wtorek, 12 grudnia 2017

🍉🍉Kilka słów o produkcie, który pokochała moja cera. Recenzja arbuzowej maski algowej Bielenda.🍉🍉

Dawniej obawiałam się używać alg, ponieważ pewien produkt podrażnił moją wrażliwą cerę, obecnie myślę, że to wina składnika aktywnego, którego nie polubiła moja skóra.
Postanowiłam jednak zaryzykować i się opłaciło. Mowa o cudownej arbuzowej masce algowej, którą pokochałam do tego stopnia, że nie wyobrażam sobie, aby jej brakło w mojej pielęgnacji.
O produkcie:
Przeznaczenie: cera sucha i wymagająca regeneracji.

Składniki aktywne: Ekstrakt z arbuza, Alginat (100% ekstrakt z alg brunatnych).

Działanie:
• dostarcza skórze niezbędnych witamin i minerałów
• redukuje zaczerwienienia i podrażnienia
• długotrwale nawilża skórę
• chroni przed wolnymi rodnikami i promieniami UV
• rewitalizuje zmęczoną i szarą cerę
• czyni skórę rozświetloną, gładka i aksamitną.
Opakowanie: Ja akurat posiadam tak zwany "zapas", czyli saszetkę wyposażoną w zamek strunowy, można także zakupić wersję w plastikowym słoiczku. Szata graficzna jest minimalistyczna, na opakowaniu znajdziemy najpotrzebniejsze informacje na temat produktu.

Zapach: Uwielbiam arbuza, dlatego jestem zachwycona aromatem, który jest intensywny i niesamowicie przyjemny. Zapach przypomina słodki owoc, który jest przełamany nutą cukierków pudrowych. Soczysty aromat skutecznie uprzyjemnia domowe spa.

Wydajność: Zazwyczaj używam jednej miarki wypełnionej produktem, sądzę, że opakowanie wystarczy spokojnie na około 3 miesiące regularnego używania.

Konsystencja: Sypki, jasnoróżowy pył kojarzy się z mąkę ziemniaczaną. W połączeniu z odpowiednią ilością płynu tworzy konsystencję podobną do gęstej śmietany. Algi w swoim składzie zawierają również drobny, srebrny shimmer, który mieni się po nałożeniu na twarz. Odpowiednio przyrządzoną maskę o nierzadkiej konsystencji nakładamy na twarz przy pomocy szpatułki, tak aby warstwa miała około 2 mm grubości (aby nie było problemu ze ściągnięciem i zastyganiem). Produkt w ciągu 15-20 minut tężeje, tak że możemy ściągnąć maskę w jednym płacie.

PS Nim nałożymy maskę na twarz, polecam nałożyć na skórę ampułkę lub serum (odpowiednio dobrane do potrzeb skóry).

Działanie: Różowa maska dosłownie działa cuda. Skóra po zabiegu jest cudownie nawilżona, ukojona i odprężona. Pomimo tego, że jest delikatnie zmatowiona, to bije od niej niesamowity blask. Promienna cera jest ujednolicona, gołym okiem widać, że jest jędrna i napięta. Atutem maski jest fakt, że rozszerzone pory są zwężone, a zaczerwienienia i wszelkie podrażnienia znikają w mgnieniu oka.
Arbuzowa maska algowa nie wywołała u mnie nieprzyjemnego efektu pieczenia, szczypania, nie ma negatywnego wpływu na stan skóry.

Cena i dostępność: Maski algowe można zamówić on-line, niestety nie widziałam ich stacjonarnie. W zależności od rodzaju i zastosowania ceny produktów wahają się w granicy 25-40 zł. Bielenda zdecydowanie może pochwalić się mnóstwem wariantów, zapewne każdy znajdzie swój ulubiony.
Warto zaopatrzyć się we własne opakowanie z produktem, ponieważ cena pojedynczego zabiegu w salonie kosmetycznym (wyłącznie maseczka) kosztuje około 30 zł.

Podsumowanie: Algi stały się moją miłością, zdecydowanie należy zwrócić na nie uwagę. Dzięki nim skóra wygląda nieskazitelnie, jest oczyszczona, odżywiona i niezwykle gładka. Czego chcieć więcej?

Lubicie maseczki algowe, które polecacie?

sobota, 9 grudnia 2017

#4 Piękna przed świętami. Zimowa pielęgnacja stóp i dłoni.

Zima nie jest łaskawa dla moich dłoni, które są wiecznie spierzchnięte i suche. Zimne powietrze i wiatr sprawiają, że skóra na kostkach jest podatna na pękanie, dlatego o tej porze roku staram się je odpowiednio nawilżać. Stopy zaś potrzebują ciepłej kąpieli w ulubionej soli, aby były gładkie i miękkie.
Przede mną czwarte wyzwanie z projektu "Piękna przed świętami", który został zorganizowany dzięki portalowi Trusted Cosmetics oraz blogerce Różowa Szminka.
Muszę przyznać, że kosmetyki pielęgnujące do dłoni zajmują w mojej kosmetyczne najmniej miejsca. Przeważnie zapominam o ich kremowaniu, dlatego też nie posiadam odpowiedniego mazidła. Wprawdzie krem nie sprawdził mi się na twarzy, dlatego wykorzystuję go do chronienia dłoni. Używam bardzo przyjemnego kremu ochronnego przed wiatrem i zimnem od Babydream, który jest dedykowany niemowlętom i dzieciom. Zazwyczaj zwykłe produkty do dłoni nie dostarczały mi odpowiedniego nawilżenia, dlatego postawiłam na kosmetyk, w którego skład wchodzi olej awokado oraz panthenol, które chronią przed utratą wilgoci. Rumianek koi podrażnienia, a olej słonecznikowy intensywnie pielęgnuje. Dzięki temu moja skóra jest niezwykle miękka i gładka. Jego dodatkowym atutem jest niska cena, która wynosi 6,99 zł za opakowanie zawierające 75 ml.
Może nie przepadam za kremami, ale za to uwielbiam rękawice regenerujące. W ciągu 20 minut mogę pozbyć się suchej i spierzchniętej skóry, używam ich często po wykonaniu manicuru hybrydowego, aby skórki i okolice wokół paznokci były zadane i nienaganne.
Do gustu przypadła mi firma Estemedis (dostępne w Biedronkach) oraz rękawice o zapachu róży 7th Heaven. Ceny rękawic wahają się w granicy 4-15 zł.
Uważam, że po długim dniu nie ma nic lepszego niż relaksująca i kojąca kąpiel stóp z dodatkiem soli lawendowej Bochneris. W plastikowym słoiku o pojemności 500 ml znajdziemy fioletową sól, wraz z mnóstwem suchych kwiatów lawendy. Moczenie stóp w fioletowej wodzie wykazuje działanie dezynfekujące, pomaga zniwelować opuchliznę. Produkt jest wskazany również dla osób, które mają problem z krążeniem i zastojem limfy. Dzięki kąpieli skóra jest jedwabiście gładka i miękka, przygotowana do dalszych zabiegów.
Za mniej niż 9 złotych możemy przygotować sobie odprężającą, gorącą kąpiel, zwłaszcza w te zimne dni.
Na jakie produkty o tej porze roku stawiacie?

