poniedziałek, 29 maja 2017

🎁Prezent na Dzień Matki oraz propozycje upominków z okazji nadchodzącego Dnia Ojca.🎁

Moja mama była bardzo wzruszona, gdy otrzymała dużą paczuszkę z okazji „Dnia Matki". W środku znalazła kilka upominków, które zostały spersonalizowane, dlatego na trzech przedmiotach pojawiło się jej imie. Lubię, gdy obdarowana osoba czuje się wyjątkowo, ponieważ taki prezent został wybrany właśnie z myślą o niej.
Spodobało mi się podejście firmy Eprezenty.pl do kupującego. Byłam informowana o każdym kroku mojego upominku, wiedziałam co się z nim dzieje. Paczka została do mnie nadana w ciągu 72 godzin, szczelnie zapakowana i zabezpieczona przed zniszczeniem.
Jestem pozytywnie zaskoczona ich profesją i zapewne nie raz skuszę się na zakupy w tym sklepie. Można tam znaleźć prezenty między innymi na Baby Shower, Chrzest, Komunię, Rocznice, Dzień Babci, Dziadka, Mamy, Taty i wiele innych.
Warto tam zajrzeć, jeśli nie macie pomysłu czym obdarować daną osobę.
Jestem ogromną fanką biżuterii typu „Celebrytka”, są delikatne i przepięknie zdobią ciało. Sama posiadam bransoletkę, która noszę od dwóch lat i nie rozstaję się z nią ani na chwilę.
Dla mamy wybrałam gwiazdkę wykonaną ze srebra, która została zapakowana w eleganckie pudełko.
Poprosiłam również o wygrawerowanie jej imienia, które na stronie Eprezenty.pl jest darmowe.
Firma oferuje ponad 20 różnych czcionek, a na biżuterii można umieścić 10 znaków.
Sam napis wygląda perfekcyjnie, ponieważ został wykonany przy pomocy diamentu.
Jest jeszcze opcja z kształtem kółeczka oraz nieco droższym serduszkiem.
Każdy może wybrać swój ulubiony odcień biżuterii, ponieważ jest dostępna w wersji srebrnej oraz pozłacanej.
Rodzicielka lubi szukać nowych przepisów, ale wiecznie nie ma na nie miejsca. Postanowiłam sprawić jej przepiśnik w formacie B5. Notes posiada 90 kartek w kolorze poszarzałej bieli. Okładki zostały zalaminowane, więc są odporne na ubrudzenie czy inne nieprzewidziane wypadki w kuchni.
Podoba mi się dobór kolorystyczny, który sprawia, że produkt wygląda ładnie.
Muszę przyznać, że poduszka została wykonana z prawdziwą precyzją. Nadruk wykonywany jest techniką sublimacji. Dzięki temu obraz jest niezwykle trwały i odporny na zniszczenia.
Poszewkę można prać w pralce, ale jej powłoka dopuszcza pranie w pralce, dzięki porządnemu wykonaniu ma nie tracić swojej barwy. Poducha wykonana jest z poliestru, dlatego nadaje się dla alergików.
Postanowiłam pokazać również kilka propozycji upominków na „Dzień Ojca”, który wypada 23.06
W ich sklepie znajduje się ogromny wybór poduszek, kubków, filiżanek, piór, biżuterii, gadżetów do kuchni i majsterkowania. 
Zapewne każdy znajdzie ciekawy prezent dla taty.

Jestem ciekawa co podarowałyście mamie z okazji jej święta. 
Myślicie już o prezencie dla taty?

niedziela, 28 maja 2017

💅💗🌸Nie potrzeba super zdolności, aby manicure wyglądał pięknie i efektowanie. Wiosenne hybrydy w nietypowym wydaniu.🌸💗💅

Hybrydy miałam w planach zrobić dopiero za tydzień, ale mały wypadek zmusił mnie do szybkiej zmiany. Nadłamał mi się środkowy paznokieć, więc musiałam spiłować je w szpic, czyli kształt, który uwielbiam najbardziej.
Na samym początku byłam zdecydowana na neonowy róż, jednak poszłam w pastele i błysk. 
Mam nadzieję, że podoba Wam się moja stylizacja.

Do wykonania manicuru użyłam:
- Tape Bond od Victoria Vynn
- Bazy Garden of Color Silcare
- Creamy hybrid Pure od Victorii Vynn nr 34 Graphite Sunset
- Color it Premium od Silcare nr 220
- Top Gel Polish Amazing Line, który nie zawiera warstwy dyspersyjna (do pyłków)
- Nabłyszczacz Exellent Easy Vanish Sealer Silcare
- pyłek Multiholographic Rainbow Effect od Allebeauty
- srebrny lakier do stempli od Allebeauty
- płytka do stemplowania od Allebeauty

Co obecnie macie na paznokciach?
Pochwalcie się :)

piątek, 26 maja 2017

💗#2 Niekosmetyczni ulubieńcy tygodnia. + przepis na rewelacyjny deser z nasionkami chia.🍨

Dzielnie trwam w postanowieniu, tak więc na blogu ląduje post o niekosmetycznych ulubieńcach.
W tym tygodniu poznałam kilku faworytów i miałam problem w wybraniu topowych pozycji do przedstawienia.
Ulubiony serial📺
W tym tygodniu zachwycałam się Anią, nie Anną. Od dzieciństwa uwielbiam historię rudej dziewczynki, która została adoptowana przez niezamężne rodzeństwo. Bardzo podoba mi się gra aktorska młodej Amybeth McNulty, która idealnie pasuje do roli roztargnionej marzycielki.
Doceniam przepiękną scenografię, która jest idealnie dopracowana.

Ulubiona książka📚
W tym tygodniu nie rozstawałam się z "Magicznym Latem" Aleksandry Tyl. Jest to jedna z nielicznych, polskich autorek, którą czytam z nieukrywaną przyjemnością. Powieść wciągnęła mnie bez reszty. Nie jest to tandetne romansidło, a sam koniec jest bardzo zaskakujący.

Alicja samotnie wychowuje siedmioletnią Matyldę. Córka bez przerwy choruje, ma obniżoną odporność. Za radą lekarki wyjeżdżają na wieś, żeby dziecko zmieniło klimat i z dala od smogu miasta nabierało sił. Zatrzymują się u dalekiej ciotki – Józefiny. Alicja dopiero na miejscu dowiaduje się, że staruszka para się zielarstwem, a jej specjalnością są miłosne eliksiry. Mimo że dziewczyna początkowo nie wierzy w magiczną moc ziół, a do zajęcia ciotki podchodzi z dystansem, to jednak przychodzi taki dzień, kiedy pokusa skorzystania z mikstury jest wyjątkowo silna…

Ulubiony film🍿
"Earl i ja, i umierająca dziewczyna" opowiada o przyjaźni między Gregiem, a chorą na białaczkę Rachel.
Film reżyserował Alfonso Gomez-Rejon, który miał okazję pracować nad serialem "Glee". Uwielbiam go, więc z czystej ciekawości zaczęłam oglądać jego kolejne dzieło.
Greg jest bardzo skrytym uczniem ostatniej klasy liceum. Mama zmusza go, aby odwiedził dawną koleżankę i podtrzymał ją na duchu. Z czasem stają się dobrymi przyjaciółmi, a końca nie zdradzę!

Ulubiona piosenka🎶
Uparcie pozostaje przy Edzie Sheeranie. Tym razem w ucho wpadła mi irlandzka melodia "Nancy Mulligan".
Piosenka opowiada o historii miłosnej jego babci i dziadzia, która wcale nie była taka prosta.
Nie mam pojęcia, jak on to robi, ale jego dzieła uzależniają.

Ulubiona potrawa🍽️
Te kilka dni mogę nazwać "Tygodniem słodkości". Z szafki wyciągnęłam nasionka chia i zrobiłam z nich pudding. Jak możecie zauważyć, nie jest to dietetyczny deser, wręcz przeciwnie. W pucharku można znaleźć mnóstwo owoców, lody i bitą śmietanę.
Osobiście nie przepadam za smakiem zwykłego mleka, dlatego do wykonania puddingu użyłam truskawkowego.
Do przygotowania mojego deseru wykorzystałam:
- waniliowe lody

- nasionka chia, które pochodzą ze sklepu Galeria Herbat. 250g opakowanie kosztuje tylko 5,37 zł, cena jest naprawdę atrakcyjna, zwłaszcza że w sklepach ze zdrową żywnością jest nawet 3x większa.
Nasiona chia są uważane za jeden z najzdrowszych produktów spożywczych, zawierają niewiele kalorii, a dostarczają naszemu organizmowi sporo potrzebnych składników odżywczych.
Zawierają między innymi substancje przeciwutleniające, które jak wiadomo, chronią organizm przed wolnymi rodnikami.
Czy wiecie, że te niepozorne nasionka wzmacniają kości, dzięki swojemu składowi?

- ulubione owoce (u mnie pomarańcza, kiwi, banan, winogrono). Jak już wiadomo, każdy powinien je jeść, ponieważ zawierają witaminy i składniki mineralne potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu.

- suszona żurawine. Oczywiście dostępna w Galerii Herbat za około 20 złotych/1 kg.
Nie lubię rodzynek, dlatego w mojej kuchni obowiązkowo muszę mieć te czerwone owoce.
Mają świetny wpływ na stan naszego zdrowia. Żurawina zapobiega pojawianiu się kamieni nerkowych, obniża niezdrowy cholesterol, a nawet chroni nasze serce przed chorobami. Powinny ją jeść osoby, które mają problemy z wrzodami oraz dziąsłami.
Można dodawać ją zarówno do deserów, jak i mięsa i sosów.

- papaja kandyzowana. Nigdy wcześniej jej nie jadłam (nawet świeżej), więc zamówiłam ją z ciekawości. Za 100g zapłacimy tylko 3,21 zł. Niska cena, a ile radości z próbowania nowych smaków.
Mnie przypomina rodzynki, jest słodka i przepyszna.

- bita śmietana.

Tak przedstawiają się moi ulubieńcy w tym tygodniu. Jestem ciekawa czy ich znacie oraz co mi polecacie.

czwartek, 25 maja 2017

Jeden z najtańczych i lepszych preparatów do usuwania skórek Silcare.

Nie wyobrażam sobie, aby w mojej kosmetyczce nie było miejsca na preparat do odsuwania skórek. Przerośnięte skórki potrafią zepsuć nawet najpiękniejszy manicure, a dłonie są przecież wizytówką każdego człowieka.
Ostatnio złożyłam ogromne zamówienie w sklepie Silcare, więc na blogu pojawi się wiele nowości.
Dziś opowiem o niepozornym produkcie, który zrobił na mnie duże wrażenie.
O produkcie:
Cuticle Remover - płyn do usuwania skórek. Skutecznie zmiękcza skórki wokół paznokcia co pozwala na ich delikatne usunięcie. Zawarte w preparacie olejki roślinne pielęgnują skórki oraz płytkę naturalnego paznokcia.

