piątek, 28 kwietnia 2017

🥑Niesamowita metamorfoza mojej cery. Recenzja olejku z avocado.🥑

Dziś o olejku, który pomaga mi w pielęgnacji mojej cery. Skóra na twarzy jest sucha i niestety naczynkowa. Muszę uważać na mocne kosmetyki, aby nie uszkodzić delikatnych i kruchych naczynek.
Dużo czytałam o olejkach i w końcu zdecydowałam się na ten z avocado. Jak się sprawdził?
O produkcie:
Olej otrzymywany jest w wyniku tłoczenia miąższu owocu awokado. Persea americana to wiecznie zielone drzewo z rodziny wawrzynowatych pochodzi z Ameryki Środkowej. Uprawiane w całej strefie międzyzwrotnikowej.
Znakomity po opalaniu.
Olej avocado BingoSpa zawiera dużą porcję witamin: A, B, E, H, K, PP, F i nienasyconych kwasów tłuszczowych: oleinowy, linolowy, palmitynowy, stearynowy, linolenowy oraz aminokwasy i proteiny.
Nienasycone kwasy tłuszczowe odżywiają skórę, oddziałują przeciwalergicznie, hamują parowanie wody ze skóry (powstrzymują transepidermalną utratę wody).
Olej z avocado BingoSpa łatwo jest wchłaniany przez skórę, wnika w jej głębsze warstwy. Zalecany jest szczególnie do pielęgnacji skóry wrażliwej, dojrzałej, starzejącej się, z problemami. Pomaga w leczeniu egzemy oraz łuszczycy.
Olej avocado BingoSpa stosuje się w balsamach, kremach do skóry dojrzałej i starzejącej się, w odżywkach do włosów oraz do masażu.

Wybrałam buteleczkę o pojemności 30 ml, chociaż jest również możliwość zamówienia 100 ml wersji. Buteleczka wykonana jest z brązowego szkła, które chroni zawartość przed promieniowaniem UV.
Otwór opakowania jest dość mały, lecz trzeba uważać, aby nie wylać większej ilości płynu. Przy pielęgnacji twarzy zdecydowanie wolałabym wersję z pipetą lub małym aplikatorem, który uwalnia pojedyncze kropelki.
W środku znajduje się płynny olejek o lekko zielonym zabarwieniu i delikatnym, niemal niewyczuwalnym aromacie. Nałożony na twarz wnika w nią momentalnie, nie pozostawia tłustej i lepiącej się warstwy.
Używam go zazwyczaj wieczorem po demakijażu i oczyszczeniu cery, aby dobroczynne składniki mogły zadziałać.
Moja skóra jest dość kapryśna i sucha, niekiedy pojawiają się na niej suche placki, które wymagają natychmiastowego nawilżenia.
Przy regularnej pielęgnacji zauważyłam metamorfozę, która jest widoczna gołym okiem.
Z każdym dniem polepszał się jej stan, twarz była niesamowicie gładka i miękka. Zniknęły suche skórki, które szpeciły każdy makijaż, gdy tylko nakładałam podkład.
Mam wrażenie, że naczynka na policzkach zostały ukojone, ponieważ są mniej widoczne.
Olej z avocado nie zapchał, a dodatkowo pomógł mi w ekspresowym tempie wyleczyć kilka drobnych niedoskonałości na policzku. Twarz wygląda promiennie, nie błyszczy się oraz nie jest matowa i pozbawiona blasku. Mam wrażenie, że jest wręcz satynowa.

Co o nim sądzę? Uważam, że jest to mój olejkowy graal. Pomógł mi z moją kapryśną skórą.
Dodatkowo chroni przed promieniowaniem słonecznym i można używać go również do pielęgnacji ciała i włosów. Zauważyłam, że skóra na twarzy stała się napięta i wygładzona, ponieważ produkt zapobiega także procesowy starzenia. Mazidło można dodawać  do maseczek, kremów, odżywek i peelingów. Po prostu full wypas!
Teraz już wiem, że skuszę się na większą pojemność.

Ps Produkt kosztuje 11,90 zł, a 100 ml butla tylko 28,00 zł i można dostać go w sklepie BingoSpa.

Lubicie, znacie, polecacie?

wtorek, 25 kwietnia 2017

🍊Mój tata dał się namówić na manicure! Recenzja mandarynkowej kąpieli do skórek i paznokci marki BingoSpa.🍊

W niedzielę zafundowałam tacie prawdziwe spa dla dłoni. Skóra na dłoniach była mocno zniszczona, przesuszona, zrogowaciała. To świetna okazja na wypróbowanie mandarynkowej kąpieli do skórek i paznokci marki BingoSpa.
O produkcie:
Mandarynkowa kąpiel BingoSpa dogłębnie zmiękcza zrogowaciały naskórek wokół paznokci ułatwiając przeprowadzenie kolejnych etapów manicure.
Proteiny jedwabiu intensywnie nawilżają, uelastyczniają i wzmacniają płytkę paznokcia czyniąc go jednocześnie podatnym na zabiegi.
Regularne stosowanie kapieli BingoSpa zapewnia paznokciom zdrowy wygląd i wspaniały połysk.
Produkt umieszczony został w przeźroczystym słoiczku o pojemności 300 g. Opakowanie posiada przyjemną i schludną szatę graficzną. Z łatwością można wydobyć z niego produkt. W środku znajduje się proszek, przypominający bardzo drobną sól.
Producent zaleca używać go w proporcji - 1 łyżeczka na 100 ml ciepłej wody. Tak też zrobiłam i po chwili można zauważyć zabarwiony na pomarańczowo płyn.
Jego aromat jest bardzo intensywny, który po rozpuszczeniu staje się subtelniejszy. Przypomina mi mandarynkę z dodatkiem chemicznej nuty. Zauważyłam, że ma swoich zwolenników i przeciwników. Nam akurat przypadł do gustu, chociaż słyszałam także głosy niezadowolenia.
Po wsypaniu miarki produktu do wody należy go delikatnie wymieszać, aby drobinki się rozpuściły. Płyn nabiera "śliskości" oraz pozytywnie wpływa na zmiękczenie zrogowaciałej warstwy naskórka. Z łatwością można odsunąć skórki przy pomocy drewnianego patyczka.
Jak wyglądał ten zabieg u mojego taty?
1. Pan Tata zamoczył dłonie w ciepłej wodzie na 5 minut, dzięki czemu jego skóra była zmiękczona.
2. Po wytarciu ręcznikiem przeszłam do zgrubiałych i przerośniętych skórek. 
3. Pomogła mi frezarka z końcówką służącą do usuwania twardych i grubych skór. Delikatnie starłam stary naskórek (nawet z palców), a pod nim ukazała się gładka i miękka warstwa.
4. Kolejnym krokiem było podrównanie i oczyszczenie paznokci.
5. Po zabiegu "oczyszczającym" całe dłonie zarządziłam wtarcie odżywczego i mocno nawilżającego kremu do rąk. Niestety nie chciał się już zgodzić na oliwkę do skórek. Wiadomo jak to już jest z facetami.
Produkt generalnie poradził sobie ze spracowaną i zniszczoną skórą. Z łatwością uporał się ze skórkami. Zarówno ja, jak i tata nie narzekamy na słabą płytkę, więc nie zauważyliśmy wpływu na jej stan.
Kosmetyk oceniam na mocną 5, ponieważ manicure stał się prawdziwą przyjemnością.
Mandarynkowa kąpiel kosztuje 14,50 zł i można dostać ją w sklepie firmowym BingoSpa. Producent oferuje również niebieską wersję z kolagenem oraz pomarańczową z dodatkiem kwasów AHA i guarany.

Jestem ciekawa, jakich specyfików używacie do zmiękczenia skórek.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

🛒Bitwa pod Rossmannem. Podsumowanie promocji oraz mini haul zakupowy.🛒

W drodze do banku postanowiłam odwiedzić drogerię i doznałam szoku. W moim mieście znajduje się tylko jeden sklep, dlatego wewnątrz była masa ludzi. Kolejki niesamowicie długie, a dostanie się do wybranej szafy rzeczą wręcz niemożliwą. Zdenerwowała mnie sytuacja, gdy panie zaczęły otwierać dobre kosmetyki, chociaż testery były w zasięgu ręki.
W tych okolicznościach bardzo współczuję paniom, które pracują w wyżej wymienionej drogerii, ponieważ muszą zapanować nas sytuacją.
Od 20 do 28.04 trwa promocja, która pozwala nam na kupienie kosmetyków aż -49% taniej. Dla Klubowiczów zniżka sięga nawet -55%. Wystarczy pobrać na telefon aplikację "Rossmann" i zakupić minimum 3 produkty z oferty.
Większa zniżka obowiązuje również przy zakupach on-line. Jest jedno "ale". Nie można kupić więcej niż 3 tych samych produktów.
W czwartek udało mi się dostać do dwóch szaf i wybrałam dwa podkłady oraz tusz, którego zabrakło na zdjęciu.
Postanowiłam wypróbować:
- Affiniton Mineral od Maybelline. Ma wielu przeciwników, lecz znajdują się osoby, które go lubią. Nie mam wymagającej, tłustej cery, więc każdy podkład spisuje się u mnie dobrze i rzadko mam do nich zastrzeżenia. Nie potrzebuję mocnego krycia, dlatego mam nadzieję, że się polubimy. Cena ok. 20 zł.
- True Match od L'oreal Paris. Lubię produkty o lekkiej konsystencji i średnim poziomie krycia. Ten świetnie dopasowywuje się do odcienia skóry. Cena ok. 30 zł.
- Lash Sensational Intense Black od Maybelline. W moje ręce tusz trafił przypadkowo, ponieważ kupiłam wersję podstawową, która znalazła się w rękach mojej siostry. Ja zostałam z ulepszoną wersją, którą chętnie wypróbuję. Cena ok. 18 zł.
- Płyn micelarny z olejkiem rycynowym Lirene. Lubię płyny dwufazowe, dlatego wrzuciłam go do koszyka za ok. 13 zł. Oczywiście nie zalicza się on do promocji.

W piątek rano skorzystałam już z zakupów w sieci. Spokojnie, bez przepychanek zamówiłam 5 produktów, za które zapłaciłam tylko 40 zł. Świetna okazja, zwłaszcza że sama paletka rozświetlaczy kosztuje regularnie ponad 30 zł.
- Star Shine, Shimmers Kit Wibo. Kończył mi się rozświetlacz z Kobo, dlatego postawiłam na paletkę z 6 świecidełkami. Znajdują się w niej zimne odcienie w dość nietypowych kolorach. Więcej już nie długo na blogu. Cena ok. 15 zł.
- Growing Lashes Stimulator Wibo. Posiada dość dobre opinie, więc dlaczego nie? Kosztował mnie około 5 zł. Posiada fajną, sylikonową szczoteczkę, która zachęciła mnie do zakupu.
- Balsam do ust truskawkowy sorbet EOS. Obowiązkowe jajeczko w mojej torebce. Mam wersję waniliowo-miętową i koniecznie chciałam mieć owocową kuleczkę. Cena ok. 13 zł.
- Masełko do ust z pielęgnującym olejkiem jojoba, o zapachu karmelu Isana. Jeszcze nigdy nie miałam produktów do ust tej firmy. Lubię wszelkiego rodzaju masełka i wazeliny, które dbają o moje suche wargi. O ile się nie mylę, jest to zupełna nowość w Rossmannie i kosztowała mnie ok. 5 zł.
- Fixing Powder, puder, utrwalający Wibo. Miałam już dwa opakowania, więc musiałam zakupić trzecie. Uważam, że jest to jeden z najlepszych pudrów tej firmy. Cena ok. 6-7 zł.

Jak wygląda Wasza sytuacja z zakupami? Chętnie o nich przeczytam, więc wrzućcie linki do blogów.
Jesteście może chętne na post, w którym opiszę moje odczucia związane z zakupami w drogerii internetowej? Oczywiście pokaże także, jak wygląda cały proces.

piątek, 21 kwietnia 2017

Jak sprawdziła się u mnie najsłynniejsza czarna maseczka Pilaten?

Musiałam się skusić na jej zakup, ponieważ byłam bardzo ciekawa działania najsłynniejszej maseczki ostatnich miesięcy.
Do zakupu zachęciła mnie jej dostępność, ponieważ można ją kupić stacjonarnie w drogerii Sekrety Urody.
O produkcie:
Pilaten
Hydra Black Mask
Czarna maska z aktywnym węglem z bambusa

Pojemność: 60 ml
-oczyszcza skórę
-usuwa wągry
-pochłania nadmiar sebum
-wyrównuje koloryt skóry

Czarna maska z aktywnym węglem z bambusa Pilaten polecana jest do pielęgnacji skóry trądzikowej. Produkt świetnie oczyszcza skórę, odblokowuje pory oraz skutecznie usuwa wągry.

Głównym składnikiem maski jest węgiel aktywny z bambusa, który ma zdolność do absorbowania toksyn, nadmiaru sebum i zanieczyszczeń ze skóry, a także chroni skórę przed wolnymi rodnikami oraz wyrównuje koloryt skóry.

Sposób użycia : Dokładnie oczyścić całą twarz. Namoczyć ręcznik w gorącej wodzie i nałożyć go na twarz na 3-4 minuty, aby otworzyć pory. Osuszyć twarz, a następnie równomiernie rozprowadzić maskę w wybranym obszarze. Bezwzględnie omijaj okolice oczu oraz brwi! Poczekać do całkowitego wyschnięcia. Następnie delikatnie odklej i zdejmij.
Maseczkę możemy zakupić w małej saszetce, która wystarczy na jedną aplikację, lub w 60 ml tubie.
Większe opakowanie wykonane jest z czarnego, miękkiego i bardzo elastycznego plastiku.
Tubka była zapakowana w czarny kartonik owinięty w folię, a otwór dodatkowo zabezpieczony został sreberkiem.
Na opakowaniu znajdziemy opis w języku chińskim(?) oraz angielskim. Na szczęście odszukamy także naklejkę z polskimi objaśnieniami.
Wewnątrz oczywiście znajdziemy czarną jak smoła, dość rzadką maskę. Produkt świetnie rozprowadza się po twarzy, a mazidło z niej nie spływa. Nie zauważyłam problemów podczas zmywania jej z dłoni.
Bardzo podoba mi się jej delikatny, kwiatowy zapach. Gdy używałam jej po raz pierwszy, obawiałam się duszącego, chemicznego aromatu, co na szczęście się nie zdarzyło.
Po rozprowadzeniu należy odczekać około 30-40 minut, aby kosmetyk całkowicie zastygł i nie sprawiał problemów podczas ściągania.
Sama nakładam go na strefę T (czoło, nos, broda) i nie odczuwam większego bólu podczas ściągania. 
Muszę jednak wspomnieć, że należy ominąć wszelkie włoski (brwi i meszek), ponieważ produkt ma również właściwości depilujące.
Po upływie czasu czarna maska łatwo odchodzi od skóry (należy robić to delikatnie i wolno), a moim oczom ukazuje się ładnie oczyszczona, miękka i gładka skóra. Twarz jest przyjemnie zmatowiona, tak jak obiecuje producent.
Nie mam dużego problemu z wągrami i zaskórnikami, dlatego w moim przypadku sprawdza się naprawdę dobrze. Jestem zadowolona z jej działania i nie mam zastrzeżeń.
Uważam jednak, że nie sprawdzi się u osób z mocno zanieczyszoną cerą.

Kosmetyki można kupić już w niemal każdej drogerii. Stacjonarnie kosztuje aż 30 zł (duże opakowanie) oraz 3 zł saszetka. Ja swoją wersję zamówiłam u ekobiecej za 18,99 zł.
Polubiłyście się z czarną maską?
Jakie jest Wasze zdanie?

czwartek, 20 kwietnia 2017

5 par kolczyków za niecałe $3? Paczuszka od Born Pretty Store.

Jestem chyba uzależniona od ich biżuterii. Uwielbiam ją za niską cenę, świetne wykonanie i ciekawe, kolorowe produkty.
Ostatnio zamówiłam tylko kilka par kolczyków, ponieważ często je zmieniam. Nie lubię na co dzień nosić złotej biżuterii, więc ta sprawdza się idealnie.
Produkty jeszcze nigdy mnie nie uczuliły, zawsze sprawdzam ich skład na stronie producenta.
W tych kolczykach zakochałam się od samego początku. Gdy byłam mała, dostałam niemal identyczne od babci. Zamiast perełek miały małe cyrkonie. Niestety, aby je włożyć, musiałam przez dziurkę w uchu przełożyć ten sztywny pręcik, który pewnego razu się urwał i nie mogłam ich już używać. Te są jednak inne, ponieważ srebrny łańcuszek przymocowany jest do zatyczki.
Białą perłę można zamienić na inny sztyft, a efekt nadal będzie ciekawy.
W sklepie była również wersja w złotym kolorze.
Srebrne, matowe gałązki z miniaturowym ptaszkiem niezwykle przypadły mi do gustu. Są minimalistyczne, świetnie sprawdzą się do luźnych stylizacji.
Są malutkie i leciutkie, a do tego wyglądają jak prawdziwe srebro.
Na końcu zestaw 3 par. Są dziewczęce, świetnie wykonane. Kamyczki prześlicznie błyszczą, a całość bardzo mi się podoba. Sklep oferuje również inne warianty, lecz jestem zakochana w Paryżu, więc koniecznie wybrałam jedną z najsłynniejszych wież.

Lubicie zakupy w sklepie Born Pretty Store?

środa, 19 kwietnia 2017

🍑Gdyby tak na chwilę przenieść się na słoneczną Majorkę. Eliksir do kąpieli o cudownym, owocowym aromacie.🍑

Jestem szczęśliwą posiadaczką wanny, uwielbiam długie kąpiele. Obowiązkowo muszę mieć pięknie pachnący płyn oraz sole, które sprawdzają się idealnie po długim i męczącym dniu.
O produkcie:
Słoneczna wyspa Majorka o wielu obliczach - piękne plaże i czyste morze lub skaliste wybrzeże z niezliczonymi zatokami. Trwające prawie przez cały rok lato... a Ty zrób je sobie w wannie!
Eliksir BingoSpa do kąpieli o brzoskwiniowym aromacie przeniesie Cię na słoneczne plaże Majorki i otuli zapachem kwitnących sadów brzoskwiniowych.
Eliksir BingoSpa wzbogacony masłem Shea, znanym ze swych właściwości nawilżających, przywróci naturalne piękno Twojej skóry.
Duża, litrowa butla posiada prosty, schludny wygląd. W środku znajduje się jasnopomarańczowy, dość gęsty płyn o nieziemskim zapachu.
Już po odkręceniu srebrnej zakrętki uwalnia się niesamowicie owocowy, rześki i przepiękny aromat. Przypomina mi świeżo zerwane, soczyste brzoskwinie. Nuty zapachowe są niezwykle realistyczne, bez dwóch zdań umilają kąpiel.
Są wyczuwalne w całej łazience, a dodatkowo pozostają również na skórze.
Ciało po umyciu jest przyjemnie gładkie, nawilżone. Zapewne to działanie masła shea, które znajduje się na 4 miejscu. Oczywiście w czołówce pojawia się SLS, lecz nie odczuwam jego wpływu. Nie wysuszył mnie, nie uczulił, skóra nie była ściągnięta.
Eliksir genialnie się pieni, wanna jest pełna białej piany. U mnie spisał się na 6!
Dodatkowym plusem jest cena, wynosi tylko 10,50 zł. Litrowe cudo można oczywiście dostać w sklepie on-line lub niektórych drogeriach stacjonarnych.
Osobiście jestem w nim zakochana i na stałe zagości na mojej półce. Bez dwóch zdań jestem zauroczona brzoskwiniowym zapachem.
Lubicie produkty marki BingoSpa?
Które najbardziej?

wtorek, 18 kwietnia 2017

💅Duży paznokciowy haul. Masa pięknych świecidełek i ozdób, 💅

Przygotowania do świąt całkowicie mnie pochłonęły, więc miałam krótką chwilę od blogowania. Wracam jednak z masą nowych pomysłów i recenzji.
Już dawno nie robiłam "paznokciowych" zakupów. Przed Wielkanocą skusiłam się na wiele perełek, które już od dłuższego czasu były na mojej Chciej liście. Mam swój ulubiony internetowy sklep, gdzie można doszukać się wielu ozdób w naprawdę niskich cenach.
Mowa oczywiście o Allebeauty, hurtowni, którą uwielbiam za szeroki asortyment i ekspresowy czas wysyłki.
Już od dawna marzyłam o blaszkach do stempli. Niestety przerażały mnie ich ceny w sklepach stacjonarnych. Trafiłam jednak na świetną okazję i każdą z nich kupiłam za 4,99 zł. Uważam, że jest to genialny deal, ponieważ w innych hurtowniach ich ceny zaczynają się od 9,99, a kończą na 18-20.
Oczywiście potrzebowałam lakierów do stempli. Po przeczytaniu pozytywnych recenzji zdecydowałam się na czarny i złoty chrom.
Jedna buteleczka kosztuje około 6 zł.
Nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła holograficznych pyłków. Uwielbiam brokat i używam go niezwykle często. Do mojego koszyczka wpadły czarne, różowe, zielone i fioletowe drobinki. Cena wynosi tylko 2,99 zł za sztukę.
Kolorowe konfetti zauroczyło mnie swoimi połyskującymi świecidełkami. Wybrałam aż 3, ponieważ nie mogłam się im oprzeć. Skusiła mnie także cena- 2,99 zł.
Nigdy nie miałam efektu szronu, a ten bardzo mi się podoba. Skusiłam się na jasny róż za 2,99 zł.
Następnie pyłek świecący w świetle UV. Ciężko było mi ukazać ich odcień, ale uwierzcie mi na słowo, że wybrałam neonowy róż oraz wściekłą pomarańczę.
Kosztowały niewiele, bo tylko 2,90 zł.
Nie mogło zabraknąć naklejek wodnych, których używam niezwykle często. Niestety nie mam zdolności plastycznych i muszę ratować się tymi gotowymi obrazeczkami.
Jedno opakowanie wynosi tylko 2,50 zł.
Efekt szkła w odcieniu srebrnego i złotego chromu? Tego jeszcze nie widziałam. Dodatkowo zamówiłam holograficzne sreberko, aby zadowolić moją sroczą naturę.
Cena- 1,50 zł/sztuka.
Na samym końcu folia transferowa z dodatkiem holo. Cztery słoiczku powinny wystarczyć mi na długo, ponieważ paski są naprawdę długie.
Były niezwykle tanie, ponieważ za 1 zł nigdzie bym ich nie kupiła.
Zdecydowałam się również na wzornik, a całość wyniosła mnie 7,90 zł. 

Jak widać, za niewielkie pieniądze zakupiłam masę ozdób, które ozdobią najnudniejszy manicure. Zdecydowanie jeszcze nie jeden raz zrobię tam zakupy.

Lubicie paznokciowe zakupy?

czwartek, 13 kwietnia 2017

Co zrobić, gdy nie stać Nas na drogie perfumy? Recenzje dwóch zapachów od Nicole.

Każda z nas chce pachnieć drogimi zapachami, lecz nie zawsze mamy na to fundusze. Na pomoc przychodzi firma Nicole, która oferuje bardzo udane zamienniki drogich odpowiedników.
Postanowiłam sprawdzić numerek 053, czyli słynny Dior J'adore oraz 130- Versace Bright Crystal.
Co mówi o sobie firma?
Eurokotra jest międzynarodową firmą. Pod marką Nicole produkujemy unikatową linię perfum Nicole i wód toaletowych Nicole, które zadowolą nawet najbardziej wymagających klientów.
Szeroka gama damskich i męskich zapachów cieszy się dużym zainteresowaniem na rynkach Europejskich. Komponenty, z których tworzone są zapachy Nicole, to oryginalne francuskie esencje. Wszystkie nasze produkty przechodzą testy dermatologiczne oraz posiadają wszelkie niezbędne zezwolenia i certyfikaty, w tym IFRA, międzynarodowy gwarant jakości.

Posiadam dwie szklane buteleczki, które nadają się do ponownego napełnienia dzięki odkręcanemu aplikatorowi. Można je zamówić w różnych rozmiarach, między innymi- 9, 15, 30, 35, 50 ml.
Moja 9 kosztuje 9,99 zł, a 30 tylko 19,99 zł. Uważam, że cena jest bardzo atrakcyjna i kusząca.
Jak podoba mi się odpowiednik J'adore?
Bardzo elegancki kwiatowo- owocowy aromat, który zauroczył mnie od pierwszego użycia. Porównując go z oryginałem uważam, że jest idealną kopią.
W momencie rozpylenia wyczuwam cudowne nuty serca. Wybija się śliwka, orchidea, słodki fiołek i konwalia oraz odurzający jaśmin.
W kilka chwil zapach pokazuje swój pazur, ponieważ uwalnia się piżmo oraz cedr.
Na samym końcu możemy rozróżnić słodkie owoce, które tworzą świeżą kompozycję.
Jak mogę go określić? Klasa, kobiecość oraz elegancja.
Ta mała 10 cm buteleczka wystarczy aż na 200 psiknięć, więc za niską cenę mamy genialną wydajność i naprawdę świetną trwałość.
Co sądzę o 130?
Ten odpowiednik spodobał się bardzo mojej mamie, która lubi produkty Versace. Posiada ciężki Crystal Noir, teraz czas na lekki Bright Crystal.
Chwilę po rozpyleniu przypomina mi granatową mgiełkę firmy Avon. Z czasem zauważam subtelny dodatek kwiatów. Delikatna woń lotosu, magnolii i piwonii sprawia, że kompozycja jest bardzo kobieca i przyjemnie słodka.
Całość jest dość nowoczesna, świeża, a zarazem urocza i romantyczna.
Nie mogę na nie narzekać, ponieważ bardzo przypadły mi do gustu.
Kochane do 15.04 macie rabat -20% w sklepie Nicole na hasło: LoveNicole
Jeśli przyłączycie się do klubu Nicole ( brak opłaty wpisowej i członkowskiej), możecie zyskać nawet 35% upustu. Szczegółów można dowiedzieć się na stronie.

Klub Nicole- KLIK
Sklep- KLIK
Facebook- KLIK
Opublikowana lista zamienników- KLIK

Lubicie odpowiedniki? Czy wolicie drogi oryginał?


środa, 12 kwietnia 2017

💅🐣Połyskujące paznokcie niczym wielkanocna pisanka.🐣💅

Miałam dosłownie godzinę, aby zrobić sobie paznokcie hybrydowe. Z braku czasu i pomysłu postanowiłam, że będą błyszczące jak styropianowe pisanki, które ozdabia się setkami połyskujących cekinów i kamyczków. Moje migdałki połamały się tak niefortunnie, iż jedynie kwadraty były w stanie je uratować.
Do stylizacji wykorzystałam lakier brokatowy firmy ArtVital oraz jasnego Neonail o uroczym różowym odcieniu.


Macie już pomysł na świąteczne pazurki?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka