wtorek, 28 lutego 2017

Mieszane uczucia wobec naprawczej maseczki do twarzy Rival de Loop.

Gdy testuję nowości, jestem w swoim świecie. Uwielbiam wyszukiwać tanie perełki i sprawdzać, czy są warte zakupu. Tym razem przez dłuższy czas próbowałam maseczkę z mocznikiem, która według opisu producenta jest dla mnie idealna. Jak było naprawdę? Produkt był objawieniem czy bublem?
O produkcie:
Maseczka z 10% mocznikiem i podwójnym kwasem hialuronowym o różnej wielkości cząsteczek, jest przeznaczona do intensywnej pielęgnacji bardzo suchej i podrażnionej skóry.

Skład:
AQUA, UREA, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE CITRATE, CETEARYL ALCOHOL, BUTYLENE GLYCOL, DECYL OLEATE, GLYCINE SOJA OIL, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, ETHYLHEXYL ISONONANOATE, GLYCERYL STEARATE, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, SODIUM LACTATE, PHENOXYETHANOL, PANTHENOL, SORBITOL, LACTIC ACID, CARBOMER, XANTHAN GUM, SODIUM ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, PARFUM, POLYISOBUTENE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, SODIUM HYALURONATE, ALCOHOL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, SORBITAN OLEATE, LIMONENE, CAPRYLYL/CAPRYL GLUCOSIDE, ASCORBYL PALMITATE, PANTOLACTONE, LINALOOL, CITRIC ACID, ASCORBIC ACID

Mocznik w kosmetykach- nazwa może i nie zachęca do użycia, ale substancja posiada dobroczynne działanie. Znajduje się w wielu kremach, balsamach, szamponach, a nawet i pastach do zębów.
Mocznik jest humektantem, czyli ma dużą zdolność pochłaniania wody
W kosmetykach występuje w różnym stężeniu i wykorzystuje się go w regenerowaniu, nawilżaniu, a nawet złuszczaniu i leczeniu skóry.

W naszej masce znajdziemy 10% mocznika, czyli to stężenie odpowiada za nawilżenie i zmiękczenie skóry, a dodatkowo zwiększa ilość wody w naskórku.
Produkt posiada odznakę VEGAN, czyli nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego. Zauważyłam, że firma od jakiegoś czasu wprowadza nowości właśnie z tym oznaczeniem.
Opakowanie dzieli się na dwie saszetki o pojemności 8 ml. W środku znajduje się kremowa, lekko różowa konsystencja o ładnym, delikatnym zapachu.
Z łatwością nanosi i rozciera się ją na twarzy, chociaż z czasem zastyga i trzeba zmywać ją przy pomocy mokrego wacika (oczywiście unikamy tarcia szorstkimi ręcznikami).
Mazidło na twarzy trzymam nie dłużej niż 5 minut, ponieważ po upływie tego czasu odczuwam delikatne ciepło i usuwam ją, ponieważ obawiam się zaczerwienienia.
Jak się okazało, kosmetyk u niektórych osób spowodował właśnie wyżej wymienione objawy i przez długi czas obawiałam się go używać.
U mnie na szczęście obywa się bez tych wszelkich nieprzyjemnych atrakcji, a po zmyciu ukazuje mi się przyjemnie gładka i niesamowicie miękka skóra twarzy. Nie zauważyłam większych właściwości naprawczych, a o to jednak chodziło producentowi prawda?
Co o niej sądzę? Jest to dość średnia maseczka, która daje krótkotrwały efekt idealnej cery.
Uważam, że za sumę 2-3 zł można kupić inny, o wiele lepszy saszetkowy kosmetyk.
Oczywiście produkt można kupić w Rossmannie.

Używacie kosmetyków z mocznikiem?
Jeśli tak, jakie polecacie?
Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 27 lutego 2017

Mój sposób na nieskazitelną skórę pod oczami. Rival de Loop, Augen Maske (Maseczka pod oczy i na powieki).

Jestem molem książkowym i często zarywam noce. Skóra pod oczami następnego dnia wygląda słabo, więc gdy tylko znajdę czas, nakładam maseczkę, która na prawdę mi pomaga. 
O produkcie:

Rival de Loop Maseczka pod oczy i na powieki 4 x 1,5 ml. Regenerująca pielęgnacja przeciwzmarszczkowa z m. in. olejem makadamia zapewniającym kwas omega-3 i olejem z pestek winogron. Zmniejsza głębokość zmarszczek*. Działanie pielęgnacyjne: Bogata w składniki Maska pod oczy i na powieki Rival de Loop przeznaczony do skóry wokół oczu. 
*Przy regularnym stosowaniu maski linie i zmarszczki w tym obszarze ulegają wygładzeniu. Kwas hiauloronowy sprawia, że skóra znowu wygląda gładziej i jest bardziej naprężona. Witamina E chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem się pod wpływem światła. Roślinny skwalan z oliwek, masło shea, oleje makadamia i sojowy oraz olej z pestek winogron chronią skórę przed wysuszeniem i pielęgnują ją tak, że staje się gładka. Pantenol uspokaja skórę, a alantoina wspomaga proces jej regeneracji. 
Rezultat: Skóra wokół oczu staje się widocznie gładsza i wygląda na bardziej wypoczętą. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie. pH neutralne dla skóry


 Produkt odpowiedni dla wegan

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Glycine Soja Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Cetearyl Glucoside, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Phenoxyethanol, Squalane, Magnesium Aluminum Silicate, Allantoin, Sodium Cetearyl Sulfate, Ethylhexylglycerin, Sodium Hyaluronate, Xanthan Gum, Citric Acid, Pantolactone.


Szata graficzna nie przyciąga mojego wzroku, a sam kosmetyk znalazłam całkowicie przypadkowo. Poszukiwałam wtedy kremu do twarzy, a wyszłam z kilkoma produktami firmy Rival de Loop. Wśród nich znalazła się ciekawa maseczka pod oczy, która została podzielona na 4 saszetki. 
W środku znajduje się biała, delikatna i kremowa konsystencja, spokojnie wystarczy na jedno użycie. Nakładam ją zarówno na dolne okolice, jak i na górną powiekę. 
Po upływie 15 minut wklepuję lub wcieram resztki, chociaż kosmetyk całkiem przyjemnie wnika w głąb. 
Jaki efekt otrzymałam? Na pierwszy rzut oka można zauważyć, że skóra jest cudownie gładka, jędrniejsza i bardziej naprężona, a do tego widać znaczną poprawę w stanie nawilżenia.
Kosmetyk świetnie sprawdzi się przed wielkimi wyjściami, gdy makijaż musi wyglądać perfekcyjnie.
Maseczkę kupiłam w Rossmannie za grosze. Za 4 małe opakowania zapłaciłam mniej niż 2 złote!
O skórę pod oczami powinno się zacząć dbać po 20-25 r.ż, więc wzięłam to do siebie i stałam się bardzo systematyczna, chociaż dawniej nie była to moja mocna strona. 
Rezultat warto wspomagać specjalnym kremem, który ma wpływ na zahamowanie procesu powstawania zmarszczek. 

Jakich produktów pod oczy używacie?
Udostępnij ten wpis

czwartek, 23 lutego 2017

💅Dlaczego pyłek nie wygląda tak jak powinien? Jak je nakładać? Kilka pożytecznych porad.💅

Pyłki i wszelkie efekty są dla mnie dosłownie błogosławieństwem. Uwielbiam każde świecidełka i sprawa może wydawać się prosta, lecz na początku sama miałam problem z ich aplikacją i wcieraniem.
Nie wiedziałam, o co chodzi z odpowiednimi topami oraz nie do końca radziłam sobie z ich nakładaniem.
Aktualnie doszłam do wprawy i chcę podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami, mam nadzieję, że będą pomocne.
Zacznijmy od pojęcia topów. To od nich zależy rezultat wtarcia niektórych pyłków. Większość producentów zaleca używać tego drugiego.
Informacje dotyczące ozdób najczęściej widnieją na stronach producenta i właśnie tam możemy się dowiedzieć, jaki lakier nawierzchniowy powinno się stosować.
Top z warstwą dyspersyjną- dyspersja to nic innego jak lepka warstwa, która specjalnie wytwarza się po każdym utwardzeniu lakieru. Należy usunąć ją przy pomocy cleanera już po zakończeniu stylizacji , czyli po nałożeniu lakieru końcowego (topu). Niektóre efekty lubią się przyklejać.
Top No Wipe- jest to hybryda, która nie wymaga przecierania. Po utwardzeniu w lampie daje większy blask, a do tego nie pozostawia lepkiej powłoki. Przeważnie dobrze zmielone produkty typu holo, mirror effect, chameleon nie lubią się przylepiać, więc ten lakier będzie dla nich idealny.
Czym nakładać pyłek?
PALCEM- najpowszechniejszy sposób, ale nie do końca ulubiony. Opuszek palca zanurzamy w słoiczku, a następnie wcieramy w płytkę. Sposób ten jest dobry, jeśli nakładamy efekt na każdy pazurek, ponieważ małe drobinki mocno trzymają się skóry i mogą zabrudzić "czyste" paznokcie.
GĄBECZKĄ- kojarzycie małe, białe, trójkątne gąbki, które wykorzystuje się również do ombre? Przy jej pomocy na warstwie lakieru pojawia się ładna tafla połyskujących świecidełek, jednak nasz pomocnik niekiedy "pożera" pył.
PĘDZLEM- musi być mały, zbity, aby z łatwością wcierać błyskotki. Używam go najczęściej do pyłowego ombre, czyli nakładam go tylko przy samym opuszku lub na samej końcówce.
PACYNKĄ- jest to mój ulubiony sposób. Uważam, że jest najlepszy, ponieważ jest mała i wyprofilowana oraz dociera do każdego miejsca na paznokciu. Kosztują niewiele, a świetnie rozcierają ozdobę.
Jak nakładać efekt?
1. Na samym początku wykonujemy podstawowy manicure. Odsuwamy skórki, matowimy płytkę, nakładamy bazę, kolor i top. Zawsze nakłam pył na lakier nawierzchniowy, ponieważ lepiej się trzyma, a manicure jest trwalszy.
2. Na nałożony top (z warstwą lub bez) metalowym kopytkiem nakładam wybrany efekt.
3. Przy pomocy pacynki wcieram go dokładnie i starannie, lecz delikatnie. Nie należy jej zbyt mocno dociskać, aby nie zniszczyć nałożonej już warstwy. Sprawdzam, czy produkt wygląda perfekcyjnie.
4. Z pomocą delikatnego pędzelka omiatam płytkę i upewniam się, że wszystko jest jak należy. Pozbywam się tym sposobem wszelkich małych kruszynek, które mogą zabrudzić pędzel lakieru nawierzchniowego.
5. Po oczyszczeniu paznokcia z wszelkich drobinek w moje ręce ponownie trafia top.
6. Następnie po utwardzeniu ostatniej warstwy należy cieszyć się rezultatem.

Mam nadzieję, że mój post okazał się pomocny i przy jego pomocy wyjaśniłam wiele niewiadomych.
Udostępnij ten wpis

środa, 22 lutego 2017

Produkt do mycia włosów, który zahamował ich wypadania. SZAMPON CEDROWY AKTYWNY WZROST I WZMOCNIENIE ARCTICA.

Co najbardziej lubię testować? Produkty do włosów. Od kilku miesięcy jestem prawdziwą włosomaniaczką i świadomie pielęgnuję moje pasma. Przez okres jesieni i zimy moje włosy przeżywają prawdziwą katorgę, ponieważ są osłabione i ciągle wypadają.
W sklepie internetowym Etnospa znalazłam prawdziwą perełkę, o której chcę dziś opowiedzieć.
Bardzo lubię przeglądać ich oferty, ponieważ mogę znaleźć tam masę ciekawych kosmetyków, które są niedostępne w większości drogerii.
O produkcie:
Naturalny szampon do wszystkich typów włosów, stymuluje wzrost nowych, ogranicza wypadanie, przywraca zdrowie i siłę od nasady do końcówek włosów.

Sprawia, że włosy są silne i zdrowe dzięki zawartości tłoczonego na zimno oleju z orzeszków cedru syberyjskiego. Olej ten zawiera wielokrotnie więcej niż olej rybi nienasyconych kwasów tłuszczowych - podstawowy budulec dla włosów. Bogaty w witaminy, mikro i makro elementy dzięki czemu intensywnie odżywia skórę głowy, wzmacnia włosy i znacznie ogranicza ich wypadanie. Hydrolat z kotków syberyjskiej wierzby, zawierający dużo witaminy C i inne cenne składniki odżywcze, pomaga wzmocnić włosy i zwiększyć ich wytrzymałość. Kompleksy aminokwasów i witamin w formie mikrokapsułek, stymulują wzrost włosów, przywracając im odporność na negatywne czynniki zewnętrzne.
SKŁADNIKI:
 Aqua enriched with Salix Alba Bud Water, Organic Pinus Sibirica Seed Oil* , Sodium Coco-Sulfate, Sodium PCA, Sodium Lactate, Arginine, Aspartic Acid, PCA, Glycine, Alanine, Serine, Valine, Proline, Threonine, Isoleucine, Histidine, Phenylalanine, Cocamidopropyl Betain, Biotin, Folic Acid, Cyanocobalamin, Niacinamide, Pantothenic Acid, Pyridoxine, Riboflavin, Thiamine, Yeast Polypeptides, Tocopherol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chlorid, Sodium Chloride, Organic Calendula Officinalis Flower Oil*, Organic Aralia Elata Root Extract*, Kathon, Citric Acid, Parfum, Linalool, Limonene, Cl19140, Cl 42090, Cl 774992, Cl 7749, Cl 7499.
Kosmetyki rosyjskie posiadają cudowne szaty graficzne i poręczne opakowania. 280 ml butla wykonana jest z dość twardego plastiku oraz zamykana jest na klik.
W środku znajduje się bardzo gęsta, wręcz galaretowata zielona i  wydajna konsystencja. Produkt wytwarza sporą ilość piany, która świetnie oczyszcza skalp i włosy. 
Moje sięgają pasa i często miałam z nimi problem, ponieważ się plątały. Kosmetyk sprawił, że są naprawdę znośne i nie muszę mocować się ze szczotką. 
Rozczesują się bez problemu, ponieważ po wyschnięciu są cudownie śliskie i dociążone. Końce zmieniły się nie do poznania, szczególnie teraz, gdy odwiedziłam fryzjera. Pasma zdecydowanie wyglądają milion razy lepiej i jestem z nich ogromnie zadowolona.
Nie spowodował u mnie łupieżu i innych nieprzyjemnych właściwości.
Zapachem przypomina mi męskie perfumy z nutą lasu. Aromat jest bardzo przyjemny, rześki, lecz niestety nie pozostaje wyczuwalny po wysuszeniu.
W tytule wspomniałam, że pomógł mi z problemem wypadania. Zauważyłam, że po kilku tygodniach regularnego stosowania kłopot zniknął jak ręką odjął. Bez dwóch zdań stały się mocniejsze, a sama szczotka nie wygląda już jak zarośnięty saskłacz czy yeti.
Jak już wspomniałam szampon można kupić w sklepie Etnospa, a jego cena wynosi tylko 16,90 zł. Uważam, że jego kwota jest bardzo adekwatna do działania. Na bank przy nim pozostanę, ponieważ po dłuższym czasie zauważyłam wiele małych baby hair, więc obietnice producenta sprawdzają się w 100%.
Polecam go każdemu, kto zmaga się z problemem wypadania.
Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 20 lutego 2017

🌈Jeden z najpiękniejszych pyłków do stylizacji paznokci. Multiholographic Rainbow Effect. 🌈

WOW! Dlaczego tak? Ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałam piękniejszego produktu zdobiącego paznokcie. Bez dwóch zdań powalił wszystkie pyłki holo, które i tak były moimi oczkami w głowie.
Mowa oczywiście o Multiholographic Rainbow Effect, który wygląda jak tęczowa tafla lustra.
Produkt jest o tyle specyficzny, że mieni się jedynie po nałożeniu na specjalny top "no wipe", który nie posiada warstwy dyspersyjnej (czyli nie wymaga przecierania cleanerem).
Wcierając w zwykłą, lepką warstwę nie otrzymamy upragnionego rezultatu, ponieważ na płytce pojawi się jedynie szara plama bez mieniących drobinek.
Gdzie kupiłam swój diamencik? W sklepie Allebeauty.pl. Jego cena wynosi ok. 15 zł za 0.25 g lub 29 zł za 0,5 g. Cena jest zdecydowanie jego plusem, ponieważ inne sławne firmy żądają sobie za niego nawet 39 zł. 
O produkcie:
Polecamy cudowny, tęczowy pyłek, za pomocą którego stworzysz przepiękny holograficzny manicure. 
Efekt końcowy stylizacji paznokci zależy od koloru podkładu/lakieru stanowiącego bazę.
Za pomocą jednego pyłku, możesz uzyskać więc kilkanaście efektów kolorystycznych! 
Dlatego właśnie, pyłek ten nazwaliśmy Multiholographic Rainbow Effect (multi holograficzny efekt tęczy).

Mam nadzieję, że zauważycie cudowną taflę na mojej hybrydzie. Pył nałożyłam tylko do połowy, aby uzyskać efekt holograficznego ombre. 
Jak Wam się podoba to cudo?
Udostępnij ten wpis

niedziela, 19 lutego 2017

Jeden z najlepszych szamponów ? Garnier Fructis Przeciwłupieżowy Szampon 2 w 1.

Nie mam praktycznie wcale problemów z łupieżem, lecz pojawia się niekiedy po moich kombinacjach z nowymi produktami do włosów. Mój skalp jest dość wrażliwy, a długie włosy potrzebują często porządnego oczyszczenia. Szampon kupiłam przypadkiem na promocji w Kauflandzie, ponieważ ulubiony Head&Showders był niemal 2x droższy. Nie mam niestety dostępu do produktów firmy Barwa, dlatego też postanowiłam zaryzykować i wypróbować kosmetyk firmy Garnier.

O produkcie:
Szampon przeciwłupieżowy 2 w 1 Garnier Fructis został specjalnie opracowany, aby skutecznie zwalczać oznaki łupieżu i oczyszczać skórę głowy, jednocześnie odżywiając włosy.
Szampon i odżywka w jednym myje i wzmacnia włosy, pozostawiając je miękkie i jedwabiste. Ułatwia rozczesywanie włosów, bez ich obciążania. Pierwszy szampon Fructis z formułą opartą na połączeniu dwóch aktywnych składników o potwierdzonej skuteczności przeciwłupieżowej: - Zinc – Pyrithione (składnik przeciwłupieżowy). Aktywny składnik o działaniu przeciwłupieżowym, który niweluje widoczny łupież. - kwas salicylowy , pochodzenia naturalnego (składnik przeciwbakteryjny). Kwas salicylowy, pochodzący z naturalnego wyciągu z kory wierzby, aby oczyszczać skórę głowy.

Skład:
Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Coco-Betaine, Glycol Distearate, Sodium Chloride, CI 19140/Yellow 5, CI 42090/Blue 1, Niacinamide, Cocamide Mipa, Saccharum Officinarum Extract/Sugar Cane Extract, Sodium Benzoate, Sodium Cocoate, Sodium Hydroxide, Polyquaternium-10, Salicylic Acid, Dimethicone, Camellia Sinensis Extract/Camellia Sinensis Leaf Extract, Zinc Pyrithione, Benzyl Alcohol, Linalool, Pyrus Malus Extract/Apple Fruit Extract, Carbomer, Pyridoxine HCl, Citric Acid, Butylphenyl Methylpropional, Methyl Cocoate, Citrus Medica Limonum Peel Extract/Lemon Peel Extract, Parfum/Fragrance (FIL C167209/1).

Duża 400 ml butla wykonana jest z nieprzeźroczystego plastiku, a szata graficzna nie powala. Pewnie nie zwróciłabym na niego uwagi, gdyby nie niska cena. Sporej wielkości opakowanie kosztuje 9-10zł, więc nie jest to majątek.
Kosmetyk posiada gęstą konsystencję o jasnomiętowym zabarwieniu, produkt cechuje się świetną wydajnością, ponieważ wystarczył mi na 2,5 miesiąca regularnego stosowania. Już mała ilość płynu wystarczy, aby wytworzyć multum piany.
Cudowny owocowy aromat przypomina mi zapach zielonych jabłek, który jest wyczuwalny na włosach nawet następnego dnia.
Po kilku użyciach zaprzyjaźniłam się z firmą Garnier, ponieważ kosmetyk spisał się lepiej niż myślałam. Podczas mycia włosy nie plątały się, chociaż były porządnie oczyszczone.
Po wysuszeniu ich od razu zauważyłam, że mienią się jak miliony diamencików, a do tego końce są zdyscyplinowane. Przestały się puszyć i kręcić, a do tego są przyjemnie miękkie i gładkie.
Każda osoba z długimi pasmami ma problem z ich rozczesaniem. Kłopot zniknął, gdy zaczęłam używać szamponu, który sprawił, że włosy pozostały śliskie i prostsze.
Delikatny łupież wyparował już po jednym myciu, a skalp nie ucierpiał mimo SLS w składzie.
Czy kupię go ponownie? Zdecydowanie tak, bo jest tego wart.

Jakie szampony są Waszymi faworytami?
Udostępnij ten wpis

sobota, 18 lutego 2017

Najlepsza maseczka dla zmęczonej skóry? Bania Agafii, Ekspres maska do twarzy odświeżająca.

Maseczkę zakupiłam pod koniec sierpnia i całkowicie o niej zapomniałam. Położyłam ją w moim kuferku i leżała tam porzucana przez dłuższy czas. Robiąc generalne porządki przejrzałam moje chomicze zapasy i znalazłam to małe, niedocenione cudo.
Dlaczego cudo? Zapraszam na recenzję.
O produkcie:
Lekka maska na syberyjskich ziołach, głęboko nawilża, tonizuje, szybko regeneruje zmęczoną skórę. Dzięki naturalnym składnikom maska działa natychmiast i efektywnie, usuwa ślady zmęczenia, odświeża i udoskonala kolor twarzy.
Organiczne ekstrakty wiązówki błotnej, irysa syberyjskiego i przewrotnika pospolitego – zawierają dużą ilość kwasów organicznych, flawonoidów, posiadających antyoksydacyjne, nawilżające, przeciwzapalne i gojące działanie. Przywracają prawidłową przemianę materii w skórze, zapobiegając pojawieniu się oznak starzenia się.
Mięta - tonizuje skórę twarzy
PRODUKT ZAWIERA 100% NATURALNYCH SKŁADNIKÓW

Sposób użycia: nanosimy maskę na oczyszczoną skórę twarzy, omijając okolice oczu, po 10 minutach zmywamy ciepłą wodą. Maskę należy stosować 1-2 razy w tygodniu

Skład INCI: Aqua, Glycerin, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Organic Spiraea Ulmaria Extract (organiczny ekstrakt wiązówki błotnej), Iris Sibirica Extract (irys syberyjski), Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract (mięta), Alchemilla Vulgaris Extract (przewrotnik pospolity), Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Oil (olejek miętowy), Xanthan Gum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.

Uważam, że kosmetyki Banii Agafii posiadają przepiękne szaty graficzne i poręczne opakowania.
100 ml saszetka jest wypełniona po brzegi jasnozielonkawą maseczką, która posiada cudowny, orzeźwiający, miętowy zapach. Aromat jest bardzo naturalny i przyjemny i dodaje kopa energii. O dziwo nie kojarzy mi się z gumą, a z świeżo zerwaną rośliną lub czekoladkami After Eight.
Przeżyłam lekki szok, gdy nałożyłam ją pierwszy raz. Nie było to nic złego, bo byłam pozytywnie zaskoczona efektem chłodzenia. Uważam, że produkt świetnie sprawdzi się latem, gdy nasza skóra jest zmęczona, zaczerwieniona i potrzebuje zastrzyku pobudzenia.
Spodobała mi się także lekka, żelowo-kremowa konsystencja, która z łatwością rozprowadza się po skórze. Nie spływa z niej i z łatwością się zmywa.
Kosmetyk zawiera wiele dobroczynnych i naturalnych składników, które działają wręcz zbawiennie.
Zmęczona, szara cera momentalnie nabiera zdrowego blasku. Przyjemne chłodzenia sprawia, że twarz jest wypoczęta i jędrna.
Po zmyciu moja skóra jest przyjemnie miękka i niesamowicie gładka. Niepozorny kosmetyk sprawił, że zniknęły moje suche skórki, a drobne wypryski zagoiły się w ekspresowym tempie.
Rosyjski specyfik świetnie sprawdzi się szczególnie przez większymi wyjściami, sprawi, że nasza twarz będzie stonizowana, oczyszczona i zregenerowana.
Cena jednej saszetki wynosi tylko 5-6 zł, a można dostać je w niemal każdej drogerii stacjonarnej i internetowej.
Uważam, że jest warta zakupu, ponieważ jest to mój osobisty kosmetyk wszech czasów.

Lubicie chłodzące maseczki?
Jeśli tak, to na jaką firmę stawiacie?
Udostępnij ten wpis

czwartek, 16 lutego 2017

💅💅💅TAG: I love hybrid nails.💅💅💅

To nie tajemnica, że uwielbiam paznokcie hybrydowe. Przetrząsnęłam wszechświat zwany Internetem i nie znalazłam TAG-u dotyczącego tej metody. Pewnie gdzieś mi umknął lub jeszcze się nie pojawił.
Sama więc postanowiłam napisać kilka pytań, aby ułatwić sobie oraz Wam wybór najlepszych produktów.
Może dzięki mnie poznacie kilka fajnych firm?
1. Ulubiona firma lakierów.
Mam dwie, a dokładnie NeoNail i Victoria Vynn. Jedna buteleczka kosztuje w granicy 30-35 złotych. Produkty cechują się cudowną pigmentacją i świetną wydajnością. Są trwałe i bardzo wytrzymałe. Bez problemu przetrwają prace domowe.
2. Ulubiony kolor.
Ostatnio na moich paznokciach goszczą różne odcienie szarości i niebieskiego. Dawniej miałam jazdę na róż i czerwień.
3. Lakier, który sprawił najwięcej kłopotów.
Niestety produkt firmy Victoria Vynn z serii PURE w kolorze 035 SILVERY CEMENT. Jasnoszary odcień sprawia dużo problemów, ponieważ kilka chwil po włożeniu do lampy zaczyna się marszczyć niezależnie od grubości warstwy.
4. Ulubiony pyłek/efekt.
Uwielbiam hollo effect, kameleon oraz chrom. Jestem ogromną sroką, dlatego musi być błysk.
5. Lakier, który okazał się największym zaskoczeniem.
Pewna niepozorna buteleczka stała w mojej kolekcji kilka miesięcy nim ją użyłam. Mowa o produkcie Cosmetic Zone o numerku 188 BLACK HOLE. Lakier sam w sobie jest kameleonkiem, który pod wpływem światła mieni się na granatowo, fioletowo i bordowo. Posiada olśniewające drobinki, które tworzą kosmiczną stylizację.
6. Ulubione ozdoby.
Nie mam "cudownych" zdolności artystycznych, dlatego często sięgam po naklejki wodne, brokat czy efekt potłuczonego szkła. Kilka ozdób skutecznie urozmaici oraz doda blichtru nudnej stylizacji.
7. Ulubiona baza.
Od ponad roku króluje żel podkładowy Silcare Garden of Color. 15ml buteleczka kosztuje tylko 19zł, a dodatkowo zwiększa i przedłuża przyczepność hybryd.
8. Ulubiony top.
Bez dwóch zdań rządzi firma Victoria Vynn z serią EASY REMOVAL. Top nadaje długotrwały blask.
9. Jak często robisz hybrydy?
Jestem ogromnym leniwcem, dlatego pazurki zmieniam co 3-4 tygodnie. Ostatnio poznałam jednak wiele nowości i czas skrócił się dwukrotnie.
10. Produkt, który kupiłaś i nie nigdy nie użyłaś.
Pyłek Indigo Metal Manix Multi Chrome. W moje ręce wpadł już latem zeszłego roku i dacie wiarę, że do tej pory go nie wykorzystałam? Napatrzyłam się na przepiękne, srebrne pazurki i sama straciłam na nie ochotę.

Mam nadzieję, że forma Wam się spodobała i same chętnie odpowiecie na pytania.
Jeśli zdecydujecie się na TAG, wklejajcie link w komentarzu.
Udostępnij ten wpis

środa, 15 lutego 2017

💅Akcesoria i produkty, które pomagają w wykonaniu manicuru.💅

Gdy zaczynałam swoją przygodę z malowaniem paznokci, miałam w swojej kolekcji jedynie lakiery i nic więcej. Zachwycałam się cudownymi zdobieniami i równo pomalowaną płytką, ale nie miałam wtedy wprawy i pomocnych akcesori, które ułatwiały mi pracę.
Zaczęłam się nimi interesować, gdy poznałam hybrydy i mam nadzieję, że tym postem ułatwię malowanie nie jednej z początkujących osób.
Używam nie tylko akcesoriów, ale również produktów poprawiający wygląd płytki i skórek.
Jaki pilniczek wybrać?
Najczęściej sięgam po papierowe pilniki, które są tanie i mają różną ziarnistość.
Dawniej zastanawiałam się, na czym ona polega, więc miła pani w sklepie kosmetycznym mi wszystko wytłumaczyła. Źle dobrany pilniczek może zniszczyć  paznokieć, więc należy dobierać je do swoich potrzeb.
Najczęściej można spotkać:
80- posiada najostrzejszą powierzchnię, którą można wykorzystać do starcia twardego żelu lub akrylu.
100- ta ziarnistość nadaje się do skracanie tipsów oraz do nadawania kształtu żelowym paznokciom. Można używać jej też do grubszych i twardszych paznokci stóp.
180- taki pilnik nadaje się do wszystkiego. Z powodzeniem można używać ich do naturalnych płytek.
Im większa liczba, tym ścierak ma mniejsze "ziarenka". 400 np. mają właściwości polerki.
Pędzelki- przy ich pomocy można stworzyć bajeczne malunki. Dużego używam do usunięcia pyłu powstałego podczas polerowania.
Sondy- najczęściej używam ich do tworzenia wzorków na płytce. Można nimi malować, a efekt jest podobny jak w przypadku pędzelków.
Kopytka- zarówno patyczki, jak i gumowe radełka skutecznie odsuwają skórki. Dawniej wykorzystywałam ich do ściągnięcia resztek lakieru.
Pacynki- jakie mają zastosowanie podczas malowania paznokci? Takie, że wcieram przy ich pomocy brokat i pyłek. Efekt jest zniewalający, a ja przy okazji nie mam ubrudzonych dłoni.
Wit. A+E- warto wcierać ją w skórki i paznokcie. Są mocniejsze, nawilżone i zdrowsze.
Kapsułki oczywiście można kupić w aptece za kilka groszy.
Metalowe radełko- można używać ich do ściągnięcia hybrydowej warstwy lub nakładać nimi pyłki na pazurki.
Preparat do skórek- mam z nimi ogromny problem, dlatego często go używam, aby je zmiękczyć.
Oliwka- produkt polepsza wygląd przesuszonych okolic wokół płytki.
Peeling- używam go w połączeniu z preparatem. Odżywia, oczyszcza i wygładza.
Frezarka do manicure- można ją kupić w każdej drogerii, a zasilane są bateriami. Maszynka działa jak polerka, pilniczek itd. Jest wielozadaniowa. Najczęściej używałam jej to starcia suchych, przerośniętych skórek.
Polerka- obowiązkowy produkt, który należy używać podczas wykonywania hybryd. Wyrównuje i matuje paznokcie, dzięki czemu lakier trzyma się lepiej.

Jakich akcesorii używacie najczęściej?
Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 13 lutego 2017

🍫 Plastry do depilacji o zapachu czekolady firmy Delia.🍫

Jeszcze nigdy na moim blogu nie pojawiła się recenzja plastrów do depilacji, ponieważ zawsze stawiałam na kremy lub maszynki. Podczas zakupów w sklepie chemicznym zauważyłam czekoladowe plastry. Zapewne każda miłośniczka słodkości by się na nie skusiła.
Całość kosztowała mnie około 7-8zł. Cena nie jest wygórowana, więc postanowiłam je wypróbować. Może na moim blogu pojawi się seria z produktami do depilacji?
O produkcie:
  • Idealnie gładkie ciało
  • Przezroczyste plastry z woskiem o zapachu czekolady
  • Idealny sposób na łatwą, szybką i dokładną depilację
  • Nowoczesna formuła
  • Pomaga usunąć nawet najmniejsze włoski
  • Skóra staje się gładka nawet na kilka tygodni
  • Przy regularnym wykonywaniu depilacji włoski odrastają wolniej, a czas między zabiegami znacznie się wydłuża
W papierowym pudełku znajduje się 16 plastrów, które dodatkowo zabezpieczone są folią.
Producent dorzucił dwie saszetki z oliwką. Uważam jednak, że ten pomysł z opakowaniem jest dobrym rozwiązaniem jedynie w podróży, gdy nie mamy miejsca na dodatkowy bagaż. W domowym zaciszu jednak wolę wersję w buteleczce lub tubce, które są wygodniejsze w użyciu. Mam pewność, że nie wyleję zawartości na ubrania i podłogę.
Oliwka świetnie radzi sobie z pozostawionym na ciele woskiem i skutecznie go usuwa. Skóra po zabiegu jest cudownie gładka i delikatna.
Plastry są wykonane z przeźroczystego plastiku. Są jednak o wiele sztywniejsze i mniej elastyczne niż normalna, papierowa wersja, a do tego ciężko je przykleić w okolicy kolan czy kostek.
Wosk jest naprawdę mocny i powinno być to jego atutem, jednak produkt po pierwszym oderwaniu traci swoją lepkość. Potrzeba dwóch plastrów, aby całkowicie wydepilować dane miejsce. Nie radzi sobie zarówno z dłuższymi, grubszymi jak i krótkimi i cienkimi włoskami.
Ich największym plusem jest jedynie zapach, który przypomina mi słodkie kakao.
Produkt sam w sobie nie jest najgorszy, ale za tą cenę mogę dostać o wiele lepsze plastry innej firmy.

Które plastry najczęściej używacie?
Może wolicie inną metodę depilacji?
Udostępnij ten wpis

piątek, 10 lutego 2017

☀️️Dlaczego warto i należy wykonywać peeling? Recenzja ścieraka L’Oreal Paris Ideal Glow.☀️️

Skóra jest jednym z ważniejszych organów, o który trzeba dbać należycie. Peeling jest jednym z istotniejszych produktów pielęgnacyjnych. 
Może wiele osób o tym nie wie, ale należy go wykonywać 2x w tygodniu (w przypadku tłustej i grubej skóry) oraz raz w przypadku wrażliwej (najlepiej enzymatyczny, który nie wymaga tarcia). Produkt pozwoli nam usunąć starą warstwę naskórka, brud, łój i wszelkie zanieczyszczenie, które w ciągu dnia zebrały się na naszej twarzy. Ścierający masaż może polepszyć jej wygląd, a dodatkowo wpłynąć na jej jędrność i spłycić delikatne blizny.
Oczyszczona cera jest kluczowym elementem dalszej pielęgnacji. Dzięki temu twarz jest gotowa na przyjęcie dobroczynnych składników, które mogą wniknąć w głąb.
Produkty najlepiej dobrać do stanu oraz rodzaju cery, aby nie wyrządzić sobie krzywdy.
O produkcie:
Kosmetyki oczyszczające L’Oreal Paris Ideal Glow, stworzone dla cery zmęczonej i pozbawionej blasku, usuwają wszelkie ślady makijażu i zanieczyszczeń, aby skóra była piękniejsza. Peeling rozświetlający. Peeling o kremowej konsystencji wzbogacony mikrogranulkami usuwa wszelkie ślady zanieczyszczeń i obumarłe komórki naskórka. Pory są oczyszczone, a skóra wygładzona. Idealnie rozświetlona skóra. Odkryj skórę oczyszczoną, perfekcyjnie miękką, gładką i rozświetloną. Testowany pod kontrolą dermatologiczną.
Nigdy wcześniej nie miałam styczności z produktami pielęgnacyjnymi firmy L'Oreal. Zawsze sądziłam, że ich ceny są zaporowe, lecz nic mylnego. Peeling kupiłam na promocji w Rossmannie za około 10-11zł, regulanie kosztuje 17-19zł. 
Kosmetyki tej firmy są dostępne w niemal każdej drogerii, dodatkowo często można je spotkać na promocji.
150 ml tubka posiada całkiem przyjemną szatę graficzną i estetyczny wygląd. Stawiana na "głowie" tubka jest wykonana z elastycznego plastiku, który posiada przeźroczyste okienko, dzięki temu możemy monitorować ilość pozostałego kosmetyku.
Pomarańczowa konsystencja jest dość rzadka, a wewnątrz naszpikowana jest mnóstwem maleńkich drobinek. Nie są one ostre, więc nie robią krzywdy mojej cerze mieszanej.
Mogę rzec, że jest to żel myjący, do którego dodano kulki ścierające. Producent zapewnia, że można używać go codziennie, lecz sądzę, że co za dużo to nie zdrowo. Zdecydowanie wystarczy mi dwa razy w tygodniu, ponieważ naskórek także musi się zregenerować.
Bardzo podoba mi się zapach, który na pierwszy rzut przypomina mi sok multiwitaminowy. Jest wręcz obłędy, kojący oraz relaksujący. Dodaje kopa energii, szczególnie rano, gdy jest jeszcze zaspana.
Po delikatnym masażu moja cera bez dwóch zdań nabiera blasku oraz przyjemnej gładkości. Staje się oczyszczona i promienna, więc jestem zadowolona z jego zadania.
Poznałyście może ten produkt?


Udostępnij ten wpis

czwartek, 9 lutego 2017

🌸TAG: Moje domowe Spa.🌸

Dziś bardzo luźny, ale lubiany przeze mnie temat postów. Z największą przyjemnością odpowiadam na wszelkiego rodzaju pytania, ponieważ dzięki nim mogę uświadomić sobie jakie kosmetyki lubię, używam i polecam.
W tym tagu opowiem o moim domowym Spa. Niestety ubolewam, że nie zawsze mam na nie czas, chociaż jestem świadoma, jak bardzo tego potrzebuje.
1. Jak często robisz sobie domowy dzień piękności?
Za rzadko. Najczęściej w sobotę lub niedzielę gospodaruję sobie chwilę relaksu połączonego z pielęgnacją. Właśnie wtedy zajmuję się hybrydami, henną brwi i innymi zabiegami, które mają na celu poprawę kondycji oraz regenerację ciała i włosów.

2. Ile czasu Ci to wszystko zajmuje?
W sobotę uwielbiam ciepłe kąpiele w wannie, więc całość zajmuje mi 1,5 godziny. Nie ma nic lepszego niż aromatyczna woda, dobra książka i maseczka na włosach.

3. Jaka muzyka sprzyja Twojemu relaksowi w tych chwilach?
Zazwyczaj wolę ciszę lub długi film. Najczęściej rządzi Harry Potter, którego znam na pamięć.
Muzyki słucham zazwyczaj w aucie, lecz niekiedy mam ochotę na piosenki Eda Sheerana. Puszczam wtedy playlistę i rozkoszuję się przyjemnymi dźwiękami.
4. Co lubisz pić podczas swoich zabiegów?
Może to dziwne, ale nie piję praktycznie niczego poza wodą mineralną. Kiedy mam chęć, wybieram zwykłą herbatę z dodatkiem soku malinowego.

5. Co robisz z twarzą?
W weekend zazwyczaj nie noszę makijażu, ale oczyszczam buzię tak jak w przypadku demakijażu. Jest to jeden z ważniejszych kroków, ponieważ usuwa on kurz i inne zanieczyszczenia, które zebrały się na twarzy w ciągu dnia. Kolejno zaczynam od diamentowego peelingu Organic Therapy, który posiada kremową konsystencję i małe drobinki ścierające. Następnie maseczka Bani Agafii, wybieram je w zależności od potrzeby. Na samym końcu przemywam twarz tonikiem Natura Estinica i wklepuję krem Soraya lub Alterra.
Pielęgnacja twarzy jest moim ulubionym zabiegiem, ponieważ świadoma i odpowiednia kosmetyka jest kluczem do zdrowego i młodzieńczego wyglądu.

6. Co robisz z ciałem?
Poza podstawową kąpielą i depilacją mam również czas na mocny peeling oraz nawilżanie olejkami lub balsamami. Niestety muszę przyznać, że często zapominam o lotionie.

7. Co robisz z włosami?
Od kiedy używam olejków do olejowania, zauważyłam znaczną poprawę w stanie moich pasm. Stały się mocniejsze i zdrowsze, a do tego przestały się puszyć. Następnie myję je kosmetykiem Timotei z dodatkiem henny lub cedrowym szamponem zapewniającym wzrost od Planet Organica.
Kolejnym krokiem jest maska Aloe lub Biotin firmy Kallos, a gdy przeschną stosuję olejek do końcówek Isana.

8. Na co zwracasz szczególną uwagę ?
Na staranny dobór kosmetyków. Ich skład jest niezwykle ważny, ponieważ od niego zależy stan naszego ciała.

A jak wygląda Wasze domowe Spa?
Udostępnij ten wpis

wtorek, 7 lutego 2017

💅💅💅Bez blichtru ani rusz! Prosty, karnawałowy manicure.💅💅💅


Jakie są obecne trendy na manicure karnawałowy 2017? Według obecnych kanonów ma rządzić brokat, efekt lustra i mnóstwo błyskotek. Połyskujące drobinki mają pokrywać całą płytkę, więc w rezultacie nasze dłonie mają być żywymi kulami dyskotekowymi.
Nie mam nic przeciwko pomysłowi, ponieważ mam już dość zimy i chętnie zobaczę odważne stylizacje. 
Z moim kamaleonkiem wytrwałam lekko ponad tydzień i zdecydowałam się na zmianę.
W ruch poszedł lakier o numerze 034 Graphite Sunset oraz holograficzny pyłek firmy Allebeauty.
Zawsze stawiam na tradycyjną wersję hybryd Victiorii Vynn, lecz tym razem zamarzył mi się grafit wpadający w niebieski. Seria Creamy Hybrid jest utwardzana jedynie w lampach LED.
Niestety z powodu brzydkiej pogody na zewnątrz nie jest wystarczająco wyeksponowany na zdjęciach. 
Jak Wam się podoba odcień hybrydy?
Boski, co nie?



Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 6 lutego 2017

👩Aloesowa maska do włosów firmy Kallos. Czy okaże się najlepszym produktem tej marki?👩

Pamiętam jak maski Kallos mogłam zamówić tylko przez internet, teraz zaś jest ich pełno w każdej drogerii stacjonarnej. Najczęściej korzystam z Sekretów urody i Wispolu, ponieważ litrowe maseczki kosztują tam tylko 9,99zł. Uważam, że cena jest świetna, a do tego ta duża pojemność.
Przy moich 80 cm pasmach jest wybawieniem.
Na czym mi zależy najbardziej? Potrzebuję oczywiście nawilżenia oraz czasem sam produkt pomaga mi z poplątanymi pasmami. Kto ma długie włosy, ten wie, jak niekiedy ciężko je rozczesać.
Przy mojej pielęgnacji, takie ogromniaste opakowanie wystarcza mi na 4-5 miesięcy.
O produkcie:
Regenerująca maska Kallos Aloe do włosów z ekstraktem aloesu do suchych, łamliwych włosów. Natychmiast nawilża i odżywia strukturę suchych włosów oraz je naprawia. Maska jest bogata w witaminy i substancje mineralne. Czynne substancje aloesu pobudzą porost włosów i wyczarują ich jedwabistość, połysk i bujność.
Uważam, że 1000 ml duży, plastikowy słój nie należy do poręcznych, a już na pewno nie przy mokrych dłoniach. Już nie raz widziałam zdjęcia roztrzaskanych opakowań, ponieważ plastik jest dość śliski, a zakręcane wieczko jest dość kłopotliwe i często mam problem z jego odkręcaniem. Produkt można oczywiście przełożyć do mniejszych słoiczków, ale ja jestem leniwcem i czasem wolę się pomęczyć.
Cieszę się jednak, że producent zdecydował się na zmianę szaty graficznej, ponieważ ta wygląda o wiele lepiej.
Gdy otworzyłam sporej wielkości słój, byłam zaskoczona konsystencją. Jest naprawdę gęsta i świetnie rozprowadza się po pasmach. Dzięki temu jest także bardzo wydajna, ponieważ po ponad 2 miesiącach pozostało mi jej nadal 3/4 opakowania.
W moje gusta przypadł nawet zapach, który kojarzy mi się z woskiem YC Clean Cotton lub aromatem dobrej jakości proszku do prania. No cóż, kompozycja zapachowa jest dość specyficzna, lecz sam zapach jest naprawdę ładny i przez długi czas unosi się na włosach.
Maseczkę nakładam zawsze na 5-20 minut, a efekt jest zawsze taki sam.
Moje włosy po wysuszeniu są cudownie miękkie i dociążone, a do tego przestają się puszyć.
Pasma tworzą przecudną, połyskującą taflę, z której jestem naprawdę zadowolona.
Czy kupię ją ponownie? Jak najbardziej TAK! Znajduje się w mojej ścisłej czołówce produktów do pielęgnacji.

Którą maskę Kallos lubicie najbardziej?
Udostępnij ten wpis

sobota, 4 lutego 2017

💅💅💅12 urzekających kameleonków, które z pewnością urozmaicą nudny manicure. + 8 całkiem przyzwoitych efektów.💅💅💅

Mam nadzieję, że nie zanudzę Was tymi paznokciowymi postami. Ostatnio zaczęłam interesować się efektami i zdobieniami, dlatego też wyszukują ciekawe perełki, które dają niespotykany rezultat.
Tym razem postanowiłam pokazać 12 połyskujących kameleonków, które w słoiczkach nie wyróżniają się niczym szczególnym. Są świetnie zmielone, dlatego na płytce tworzą jednolitą taflę. Wygodny słoiczek ułatwia aplikację, a każdy z nich pochodze ze sklepu Allebeauty.pl. Pozostałe ozdóbki kupiłam stacjonarnie lub w drogerii ekobieca.pl
Wystarczy nałożyć je na lakier, aby poznać ich potencjał.
1. Pierwszy fiolet był dla mnie największą niespodzianką, ponieważ w słoiczku znajdował się biały proszek. Po nałożeniu mieni się na błękitno i fioletowo.
2. Drugi fiolet po nałożeniu zmienia się w różowe złoto. 
3. Trzeci fiolet jest tak jakby połączeniem poprzednich dwóch. Pyłek opalizuje na delikatny róż.
4. Brąz posiada mocne krycie i pod wpływem światła na paznokciu pojawiają się bordowe refleksy.
5. Kolejna biała zagadka, która po nałożeniu całkowicie mnie zszokowała. Pyłek mieni się na złoto, zielono i niebiesko. Oczarował mnie w 100%.
6. Rudawo-miedziany pył opalizuje na fuksjowo.
7. Niepozorny róż ma pazur. Pod odpowiednim kątek widać, jak zmienia się w jasno turkusową poświatę.
8. Spod ciemno miedzianego kameleonka przebija się bordo.
9. Ciemny fiolet zmienia się w błękit. Jest to mój ulubieniec.
10. Ciemne, stare złoto nie mieni się, lecz doda blichtru każdej stylizacji.
11. Brązowy żuczek o dziwo zmienia się w jasny seledyn. 
12. Ostatni kameleon tym razem się nie zmienia. Eleganckie srebro zawsze się przyda.
A co z pozostałymi pyłkami? 
13. Złoty Metal Manix od Indigo. Ciemne złoto jest dość grubo zmielone, dlatego nie tworzy jednolitej tafli.
14. Srebrny Metal Manix od Indigo. Podobnie jak poprzednik, posiada spore drobinki i nie tworzy efektu lustra.
15. Efekt Holo od Indigo. Holograficzny pył jest zawsze strzałem w 10.
16. Złoty efekt holo od Ness. Osobiście lubię je bardziej niż Indigo, ponieważ dają mocniejszy rezultat.
17. Turkusowy efekt holo od Ness.
18. Połyskujący pyłek elitujący syrenkę nieznanego pochodzenia. Miała być syrenka, a otrzymałam różowo-niebieskie drobinki, które lekko połyskują.
19. Różowy połyskujący brokat. 
20. Grapefruitowy brokat opalizujący na złoto. 

Który efekt podoba Wam się najbardziej?

Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.