piątek, 8 grudnia 2017

🎅🏻🎁Mikołaj już czeka, aby podarować Ci niespodziankę. Świąteczny konkurs 08.12-24.12.2017r.🎁🎅🏻

Święta coraz bliżej, dlatego postanowiłam obdarować Was prezentem niespodzianką.
Uwielbiam czytać o tradycjach świątecznych, które obowiązują na całym świecie. Każdy region ma inne, interesujące zwyczaje, o których chętnie się dowiem. Wystarczy odpowiedzieć na pytanie, gdzie opiszecie najciekawszy obyczaj, który istnieje w Waszym domu.
Regulamin:
1. Trwa od dnia 08.12 do dnia 24.12.2017
2. Organizatorem jestem ja, pokrywam koszty wygranej i wysyłki.
3. Czas na podanie wyników wynosi 7 dni.
4. Osoba, która wygra, powinna wysłać wiadomość w ciągu 48 godzin, jeśli nie wylosuję następnego zwycięzcę.
6. Czas na wysyłkę wynosi 5-7 dni. Obowiązuje ona jedynie na terenie Polski.
7. Produkty są nowe, nieużywane z długą datą ważności.
8. Konkurs nie podlega przepisom z Ustawy o grach i zakładach wzajemnych z 29 lipca 1992 (Dz.U. z 2004 r. Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
9. Przesyłka będzie odpowiednio zabezpieczona, nie ponoszę odpowiedzialności za zniszczenia.
10. Wygra osoba, która udzieli najciekawszej i kreatywnej odpowiedzi.
11. Można zgłaszać się w komentarzach na blogu lub Instagramie KLIK (Wybieramy tylko jedną opcję).

Obowiązkowo (na blogu):
1. Wystarczy mieć mnie w obserwowanych lub kręgach. 
2. Napisać komentarz z najciekawszym zwyczajem.

Obowiązkowo (na Instagramie):
1. Należy być moim obserwującym.
2. Nie biorę pod uwagę kont prywatnych lub kont zawierających jedynie zdjęcia konkursowe. 
3. Należy napisać komentarz pod zdjęciem na Instagramie.

 Formularz:
Obserwuje jako:
E-mail:
Odpowiedz: 

Powodzenia!


wtorek, 5 grudnia 2017

Azjatycka pielęgnacja. Maska do twarzy OGÓREK-GŁADKI I MIĘKKI NASKÓREK - POBUDZONE WŁÓKNA KOLAGENOWE - IDEALNA DO CERY TRĄDZIKOWEJ I NACZYNKOWEJ.

Po różanej maseczce w płacie przyszedł czas na ogórkową. Muszę przyznać, że ta pierwsza zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, dlatego nie mogłam się doczekać, aż wypróbuję następną.
O produkcie:
Maska ta stosowana systematycznie skutecznie zatrzymuje czas dla twojej skóry. Chroni i pobudza komórki skóry zwiększając tym samym w widoczny sposób jej jędrność. Optymalnie nawilża, zmiękcza i wygładza naskórek a cera staję się zdrowsza i lśniąca. Zmniejsza opuchnięcia i stany zapalne. Pobudza włókna kolagenowe do regeneracji. Idealna do cery z problemami taki jak stany zapalne, zmiany trądzikowe, widoczne naczynka.

Allantion: Alantoina to składnik o działaniu łagodzącym, przeciwzapalnym i regenerującym, który pobudza podziały komórkowe i dzięki temu sprzyja odnowie struktury i gęstości skóry, a także gojeniu uszkodzonego naskórka. Zmniejsza zaczerwienienie i podrażnienie skóry. Działa nawilżająco, zmiękcza i wygładza naskórek, chroni przed czynnikami zewnętrznymi oraz wykazuje również własności przeciw rodnikowe.

WITCH HAZEL DISTILLATE (oczar wirginijski): Szczególnie polecany do cery problematycznej (naczynkowej, trądzikowej). Ma działanie przeciwzapalne, ściągające i antyseptyczne.

HYDROLYZED COLLAGEN: regeneracja skóry, intensywne nawilżenie, rewitalizacja, ujędrnienie, pobudzenie procesu regeneracji, poprawa konturu twarzy.

CUCUMIS SATIVUS EXTRACT (ekstrakt z ogórka): Ekstrakt z ogórka jest wspaniałym, wszechstronnie działającym dodatkiem do kosmetyków pielęgnacyjnych. Bogaty w antyoksydant witaminy C, znakomicie chroni i odżywia skórę. Ma właściwości przeciwzapalne i napinające skórę oraz złuszczające martwy naskórek. Sprawia, że zmarszczki stają się mniej widoczne, a cera zdrowsza i lśniąca. Działa wygładzająco i pomaga złagodzić obrzęk na twarzy. Jest z powodzeniem stosowany w luksusowych kosmetykach pod oczy i produktach, których celem jest rewitalizacja cery.

HYALURONIC ACID (kwas hialuronowy): regeneracja skóry, nawilżenie, rewitalizacja, ujędrnienie, pobudzenie procesu regeneracji, poprawa konturu twarzy.

HYDROLYZED SILK (proteiny jedwabiu): Dopowiada za utrzymywanie optymalnego nawodnienia naskórka. Równocześnie zmiękcza i wygładza naskórek. Ze względu na duży rozmiar cząsteczki, nie penetruje w głąb skóry, pozostając na powierzchni (wykazuje doskonałe powinowactwo do powierzchni skóry).

SKŁAD: WATER, ALLANTOIN, UREA, GLYCERIN, WITCH HAZEL DISTILLATE, PARAFINUM LIQUIDUM, HYDROLYZED COLLAGEN, CUCUMIS SATIVUS EXTRACT, HYALURONIC ACID, HYDROLYZED SILK, HYDROXYRTHYL ETHYKCELLULOSE, VITAMIN C, VITAMIN E, DISODUM EDTA, FRAGRANCE
Opakowanie: Wewnątrz uroczej i kolorowej saszetki znajdziemy biały płat wykonany z całkiem grubego materiału. Został on idealnie wycięty, świetnie przylega do twarzy. Na opakowaniu znajdziemy zarówno azjatyckie napisy, jak i tłumaczenie w języku angielskim.

Zapach: Nigdy bym nie pomyślała, że aromat świeżego ogórka będzie tak orzeźwiający i przyjemny. Na samym początku przypomina połączenie melona z arbuzem, jest to genialne połączenie, które bardzo przypadło mi do gustu.

Konsystencja: Płat został porządnie nasączony przezroczystym płynem. Odżywcza esencja w ciągu 15-20 minut wnika w głąb skóry.

Działanie: Uwielbiam efekt mocnego nawilżenia i ukojenia. Maseczka sprawia, że twarz jest niezwykle miękka i gładka, bije od niej niesamowity blask. Jeśli marzysz o pięknej, napiętej i jędrnej cerze, koniecznie ją wypróbuj.

Cena i dostępność: Azjatyckie kosmetyki można kupić w sklepie internetowym Green Asia, ogórkowy produkt kosztuje tylko 9,00 zł.

Podsumowanie: Myślałam, że różana maska jest genialna, ale to ogórkowa bije ją na głowę. Cieszę się, że rezultat nie jest krótkotrwały, ponieważ przyjemne odżywienie i zregenerowanie czuć przez długi czas.

Jestem ciekawa, czy znacie inne maseczki, w których zostało wykorzystane zielone warzywo.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

#3 Piękna przed świętami. Czego obecnie używam do pielęgnacji włosów? Pomysł na świąteczną fryzurę.

Przede mną trzecie wyzwanie związane z projektem organizowanym przez portal Trusted Cosmetics oraz blogerkę Różowa Szminka. Moja obecna pielęgnacja jest bardzo minimalistyczna, poza tradycyjnymi olejkami wykorzystywanymi do olejowania włosów używam samych faworytów. Dziś skupię się wyłącznie na ulubionej piątce, ponieważ właśnie po nią sięgam najczęściej.
Muszę przyznać, że wcześniej nie zwracałam większej uwagi na szampon Garnier Fructis Densify, który jest przeznaczony dla włosów gęstych, ale cienkich. W różowym opakowaniu skrywa się szampon wzmacniający z dodatkiem ekstraktu z granata. Produkt poza przepięknym, owocowym aromatem wyróżnia się także przyjemnym działaniem. Dzięki niemu moje cienkie pasma są ładnie uniesione u nasady.
Jeśli tylko mam okazję, wybieram również inne kosmetyki pielęgnacyjne z tej samej serii. Tak też w moje ręce trafiła odżywka, która posiada gęstą, treściwą konsystencję. Zauważyłam, że kosmetyk świetnie wygładza włosy, a dodatkowo sprawia, że przestały się plątać. Mnie granatowy duet niesamowicie przypadł do gustu, będę często po niego sięgała.
Maskę Schwarzkopf Gliss Kur Ultimate Repair poznałam niedawno, a już czuję, że na stałe zagości w mojej kosmetyczce. Produkt przeciwdziałający zniszczeniu włosów zawiera potrójny kompleks z płynną keratyną, dlatego skutecznie wygładza i regeneruje pasma. Delikatna konsystencja sprawia, że włosy nie są obciążone.
To nie jedyny kosmetyk firmy Schwarzkopf, ponieważ polubiłam również odżywką w sprayu Gliss Kur, Oil Nutritive. W jej składzie znajdziemy aż 8 olejków oraz płynną keratynę. Dzięki niej moje włosy nie sprawiają problemów podczas rozczesywania, a dodatkowo przestały się puszyć.
Oczywiście w mojej pielęgnacji nie mogło zabraknąć olejku do końcówek. Od dłuższego czasu używam wyłącznie Isana Oil Care Haarol, który jest moim hitem. To niepozorne cudo poza wygładzeniem i dociążeniem pasm zapewnia im niesamowity blask.

Co pojawi się na mojej głowie w okresie świątecznym?
Zapewne rozpuszczone, podkręcone włosy, przód musi być koniecznie spięty, aby pasma nie spadały mi na twarz.


Jestem ciekawa, czego obecnie używacie i polecacie.
Znacie moich ulubieńców?

czwartek, 30 listopada 2017

🌹Czy polubiłam azjatycką maseczkę różaną? Recenzja produktu FRESH FRUIT ROSE.🌹

W sklepie Green Asia pojawiła się masa nowości, a dwie z nich trafiły do mnie. Tym razem do wypróbowania dostałam maseczkę różaną i ogórkową. Kosmetyki azjatyckie bez dwóch zdań przypadły mi do gustu, coraz częściej sięgam po produkty pielęgnujące skórę twarzy.
O produkcie:
Olejek z róży damascena jest równie cenny, jak złoto. A jego wpływ na skórę – wspaniały. Wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych. Chroni komórki przed stresem antyoksydacyjnym. Intensywnie nawilża i zatrzymuje wilgoć w skórze. A Ty każdego dnia stajesz się młodszą wersją siebie. Maska FRESH FRUIT ROSE jest szczególnie polecana do cery suchej, dojrzałej. Jak również cery tłustej, trądzikowej.

Allantion: Alantoina to składnik o działaniu łagodzącym, przeciwzapalnym i regenerującym, który pobudza podziały komórkowe i dzięki temu sprzyja odnowie struktury i gęstości skóry, a także gojeniu uszkodzonego naskórka. Poza tym zmniejsza zaczerwienienie i podrażnienie skóry, działa nawilżająco, zmiękcza i wygładza naskórek, chroni przed czynnikami zewnętrznymi oraz wykazuje również własności przeciw rodnikowe.
WITCH HAZEL DISTILLATE (oczar wirginijski): Szczególnie polecany do cery problematycznej (naczynkowej, trądzikowej). Ma działanie przeciwzapalne, ściągające i antyseptyczne.
HYDROLYZED COLLAGEN: regeneracja skóry, intensywne nawilżenie, rewitalizacja, ujędrnienie, pobudzenie procesu regeneracji, poprawa konturu twarzy
ROSA DAMASCENA FLOWER OIL(Olejek różany): Olejek z róży damascena jest równie cenny, jak złoto. A jego wpływ na skórę – wspaniały. Wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych. Chroni komórki przed stresem antyoksydacyjnym. Intensywnie nawilża i zatrzymuje wilgoć w skórze. Szczególnie polecany do cery suchej, dojrzałej i zniszczonej. Jak również cery tłustej, trądzikowej.
HYALURONIC ACID (kwas hialuronowy): regeneracja skóry, nawilżenie, rewitalizacja, ujędrnienie, pobudzenie procesu regeneracji, poprawa konturu twarzy.
HYDROLYZED SILK (proteiny jedwabiu): Dopowiada za utrzymywanie optymalnego nawodnienia naskórka. Równocześnie zmiękcza i wygładza naskórek. Ze względu na duży rozmiar cząsteczki, nie penetruje w głąb skóry, pozostając na powierzchni (wykazuje doskonałe powinowactwo do powierzchni skóry).

SKŁAD: WATER, ALLANTOIN, UREA, GLYCERIN, WITCH HAZEL DISTILLATE, PARAFINUM LIQUIDUM, HYDROLYZED COLLAGEN, HYALURONIC ACID, HYDROLYZED SILK, HYDROXYRTHYL ETHYKCELLULOSE, ROSA DAMASCENA FLOWER OIL, VITAMIN C, VITAMIN E, DISODUM EDTA, FRAGRANCE
Opakowanie: Szata graficzna zdecydowanie przyciąga wzrok, szczególnie kolorowe obrazki i nieszablonowy kształt. Poza azjatyckimi napisami, na saszetce znajdziemy również informacje po angielsku, co ułatwi nam zrozumienie właściwości. Wewnątrz znajdziemy biały, dość gruby płat, materiał jest odpowiednio wycięty.

Zapach: Po otwarciu opakowania w powietrzu unosi się wyraźny i bardzo przyjemny, różany aromat.
Jest on niezwykle naturalny, a dodatkowo pozostaje wyczuwalny po usunięciu maski.

Konsystencja: Płat został porządnie nasączony odżywczą esencją, dzięki której materiał odpowiednio przylega do twarzy, nie zsuwa się z niej i nie odstaje. Po upływie 15-20 minut płyn pozostaje pochłonięty przez skórę.

Działanie: Pierwsze wrażenie? Moje skóra jest cudownie napięta i jędrna! Drobne podrażnienia na policzkach zostały ukojone, a cera pozostała niesamowicie gładka i miękka. Uważam, że maseczka posiada bardzo przyjemne działanie, spisze się genialnie przed nałożeniem makijażu.

Cena i dostępność: Produkt w sklepie Green Asia kosztuje 9,00 zł.

Podsumowanie: Różana maseczka spisała się a 5, uważam, że skóra po jej usunięciu promieniała.

Lubicie różane kosmetyki?

środa, 29 listopada 2017

Jak skutecznie i bezboleśnie usunąć meszek z twarzy? Recenja kremu do depilacji "Idealna gładkość" od Avonu.

Największą zmorą zapewne większości kobiet jest nieestetyczny meszek na twarzy, który chcemy usunąć  w łatwy i bezbolesny sposób. Krem "Idealna gładkość" poznałam dzięki mojej mamie, która zużyła już kilka opakowań i planuje zakup następnych.
Osobiście sama stawiałam na plastry, lecz porzuciłam je na rzecz kremu, który jest naprawdę interesujący i tani.
O produkcie:
Skuteczna i bezbolesna depilacja włosków na twarzy w kilka chwil? Tak, dzięki kremowi do depilacji Avon.
• łagodny krem do depilacji twarzy
• skuteczny i łatwy w użyciu
• delikatna, nawilżająca formuła z pianką łąkową
• zapewnia gładkość w 2,5 minuty*

Jak działa?
Nawilżający krem do depilacji twarzy pozwoli Ci błyskawicznie pozbyć się niechcianych włosków. Bez maszynek, bolesnego wosku i czasochłonnego depilowania. Krem do depilacji Avon zapewni Ci gładkość już w 2,5 minuty (najdłużej można trzymać do 8 minut).

Jak stosować?
1. Nałóż krem na skórę twarzy, nie wcieraj.
2. Odczekaj 2,5 minuty i zetrzyj niechciane włoski za pomocą dołączonej szpatułki lub wacika. Jeżeli nie da się ich łatwo usunąć, pozostaw krem na skórze trochę dłużej, nie przekraczając 8 minut.
3. Spłucz obficie letnią wodą; nie pocieraj, nie używaj mydła. Delikatnie osusz twarz bez pocierania.
Opakowanie: Krem do depilacji został umieszczony w wygodnej i praktycznej tubce, która jest identyczna, jak w przypadku błyszczyków. Materiał opakowania jest miękki, dlatego nie mam problemów z wyciskaniem kosmetyku. Skośny aplikator ułatwia nakładanie produktu na skórę, a mały otwór pomaga uwolnić odpowiednią ilość produktu. Całość jest oczywiście zapakowana w mały kartonik, na którym znajdziemy najważniejsze informacje. Szata graficzna jest prosta i schludna.

Zapach: Na samym początku zapach jest praktycznie niewyczuwalny, lecz z czasem staje się on chemiczny, aczkolwiek nieuciążliwy. Swoim aromatem przypomina inne kremy do depilacji ciała.

Konsystencja: Kremowy, średniogęsty krem bardzo ładnie rozprowadza się na skórze, nie spływa z niej i nie zastyga. Bez problemu można go usunąć przy pomocy zwilżonego wacika. Kosmetyk jest niesamowicie wydajny, przy regularnym używaniu opakowanie wystarcza na około pół roku.

Działanie: Nakładam grubszą warstwę kremu w miejscu depilacji i czekam około 2,5-3 minuty, a następnie przy pomocy wacika lub patyczka sprawdzam rezultat. Po upływie czasu mogę cieszyć się gładką skórą, która jest pozbawiona niechcianych włosków. Owłosienie zostaje skutecznie usunięte na około tydzień (proces odrastania jest sprawą indywidualną). Podczas nakładania, czekania i zmywania nie odczuwam szczypania, pieczenia. Krem także nie powoduje zaczerwienienia i podrażnienia, całość jest bezbolesna.

Cena i dostępność: Produkt oczywiście można zakupić u konsultantek marki Avon, a jego cena wynosi 12-15 zł. Kosmetyk często jest na promocji, dlatego warto śledzić katalogi.

Podsumowanie: Muszę przyznać, że nie byłam do niego przekonana, dopóki go nie użyłam po raz pierwszy. Zawsze wybierałam wosk, który był bardzo uciążliwy, a metoda niezwykle bolesna. Cieszę się, że znalazłam przyjemny produkt, który działa, a dodatkowo nie uszkadza skóry.

Jaką metodę wybieracie w celu pozbycia się włosków na twarzy?

poniedziałek, 27 listopada 2017

Dlaczego warto złuszczać stary naskórek? Recenzja aktywnego peelingu do włosów i skóry głowy Marion.

Wiele osób zapomina o regularnym peelingu skóry głowy, który jest równie ważny, jak usuwanie starego naskórka pokrywającego ciało. Na gotowy produkt złuszczający marki Marion polowałam już od dłuższego czasu, aż wreszcie udało mi się go dorwać w Biedronce.
O produkcie:
-Seria skutecznie usuwa zanieczyszczenia i nadmiar zrogowaciałego naskórka.
-Odblokowuje ujścia mieszków włosowych i przywraca skórze fizjologiczną równowagę.
-Stanowi pierwszy, niezbędny etap właściwej pielęgnacji skóry głowy.
-Aktywny peeling do włosów i skóry głowy
Oparty na komplementarnym działaniu detoksykacyjnym – aktywnego węgla oraz złuszczającym (mechanicznym) – zmielonych pestek moreli.
Dogłębnie oczyszcza skórę głowy (sebum, produkty do stylizacji włosów), zmniejszając tendencję do przetłuszczania się włosów. Wzbogacony o glinkę kaolin i wulkaniczną, o właściwościach absorpcyjnych (wchłaniają zanieczyszczenia i substancje toksyczne), bakteriobójczych i stymulujących funkcje obronne skóry. Skutecznie uzupełnia niedobory minerałów.

Opakowanie: Zauważyłam, że produkt można także zakupić w saszetkach o pojemności 15g. Ja jednak podczas zakupów skusiłam się na tubkę wykonaną z miękkiego i elastycznego plastiku, który mieści w sobie aż 75g.
Szata graficzna jest minimalistyczna i prosta, przeźroczysta wstawka sprawia, że monitorujemy ilość pozostałego kosmetyku. Otwór opakowania jest bardzo mały, więc nie musimy obawiać się o zbyt dużą ilość wydobytego mazidła.

Zapach: Jestem pozytywnie zaskoczona, ponieważ peeling posiada bardzo przyjemny, świeży, kwiatowy aromat. Nie zostaje on jednak wyczuwalny po umyciu pasm.

Konsystencja: Jasnoszary produkt swoją konsystencją przypomina zwykłą, kremową maseczkę do twarzy z mnóstwem drobinek. Ścierak wykonany z pestek moreli nie jest ostry, dlatego nie podrażnił i nie uszkodził wrażliwej skóry.

Działanie: Kosmetyk dobrze rozprowadza się po skalpie, jednak gdy mam suche włosy.
Jeśli moje długie i gęste włosy są zwilżone, drobinki peelingujące przyklejają się do pasm, przez co wykonanie masażu jest wręcz niemożliwe. Po umyciu pasm szamponem nie pozostają na nich drobinki, ponieważ są w całości spłukane.
Jaki rezultat można osiągnąć? Już od pierwszego użycia zauważyłam, że skalp był jaśniejszy, czystszy i pozbawiony starego naskórka. Bardzo podoba mi się efekt uniesionych włosów, są ładnie odbite od nasady. Mam również wrażenie, że produkt skutecznie przedłuża czas ich świeżości, ponieważ nawet po dwóch dniach wyglądają wyjściowo.

Cena i dostępność: Ja swoją tubkę zakupiłam w Biedronce już kilka tygodni temu za około 6zł. Mniejsze saszetki w drogeriach kosztują zaś w granicy 2-3zł.

Podsumowanie: Peeling ląduje na mojej głowie 2x w tygodniu jak zaleca producent i jestem zadowolona z rezultatu. Moje zdanie popiera również mama, która co jakiś czas walczy z łupieżem. Kosmetyk skutecznie odświeża skalp, sprawia, że wygląda czysto i nieskazitelnie.

Używacie kosmetyków złuszczających stary naskórek na głowie?

niedziela, 26 listopada 2017

Odżywczy żel pod prysznic Zielona Herbata na bazie soli bocheńskiej. Hit czy kit?

Muszę przyznać, że żel pod prysznic na bazie soli bocheńskiej był dla mnie prawdziwą nowością. Produkt został wytworzony przez firmę Bochneris, jest dostępny w 3 wersjach zapachowych: cytrusowym, lawendowym oraz o aromacie zielonej herbaty.
O produkcie:
Odżywczy żel pod prysznic Zielona Herbata na bazie soli bocheńskiej tonizuje, odświeża i oczyszcza skórę. Składniki mineralne soli bocheńskiej regenerują, wygładzają i zmiękczają naskórek. Ekstrakt z liści zielonej herbaty działa przeciwzapalnie, przeciwdrażniąco oraz kojąco i nawilżająco na skórę. Hamuje powstawanie wolnych rodników i pomaga uniknąć uszkodzenia komórek skóry spowodowanych zanieczyszczeniami.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Cocamidopropyl, Betaine, Glycerin, Sodium Chloride, Camellia Sinensis Leaf Extract, Styrene/Acrylates Copolymer, Parfum, Calcium Chloride, Magnesium Chloride, Magnesium Bromide, Sodium Iodide, Potasium Chloride, Potasium, Iodide, Tetrasodium EDTA, Sodium Hydroxide, Magnesium Nitrate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Limonene, CI19140, CI42090
Opakowanie: Żel został umieszczony w podłużnej, przeźroczystej butelce o pojemności 300 ml. Kosmetyk posiada minimalistyczną szatę graficzną, która współgra z innymi kosmetykami firmy Bochneris. Opakowanie posiada wygodny aplikator w postaci pompki, dzięki czemu nie musimy martwić się o wylanie zbyt dużej ilości płynu na gąbkę.

Konsystencja: Jasnozielony żel posiada przyjemną, gęstą, kremową konsystencję, która wytwarza odpowiednią ilość piany.

Zapach: Ogromnym plusem jest fakt, że aromat jest niezwykle naturalny, delikatny i przyjemny. Zapach zielonej herbaty działa relaksująco, pomaga się odprężyć.

Działanie: Kosmetyk skutecznie oczyszcza ciało, sprawia, że po kąpieli jest jedwabiście gładkie i niezwykle miękkie. Produkt posiada odpowiednie pH, które stanowi barierę przed zanieczyszczeniami i wirusami. Dzięki temu produkt nadaje się do regularnej, codziennej pielęgnacji.
Żel pod prysznic nie wysuszył oraz nie podrażnił mojej skóry, mogę śmiało stwierdzić, że działa kojąco i odżywczo. 

Cena i dostępność: Cena produktu wynosi 10,90 zł, można go oczywiście dostać w sklepie internetowym produkujących solne kosmetyki.

Podsumowanie: Produkt posiada niezwykle przyjemny zapach, jest bardzo wydajny i skuteczny. Czego chcieć więcej?

Jaki żel obecnie u Was króluje?

piątek, 24 listopada 2017

Czego ostatnio używam do złuszczania starego naskórka? Recenzja owocowego peelingu agoda acai i wiśnia japońska marki Hean.

Peeling kupiłam już kilka miesięcy temu i używam go systematycznie od dłuższego czasu w celu złuszczenia starego naskórka. Podczas promocji w Rossmannie po raz pierwszy w moje ręce trafił produkt marki Hean o przyjemnym działaniu i niesamowitym aromacie.
O produkcie:
Mieszanka mikrogranulek olejku jojoba i złuszczających drobinek intensywnie usuwa martwe komórki naskórka i odblokowuje pory. Masaż drobinkami pobudza ukrwienie i dotlenia skórę. Peeling Owocowe SPA wzbogacony ekologicznym ekstraktem z jagód Acai(źródło witamin i minerałów), wyciągiem z wiśni japońskiej pobudza zmysłowe oczyszczanie skóry, odżywia, ujędrnia i przeciwdziała starzeniu się skóry. D-panthenol skutecznie nawilża, zapobiega podrażnieniom i nadaje skórze wyjątkową miękkość.
Opakowanie: Tubka o pojemności 200 ml została wykonana z miękkiego i elastycznego plastiku. Atutem opakowania jest przeźroczysty materiał, dzięki czemu możemy monitorować ilość pozostałego kosmetyku. Otwór tubki jest mały, moim zdaniem jest idealnie dostosowany do konsystencji produktu.

Zapach: Dosłownie jestem nim oczarowana! Peeling pachnie niczym domowy kompot babuni ze świeżych owoców. Intensywny aromat wiśni jest przyjemny, kwaskowaty i bardzo naturalny.

Konsystencja: Sądzę, że nie każdemu przypadnie do gustu. Kosmetyk jest dość rzadki, lejący. Wiśniowy peeling zawiera mnóstwo minimalnych, drapiących granulek złuszczających. Pomimo ostrych drobinek kosmetyk nie podrażnia skóry. 

Działanie: Już od pierwszego użycia zauważyłam, że kosmetyk bardzo ładnie złuszcza stary naskórek, pozostawia przyjemnie gładką i miękką skórę. Nie mam do niego zastrzeżeń.

Cena i dostępność: Kosmetyk można zakupić w wielu drogeriach za około 10 zł.

Podsumowanie: Uważam, że jest to całkiem pozytywny produkt, który skutecznie działa.
Dzięki regularnemu złuszczaniu nasza skóra jest oczyszczona, jędrna i przygotowana do dalszych zabiegów.

Jestem ciekawa, jakie kosmetyki złuszczające lubicie najbardziej.

czwartek, 23 listopada 2017

Jak umilić sobie kąpiel w wannie? Recenzja soli bocheńskiej Floris.

Ostatnio wspomniałam Wam o jednym z moich ulubieńców. Mowa o soli kosmetyczno-kąpielowej Floris, która kusi swoim zapachem. W swoich zbiorach posiadam aż 3 wersje- pomarańczową, kokosową oraz połączenie aloesu z pomelo. Uwielbiam dodatki do kąpieli, dlatego nie wyobrażam sobie, aby ich zabrakło.
O produkcie:
Stworzona w oparciu o powstałą z naturalnych solanek z okolic Bochni sól jodowo-bromową, której składniki regenerują, wygładzają i zmiękczają naskórek. Uwalniające się podczas kąpieli składniki mineralne umożliwiają oddychanie jodowym, morskim powietrzem – zapewniając relaks i odprężenie. Dodatek naturalnego, najwyższej jakości kolagenu nawilża i ujędrnia skórę. Produkt posiada doskonałe właściwości myjące, optymalne zawartość składników eliminuje potrzebę stosowania dodatkowych kosmetyków do kąpieli.
Produkt przebadany dermatologicznie. Nie zawiera sztucznych konserwantów. Bardzo dobrze tolerowany przez każdy rodzaj skóry.
Opakowanie: Prosty, plastikowy słoik o pojemności 600 g posiada papierową etykietę, na której zostały wypisane wszelkie informacje na temat kosmetyku. Szata graficzna jest prosta i minimalistyczna. Kosmetyk można również zakupić w małej saszetce 60 g lub opakowaniach mieszczących 1 kg, 1,2 kg, a nawet i 15 kg. Jest to genialne rozwiązanie, ponieważ małe torebeczki możemy zabrać ze sobą na wyjazdy, zwłaszcza wtedy, gdy mamy ochotę na relaksujący odpoczynek w wannie. Duże pudła posłużą zaś dla osób, które mają liczną rodzinę lubiącą kąpiele w soli.

Konsystencja: Drobno zmielona sól o lekko wilgotnej konsystencji bardzo ładnie rozpuszcza się w wodzie i powoduje, że na powierzchni pojawia się piana. Produkt oczywiście delikatnie barwi płyn, im więcej kosmetyku, tym mocniejszy odcień.
Zapach: Posiadam trzy różne zapachy, które są niesamowicie mocne, wypełniają pomieszczenie swoim aromatem. Soczysta pomarańcza, kokos pachnący słodkim Rafaello oraz połączenie aloesu z pomelo to strzał w 10! Producent oferuje aż 14 różnych wariantów zapachowych, znajdziemy tam między innymi Straciatelle, Różę, Konwalię, Wiśnię i wiele innych. Jest w czym wybierać, każdy znajdzie swojego ulubieńca.

Działanie: Podoba mi się fakt, że podczas kąpieli uwalnia się jod, który możemy wdychać nad morzem. Skóra po 20 minutowej kąpieli jest niezwykle gładka i miękka, mam wrażenie, że jest pokryta nawilżającą mgiełką. Dodatek soli pozwala mi się zrelaksować i odstresować po długim dniu. Nie zauważyłam negatywnego wpływu na stan mojej skóry, produkt nie podrażnił i nie wysuszył mojego ciała.

Cena i dostępność: Sól bocheńską można kupić w sklepach internetowych, a ich ceny w zależności od pojemności wahają się w granicy 0,95 zł- 85 zł. Opakowanie o pojemności 0,6 kg kosztuje tylko 6,90.

Podsumowanie: Mogę śmiało stwierdzić, że jestem od nich uzależniona. Używam ich często, ponieważ mają przyjemny wpływ na moją skórę.

Znacie sól Floris?

środa, 22 listopada 2017

🌹🌹🌹Natychmiastowy ratunek dla spierzchniętych dłoni. Recenzja rękawiczek nawilżających od 7th Heaven.🌹🌹🌹

Zimne powietrze w połączeniu z wiatrem to mieszanka zabójcza dla moich dłoni. O tej porze roku skóra w okolicy kostek jest bardzo podrażniona i skłonna do pękania. Nie mogę przyzwyczaić się do regularnego używania zwykłych kremów, dlatego wszelkiego typu rękawiczki są dla mnie chwilowym wytchnieniem. Tym razem skusiłam się na wypróbowanie zestawu od firmy 7th Heaven, którą bardzo lubię i często testuję.
O produkcie:
Nawilżające rękawiczki do dłoni. Zapewniają błyskawiczną pielęgnację dla suchych i szorstkich rąk. Dzięki zawartości masła shea intensywnie nawilżają i zmiękczają naskórek, pozostawiając dłonie delikatne i miękkie w dotyku. Doskonale sprawdzą się również w leczeniu popękanej skóry. Całość wzbogacono o subtelny, różany zapach.

Opakowanie: Wewnątrz sztywnej, foliowej saszetki z przyjemną szatą graficzną skrywa się para rękawiczek. Zostały one wykonane w cienkiego, białego materiału przypominającego gumę. W środku znajdziemy drugą warstwę, ta zaś jest nasączona płynem i przypomina chusteczkę lub włókninę.
Obie rękawice są ze sobą połączone, aby zawartość nie wyschła. Można je rozdzielić jednym pociągnięciem, zakładanie ich na dłonie jest proste i komfortowe. Naklejki w okolicy nadgarstka sprawiają, że produkt nie zsuwa się i pozostaje na swoim miejscu.

Zapach: Czy pachnie różami? Ciężko mi to ocenić, ponieważ aromat jest subtelny i kojarzy mi się ze świeżymi, rześkimi kwiatami. Zapach jest bardzo przyjemny, nie muszą się o niego obawiać osoby, które nie przepadają za różami.

Konsystencja: Rękawice są mocno nasączone odżywczym płynem, po ściągnięciu produktu opuszki są wręcz pomarszczone. Pozostałą esencję należy wmasować w dłonie i cieszyć się rezultatem.

Działanie: Do gustu przypadły mi odżywcze skarpetki, ale rękawice też nie mają sobie równych. Produkt skutecznie nawilża, sprawia, że skóra jest miękka jak jedwab. Mam wrażenie, że kosmetyk również ją delikatnie rozjaśnił.

Cena i dostępność: Rękawiczki nawilżające kosztują około 15 zł i można zakupić je w drogeriach, marketach i sklepach internetowych.

Podsumowanie: Czy przypadły mi do gustu? Tak, ponieważ suche skórki przy paznokciach zostały zregenerowane, a spierzchnięta skóra ukojona. Produkt spisał się na medal, serdecznie go polecam.

Używacie takich bajerów? Może stawiacie tylko na zwykły krem?

wtorek, 21 listopada 2017

❄️❄️❄️#2 Piękna przed świętami. Zimowa pielęgnacja ciała.❄️❄️❄️

Przed nami kolejny tydzień projektu z portalem Trusted Cosmetics i blogerką Różowa Szminka. Ostatnio opisałam obecną pielęgnację twarzy i ust, a teraz przyszedł czas na ciało. Bardzo się cieszę, że jestem posiadaczką wanny. O tej porze roku nie ma nic lepszego niż powrót do domu i relaksująca kąpiel w gorącej wodzie z przyjemnymi dodatkami.
Sole do kąpieli od zawsze goszczą w moim domu. Upodobałam sobie szczególnie produkt Biolove o relaksującym zapachu zielonej herbaty. Naturalna sól z Morza Martwego z dodatkiem regenerującego oleju z pestek winogron sprawia, że skóra jest jedwabiście gładka. Nie mogę pominąć produktów Floris, których głównym składnikiem jest sól bocheńska. Kosmetyki cechują się ciekawymi kolorami oraz niezwykłymi zapachami. Podczas kąpieli jod wywołuje wrażenie kąpieli w morskiej wodzie oraz oddychania jodowanym powietrzem. Obecność jonów wapniowo-magnezowo- bromkowo–jodkowych powoduje aktywną regenerację naskórka, a zastosowanie najwyższej jakości kolagenu doskonale wpływa na poprawę jędrności skóry.

Mam także słabość do wszelkich kuli musujących, które barwią wodę i sprawiają, że skóra po kąpieli jest przyjemna w dotyku. Dzięki kosmetykom Belle Nature oraz Biolove mogę się odprężyć i zrelaksować.

Scrub do ciała Organic Shop ma nie tylko ciekawe opakowanie, ale świetne działanie. Gęsty peeling cukrowy o zapachu mango skutecznie usuwa stary naskórek, dzięki czemu ciało jest jędrniejsze i gładsze. Produkty złuszczające sprawiają, że nakładane olejki i balsamy lepiej wnikają w głąb skóry.
Od kilku tygodniu nie rozstaję się z kosmetykami Le Petit Marseillais, które polubiłam za delikatność, dzięki czemu produkty myjące nie podrażniają mojej wrażliwej skóry. Dodatkowo kusi mnie przyjemny, naturalny aromat, który jest wyczuwalny jeszcze przez długi czas po kąpieli.

Nie jestem fanką wszelkich mazideł i zazwyczaj ich unikam. Jednak do gustu przypadł mi odżywczy olejek Evree Multioils Bomb, który poprawia wygląd blizn i rozstępów, długotrwałe nawilża i ujędrnia. W jego skład wchodzi aż 7 olejków: makadamia, jojoba, migdałowy, awokado, z wiesiołka, z pestek winogron, ryżowy.

Odmładzające mleczko do ciała Mariza nie zawiera parabenów i parafiny, dzięki czemu po nie sięgam. Produkt sprawdzi się również u osób, które jak ja mają problem z bardzo suchą skórą. Kosmetyk bez dwóch zdań nawilża, przynosi ukojenie po kąpieli.

Jestem ciekawa, jakich kosmetyków właśnie Wy używacie do pielęgnacji ciała.
Znacie moich ulubieńców?


poniedziałek, 20 listopada 2017

🍓🍓🍓Jak sprawdził się u mnie truskawkowy żel Le Petit Marseillais?🍓🍓🍓

Po raz pierwszy udało mi się wziąć udział w Ambasadorskim projekcie Le Petit Marseillais.
Do testów otrzymałam żel, uroczy zaparzacz w kształcie truskawki oraz 20 próbek, które miałam przekazać znajomym i rodzinie.
O produkcie:
Delikatny żel pod prysznic Le Petit Marseillais Truskawka dzięki lekkiej pianie łagodnie oczyszcza skórę, otulając ją delikatnym, apetycznym zapachem. Twoja skóra po prysznicu staje się nawilżona i odświeżona.

Opakowanie: Plastikowa butelka o pojemności 400 ml posiada minimalistyczną i estetyczną szatę graficzną. Zatrzask zamykający opakowanie jest na tyle porządny, że otwieranie jest wręcz oporne.
Konsystencja: Żel posiada rzadką, wręcz płynną konsystencję. Dzięki temu produkt jest niezwykle delikatny, a dodatkowo wytwarza mnóstwo piany, która skutecznie myje ciało.
Otwór opakowania jest wprawdzie mały, lecz należy uważać, aby nie wylać zbyt dużej ilości truskawkowego cuda na myjkę.

Zapach: Kojarzycie słodkie, landrynkowe, truskawkowe cukierki? Właśnie z nimi kojarzy mi się aromat. Jest niesamowicie przyjemny, zapach roznosi się po całej łazience. Sądzę, że z powodzeniem może zastąpić nie jedną świeczkę lub odświeżać.
Dodatkowo podoba mi się fakt, że nuty zapachowe są wyczuwalne również po kąpieli, ciało pachnie owocami.

Działanie: Moja skóra jest bardzo kapryśna, więc cieszę się, że żel spisał się celująco.
Produkt skutecznie myje skórę, a przy tym jej nie podrażnia i nie wysusza. Mam wrażenie, że kosmetyk dodatkowo ją pielęgnuje, ponieważ po kąpieli jest miękka i gładka.

Cena i dostępność: Produkty Le Petit Marseillais są dostępne w niemal każdej drogerii, markecie i sklepie chemicznym. Możemy zakupić je w trzech pojemnościach- 250 ml, 400 ml oraz 650. Ich ceny wahają się w granicy 6-20 zł.
Polecam rozglądać się na promocjach, ponieważ niedawno zakupiłam opakowanie o średniej pojemności za około 8 złotych.

Podsumowanie: Truskawkowy żel bez dwóch zdań spełnia moje oczekiwanie. Rodzina jest oczarowana słodkim aromatem, który zachęca do używania. Zdecydowanie polubiłam się z kosmetykami Le Petit Marseillais.

Lubicie produkty LPM?

sobota, 18 listopada 2017

Pielęgnacja wieczorową porą. Kilka słów o masce nawilżającej BELOV Natural Extract BLUEBERRY firming & rejuvenation.

Uwielbiam usiąść wieczorem z dobrą książką lub filmem i nałożyć na twarz maseczkę. Łączę odpoczynek z odpowiednią regeneracją, za co moja cera jest mi wdzięczna. Ostatnio w moje ręce trafiły maski od firmy Green Asia, tym razem wypróbowałam maseczkę nawilżającą, odpowiednią dla cery naczynkowej.
O produkcie:
Maska ta przywraca równowagę wodną w skórze. Sprawi, że skóra będzie optymalnie nawilżona, elastyczna, gładka i lśniąca. Uczyni skórę silną i delikatną zarazem. Zrównoważy odcień skóry. Wzmocni naczynka krwionośne. Odkryje na nowo piękno Twojej skóry. Idealna dla cery suchej i przesuszonej, naczynkowej i z tendencjami do powstawiania stanów zapalnych.
VACCINIUM ANGUSTFOLIUM FRUIT EXTRACT: Borówka brusznica obfituje w wiele substancji o działaniu leczniczym - glikozydy, arbutyna i metyloarbutyna (rozpada się na glukozę i hydrochinon - związek aromatyczny o działaniu pierwotniakobójczym, bakteriobójczym i przeciwwirusowym), kwasy organiczne, garbniki, cukry, witaminy: B1, B2, PP, C. Szczególnie ceniona jako środek antyseptyczny i ściągający (za sprawą garbników katechinowych) oraz wybielający i rozjaśniający plamy pigmentacyjne (dzięki zawartości arbutyny). Ekstrakt z borówki ma silne działanie antyoksydacyjne, które oczyszcza nasz organizm i skórę z wolnych rodników, co przekłada się na opóźnianie procesów starzeniowych i stanowi profilaktykę przeciwnowotworową. Wpływają na uszczelnienie naczyń krwionośnych. Ma zdolność do wiązania (chelatowania) metali ciężkich, np. ołowiu, przez co skutecznie odtruwa organizm. Garbniki, jako substancje ściągające, działają przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, hamują wydzielanie potu i łoju. Zawarte w owocach witaminy, aminokwasy, pektyny i kwasy owocowe działają na skórę zmiękczająco, wygładzająco i nawilżająco. Naturalna witamina C w owocach i liściach jest kilkakrotnie bardziej aktywna niż syntetyczna, gdyż flawonoidy i kwasy organiczne zapobiegają jej utlenieniu. Dobrze wpływa to na biosyntezę kolagenu i stabilność tkanki łącznej, a to korzystnie odbija się na wyglądzie skóry. Witaminy C i A wpływają ponadto na rozjaśnienie cery, pomagają w pozbyciu się piegów i plam pigmentacyjnych.

Skład: WATER, GLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL, TREHALOSE, VACCINIUM ANGUSTFOLIUM FRUIT EXTRACT, SNAIL SECRETION FILTRATE, GLYCYRRHIZA GLABRATA ROOT EXTRACT, CAMELLIA SINENSIS FLOWER EXTRACT, GINKGO BILOBA LEAF EXTRACT, CERAMIDE 3, PEPTIDE T., BETAINE, TRIPOTASSIUM GLYCYRRHIZATE, ALLANTOIN, XANTHAN GUM, SODIUM HYALURONATE, PHENOXYETHANOL, FRAGRANCE
Opakowanie: Bardzo podobają mi się azjatyckie saszetki. Na opakowaniu znajdziemy dodatkowo napisy w języku angielskim, co ułatwi nam zrozumienie właściwości. Wewnątrz umieszczony jest biały, materiałowy płat, który został umieszczony na sztywnej folii, która ma ułatwić nakładanie produkty na twarz.

Konsystencja: Byłam zaskoczona, ponieważ maska jest nasączona żelem, a nie zwykłym płynem. Esencja po upływie 25-30 minut wchłania się w głąb skóry, pozostawia jedynie lepką warstwę, którą należy zmyć.

Zapach: Mnie aromat kojarzy się z winem połączonym z kwiatowymi nutami. Zapach jest niezwykle przyjemny i odprężający.

Działanie: Pierwsze co zauważyłam po usunięciu płatu, to niesamowite nawilżenie i odżywienie. Naczynka zostały ukojone, mam wrażenie, że z tego względu są mniej widoczne. Skóra po umyciu była ujednolicona, pełna blasku. Bardzo spodobał mi się fakt, że pozostała gładka, miękka i przyjemnie napięta.

Cena i dostępność: Koszt jednej maseczki wynosi 10,00 zł i można dostać ją w sklepie GreenAsia.

Podsumowanie: Zdecydowanie zaprzyjaźniłam się z maską, która zapewnia zdrowy blask i mocne nawilżenie. Polecam ją bez dwóch zdań.

Lubicie azjatycką pielęgnację?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka