środa, 13 września 2017

Wyjątkowa recenzja i objaśnienie składu z okazji 3 urodzin bloga. Jak sprawdził się u mnie olejek do demakijażu marki Resibo?

Co mogę powiedzieć? WOW! To już 3 lata, od kiedy jestem z Wami. Dokładnie 13.09.2014 na moim blogu pojawił się pierwszy post, dlatego dziś chcę podzielić się z Wami recenzją wyjątkowego produktu, na który chorowałam od wielu miesięcy. Mowa o ciekawym olejku do demakijażu firmy Resibo, który pokochałam od pierwszego użycia.
O produkcie:
Naturalny olejek do demakijażu w delikatny dla skóry i jednocześnie bardzo skuteczny sposób oczyszcza ją z wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń i makijażu. Rozpuszcza sebum, odtyka pory, pozostawia skórę miękką i dobrze odżywioną. W składzie zawiera tylko wysokiej jakości oleje roślinne i naturalną witaminę E. Olej abisyński dobrze nawilża i wygładza skórę, spłyca zmarszczki, łatwo penetruje naskórek, co pomaga w uzupełnieniu utraconych lipidów i jednocześnie nie zostawia tłustego filmu. Olej manuka wykazuje działanie antybakteryjne i przeciwzapalne. Olej lniany normalizuje pracę gruczołów łojowych, łagodzi przy tym podrażnienia i przyspiesza regenerację naskórka, a olej z pestek winogron doskonale odżywia, natłuszcza i nawilża. Olejek idealnie sprawdza się w pielęgnacji każdego rodzaju cery: odżywia i nawilża suchą, reguluje tłustą i mieszaną. Dołączona do olejku ściereczka z mikrofibry dokładnie pochłania i usuwa rozpuszczone przez olejek zanieczyszczenia i makijaż oraz delikatnie peelinguje skórę.
Działanie:
- dokładnie oczyszcza skórę
- reguluje poziom sebum
- usuwa nawet wodoodporny makijaż
- zmiękcza, nawilża i odżywia skórę
- łagodzi podrażnienia i regeneruje

Zalety:
- 100% naturalne składniki
- odpowiedni dla każdego rodzaju cery
- delikatny dla skóry i oczu
- skutecznie usuwa nawet wodoodporny makijaż
- nie podrażnia naturalnej bariery ochronnej skóry
- oczyszcza i pielęgnuje skórę

Skład: Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany)- olej jest bogaty w cenne składniki, zawiera w sobie między innymi witaminę E, która odpowiada między innymi za odżywienie komórek. Olej świetnie sprawdzi się u osób, które mają kłopoty z problematyczną cerą.

Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron)- bogaty w witaminy i składniki odżywcze. Olej pomaga w łagodzeniu niedoskonałości na skórze, a dodatkowo hamuje proces starzenia, rozświetla i regeneruje.
Posiada właściwości rozjaśniające i wygładzające.

Crambe Abyssinica Seed Oil (olej abisyński)- olej wygładza, odżywia i nawilża. Poprawia stan cery, nie pozostawia lepkiej i tłustej warstwy, a dodatkowo zapobiega szybszemu starzeniu się skóry.

Persea Gratissima Oil (olej z awokado)- mój ulubieniec. Olej sam w sobie świetnie nawilża i natłuszcza skórę, jest polecany przy pielęgnacji cery dojrzałej i wrażliwej.

Tocopherol (Tokoferol, Witamina E)- ma silne działanie antyoksydacyjne, wzmacnia i poprawia ukrwienie naczyń krwionośnych. Składnik ma wpływ na nawilżenie i ujędrnienie skóry.

Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil (olejek manuka)- posiada właściwości przeciwzapalne, przeciwgrzybicze. Wcierany w skóre działa przeciwbólowo, a dodatkowo zmniejsza obrzęki. Jest stosowany w leczeniu wyprysków oraz ran, które nie chcą się goić.

Parfum i Limonene- zapach
Opakowanie: Produkt przyszedł do mnie w postaci papierowego, okrągłego i wysokiego pudełka, które skrywa w sobie biały ręczniczek i plastikową butelkę o pojemności 150 ml. Szata graficzna i pomysłowość z zapakowaniem kosmetyku kojarzy mi się z naturą i prostotą, czyli tym, co uwielbiam.
Wygląd ogólny przyciąga mój wzrok, a urocze obrazki na olejku zdobią moją półkę.
Materiał, z którego został wykonany ręcznik, jest niesamowicie przyjemny w dotyku, ściereczka jest całkiem spora i przyjemnie usuwa resztkę makijażu.
Olejek został zaopatrzony w poręczną higieniczną i bezproblemową pompkę, nie mamy bezpośredniego kontaktu z płynem.
Uważam, że papierowa tuba jest porządnie wykonana, pompkę można zablokować, więc produkt nadaje się do spakowania w torbę podróżną.

Konsystencja: Wewnątrz opakowania znajdziemy mieszankę cudownych składników o lejącej, niemal wodnistej konsystencji. Swoją gęstością i odcieniem przypomina mi pomarańczowy aromat do ciast. Zazwyczaj aplikuję produkt na wacik, którym zmywam makijaż, a resztę usuwam przy pomocy ręczniczka wykonanego z mikrofibry. Jasnopomarańczowy płyn świetnie rozprowadza się po skórze, jest wręcz idealny do delikatnego masażu zmęczonej po całym dniu cery.
Zapach: Uwielbiam go! Delikatny aromat kojarzy mi się z cytrusami, jest niezwykle przyjemny i wyczuwalny na skórze, jeśli nie zmyjemy go zwilżonym ręczniczkiem.

Działanie: Ostatnio zaczęłam doceniać zbawienne działanie składników naturalnych, dlatego olejku Resibo nie mogło zabraknąć w mojej pielęgnacji. Mam świadomość, że nie tylko zmywam makijaż, ale również pielęgnuję moją problematyczną cerę.
Produkt skutecznie usuwa tusz i cienie, nie powoduje podrażnienia i pieczenia oczu lub "zamglenia". Radzi sobie nawet z trudnymi do zmycia kosmetykami, demakijaż przy jego pomocy jest bajecznie łatwy i przyjemny.
Miękka i delikatna ściereczka skutecznie usuwa resztę zanieczyszczeń, a jej pranie nie sprawia mi problemu, ponieważ wszelki brud usuwa delikatny żel do mycia twarzy lub mydło.
Co więcej, znalazłam kolejne zastosowanie olejku. Przy pomocy wosku usuwam wąsik oraz reguluję brwi, więc ciągle zmagam się z pozostałościami lepkiej warstwy na skórze. Dzięki produktowi Resibo usuwam resztę wosku, sam kosmetyk dodatkowo regeneruje podrażnione partie twarzy i niweluje zaczerwienienie.
Muszę przyznać, że do kosmetyku podchodziłam bardzo ostrożnie, lecz obecnie nie wyobrażam sobie, aby zabrakło go w mojej pielęgnacji. Dzięki niemu moja twarz jest cudownie gładka, miękka i oczyszczona. Zapomniałam już o suchych skórkach, wiecznie podrażnionej i wrażliwej cerze.
Przy regularnej pielęgnacji olejek nie miał negatywnego wpływu, nie zauważyłam, aby mnie zapchał, uczulił czy spowodował szybsze przetłuszczanie strefy T.

Cena i dostępność: Oczywiście ten genialny kosmetyk można zamówić u producenta oraz zakupić wielu sklepach. Mój pochodzi ze strony TRINY, gdzie kosztuje 60 zł.
Cena dość spora, jednak uważam, że zakup jest wart każdej wydanej złotówki.

Jeśli już o zakupach mowa, muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z wymienionego sklepu. Paczuszka przyszła do mnie w ekspresowym tempie, była świetnie zabezpieczona i ładnie ozdobiona. Wewnątrz znalazłam również próbkę kremu Make me bio. Cieszyłam się z tego faktu, ponieważ trafiłam na wersję różaną, czyli tą, którą chcę zakupić w przyszłości.
Sklep Triny w swojej ofercie posiada masę ciekawych kosmetyków, które są niedostępne w większości sklepów internetowych. To skupisko wielu marek, a ich atutem jest przystępna cena i miła obsługa, ponieważ byłam szczegółowo informowana o każdym kroku mojego zamówienia.
Uważam, że jest to prawdziwy raj dla kosmetykoholiczek.
Podsumowanie: Nie dziwię się, że olejek do demakijażu zbiera same pozytywne opinie, sama jestem w nim zakochana i chętnie zakupię następne opakowanie. Systematyczne stosowanie produktu przynosi wspaniałe rezultaty, a efekt jest długotrwały.

Jestem ciekawa, czy poznałyście olejek Resibo oraz jakie macie o nim zdanie.
Używacie olejków do demakijażu?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka