla delikatnie ściągnąć nadmiaru proszku.
Każde opakowanie pudrów Wibo ma taki sam okrągły kształt. Wygląda estetycznie, a przeźroczysty pojemnik ułatwia monitorowanie ilości produktu. 
Słoiczek wyposażony jest w sitko, które zabezpieczone było folią, dlatego mam pewność, że przed zakupem nikt nie dotykał mojego malowidła.
 Puder jest świetnie zmielony. Dzięki temu jest lekki, a matowe wykończenie na twarzy wygląda naturalnie. Produkt dodaje blasku i świeżości, a skóra jest ujednolicona i rozświetlona.
Kupiłam go głównie przez jego żółty odcień, który skutecznie kryje moje naczynka i zaczerwienienia.
Dzięki lekkiej konsystencji nie podkreśla niedoskonałości i porów.
Jeszcze nigdy nie używałam go do konturowania, ponieważ zawsze nakładam go na całą twarz.
Może nie jest to najtrwalszy produkt, ale przez 5-6 godzin moja mieszana cera wygląda dobrze i nie mam mu nic do zarzucenia.
Czy faktycznie pachnie bananami? Jasne, że tak! Po otwarciu możemy poczuć wprawdzie chemiczny, ale jednak owocowy aromat. Mnie bez dwóch zdań przypadł do gustu, ponieważ przypomina mi maskę Banana firmy Kallos.
Produkt oczywiście można dostać w Rossmannie, a jego cena wynosi 16.99 zł. Uważam, że jest to niska cena, za całkiem przyzwoitą jakość.

Poznałyście już bananowy puder?
Udostępnij ten wpis

środa, 15 marca 2017

💄10 kosmetycznych faktów o mnie.💄

Niemal na samym początku na blogu pojawił się post, gdzie ogólnikowo napisałam 50 faktów o mnie. KLIK
Teraz postanowiłam skupić się tylko na 10, ale o kosmetycznej tematyce.
1. Na każdych zakupach w drogerii spędzam sporo czasu, ponieważ zawsze wyszukuję co ciekawsze perełki oraz sprawdzam składy. Lubię wiedzieć, co zawiera dany produkt.

2. Spędzam tam dużo czasu, ale chodzę do nich bardzo rzadko. W ciągu miesiąca sklepy odwiedzam do 2-3 razy i nie zawsze wychodzę z zakupami.

3. Dawniej nie używałam toników, a teraz używam ich każdego dnia. Ratują moją mieszaną cerę.

4. Nie wyobrażam sobie makijażu bez matowych pomadek. Szczególnie upodobałam sobie zestaw K-lips Lovely oraz Million Dollar Lips od Wibo.

5. Od ponad roku noszę hybrydy, ponieważ jestem paznokciowym leniwcem i zmieniam je co 3 tygodnie. Najbardziej lubię markę NeoNail, Victoria Vynn i Silcare.

6. Jestem na bakier z wszelkimi masłami i balsamami do nawilżania ciała. Zapominam o ich używaniu, a potem dziwie się, że moja skóra jest sucha jak wiór.

7. Zawsze kuszą mnie kosmetyczne nowości i oczywiście chcę je kupić. Po chwili rozmyślań dochodzę do wniosku, że nie są mi wcale potrzebne do szczęścia. Tym sposobem ćwiczę silną wolę.

8. Uwielbiam nowe perfumy, lecz mam kilka "stałych" zapachów, które zawsze znajdą miejsce na moich półkach. Mowa o Euphorii CK i Femme Avonu.

9. Mam fioła na punkcie produktów do włosów. Mam 3 lub 4 szampony, które mają różne właściwości i działanie, oraz niezliczoną ilość odżywek i masek.

10. Wcale nie kuszą mnie kultowe malowidła od sławnych osobistości. Nie ruszają mnie kosmetyki Kylie Jenner czy Jeffree Star.

Jestem ciekawa, ile osób posiada podobne poglądy do moich :)
Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 13 marca 2017

💎Kolejny udany produkt marki Balea? Dezodorant o cudownym, owocowym aromacie.💎

W grudniu miałam okazję używać żelu do kąpieli z serii SHINE BRIGHT LIKE A DIAMOND, teraz przyszedł czas na dezodorant.
Dacie wiarę, że całkowicie o nim zapomniałam? Leżał biedny w pudełku z nieużywanymi kosmetykami i czekał na swoją kolej.
Ile ja już razy powtarzałam, że uwielbiam ich opakowania? Są prześliczne i z pewnością zdobią każdą półkę. Atomizer działa sprawnie, wydziela delikatną mgiełkę.
Dezodorant posiada cudowny owocowy zapach, który jest połączeniem malin i porzeczek. Jest on naprawdę intensywny i wyczuwalny po wielu godzinach. Uważam, że aromat kosmetyków marki Balea jest ich największym atutem.
Podczas używania produkt nie powoduje szczypania i pieczenia, dodatkowo nie zauważyłam podrażnienia. Nie pozostawia nieprzyjemnej białej powłoki, jak to już bywa w przypadku takich pachnideł. Plusem jest również fakt, że nie brudzi ubrań.
Jak radzi sobie w ciągu dnia? Póki jest chłodno, nie mam do niego większych zastrzeżeń, lecz latem nie poradzi sobie z potem. Uważam, że jest to produkt zapewniający zapach, a nie ochronę.
Gdzie można go dostać? Niestety tylko w drogeriach DM, za mniej więcej euro.

Lubicie dezodoranty firmy Balea?
Udostępnij ten wpis

sobota, 11 marca 2017

💄Drogeryjne perełki. Rimmel💄


To nie koniec "Drogeryjnych perełek" z Rossmanna. Gdy skończę pisać o tej drogerii, może zajmę się Naturą? Dziś opowiem o kosmetykach Rimmel, które zdały u mnie egzamin. O dziwo produkty tej marki często kupuję w sklepach internetowych, ponieważ ceny są niższe o połowę, a asortyment dwa razy większy niż w zwykłej szafie.

Eyeliner w słoiczku Scandaleyes- ma swoich zwolenników i przeciwników. Czarny żel pozostawia matowe wykończenie, jest trwały i wodoodporny.
CENA: 36.99 zł

Podkład Wake Me Up- bardzo lubię rozświetlający podkład. Posiada lekkie krycie, nadaje blasku zmęczonej cerze i wydobywa jej piękno. Produkt nadaje się do cery bez większych niedoskonałości na twarzy. Małym minusem może być fakt, że lekko ciemnieje.
CENA: 46.99 zł

Stay Matte- mój ulubiony puder, który już od dłuższego czasu gości w mojej kosmetyczce. Przez długi czas moja skóra jest zmatowiona. Lubię go za naturalny efekt oraz wydajność.
CENA: 26.79 zł

Lakier 60 Seconds by Rita Ora- produkt posiada przyjemny pędzelek, piękne odcienie oraz dobrą trwałość.
CENA: 11.29 zł

Lakier Sweety Crush- jest dostępny jedynie w drogeriach internetowych. Na paznokciach pozostawia strukturę cukru, podobną do piasku. Jego atutem są pastelowe barwy oraz szybki czas schnięcia.
CENA: 4.99 zł

Cień Magnif'Eyes Poser- nie mam pojęcia czy są dostępne stacjonarnie, lecz na bank można dostać je w internecie. Małe, dobrze napigmentowane cenie nie osypują się podczas aplikacji, a do tego wytrwają do demakijażu.
CENA: ok. 5 zł

Mascara SuperCurler- tusz daje naturalny, subtelny efekt. Dobrze rozczesuje i podkręca rzęsy. Nie osupuje się w ciągu dnia.
CENA: 33.00 zł

Mascara Wonderfull Wake Me Up- u mnie sprawdziła się rewelacyjnie. Wydłuża, pogrubia i podkręca, a do tego posiada przepiękny zapach.
CENA: 35.00 zł

Podkład Lasting Finish 25H Foundation- jeden z najlepszych mazideł do twarzy, które używałam. Posiada dobre krycie, genialną trwałość. Nie tworzy efektu maski, a do tego wygląda naturalnie.
Plusem jest fakt, że nie podkreśla suchych skórek i niedoskonałości.
CENA: 35.00 zł

Paleta do konturowania Kate- w jednym opakowaniu znajduje się róż, rozświetacz i bronzer. Kosmetyki posiadają przyjemną pigmentację, a otrzymany rezultat na twarzy wygląda świetnie.
CENA: 36.00 zł

Lakier do ust Apocalips- malowidła są dostępne w sklepach internetowych, a lubię ja za trwałość i piękne kolory. Pozostawia satynowe wykończenie oraz nie wysusza ust.
CENA: ok. 10.00 zł

Cień Scandaleyes Shadow Sticks- można używać go jako bazy lub samodzielny produkt. Cień w kredce posiada miękki sztyft, z łatwością się rozciera oraz wytrwa na powiece przez cały dzień.
CENA: 20.00 zł

Lubicie firmę Rimmel?
Udostępnij ten wpis

piątek, 10 marca 2017

Kosmetyk dedykowany brązowym włosom? Isana, Professional odżywka Brown Color Shine.

Pozostałam bez odżywki, więc wracając z zajęć, wstąpiłam do Rossmanna i po chwili w moim koszyku znalazły się dwa produkty firmy Isana. O jednym dziś napiszę, a mowa o kosmetyku podkreślającym brązowy kolor włosów. Pierwszy raz o niej usłyszałam, więc byłam ciekawa jak spisze się w duecie z moim ulubionym szamponem Timotei "Głęboki brąz".
O produkcie:
Isana professional odżywka Brown Color Shine. Nie zawiera silikonów. System 'color shine' do włosów brązowych i brązowo farbowanych: zawiera kompleks 'color shine' z filtrem UV i pigmentami kolorowymi; zawiera witaminę E, karmel i ekstrakty z kakao i orzechów włoskich; ułatwia rozczesywanie włosów. Potrójny efekt formuły: odbijanie światła przez włosy brązowe; długotrwały połysk; intensywna pielęgnacja. Działanie pielęgnacyjne: Regularnie stosowana odżywka ISANA Professional - Brown color shine z filtrem UV i pigmentami kolorowymi sprawia, że włosy otrzymują lśniący połysk. Dzięki formule pielęgnacyjnej zawierającej karmel, ekstrakty z kakao i orzechów włoskich oraz pantenol, odżywka umożliwia łatwe rozczesywanie włosów, które od nasady aż po końce mają wygładzoną powierzchnię i wypielęgnowany wygląd. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Dicaprylyl Carbonate, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Parfum, Phenoxyethanol, Panthenol, Isopropyl Alcohol, Tocopherol, Benzophenone-4, Propylene Glycol, Sodium Hydroxide, Basic Yellow 57,Carmel, Citric Acid, 3-Nitro-p-Hydroxyethylaminophenol, Acid Violet 43, Juglans Regia Seed Extract, Glycerin, Bis-Ethylhexyl Hydroxydimethoxy Benzylmalonate, Lactic Acid, Glucose, Sodium Benzoate, Theobroma Cacao Shell Extract, Potassium Sorbate
200 ml tubka wykonana jest z miękkiego plastiku, który ułatwia wyciskanie kosmetyku. Stawiane na "głowie" zamykane na klik opakowanie posiada przyjemną szatę graficzną. Z tyłu znajduje się również papierowa naklejka z polskim opisem, która niestety znika w kontakcie z wodą.
W środku umieszczone jest gęste mazidło o brązowo-rudawym odcieniu, które na samym początku przypominało mi szampon koloryzujący Palette (nie farbuję już włosów 2 lata, brawa dla mnie :D).
Od samego początku ciężko mi było określić jej zapach, ponieważ jest on chemicznym połączeniem kakao i karmelu. Nie jest on jednak męczący i uciążliwy, ale nie wzbudza mojego zachwytu.
Odżywkę z łatwością rozprowadza się po pasmach, świetnie się trzyma i nie spływa. Znalazłam jednak mały minus, który dotyczy jej zmywania. Podczas spłukiwania resztki ciemnej mazi potrafią ubrudzić wannę, na szczęście nie barwi jej.
Po umyciu włosy są śliskie i rozplątane, a po wyschnięciu przyjemnie gładkie i nie sprawiają problemów podczas rozczesywania. Nie zauważyłam jednak specjalnego podkreślenia barwy moich pasm, sprawiła jednak, że mieniły się cudownie i na tym koniec.
Czy polecam? Uważam, że jest to typowy odżywkowy średniak, który nie szkodzi, ale też nie stał się kosmetykiem wszech czasów.
Jeśli chcecie go wypróbować na własnych pasmach, produkty firmy Isana są dostępne w Rossmannie, a regularna cena wynosi 7.99 zł.

Wiecie może, czy istnieją inne, skuteczne odżywki do brązowych włosów?
Udostępnij ten wpis

czwartek, 9 marca 2017

💄Kosmetyki, na które przeszła mi ochota, ponieważ ciężko było je dostać.💄

Mam takie wrażenie, że gdy jeden produkt zrobi szum w mediach, zostaje momentalnie wykupiony i jest niedostępny przez wiele długich tygodni lub miesięcy. Na samym początku sama chętnie skusiłabym się na te kosmetyki, lecz teraz gdy widzę je w drogerii po prostu nie mam na nie ochoty. Szał na nie przeszedł, a ja znalazłam kilka perełek, które zastępują mi te pożądane malowidła.
Może to dlatego, że ćwiczę silną wolę? Kto wie!
Czarna maska Pilaten- kto nie marzy o idealnej i oczyszczonej cerze? Od wielu miesięcy w sieci jest głośno o cudownej maske peel off, która skutecznie usuwa zanieczyszczenia. Po długim czasie rozmyślań i przeczytanie recenzji odeszła mnie na nią ochota, ponieważ w wielu przypadkach nie sprawdziła się jak należy.

HD Liquid Coverage Foundation Catrice- podkładowy graal, który stał się mi obojętny, gdy zauważyłam, że ciemnieje. Posiadam jasną skórę, dlatego najjaśniejszy odcień z ich gamy byłby dla mnie odpowiedni, lecz powiedziałam mu nie, ponieważ dla mnie produkt ma być niewidoczny na twarzy.
Znudziło mnie też ciągłe zaglądanie do Natury, aby dowiedzieć się, że jest wiecznie wyprzedany.

Korektor Camouflage Catrice- w mojej drogerii był niedostępny przez bardzo długi czas. Teraz przechodzę obok niego zupełnie obojętna, bo dowiedziałam się, że tak jak podkład zmienia swoją barwę. Mocno kryjący kamuflaż może być za ciężki w przypadku mojej mieszanej i wrażliwej cery.

Cienie Neutral od Wibo- piękne kremy, beże i brązy na długo nie zawitały w Rossmannie. Paleta rozeszła się niczym ciepłe bułeczki i nadal ciężko ją zdobyć. "Zamieniłam" ją malowidłami ICONIC od Makeup Revolution. Są tańsze, a dodatkowo trwalsze.

Pomadka Million Dollar Lips nr 5 i 6- posiadam numerek 1 i jestem w nim bezgranicznie zakochana, dlatego chciałam zakupić pozostałe numerki. Po sprawdzeniu swatchy zauważyłam, że mam kilka produktów o podobnym kolorze i zaprzestałam obsesyjnemu poszukiwaniu nowości firmy Wibo.

Paleta Fortune Favours the Brave Makeup Revolution- cudowna, złota paleta wcale nie jest taka ekstra. Zdałam sobie sprawę, że nie potrzebuję aż 30 podobnych cieni. Przeczytałam, że ich pigmentacja ma też wiele do życzenia.

Jestem ciekawa, na które kosmetyki przeszła właśnie Wam ochota?
Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.