W sklepie internetowym Silcare można wybrać 3 pojemności: 9, 15 oraz 75 ml. Ja postawiłam na największą, ponieważ produktu używam bardzo często i znika w ekspresowym tempie.
Opakowanie wykonane jest ze szkła, posiada długi i prosty pędzelek. Swoim wyglądem przypomina mi magiczną kulę, designe jest bardzo minimalistyczny, lecz przyjemny.
Jak widać, wewnątrz znajduje się turkusowy średnio gęsty płyn, do wyboru jest jeszcze wersja pomarańczowa i przezroczysta. Plusem jest jego przyjemny, świeży i lekko owocowy aromat. Zapach kosmetyków jest dla mnie bardzo ważny, jestem okropnym wrażliwcem i drażniące nuty potrafią wywołać u mnie ból głowy.
Preparat z łatwością rozprowadza się w okolicy paznokcia, nie spływa i faktycznie działa.
Po upływie minuty produkt zmiękcza przerośnięte i twarde skórki, odsunięcie ich patyczkiem lub frezarką jest bajecznie łatwe.
Zauważyłam, że przesuszone rejony są faktycznie nawilżone, a sam efekt utrzymuje się przez długi czas.
Kosmetyk zapewne można zakupić w niektórych hurtowniach kosmetycznych, ja zamówiłam jednak w sklepie internetowym Silcare, a jego cena z przyznanym rabatem wyniosła mnie mniej niż 5 zł.
Nie mam do niego żadnych zastrzeżeń, polubiłam się z tym specyfikiem.

Jeśli jesteście ciekawe produktów tej marki, możecie polubić ich stronę na FB, zgłosić się w wiadomości prywatnej, a firma zrewanżuje się rabatem w postaci -20%. O wszystkim możecie przeczytać tutaj.

Jestem ciekawa, jakich preparatów używacie?

środa, 24 maja 2017

🎁💗Pogotowie Prezentowe dla zapominalskich- co kupić na Dzień Matki?💗🎁

Zapewne znajdą się takie osoby, które na ostatni moment przypomną sobie,
 o prezencie dla rodzicielki. Ja swój już zamówiłam w zeszłym tygodniu, więc mam nadzieję, że przypadnie jej do gustu.
Wymienione przeze mnie produkty są dostępne stacjonarnie, więc nie będziecie musieli obawiać się, czy zostaną dostarczone na czas.
Mam nadzieję, że spodobają się Wam moje pomysły.
fot. Carlo Rossi, Rossmann, NeoNail, Bonito, Golden Rose, Yankee Candle.
Jak widać w mojej propozycji znalazły się produkty zarówno dla ciała, jak i dla ducha.
Co podarować mamie?
1. Świeca- moja mama na bank byłaby zadowolona z aromatycznej świecy. Obecnie produkty różnych firm są dostępne stacjonarnie w wielu centrach handlowych. Można wybierać spośród małych świeczuszek, wosków, samplerów. Świece zdobią pomieszczenie, a dodatkowo uwalniają cudowny zapach.

2. Wino- świetnie sprawdzi się na babski wieczór. Jeśli chodzi o te delikatniejsze i smakowe, polecam Carlo Rossi Refrest o smaku truskawek lub brzoskwiń.

3. Kosmetyki do makijażu- dla kobiet lubiących perfekcyjny wygląd proponuje malowidła.
Która kobieta nie doceni nowej paletki do konturowania, szminki lub cieni do powiek?

4. Perfumy- uważam, że jest to ponadczasowy prezent, który zawsze się sprawdza.

5. Pielęgnacja- obecnie w Rossmannie trwa promocja 2+2, która obejmuje kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy. Możecie wyposażyć kosmetyczkę rodzicielki w kremy, toniki, peelingi i olejki.

6. Coś dla paznokciomaniaczek- jeśli mama samodzielnie robi hybrydy, warto podarować jej wyjątkowy lakier o ciekawym wykończeniu np. Cat Eye czy Thermo.
W hurtowniach kosmetycznych można doszukać się wielu efektów, pyłków, naklejek i innych ozdób, które zdobią płytkę. Do paczuszki można dorzucić również serum lub oliwkę pielęgnującą skórki.

7. Klasyka- czyli kwiaty i ulubione czekoladki.

8. Książka- prawdziwy mól książkowy ucieszy się ze wciągającej powieści. Wewnątrz można napisać kilka słów od serca, które będą pamiątką na wiele lat.

9. Przepiśnik- moja Pani Mama nigdy nie ma miejsca na zapisanie nowych przepisów. Sama zamówiłam jej elegancki notes, gdzie będzie mogła wpisać ciekawe pomysły na pyszne dania.

10. Gadżety- w sklepach jest pełno dodatków na "Dzień Matki" w postaci kubków, poduszek, kocyków, fartuszków itd. Można znaleźć nawet deskę do krojenia czy flakon z wypisaną dedykacją.

11. Biżuteria- bardziej kosztowny, ale efektowny upominek.

12. Kino/teatr - warto sprawdzić ofertę i wybrać się wspólnie do kina/teatru na wyczekiwany film/sztukę.

Macie już prezent? Czy zastanawiacie się nad zakupem?

wtorek, 23 maja 2017

💙Domowe Spa. Piękna i zadbana cera dzięki niebieskiej glince.💙

Nakłoniłam mamę na domowe spa, zafundowałyśmy sobie maseczki z niebieskiej glinki.
Osobiście uwielbiam naturalne produkty, dlatego z nieukrywaną radością przystąpiłam do testów.
Uwielbiam wolne dni, gdy mam czas na odpoczynek i zabiegi upiększające.
O produkcie:
100% Naturalna Glinka liftingująca niebieska 100 gr
Maska z niebieskiej przeciwstarzeniowej glinki stymuluje krążenie krwi, przyspiesza procesy regeneracji skóry i poprawia kontur twarzy.
Maska z niebieskiej glinki przeciwstarzeniowej zawiera potężną dawkę minerałów i mikroelementów takich jak m.in. krzem, potas, srebro, kobalt, magnez. Dzięki nim skóra jest odpowiednio odżywiona a zmarszczki wygładzone. Maseczka regeneruje, wzmacnia i napina skórę. Niebieska glinka kosmetyczna to źródło naturalnego piękna.
Glinka niebieska doskonale sprawdza się w pielęgnacji każdego rodzaju cery.

Szczególnie polecana dla osób, które pragną odżywić skórę i wygładzić zmarszczki. Glinka niebieska zawiera wiele minerałów i mikroelementów, które poprawiają krążenie skórne, co sprzyja regeneracji tkanek. Regularne stosowanie glinki niebieskiej sprawia, że opuchnięcia i objawy zmęczenia stają się mniej widoczne.

Zastosowanie naturalnej glinki liftingującej niebieskiej :
• maseczka kosmetyczna na twarz
• kąpiel w glince,
• kompres.

Uwaga !
Nie powinno się dopuścić do zaschnięcia MASECZKI z glinki.
Jeśli glinka zaschnie, bądź zacznie zasychać należy zmoczyć ją jeszcze raz wodą.
Maseczkę zmywać za pomocą wacika nasączonego wodą. Po zmyciu maski należy przetrzeć skórę tonikiem

Skład INCI: Kaolin(Blue Clay)
Już nie raz wspominałam, że lubię kosmetyki, które posiadają ładne opakowania. Tak też jest w przypadku niebieskiej glinki. Na kartonowym pudełku zostały umieszczone najpotrzebniejsze informacje dotyczące produktu. Wewnątrz znalazłam dwie, przeźroczyste saszetki o wadze 50 g.
Połowa jednego opakowania zdecydowanie wystarczy, aby pokryć dwie twarze (ja dodatkowo jeszcze używam jej na dłonie).
Szarozielonkawy proszek z łatwością łączy się z wodą, bezproblematycznie nakłada się na skórę i z niej nie spływa. Maseczkę należy zrobić w proporcji 1:1, aby miała odpowiednią konsystencję. 
Po odczekaniu 15 minut usunęłam ją przy pomocy wilgotnych wacików.
Produkt nie sprawiać problemów podczas zmywania, ponieważ cały czas pilnowałam, aby glinka była zwilżona i nie dopuściłam do zaschnięcia.
Po oczyszczeniu twarzy zauważyłam z mamą, że skóra jest naprawdę napięta i ujędrniona. Przez długi czas jest promienna, bije od niej naturalny blask, ponieważ jest porządnie oczyszczona z wszelkich zanieczyszczeń. Twarz jest nawilżona i niezwykle gładka. Pozbyłam się także suchych skórek, które szpeciły moje policzki. Efekt utrzymuje się zaskakująco długo, a regularne stosowanie ma pozytywny wpływ na stan naszej cery.
Zarówno ja, jak i moja mama jesteśmy bardzo zadowolone z rezultatu i wiemy, że jeszcze nie raz skusimy się na takie zabiegi w domowym spa.
Jedno opakowanie kosztuje tylko 6,99 zł, a moja glinka pochodzi ze sklepu Bioika, gdzie znajdziemy mnóstwo rosyjskich kosmetyków w bardzo atrakcyjnych cenach.
Dzięki nim odkryłam wiele firm, o których wcześniej nie miałam pojęcia.

Lubicie glinki?
Którą najbardziej?



poniedziałek, 22 maja 2017

💧Momentalny demakijaż przy pomocy Quick & Professional Makeup Remover.💧

Nigdy wcześniej nie wierzyłam w skuteczność tego typu myjek. Jak można usunąć nią cały makijaż?
Jakiś czas temu przystąpiłam do testów tej rękawicy do demakijażu i szczerze oniemiałam. Dlaczego? Możecie o tym przeczytać w poście.
O produkcie:
Quick & Professional Makeup Remover to innowacyjny produkt eliminujący tradycyjne metody oczyszczania skóry za pomocą kosmetyków. Przeznaczony jest dla osób, które na co dzień mają mało czasu na profesjonalny demakijaż a chcą się cieszyć zdrową i czystą skórą. Dzisiaj to możliwe dzięki Quiskin – Quick & Professional Makeup Remover. Nie tracąc czasu, bez zbędnych przygotowań, dzięki Quiskin i wodzie jesteśmy w stanie wykonać profesjonalny demakijaż w kilka minut i spowodować że nasza skóra będzie czysta, witalna i piękna. Wszystko to możliwe dzięki specjalnemu rodzajowi QUI – włókna, które dzięki swojej, innowacyjnej strukturze doskonale dociera do wszystkich miejsc na skórze idealnie ją oczyszczając. Produkt dedykowany jest dla osób które cenią sobie życie w zgodzie z naturą w oparciu o nowoczesne technologie, najwyższą jakość, łatwość użycia, komfort i skuteczność działania.
Quick & Professional Makeup Remover zapakowany został w eleganckie pudełeczko. Moim zdaniem można go podarować w prezencie. Z tego, co widziałam na stronie, producent oferuje właśnie taki zestaw jako podarek na Dzień Matki, a w środku dodatkowo znajdziemy Kostkę ozonową OZONE CUBE MINI, w promocyjnej cenie 29,99 zł.
Myjka umieszczona jest w białym opakowaniu, na kartonie znajdziemy najważniejsze informacje o produkcie. Design pudełka jest prosty, ale przyjemny i schludny.
Wewnątrz znajdziemy białą myjkę z wyhaftowanym logo firmy, która została zapakowana w foliowy woreczek, który chroni ją przed zabrudzeniem. Miękka rękawica na 4 palce została wykonana ze specjalnego materiału, który skutecznie dociera do każdego miejsca na twarzy i z powodzeniem usuwa zanieczyszczenia i pozostałości po całodziennym makijażu.
Przed pierwszym użyciem należy wyprać ją ręcznie z dodatkiem szarego mydła. Do umycia jej nie wolno używać innych detergentów zawierających substancje zmiękczające czy płynów do prania.
Jak wygląda demakijaż przy jej pomocy?
1. Na początku należy ją zmoczyć pod bieżącą wodą.
2. Następnym krokiem jest usunięcie makijażu, przykładamy ją do twarzy i delikatnie pocieramy skórę. Po demakijażu moja cera była przyjemnie gładka i czysta. Nie pozostała podrażniona.
3. Po udanym zmyciu makijażu należy wyprać ją ręcznie pod bieżącą wodą i pozostawić do wyschnięcia.
Produkt skutecznie usuwa podkładu, puder, bronzer, tusz, eyeliner, pomadę do brwi i inne kosmetyki nakładane na twarz. Nie rozciera ich, jest wręcz jak magnes na malowidła.  Świetnie radzi sobie z mocniejszym makijażem, dlatego zachwyciła mnie swoim działaniem.
Jak widać na zdjęciu, po umyciu myjka jest czysta i nadaje się do kolejnego użycia.
Cena tego gadżetu wynosi 39,99 zł i można korzystać z niej przez 4 miesiące od pierwszego użycia.
Takie cudo można oczywiście zamówić w sklepie Quiskin.

Co sądzicie o takim demakijażu?

piątek, 19 maja 2017

💙#1 Niekosmetyczni ulubieńcy tygodnia.💙

Osobiście uwielbiam czytać o niekosmetycznych ulubieńcach innych blogerów czy oglądać filmy osób z YT.
Już dawno taki post nie gościł na moim blogu, przeważnie skupiałam się na kosmetycznych faworytach. Obiecałam sobie, że będę spisywała w kalendarzu swoje typy, ale jak zawsze nic z tego nie wyszło, dlatego wprowadziłam cotygodniowe podsumowanie.
Mam nadzieję, że wraz z moją pomocą znajdziecie kilka ciekawych pozycji.
  Ulubiony serial📺
Nie mogłam wybrać innego niż Riverdale. Jest to amerykański serial oparty na serii komiksów.
Opowiada o miasteczku Riverdale, w którym doszło do śmierci nastolatka z bogatej rodziny.
Grupa nastolatków uczących się w szkole chce dociec prawdy.
Z czasem poznajemy ich sekrety oraz zbliżamy się do rozwiązania tajemniczej śmierci.
Pierwszy sezon składa się z 13 odcinków trwających około 40 minut.
Podobno drugi sezon ma pojawić się w okolicy jesieni.

Ulubiona książka📚
Co kryją jej oczy- Sarah Pinborough
Duże zaskoczenie. Jest to mój pierwszy kontakt z autorką i chętnie zapoznam się z jej twórczością.
Bez względu na wszystko nie zdradzaj zakończenia!

Nie ufaj tej książce…
Nie ufaj tej historii…
Nie ufaj sobie.

Tylko mąż i żona wiedzą, co się dzieje w ich małżeństwie. A jeśli nawet oni nie znają prawdy? David i Adele wydają się parą idealną. Ceniony psychiatra i jego olśniewająco piękna, zapatrzona w niego żona budzą powszechny zachwyt. Ale dlaczego on zamyka ją w domu?
I dlaczego ona ukrywa przed nim nową przyjaciółkę? Louise, nowa sekretarka Davida daje się wciągnąć w orbitę tej dziwnej pary – z nią się przyjaźni, z nim romansuje. I coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że w związku tych dwojga, dzieje się coś bardzo złego. Louise nie zdaje sobie sprawy z zasięgu tego zła ani z tego, jak daleko może się posunąć ktoś zakochany na śmierć i życie.

Przeczytałam ją z zapartym tchem w ciągu 2 dni. Do ostatnich stron nie znałam zakończenia, więc takie książki podobają mi się najbardziej. Jest to zdecydowanie mroczny i wciągający thriller, który potrafi namieszać w głowie.
Powieść jest pełna tajemnic, która pochłonie cię bez reszty.

Ulubiony film🍿
Piękna i bestia (2017)
Mam nadzieję, że nie tylko ja jestem fanką filmów opartych na postawie bajek.
Bella jest młodą dziewczyną, która jest gotowa poświęcić się i zrobić wszystko by uratować ojca.
Postanawia zamieszkać w ogromnym zamku wraz z bestią.
Oglądając ten film czułam się jak mała dziewczynka w krainie baśni. Twórcy spisali się na medal, zaczynając od świetnej obsady, kończąc na kostiumach i efektach.

Ulubiona piosenka🎶
W moim domu od kilku tygodni brzmi Galway Girl. Ed Sheeran wykonał kawał dobrej roboty. Irlandzka muzyczka wpada w ucho i uzależnia.
Ulubiona potrawa🍽️
Ostatnio zaczęłam eksperymentować w kuchni i szukać nowych smaków. Nigdy wcześniej nie próbowałam suszonych płatków pomidorów, dlatego wybrałam je w sklepie Galeria Herbat.
Za 5,99 zł można dostać 100 g opakowanie pomidorów, które nadają się niemal do każdego dania.
Ja wykorzystałam ich do pysznych i prostych roladek.

Przepis:
- 1 filet z kurczaka
-przyprawa Kebeb Gyros
- ser żółty
- suszone płatki pomidorów
-olej

Fileta należy przeciąć na pół ( jak na kotleta) i rozbić. Gdy mięso jest już płaskie, wcieram w nie przyprawę Kebab-Gyros i pozostawiam chwile, aby nabrało smaku.
Na tarce ścieram ser (drobno) i nakładam go na przygotowany wcześniej filet z kurczaka. Oczywiście dodaję również suszone płatki pomidora, całość zawijam i smażę przez krótką chwilę, aby danie było soczyste. Można je również zapiec w piekarniku.
Moje roladki podałam z kuskusem.
Potrawa jest niesamowicie prosta, smaczna i aromatyczna.

Ulubione konto na YT💻
W tym tygodniu miejsce przypada Karolinie Zientek, która tworzy niezwykłe makijaże.
Miła i sympatyczna wizażystka, która ma ogromną wiedzę i umiejętności.

Kto zna i lubi moich faworytów?
Może podacie swoich?


czwartek, 18 maja 2017

Test Biowazeliny. Maść pielęgnacyjno- ochronna od Herba Studio.

Wazelina najczęściej lądowała w okolicy moich brwi, jako ochrona przed henną. Używałam jej również zimą, do pielęgnacji suchych i spierzchniętych ust. Wypróbowałam już wiele wariantów i nie każdy przypadł mi do gustu. Dzięki uprzejmości pani Anny znalazłam produkt, który jest wart uwagi i każdej złotówki.

O produkcie:
BIOwazelina to naturalna maść do pielęgnacji oraz ochrony ciała. Konsystencją, właściwościami i zastosowaniem przypomina wazelinę, lecz jej wyjątkowy skład tworzą wyłącznie naturalne oleje, masła i woski.

Dzięki skutecznemu działaniu ochronnemu i pielęgnacyjnemu produkt stanowi doskonałą alternatywę BIO dla popularnej wazeliny. W przeciwieństwie do niej, Biowazelina wchłania się w głębsze partie skóry, a skład bogaty w roślinne tłuszcze nienasycone, dodatkowo odżywia skórę, poprawiając jej kondycję.
Skład: Olej ze słodkich migdałów, wosk pszczeli, olej z ogórecznika, olej z kiełków pszenicy, olej jojoba, masło kakaowe, masło shea, wosk pszczeli, olej kokosowy, wosk carnauba, lanolina, olej rycynowy, wit. E.

Właściwości: Produkt jest HYPOALERGICZNY i łagodny dla skóry wrażliwej. Nie zawiera sztucznych polepszaczy. Nadaje się również do pielęgnacji dziecięcej skóry oraz skóry osób w podeszłym wieku. Jako produkt bezwodny, sprawdza się w zimowej pielęgnacji i ochronie odsłoniętych partii skóry. Działa długotrwale. Charakteryzuje się delikatnym, naturalnym zapachem.

Zastosowanie: Biowazelina znajduje wszechstronne zastosowanie w pielęgnacji i ochronie całego ciała. Skutecznie wygładza i uelastycznia wymagającą skórę. Nawilża, odżywia i regeneruje. Świetnie sprawdza się przy nawet bardzo przesuszonej skórze (usta, stopy, łokcie, dłonie), tworząc powłokę lipidowo-woskową, która długotrwale chroni skórę, nawet po wchłonięciu się preparatu.
Masa netto: 30g
Białe okrągłe pudełeczko wygląda schludnie, a szata graficzna prosto i przyjemnie. Opakowanie zabezpieczone jest naklejką, mamy więc pewność, że nikt wcześniej nie dotarł do wnętrza naszego produktu. Dodatkiem jest również sreberko znajdujące się pod odkręcanym wieczkiem.
Nie raz już wspominałam, że takie opakowania nie należą do higienicznych, dlatego zawsze uważam, aby wydobywać ją przy pomocy szpatułki, ponieważ szkoda zniszczyć tak wspaniały kosmetyk.
W środku znajdziemy 30 g wazeliny, która swoim kolorem i konsystencją przypomina mi budyń. Jest niezwykle delikatna, miękka i z łatwością rozprowadza się po ustach, dłoniach czy innych partiach wymagających nawilżenia.
Produkt posiada delikatny zapach, który jest bardzo subtelny i nie przeszkadza w aplikacji.
Najczęściej stosuję go do pielęgnacji ust oraz skórek wokół paznokci. Bez dwóch zdań wazelina spisuje się na 6+. Świetnie nawilża, szybko się wchłania i w żadnym wypadku nie pozostawia tłustej, lepiącej się warstwy.
Gdzie można ją dostać? Biowazelina jest dostępna w wielu aptekach stacjonarnych, a jej cena wynosi 10 złotych.
Uważam, że jest to niezwykle przydatny produkt, który powinien znaleźć się w wielu kosmetyczkach.

Używacie wazeliny, czy może wolicie zwykłe pomadki i kremy?

środa, 17 maja 2017

💄Szminka upiększająca usta Avon. Czy pomadka może powiększyć wargi?💄

Avon jakiś czas temu prowodził serię "Mark", a wraz z nią kilka kosmetyków o zdecydowanych, odważnych odcieniach. Najbardziej zainteresowały mnie pomadki, które mają powiększyć usta. Bardzo spodobała mi się kolorystyka, która zawiera 15 odcieni zaczynając od nudziaków, przez róże, czerwienie i brązy.
Nie chciałam jednak kupić w ciemno pełnowymiarowej wersji, dlatego zdecydowałam się na 4 próbki "Upiększającej szminki", a przy okazji w moim zamówieniu znalazła się również mała pomadka "Kolor i odżywienie".
O produkcie:
Baw się kolorami i ciesz się fantastycznym wyglądem pełnych, jędrnych ust dzięki szmince powiększającej Avon. Jaki kolor dziś wybierzesz?
-szminka z kompleksem powiększającym 3D
-wzbogacona kolagenem, retinolem i kofeiną
-optycznie powiększa usta i wygładza je
-nawilża i ujędrnia skórę warg
-satynowe wykończenie, poziom krycia: od lekkiego do pełnego

Formuła:
Zawarty w formule szminki kolagen stymuluje mikrokrążenie, optycznie powiększając usta i nadając im pełny kształt. Retinol wypełni linię ust, nadając im młodzieńczą gładkość. Zaś dzięki zawartości kofeiny, olejku jojoba i ekstraktu z granatu, Twoje usta staną się jędrne, elastyczne i intensywni nawilżone.
Szminka powiększająca usta zapewnia satynowe wykończenie.
Pierwszy swatch należy do pomadki z serii "Kolor i odżywienie".
Pomadki z serii MARK:
-MAD FOR MAUVE- mój faworyt. Chłodny róż wpadający w fiolet jest bardzo zbliżony do naturalnego koloru ust.
-PLUMPING PLUM- bardzo wyrazista, mocna fuksja.
-ROSE KISSES- zgaszony koral. Swoim odcieniem przypomina mi Matte Crayon Lipstick od Golden Rose 11.
-UPTOWN PINK- kolor zagadka. Nie jest to nudziak, nie jest to róż czy czerwień. Przypomina mi chłodną malinę.
Mad for mauve.
Każda pomadka jest dobrze napigmentowana, już po pierwszym pociągnięciu pozostawia zadowalającą warstwę na ustach. Sztyft jest miękki, przypomina mi nawilżające masełko o satynowym wykończeniu. Należy więc uważać, aby go nie złamać. Słyszałam, że kosmetyk ma negatywny wpływ na stan ust, nie zauważyłam, aby je wysuszał, nie podkreślają również suchych skórek. Pozostawia je przyjemnie gładkie, miękkie i nawilżone.
Trwałość szminek wynosi 2-3 godziny (bez jedzenia i picie). Z czasem stają się jaśniejsze i znikają. Nie wychodzą poza kontur.
Trzeba jednak uważać przy ROSE KISSES, ponieważ nie schodzi równomiernie. Pozostawia nieestetyczną obwódkę wokół ust, więc należy ją kontrolować w ciągu dnia.
Małym minusem jest fakt, że odbijają się na szklankach i sztućcach.
A co z powiększeniem? Uważam, że produkt pozostawia na nich delikatny blask, który sprawia, że są optycznie większe. Nie przypominają one oczywiście pełnych warg Angeliny Jolie.
Produkt nie podrażnia i nie mrowi, jak to jest w przypadku powiększających błyszczyków.
Zestaw 5 próbek wyniósł mnie około 3,50 zł. Duża wersja kosztuje w granicy 15-17 zł i można je oczywiście zamówić u konsultantek firmy Avon.
Osobiście jestem z nich zadowolona, nadają się do codziennego makijażu.

Poznałyście już szminki z serii Mark?

wtorek, 16 maja 2017

💗DIY: Peeling z soli himalajskiej.💗

Sól himalajska swoje zastosowanie znajdzie w kuchni, jak i kosmetyce. Jest ona jedną z najbardziej odżywczych i wartościowych soli, ponieważ w jej skład wchodzi ponad 80 minerałów. Wydobywana jest w Pakistanie, u podnóży Himalajów, gdzie miliony lat temu znajdował się ocean.
Produkt wydobywany jest metodą tradycyjną, poprzez płukanie wodą i suszenie. Jest typem soli krystalicznej, posiada barwę od białej przez różową po ciemnoczerwoną.
Nie zawiera zanieczyszczeń, dodatkowo wykazuje właściwości prozdrowotne.
Różową sól możemy wykorzystać do płukanek, kąpieli, okładów, maseczek, a nawet przeciwko katarowi, bólowi stawów, trądzikowi, infekcji ucha czy grzybicy.
Ja jednak wykorzystałam ją do sporządzenie peelingu. Dzięki swoim właściwościom (w postaci kąpieli i okładów) nawilża, ujędrnia, wygładza oraz niweluje cellulit. Systematyczne kąpiele mogą również odmłodzić oraz rozjaśnić, oraz przyspieszyć proces leczenia zmian skórnych.
Przeciwwskazania dotyczące kąpieli solankowych:
Nie mogą korzystać z niej osoby, które: mają problemy z chorobami naczyń wieńcowych, nadczynnością tarczycy, mają świeże rany pooperacyjne, przebyły zawał, ograniczeniem są również choroby serca i nowotwory.

Bezpieczna dzienna ilość soli nie powinna przekraczać 6 g. Nadmiar może doprowadzić do nadciśnienia oraz łamliwości kości zwanej o osteoporozą.
Ciekawostka:
Dlaczego ma taki kolor? Barwę zawdzięcza składowi. Odcień różowy pochodzi od zawartego w niej żelaza.
Jak przygotowałam swój peeling?
Do pojemniczka po innym produkcie ścierającym wrzuciłam około 3-4 łyżek soli himalajskiej.
Następnie dodałam olejek do ciała "Jedwabna skóra" firmy Kneipp. Zawiera on olej migdałowy, który jest odpowiedni dla wrażliwców.
Olej oczywiście jest sprawą indywidualną i każdy powinien wybrać swojego ulubieńca np. avocado, z pestek winogron czy oliwę z oliwek. Następnie sprawdzamy, czy ilość płynu umożliwia wymieszanie naszego kosmetyku. Jeśli całość jest za sucha, należy dodać więcej cieczy.
Peeling należy używać tylko raz w tygodniu, aby nie podrażnić skóry.
Działanie? Perfekcyjnie wygładzone i miękkie ciało.
PS Nie należy wykonywać go, jeśli mamy rany.

Sól himalajska pochodzi ze sklepu Galeria Herbat. Firma oferuje wysokogatunkowe produkty. Można tam znaleźć zdrową żywność, oleje, masła, herbaty i wiele przypraw. Jako technik żywienia jestem zakochana w różnorodności asortymentu pochodzącego z całego świata.
Różowa sól wyniosła mnie tylko 5,79 zł za 1 kg. Oczywiście występuje w postaci drobno i gruboziarnistej.
Całość zapakowana jest w przeźroczyste opakowanie z zamknięciem strunowym. Takie opakowanie ułatwia używanie produktu i chroni go przed wilgocią.

Lubicie robić własne kosmetyki?
Może stawiacie na gotowców?

piątek, 12 maja 2017

💅Najlepsze lakiery do stempli? Recenzja produktów New Technology Nails.💅

Długo szukałam idealnych lakierów do stempli. Zawsze rezygnowałam z płytek, ponieważ nie mogłam znaleźć produktu, który będzie dobrze napigmentowany i tani. Wypróbowałam między innymi Golden Rose i Essence, lecz czułam ciągle niedosyt. Przed Wielkanocą zamówiłam dwa lakiery w czarnym i złotym odcieniu, a ostatnio domówiłam biel i srebro.
Chcę pokazać, że nie trzeba drogich kosmetyków, aby manicure wyglądał ciekawie i profesjonalnie.
O produkcie:
Lakier do stempli i blaszek 10 ml - New Technology Nails
Lakier do paznokci stworzony specjalnie zmyślą o zdobieniach przy użyciu stempla. Jest bardzo gęsty, co sprzyja dokładności przenoszenia i trwałości wykonywanych wzorów. Łatwość użycia i doskonały efekt wizualny jaki można uzyskać to kolejne atuty tego produktu.
10 ml buteleczki wizualnie nie zachwycają, ale nie ma to dla mnie znaczenia. Na trzonku znajduje się naklejka z numerem produktu. Pędzelek jest dość szeroki, prosty, nie sprawia problemów podczas nanoszenia na płytkę.
Faktycznie, tak jak wspomniał producent, konsystencja jest odrobinę gęstsza i treściwsza niż w przypadku zwykłych lakierów. Produkt cechuje się bardzo mocnym napigmentowaniem, co widać po odciśnięciu. Na paznokciu odbijają się nawet najmniejsze szczegóły. Jeśli zepsujemy wzór, bez problemu możemy usunąć go zmywaczem, a warstwa bazowa w postaci hybrydy nie zostanie zniszczona.
Lakier spisuje się świetnie, a do tego momentalnie zastyga na płytce i schnie w ekspresowym tempie.
Data ważności od pierwszego użycia wynosi tylko 6 miesięcy.
Posiadam cztery kolory:
-czarny, który jest niczym jak smoła.
-złoty chrom, ten odcień pięknie wygląda na ciemnym tle.
-srebrny chrom, jest moim ulubieńcem. Posiada niesamowitą pigmentację. Pasuje zarówno do pasteli, jak i ciemnych barw.
-biały, tego koloru nie mogło zabraknąć.
Producent oferuje również fiolet, bordo i czerwień, a można je dostać w sklepie internetowym Allebeauty lub Allegro za 6-7 złotych. Dla mnie ogromnym plusem jest fakt, że są dostępne w Polsce (produkowane przez Allepaznokcie) i nie muszę szukać produktów po azjatyckich stronach.

Jakich lakierów do stempli używacie?

czwartek, 11 maja 2017

Uzależnienie od produktów pielęgnacyjnych usta. Recenzja masełka o zapachu karmelu firmy Isana.

Masełko Isana zamówiłam jeszcze podczas promocji -49% w Rossmannie. Do wyboru są dwie wersje zapachowe. Mnie trafiło się karmelowe, ponieważ jagodowe było już wyprzedane.
Produkt pojawił się w sklepie niedawno, kupiłam go chwilę po jego premierze.
O produkcie:
Isana masełko do ust z olejkiem jojoba o zmysłowym zapachu karmelu. Długotrwałe nawilżenie i pielęgnacja o zapachu karmelu. Tolerancja skórna potwierdzona dermatologicznie.

Skład:
Ricinus Communis Seed Oil, Isostearyl Isostearate, Hydrogenated Castor Oil, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Butyrospermum Parkii Butter, Helianthus Annuus Seed Cera, Aroma, Simmondsia Chinesis Seed Oil.
Opakowanie zostało zabezpieczone kartonikiem, który uniemożliwia otwarcie kosmetyku.
Masełko zamknięte jest w metalowym, małym i płaskim słoiczku. Szata graficzna jest prosta, lecz schludna i przyjemna dla oka. Małym minusikiem może być wieczko, które po prostu się ściąga. Wolałabym wersję zakręcaną, aby produkt nie otworzył się w torebce.
W środku znajdziemy niemal białe masełko, które wygląda jak zwykła wazelina. Jest zbite, sprawia wrażenie twardego, lecz nic bardziej mylnego. Kosmetyk jest niezwykle delikatny i z łatwością sunie po ustach.
Zdaję sobie sprawę, że używanie palca nie jest higieniczne, dlatego moje dłonie nie dotykają powierzchni mazidła, robię dziubek i przybliżam słoiczek do moich ust.
Na wargach pozostaje cienka, bezbarwna warstwa. Nie jest lepiąca oraz nie ucieka poza kontur jak to było w przypadku Bielendy.
Podoba mi się jego zapach, który przypomina słodkie krówki i lody karmelowe. Aromat jest niezwykle realistyczny i słodki.
W opakowaniu znajduje się 16,7 g masła, które kosztuje 6,99 zł. Jak już wcześniej wspomniałam, można je dostać jedynie w drogerii Rossmann.
Bardzo polubiłam karmelowy produkt pielęgnacyjny. Ma świetny wpływ na stan moich ust. Przez długi czas pozostają gładkie i nawilżone. Kosmetyk zdecydowanie działa, zwłaszcza po demakijażu matowych pomadek.

Miałyście już okazję poznać masełko firmy Isana?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka