wtorek, 29 listopada 2016

🐹Kilka rad dla początkujących kosmetykomaniaczek. Wyznania (nie)anonimowego chomika.🐹

Chyba większość z nas miała taki okres w życiu, że ilość kosmetyków przewyższała ich zapotrzebowanie. Sprzyjają temu liczne promocje, tanie produkty w sklepach internetowych oraz urocze opakowania.

Blogerki zaś czytając masę cudownych recenzji, mają ochotę na nowości, nawet jeśli ich nie potrzebują.
Takie zbieractwo kojarzy mi się z małymi chomisiami, które mają napakowane pyszczki, no wiecie tak, na wszelki wypadek wsadzę jedno ziarenko, ewentualnie dziesięć.
Kobiety przynajmniej raz w życiu skompletowały pokaźny zapas kosmetyków, które potem rozdały, wyrzuciły lub nawet nie użyły.
Jak się tego wystrzegać? Wyznania (nie)anonimowego chomika.
Największą pokusą są oczywiście promocje! Nie sposób ich nie opuścić, lecz z czasem zaprzestałam śledzenia drogeryjnych gazetek i szukania kuponów ze zniżkami. Tym sposobem omijam niepotrzebne wyprzedaże i nie kusi mnie 10 tusz do kolekcji. Niekiedy jednak rabaty nie były aż tak bardzo opłacalne, bo w sklepach internetowych dany produkt był tańszy niemal o połowę.
Następnym sposobem na zaprzestanie niepotrzebnych zakupów jest poznanie własnej palety barw. Mowa o kolorach, które pasują do naszego typu urody oraz odcienie, w których czujemy się naprawdę dobrze. Nie warto kupować czerwonej szminki, ponieważ poleca ją nam znajoma, a same nie jesteśmy na tyle pewne, by ją nosić.
Z czasem zauważyłam, że lepiej słuchać własnego głosu niż pani z drogerii, która wciska nam dany produkt, chwaląc go pod niebiosa. Już nie raz nacięłam się na tym, że kosmetyk jest naprawdę słabej jakości i nie odpowiada moim potrzebom.
Kolejnym hakiem, tym razem ze strony producenta są cudowne opakowania, którym nie sposób się oprzeć. Kobiety są niczym sroki i pragną mieć najpiękniejszą kosmetyczkę na świecie i kolekcjonują co lepsze pudełeczka.
Zauważyłam, że dawniej kusiły mnie ogromne palety zawierające dziesiątki cieni, rozświetlaczy, bronzerów czy szminek, ale tak naprawdę nigdy ich nie wykorzystałam nawet w połowie. Teraz wiem, że warto mieć swoich ulubieńców, których z czasem zastępuje innymi sprawdzonymi malowidłami.
Nie lubię kosmetycznych niewypałów, więc często w drogerii sprawdzam testery, by poznać trwałość i pigmentację danych produktów. Nie lubię kupować ich w ciemno, bo nie raz okazało się, że matowa szminka przypomina połyskujący błyszczyk, a podkład ciemnieje o kilka tonów.
Nauczyłam się również, że nie warto mieć wielu produktów pielęgnacyjnych z tej samej grupy. Zdecydowanie wystarczy mi jeden krem do twarzy, a mojej szafki nie musi blokować armia 5 innych, otwartych mazideł.
Po kilku tygodniach rozważnych zakupów zauważycie sporą zmianę w waszym portfelu. Pieniążków zacznie przybywać, bo nie wydamy kolejnej gotówki na nową pomadkę, chociaż w swojej kolekcji mamy już kilka identycznych odcieni.
Nauczyłam się zużywać kosmetyki i do kosza wyrzucam jedynie puste opakowania.

Jestem ciekawa czy miałyście w swoim życiu taki chomiczny okres.
Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 28 listopada 2016

💅Dlaczego warto używać primera i bondera w stylizacji paznokci? Czym są te specyfiki?💅

Dawniej nie uznawałam specyfików do przygotowania płytki paznokcia. Wiązało się to ze słabą przyczepnością hybryd, a tym samym z marną trwałością. Szybko zrozumiałam swój błąd i zainwestowałam w polecany produkt firmy Silcare. Do tej pory używam primerów, lecz zaprzyjaźniłam się również z Tape Bond Victorii Vynn.

Są dwa rodzaje primera, kwasowy i bezkwasowy. Różnią się od siebie składem i zapachem.

Primer kwasowy zawiera kwas metakrylowy i jest dedykowany osobom, które robią paznokcie metodą żelową lub akrylową. Kwas wytrawia płytkę, więc musimy nakładać go bardzo ostrożnie i punktowo. Posiada niezwykle silne działanie, dzięki czemu nałożony produkt będzie o wiele lepiej przylegał do paznokcia.

Primer bezkwasowy jest o wiele łagodniejszy, ponieważ zawiera octan etylu. Tak samo, jak wersja kwasowa zwiększa przyczepność, jednak jest delikatniejszy.

Tape Bond od Victorii Vynn może zastąpić primer, a działa równie skutecznie.
Produkt rewelacyjnie łączy płytkę z nałożonym lakierem, do tego jest bezkwasowy i nie wytrawia płytki. Jest bezpieczny, ponieważ nie zawiera kwasu metakrylowego.
Na paznokciu pozostawia lepką warstwę i nie trzeba utwardzać go w lampie.

Bonder zaś to połączenie żelu podkładowego i primera, a używany jest w celu lepszej przyczepności żelu. Po nałożeniu na paznokieć należy jednak utwardzić go w lampie. W odróżnieniu od pozostałych produktów ten ma delikatny zapach.

Primer bezkwasowy, bonder i tape bond zaleca się używać do mniej problematycznych płytek, kwasowy zaś wyłącznie w kryzysowych sytuacjach.
Produkty nie są drogie, a potrafią uratować całą stylizację.

Używacie może tych specyfików?



Udostępnij ten wpis

sobota, 26 listopada 2016

😍Bania Agafii wie co dobre! Recenzja genialnego balsamu jałowcowego do włosów.😍

Od ponad roku jestem wierną fanką produktów Bani Agafii. U mnie sprawdzają się wyśmienicie i mogę polecić je z czystym sumieniem. Właśnie zdenkowałam butelkę jałowcowego balsamu, więc przychodzę z recenzją.
O produkcie:
Jałowcowy Balsam nasyca włosy i skórę głowy witaminami i ułatwia rozczesywanie. Dzięki unikalnej formule, zapewnia głębokie przeniknięcie aktywnych składników naturalnych. Olej cedrowy odbudowuje włosy, ułatwia rozczesywanie i nadaje naturalny blask. Olej dzikiego jałowca intensywnie nawilża, stymuluje wzrost silnych i zdrowych włosów. Olej łopianu odżywia cebulki włosowe i zapobiega wypadaniu włosów, nasycając włosy mikroelementami. Ekstrakt z mięty pieprzowej jest bogaty w witaminy C i E, tonizuje skórę głowy i nadaje włosom świeżość na długi czas. 
Zawiera 100% Naturalny Sok dzikiego Daurskiego Jałowca, naturalny olejek łopianowy i żywe witaminy. 

Składniki aktywne: 
  • Olej cedrowy - odbudowuje włosy, ułatwia rozczesywanie i nadaje naturalny blask.
  • Olej dzikiego jałowca - intensywnie nawilża, stymuluje wzrost silnych i zdrowych włosów.
  • Olej łopianu - odżywia cebulki włosowe i zapobiega wypadaniu włosów, nasycając włosy mikroelementami.
  • Ekstrakt z mięty pieprzowej - jest bogaty w witaminy C i E, tonizuje skórę głowy i nadaje włosom świeżość na długi czas.

Skład INCI : Aqua with infusions of Juniperus Communis Fruit Oil, Arctium Lappa Root Extract, Organic Mentha Piperita Leaf Water; Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Lauryl Glucoside, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Pinus Sibirica Seed Oil, Citrus Medica Vulgaris Peel Oil,JuniperusCommunis Wood Oil, AscorbylPalmitate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Jak na tak tani produkt, muszę przyznać, że opakowanie jest bardzo ładnie wykonane. Podoba mi się szata graficzna oraz poręczna butla zamykana na klik. Opakowanie jest bezpieczne i małe, więc z łatwością zmieści się w kosmetyczce z pielęgnacją, a do tego nie otworzy się podczas podróży.
Balsam posiada zielonkawą, średnio gęstą konsystencję, która świetnie rozprowadza się na pasmach. Nie spływa oraz nie powoduje problemów podczas zmywania. Chociaż balsam nie jest gęsty, muszę przyznać, że jest wydajny. W moim przypadku starcza na miesiąc intensywnego i regularnego używania.
Bardzo podoba mi się zapach, który przypomina mi połączenie mentolu z olejkiem cedrowym. Jest rześki i bardzo żałuję, że tak krótko utrzymuje się po wyschnięciu włosów. 
Jeśli już o nich mowa, warto wspomnieć o działaniu. U mnie kosmetyk sprawdził się w 100% i to jest najważniejsze. 
Zazwyczaj nakładam go po kąpieli na 2-10minut, a następnie zmywam. Widzę natychmiastową zmianę, ponieważ pasma nie są poplątane. Mam wręcz wrażenie, że ułatwia rozczesywanie, za co jestem mu wdzięczna. 
Po wyschnięciu bez trudu zauważam, że włosy nabrały zdrowego wyglądu, a w dotyku stały się śliskie i mega gładkie, końcówki były zaś przyjemnie nawilżone i dociążone.
Niestety nie mam pojęcia, jak działa na wypadanie, ponieważ nie nakładałam go bezpośrednio na skalp. 
U mnie działanie balsamu powoduje uśmiech na twarzy, ponieważ mogę cieszyć się połyskującą i jednolitą taflą.
Produkty stają się coraz bardziej popularne, dlatego też można dostać je w wielu drogeriach w całkiem atrakcyjnych cenach. Jedna buteleczka kosztuje w granicy 4-5zł.

Lubicie takie specyfiki?
Udostępnij ten wpis

piątek, 25 listopada 2016

💅🎅🏻#3 Co podarować paznokciomaniaczce?🎅🏻💅

Kto nie wie, przypominam, że dziś Black Friday. Co się z tym wiąże? Masa genialnych promocji w wielu sklepach.
Mikołajki już coraz bliżej, więc dzisiejszy dzień będzie idealny do zakupu kilku drobiazgów dla paznokciomaniaczek! Na bank macie taką koleżanką, która uwielbia tworzyć przepiękne stylizacje na paznokciach. Jako że jestem fanką hybryd, podpowiem, z czego ucieszy się każda zakręcona fanka lakierów.
Lakiery hybrydowe- ostatnio rynek podbija firma NeoNail i wcale się nie dziwię. Stworzyli przepiękne odcienie lakierów termicznych oraz magnetycznych, które wzbudzają podziw u wielu osób. W sklepach pojawiło się wiele hybryd, które zachwycają kolorami i wykończeniami.
Pyłki- potrafią dodać uroku najprostszemu zrobieniu. Najbardziej polubiłam te z Indigo i Neess. Dzięki ich pomocy można wyczarować efekt lustra, chromu czy połyskującej holo tęczy. Wystarczy tylko wetrzeć go w nałożoną i utwardzoną warstwę lakieru, a następnie pomalować lakierem nawierzchniowym.
Kalendarz adwentowy- gdy tylko zobaczyłam go na Allegro, wiedziałam, że spodoba się każdej fance malowania pazurków. W swoim wnętrzu skrywa 23 buteleczki oraz prześliczny pilniczek.
Preparaty do skórek i odżywki- będą fajnym dodatkiem do świątecznej paczuszki. Wiele osób zachwala kosmetyki Sally Hansen, które potrafią zdziałać cuda. Dzięki nim płytka jest mocniejsza, a skórki mięciutkie i poskromione.
Płytka do stempli- moje małe marzenie. Przyda się każdej osobie (jak ja), która nie posiada umiejętności plastycznych, a marzy o cudownych stylizacjach.
Silikonowa mata- mam podkładkę od Victorii Vynn i jest bardzo pomocna w tworzeniu własnych naklejek. Można na niej odbijać stemple, a następnie pomalować na swoje ulubione kolory. Gdy całość zaschnie, wystarczy tylko dopasować ją do kształtu paznokcia i pokryć topem.
Zestaw pędzelków- przyda się kreatywnym osobą tworzących własne wzory i malunki.
Folia celafonowa- nie wiem jak Wam, ale mnie bardzo podobają się efekt szkła, który niezaprzeczalnie wygląda obłędnie i ciekawie.
Balsam lub krem do rąk- zadbane dłonie są wizytówką każdej kobiety. Muszą być nawilżone i gładkie, a zimą jest to szczególnie trudne.

Mam nadzieję, że spodobały Wam się moje propozycje i dzięki temu już macie zarys prezentu dla najbliższej osoby.
Udostępnij ten wpis

środa, 23 listopada 2016

❄️ 🌨 ☃️🎁#2 Co podarować chłopakowi, mężowi, bratu czy dziadkowi?🎁🌨 ☃️❄️

Zawsze, ale to zawsze miałam problem z prezentami dla mężczyzn. Pewne jest to odwieczny problem większości z nas, dlatego znalazłam chwilę czasu i zrobiłam porządne rozeznanie i znalazłam kilka bardzo fajnych niespodzianek, z których ucieszą się najbliżsi.
W sklepie Zalando doszukałam się genialnych dodatków i ubrań, a dzięki akcji Black Friday, ceny są o wiele niższe.
Pudełko pełne wspaniałości- dziadziu zapewne ucieszyłby się z zestawu świątecznego. Na stronie Upominki Świąteczne znalazłam ciekawą ofertę, a w niej gotowe prezenty. Opakowania są cudownie ozdobione oraz wyposażone w genialne produkty.
Perfumy- niezawodny i ponadczasowy drobiazg, z którego ucieszy się każdy mężczyzna. W wielu sklepach internetowych możemy znaleźć sporo interesujących zapachów w atrakcyjnych cenach.
Zegarek- elegancki prezent, który będzie dodatkiem do każdej stylizacji.
Kalendarz adwentowy- udało mi się odszukać dwie ciekawe wersje. Jedna oferuje kawę, druga zaś czekoladki.
Strona Ekspres do kawy jest prawdziwym rajem dla miłośników czarnego napoju. Dla łakomczuchów Chocolissimo przygotowało równie przyjemną i słodką atrakcję.
Koszula- święta są okazją do wystrojenia swojego faceta. Elegancka koszula jest zawsze potrzebna i można założyć ją na każdą okazję.
Pasek do spodni- mam wrażenie, że każdy mężczyzna nosi pasek. Warto zainwestować w stylowy dodatek, który będzie przydatny.
Książka- jeśli znacie mola książkowego, nie znam dla niego lepszego prezentu. Jeśli szukacie przyjemnych cen, polecam księgarnię Aros lub Bonito.
Czapka, szalik lub rękawiczki- chyba nie ma nic gorszego niż chory facet. Czasem należy przygotować go na chłodną pogodę.
Plecak- coś dla brata lub chłopaka. Na bank przyda się podczas wspólnych wypraw.
Notes/kalendarz- nie mogłam oprzeć się notesowi dla prawdziwych fanów Harrego Pottera. Zapewne ucieszy się z niego każdy miłośnik magicznych opowieści.

Znalazłyście już prezent dla najbliższych?

Udostępnij ten wpis

wtorek, 22 listopada 2016

❄️ 🌨 ☃️🎁 #1 Co podarować przyjaciólce, mamie, siostrze lub babci? Porady dotyczące świątecznych prezentów.🎁🌨 ☃️❄️

Nie wiem jak u Was, ale u mnie prezenty daje się 6 grudnia. Wiem, że wiele osób obdarowuje się nimi także podczas świąt. Trudno uwierzyć, ale do Bożego Narodzenia został lekko ponad miesiąc, a pieniążki topnieją niczym ostatni śnieg.
Jestem kobietą, która lubi być przygotowana i zawsze robię zakupy kilka tygodni przed Mikołajkami. Nie lubię tłumów w galerii oraz niepewności związanych z wysyłkami przez internet.
Postanowiłam rozpocząć więc serię "Co kupić..." i ukaże się ona w kilku częściach. Dziś podpowiem kilka pomysłów dla przyjaciółki, siostry, mamy i babci. Oczywiście w planach mam dalszą część prezentów dla żeńskiej części, więc mam nadzieję, że przypadnie Was do gustu.
Kubek z dodatkami- ten pochodzi ze sklepu Home&You i idealnie nadaje się do gorących napojów. W zestawie załączone jest malutkie tarełko oraz szablon, który możemy użyć do zrobienia szlaczków przy pomocy tartej czekolady. Możecie go zapakować do pięknego pudełka, które będzie wypełnione cudownie pachnącą ziarnistą kawą lub aromatyczną czekoladą.
Książki- ten prezent jest niezawodny i pokocha go każdy mól książkowy. Nie obraziłabym się, gdyby moje zbiory zostały wsparte przez kilka nowych powieści do czytania. Często korzystam z księgarni Aros lub Bonito, ponieważ tam znajdują się najlepsze promocje oraz ogromny wybór.
Kosmetyki do makijażu- uwielbiam estetyczne opakowanie malowideł, więc z prawdziwą chęcią podarowałabym czekoladki MUR lub serduszka zawierające róże, rozświetlacze lub bronzery. Obecnie firma Makeup Revolution wprowadziła wiele pięknych palet i wierzę, że każda z Was znajdzie odpowiedni prezent. Aktualnie produkty tej firmy można kupić nawet w Rossmannie lub wielu drogeriach internetowych.
Ciepły szlafrok lub kapie- z tej niespodzianki na bank ucieszy się mama lub babcia. Nie ma nic lepszego niż chłodny wieczór, dobry ciepły napój, książka lub film oraz milutkie ubranko i pantofle. Świąteczny szlafrok można znaleźć w sklepie Home&You.
Perfumy, mgiełki- zauważyłam, że w Iperfumy można znaleźć wiele zapachów, które są niedostępne stacjonarnie. W ich asortymencie doszukamy się wielu ekskluzywnych marek w naprawdę przyzwoitych cenach. Sama mam chęć na mgiełkę VS.
Świece i woski- do tego dokupić pięknie zdobiony kominek, a kasetkę wyłożyć po brzegi tartami Yankee Candle lub Kringle. Jeśli jesteście ciekawe zapachu, zapraszam do zakładki na moim blogu, która zawiera recenzje.
Tutaj znajdziemy sporo pomysłów dla sióstr i przyjaciółek. Większość akcesoriów pochodzi z Zalando oraz Home&You, więc każda z Was może poszukać inspiracji.
Skarpetki- mogą być dodatkiem do prezentu, szczególnie gdy ktoś nie lubi zimna. Te mają słodki, zimowy wzór. 
Piżama- czy ona nie jest urocza? Cieplutka, mięciutka, wręcz perfekcyjna. Szczególnie podobają mi się te jednoczęściowe, które przypominają zwierzątka lub postacie z bajek.
Szalik- uniwersalny podarek, ponieważ może posłużyć na wiele wiele chłodnych dni. Warto wybrać wzór, który nigdy nie wychodzi z mody.
Termofor- ten znalazłam w sklepie Home&You i uważam, że pokocha go każda miłośniczka kotków. Zapewni przyjemne ciepło, gdy za oknem będzie szalała śnieżyca. Sama zagrzałabym nim wiecznie zimne stópki.
Zegarek- takie dodatki nigdy się nie nudzą. Zdobią nadgarstek, a do tego przyciągają uwagę. Z tyłu tarczy można wygrawerować drobną dedykację, aby obdarowana osoba miała pamiątkę.
Kalendarz adwentowy- przyda się dla osób dających prezenty na początku grudnia. Można dostać je w wielu wersjach. Producenci prześcigają się w wymyślaniu nowości, a do tego są dostępne w wersjach z kosmetykami, słodyczami, kawami, herbatami, przyprawami itd.
Portfel- warto do niego wrzucić grosz na szczęście lub zdrapkę, która miejmy nadzieję, zapewni kilka dodatkowych pieniążków dla ukochanej osoby.

Czemu wspominam o zakupach?
Ponieważ 25.11 zaczyna się Black Friday, czyli dzień największych wyprzedaży. Warto uzbroić się w cierpliwość i czas, a do tego poczynić wielkie zakupy.
Prezenty będą o wiele tańsze niż standardowo, więc należy szukać okazji.
Jeśli jesteście chore lub nie możecie wyjść z mieszkania, a zawsze wysyłacie kartki pocztą, na pomoc przychodzi Poczta Kartkowa. Firma oferuje przesłanie kartek lub prezentów bez wychodzenia z domu. Produkty są przepięknie zapakowane, więc polecam zobaczyć ich stronę. 

Kupiłyście już kilka drobiazgów, czy jesteście tą grupą osób, która zostawia wszystko na sam koniec?

Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 21 listopada 2016

💋🍎❄️ 💄Szminka której (nie)powstydziłaby się Królewna Śnieżka. Co to za piękna czerwień? 💄❄️🍎💋

Szminkę znalazłam w przesyłce jako dodatek do zakupów. Leżała tak w pudełku ponad miesiąc, ale zabrałam się do testów, bo niezwykle spodobał mi się jej czerwony odcień. Przypomina mi wino, więc idealnie nadaje się do jesiennych stylizacji.
O produkcie:
Klasyczna pomadka o lekkiej kremowej konsystencji. Dostępna w 20 satynowych i perłowych barwach, opracowana na bazie olejów i wosków roślinnych, wzbogacona o składniki nawilżające skutecznie dba o kondycję delikatnego naskórka ust.
Wygładza, pielęgnuje i chroni wargi przed wysuszaniem. Obecne w składzie witaminy E i C hamują proces starzenia się skóry, spowalniają powstawanie zmarszczek i spłycają już istniejące.
Zmysłowe usta w pięknym kolorze z delikatna perłową poświatą lub eleganckim satynowym efektem.
Mnie akurat trafił się tester, więc na początku miałam problem z określeniem produktu. Po kilku minutach dowiedziałam się, że posiadam wersję Esencja kobiecości. Ja akurat dostałam numerek 8, czyli przecudną czerwień, która podkreśla biel zębów. Kolor jest wręcz przepiękny, lecz jej minusem jest pigmentacja. Aby uzyskać otrzymany rezultat, musiałam dosłownie 10razu przejechać nią po wargach. Kremowa konsystencja nakłada się dość tępo, a po chwili sztyft staje się za miękki i mam wrażenie, że szminka się połamie.
Gdy już pokryłam usta czerwienią, zaczęłam testy. Jak wypadły? Pomadka niemiłosiernie odbija się na sztućcach, szklankach i migruje na zęby. Jeśli nic nie jemy, przez 3-4godziny wygląda całkiem przyzwoicie, jednak należy uważać, by się nie rozmazać.
Na zdjęciach możecie zauważyć efekt po nałożeniu oraz po 3-4godzinach. Gdy zjedłam makaron wyglądałam jak podrabiana wersja Harley Quinn lub Śnieżka, która nażarła się jabłek i wytarła twarz w sierść puchatego królisia.
Chociaż posiada satynowe wykończenie, zauważyłam, że na początku podkreśliła suche skórki, a następnie wysuszyła moje wargi na wiór. Były tak suche, że aż bolały mnie po wykonanym demakijażu.
Co mogę o niej powiedzieć?
Trzeba być delikatnym i nic nie robić, aby nie uszkodzić szminki.
Zapewne Śnieżka nieźle by się zawstydziła, gdyby Książę pocałował ją w piękne, czerwone usta. Zapewne oboje wyglądaliby jak po dostaniu w twarz łopatami od siedmiu krasnoludków...
Udostępnij ten wpis

niedziela, 20 listopada 2016

👍Najlepszy balsam na świecie, który sprawi, że Twoje włosy będą wyglądać jak milion dolarów!👍

Szczerze? Nie byłam nigdy przekonana do 100ml saszetek Bani Agafii do włosów. Używam maseczek do twarzy i kocham je bezgranicznie. Jeszcze na wakacjach skusiłam się na produkt do włosów i zdecydowanie nie żałuję.
O produkcie:
Balsam odżywczo regeneracyjny oparty jest na organicznych olejach, bogatych w mikroelementy i witaminy, nadaje się idealnie do intensywnej regeneracji suchych i osłabionych włosów. Nawilża i przywraca włosom naturalną siłę, zdrowy blask i elastyczność.

Olej szarłatu (amarantu) - zawiera skwalen (naturalna ochrona włosów), sprzyja nasyceniu komórek tlenem.
Olej z nasion żurawiny - intensywnie nawilża włosy.
Organiczne oleje pierwiosnka i żeń-szenia - bogate w mikroelementy i kwasy organiczne, odżywiają skórę głowy.
Olej miodunki plamistej - zawiera flawonoidy, alantoinę i składniki mineralne, sprzyja wzrostowi włosów.
Olej z orzechów cedrowych - zapobiega łamliwości i wypadaniu włosów.
Olej lnu syberyjskiego - bogaty w witaminy E i A, kwasami tłuszczowe Omega-3, intensywnie odżywia i regeneruje uszkodzoną strukturę włosów.
Podoba mi się estetyczny, prosty wygląd i praktyczne opakowanie. Saszetka jest zakręcana, więc możemy używać jej wielokrotnie,a przy moich włosach wystarczyło mi jej na cztery użycia.
Moje pasma sięgają pasa i są gęste, więc jestem zadowolona, ponieważ nie liczyłam, że użyję go więcej niż dwa razy. Mała pojemność jest atutem podczas podróży, ponieważ zajmuje mało miejsca.
Zapach balsamu jest mistrzostwem! Przypomina mi aromat balsamu Tutti Frutti Gruszka&Żurawina z delikatną domieszką ziół. Woń jest przyjemna, a do tego czuć ją na włosach nawet po dwóch dniach! Jest to zdecydowany hit, dlatego że lubię, gdy moje włosy pachną świeżością.
Jasnozielona konsystencja z łatwością rozprowadza się po pasmach, nie jest za rzadka ani za gęsta. Produkt ich nie obciąża, nie przyspiesza przetłuszczania i nie posiada minusów!
Jaki efekt uzyskałam po wyschnięciu? Mam wrażenie, że moje włosy jeszcze nigdy tak dobrze nie wyglądały! Nagrały blasku, tworzą cudowną taflę, a do tego są sypkie i lekkie.
Zauważyłam u niego same plusy. Zdecydowanie pozbyłam się siana, a przywitałam miękkie i nawilżone kłaczki, które posiadają mega gładkie końcówki. Nie liczyłam na tak wiele, a rezultat już przy pierwszym użyciu przewyższył moje oczekiwania.
Nie mogłam trafić na lepszy kosmetyk i na dniach biegnę do Wispolu po kilka saszetek.
Cena? U mnie w drogerii wynosi 3-4zł, więc całkiem przyjemna.

Lubicie rosyjskie kosmetyki?
Udostępnij ten wpis

czwartek, 17 listopada 2016

👧Jak rozpocząć przygodę z henną brwi? Najlepszy produkt dla początkujących.👧

Miesiąc temu dorosłam do tej decyzji. W pewną sobotę kupiłam nawet hennę w Rossmannie, a w poniedziałek lub wtorek kurier przywiózł mi paczuszkę niespodziankę. Nie miałam o niej nawet pojęcia, więc byłam bardzo ciekawa, co jest w środku. Jak się okazało, podarek otrzymałam dzięki firmie V. Laboratories, z którą miałam już przyjemność współpracy. Kilka miesięcy temu testowałam produkty do włosów. Tym razem mogłam wypróbować 3 odcienie henny oraz odżywkę na porost rzęs.
O produkcie:
Właściwości:
Jednoskładnikowa henna w aplikatorze to wygodny sposób koloryzacji brwi. Nie wymaga utleniania, przez co jest łagodniejsza dla skóry i włosów od innych produktów tego rodzaju.
Aplikator i konsystencja henny sprawiają, że nałożenie jest naprawdę szybkie i proste. Po zabiegu brwi uzyskują jednolity, a zarazem naturalny kolor. Dostępna w kolorach, czarnym, brązowym i grafitowym.

• nie wymaga mieszania składników
• naturalny i trwały efekt
• bardzo wydajna
• łatwa i szybka aplikacja
• produkt hipoalergiczny
Nigdy wcześniej nie miałam okazji zrobienia henny, więc nie miałam wprawy. Ucieszyłam się, ponieważ mogłam sprawdzić, czy ten produkt nadaje się dla początkujących.
Bardzo spodobało mi się eleganckie i dopracowane pudełeczko oraz złote detale na opakowaniu. Całość wygląda gustownie i drogo, a produkt kosztuje tylko 11.99zł. Fakt ten jest jak najbardziej na plus, ponieważ kosmetyk można użyć wiele razy, a pojemniczek działa na podobnej zasadzie jak błyszczyk. W środku znajdzie się dobrze wyprofilowany, lekko zakrzywiony, miękki aplikator, którym nanosimy produkt na nasze brwi.
Możemy użyć jej wiele razy, a do tego nie męczyć się z rozrobieniem dwóch saszetek tak jak w przypadku drogeryjnych malowideł. Właśnie to mieszanie i brudzenie wszystkiego wokół mnie zniechęcało do farbowania włosków, więc rezygnowałam z tego zabiegu. Wszystko się zmieniło, kiedy poznałam RenoVital.
Do gustu przypadła mi konsystencja, która nie jest za rzadka, ani za gęsta. Z łatwością nakłada się ją na dany obszar, a przy okazji nie ma szans na ubrudzenie większej powierzchni skóry.
Efekt farbowania okazał się fenomenalny, chociaż hennę trzymam tylko 3-4minuty. Nasze włoski bardzo szybko łapią odpowiedni odcień, a testowałam ją również u kuzynek, które są blondynkami.
Otrzymany rezultat utrzymuje się u mnie do 1,5-2tygodni, więc finalnie uważam, że nie znam lepszego produktu do trwalszego podkreślenia naszych brwi. Warto wspomnieć, że jest to kosmetyk hipoalergiczny i przepadany dermatologicznie i okulistycznie.
Jak z dostępnością? Widziałam, że można zakupić je w aptekach internetowych.
Jeśli jesteście ciekawe aplikacji, wszystko możecie zobaczyć w filmie, który znajduje się na YouTube.
Używacie tego typu produktów?
Co sądzicie o nowym wynalazku V.Laboratories?
Udostępnij ten wpis

środa, 16 listopada 2016

🍂🍃 #6 Chwila relaksu. Akcja "Piękna jesienią".🍃 🍂


Uważam, że chwila relaksu to czas, aby zadbać zarówno o ciało, duszę, jak i o swoje pasje. Jeśli już o pasji mowa, post powstał dzięki akcji "Piękna Jesienią".

Nie jestem niestety miłośniczką jesieni, chyba że za oknem słońce oraz piękna pogoda. Niestety nie ma tak dobrze, więc jestem rozczarowana, ponieważ wszędzie jest szaro, pochmurnie, a do tego zimno!
Oczywiście pogoda sprzyja relaksowi, szczególnie gdy mamy wolne i możemy zaszyć się w swoim pokoju z gorącym napojem, cudownym zapachem wosku lub świecy i otoczyć się ulubionymi rzeczami.
Dla mnie nie ma nic lepszego niż połączenie domowego spa ze sprzątaniem mojej kolekcji bestsellerów. To mnie wycisza, a przy okazji przypominam sobie wspaniałe historie, które poznałam w ciągu ostatnich miesięcy.
O tej porze roku bardzo szybko się ściemnia, więc sprzyja to dopieszczaniu mojego wewnętrznego mola książkowego. Co jakiś czas staram się zakupić nową powieść lub odwiedzać bibliotekę. Nie znam lepszego sposobu na wypoczynek niż przeniesienie się do świata książki.
Jeśli chodzi o urodę, stawiam na pielęgnację. Zmywam makijaż, robię peeling i nakładam dobrą maseczkę nawilżającą. Najczęściej sięgam po mazidła Bani Agafii, z którymi zaprzyjaźniła się moja cera. Włosy oczywiście nie mogą zostać pominięte i je również pokrywam balsamem, maską, olejem lub odżywką. Usta zaś są nasmarowane sporą ilością wazeliny, ponieważ mam tendencję do obgryzania suchych skórek. Gdy moje paznokcie wymagają zmiany, sięgam po komputer, włączam film z serii o Harrym Potterze i zabieram się za hybrydy. Od małego jestem miłośniczką opowiadań o sławnym czarodzieju, więc raz w miesiącu ciągnie mnie do ekranizacji. 
Jak widać, nie potrzeba mi wiele, abym mogła się zrelaksować.



Jaki jest Wasz sposób na odpoczynek oraz kto też jest zakochany w HP? :)
Udostępnij ten wpis

wtorek, 15 listopada 2016

💅 👄Które kosmetyki są mi obojętne i niepotrzebne? 👄💅

Jak każda kobieta, mam swoich faworytów oraz grupę kosmetyków, które mnie zupełnie nie interesują. Przez blogi i filmiki na YT te produkty przewijają się dość regularnie, ale ja jestem odporna i nie uważam ich zakupu za priorytet.
Nie powiem, że nie kusiły mnie testy, ale na bank porzuciłabym je w kąt i leżałyby nieużywane przez bardzo długi czas.

Które kosmetyki mnie nie kuszą?
Tinty do ust- nie mówię tu o konkretnej marce, ale nie za bardzo podoba mi się efekt nierównomiernego zabarwienia warg. Niektóre malowidła bardzo brzydko się zjadają, a do tego ciemnieją.
Brokatowe cienie- te słynne brokatowe malowidła są okropnie drogie! Gdy zobaczyłam ich ceny, aż złapałam się za głowę. Niestety moje oczy są bardzo delikatne i nie pozwoliłabym sobie na nakładanie czegoś, co może je zranić. Wiem, że powinny zawierać specjalne drobinki kosmetyczne, ale czy jest tak na pewno? Karolina Stylizacje nawet pokazała na swoim kanale film, możemy tam zauważyć ich wady.
Duże palety do konturowania/ malowania ust- wyglądają cudownie, ale czy są użyteczne? Na bank znajdują się w nich takie odcienie, których nawet nigdy nie nałożymy, ponieważ nam nie pasują i nie czujemy się w nich dobrze. Wolę kupić jeden czy dwa kosmetyki o kolorze, który mi odpowiada, niż przepłacać za coś, co podoba mi się wizualnie.
Tęczowy rozświetlacz- fajny dodatek, lecz na imprezę. Nie widzę innego zastosowania i pewnie nie wyszłabym z niebieską czy fioletową poświatą. Szkoda, że produkt na policzku nie daje efektu podobnego do swatcha na palcach i w efekcie na kości jarzmowej mamy kolorowe jarmarki.
Błyszczyk peel off- pewnie bym go kupiła, ale zniechęca mnie nakładanie oraz nierównomierne rozłożenie barwy na ustach.
Matowe pomadki- muszę uprzedzić, że kocham matowe produkty i bardzo często ich używam, ale takie, które dają prawdziwy mat. Raz trafiła mi się sztuka, która migrowała na zęby, nie kryła. Ba! Nawet przy każdym nałożeniu kolejnej warstwy, poprzednia ścierała się wraz z przejechaniem aplikatora. Kosmetyk nieestetycznie warzył się na wargach, a do tego dawał nieprzyjemne, wręcz mączyste wykończenie.
Kocham prawdziwe matowe pomadki, ale nie lubię tych "udawaczy" matu.

Których produktów unikacie, ponieważ Was nie kuszą? :)
Udostępnij ten wpis

niedziela, 13 listopada 2016

💔 Nie wszystko złoto co się świeci. Nie każdy kosmetyk z dodatkiem złota będzie objawieniem. 💔

Jestem zadowolona z faktu, że Biedronka jest zaopatrzona w ciekawe kosmetyki. Jakiś czas temu zakupiłam maseczkę z dodatkiem złota, kwasu hialuronowego i alg. Całkowicie o niej zapomniałam i leżała biedna na półce przez bite 2-3miesiące. Przypomniałam sobie o niej, gdy zauważyłam je z powrotem w sklepie i od razu postanowiłam wypróbować.
O produkcie:
Estetica Czyste Piękno Złota maska 24K na twarz z Kolagenem, Kwasem Hialuronowym i Algami - Intensywne odmłodzenie i wygładzenie.
Unikalna matryca Atelokolagenowa z dodatkiem kwasu hialuronowego połączona z naturalnym olejkiem różanym, wyciągiem ze złotego korzenia i lukrecji. Biozgodna z ludzka tkanką formuła, aktywnie przenika w głąb skóry. Natychmiast po zetknięciu nawilżone i odżywione komórki naskórka, udoskonalają jego wewnętrzną strukturę, wygładzając zmarszczki i przywracając zdrowy blask.

Problem skóry: Odwodniona, przesuszona, potrądzikowa, podrażniona, z wczesnymi oznakami starzenia, z utrwalonymi zmarszczkami, matowa, szara, zwiotczała, pozbawiona kolorytu.

Rezultaty: nawilżenie, poprawa gęstości, napięcia i kolorytu skóry, wygładzenie zmarszczek, aktywizacja uśpionych komórek do intensywnej samoodnowy, zmniejszenie widoczności siatki naczyń krwionośnych i śladów po bliznach, spowolnienie procesu starzenia, zmniejszenie przebarwień, rozświetlenie.

Produkt nie zawiera parabenów, syntetyków. Testowany dermatologicznie.

Bardzo podobają mi się dopracowany wygląd i przepiękny kolor maski żelowej. W pudełeczku znajdziemy przeźroczystą saszetkę, płat oraz mnóstwo płynu, który wylewa się przy każdej dobrej okazji. Nieźle się nagimnastykowałam, aby nie wylać całości na szafkę i ubrania. Bardzo nie lubię takich nieporęcznych opakowań!
Złota maska po wyciągnięciu wręcz ocieka z nadmiaru "drogocennych płynów" i trzebą ją odsączyć, żeby trzymała się twarzy. Płat, a raczej wymięty glut nawet po osunięciu substancji spada z buzi i nie byłam w stanie jej utrzymać nawet przez minutę. Doprowadzało mnie to do szału i przez około 10minut leżałam, bo szkoda mi było ją wyrzucić.
Jestem zdania, że rozmiar maski jest całkiem spory, ale otwory są wycięte w złych miejscach, a do tego są za małe. Nieźle się trzeba napracowałam, aby przy okazji nie zalać oczu, ponieważ produkt odstaje, a podczas podciągania materiał rwie się w palcach. Oj już dawno żaden kosmetyk nie doprowadził mnie do szewskiej pasji.
Gdy już ochłonęłam i zdjęłam to "cudo" zauważyłam, że nic nie zauważyłam! Moja cera była wilgotna od substancji zawartej w saszetce i nic poza tym. Nie było efektu WOW, nie poczułam zmiany, nie odmłodniałam, nie wygładziłam się i nie stałam się królową wieczoru w własnym domu.
Uważam, że jest to totalny bubel i pewnie zmoczony gumiak zapewniłby mi podobny efekt.
Za 7-8złotych mogłabym kupić kilka maseczek z Ziaji i zapewne bym nie żałowała.

Miałyście może złoty produkt z Biedronki?
Udostępnij ten wpis

sobota, 12 listopada 2016

🌸Mój wymarzony zapach z Avonu. Przepadłam dla Today Tomorrow Always Amour.🌸

Marzyłam o nim od ponad 2lat, ale zawsze powstrzymywała mnie cena. Nawet na promocji wynosiła 50-70zł, więc gdy byłam jeszcze uczennicą, było mi szkoda wydać znaczną część mojego kieszonkowego. Dzięki kuzynce, która jest konsultantką w Avonie, udało mi się go zakupić (uwaga!) za 27złotych. Była to okazja nie do odrzucenia i już jakiś czas raczę się cudownym aromatem TTA Amour.
O produkcie:
Przedstawiamy Avon 'Amour' - nowy zapach z popularnej linii 'Today Tomorrow Always'. Kwintesencja związku pełnego harmonii i miłości. Ten magiczny zapach otwiera się radosnym cytrusem wzmocnionym przez zielone akcenty i różowy pieprz, który rozpala uczucia. Serce zapachu przepełniają białe kwiaty; biała magnolia i płatki jaśminu rozkwitają niczym pierwsza miłość. 'Amour' oparty jest na mocnej bazie drzewa sandałowego, cedrowego i piżma, które symbolizują przywiązanie charakteryzujące związek oparty na prawdziwej i czułej miłości.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: nuty zielone, cytrusy, różowy pieprz,
nuta serca: magnolia, jaśmin,
nuta bazy: drzewo sandałowe, cedr, piżmo

Pudełeczko, w którym umieszczona jest szklany flakonik, nie robi na mnie wrażenia. Magia zaczyna się jednak po odpakowaniu, gdy okazuje się nam estetyczna, przeźroczysta i pięknie zdobiona buteleczka. Namalowana koronka kojarzy mi się kobiecością. Malutkim minusikiem może być pojemność, ponieważ pachnidło zawiera tylko 30ml, więc regularna cena może być zbyt wysoka.
Zapach zakupiłam dopiero jesienią, ale uważam, że idealnie wpisze się w wiosenną i letnią pogodę. Jest niezwykle delikatny, czysty i cudownie rozwija się na skórze.
Przez kilka chwil wyczuwam świeżość cytrusów, która przechodzi w bardziej elegancki, kwiatowy aromat. Po chwili nuty nabierają charakterku i wybijają się dodatki przypraw i drzew. Niezwykle podoba mi się ta kombinacja i na początku przypominała mi mgiełkę z kwiatów wiśni, chociaż po chwili namysłu bez trudu poczułam przechodzące zmiany.
Jego ogromnym plusem jest trwałość i moc zapachu, która jest wyczuwalna w całym pomieszczeniu. Wystarczy, że psiknę się przed wyjściem, a TTA Amour towarzyszy mi przez cały dzień! Polubiłam fakt, że czuję go sama na sobie, chociaż po kilku chwilach powinnyśmy się przyzwyczaić do perfum.
Bez dwóch zdań jestem w nim zauroczona i jeśli tylko spotkam dobrą okazję, kupię również inne perfumy z serii TTA.

Lubicie kosmetyki firmy Avon?
Co o nich sądzicie?
Udostępnij ten wpis

piątek, 11 listopada 2016

🍃 😍#5 Jakie kosmetyki kochają moje włosy? Akcja "Piękna jesienią".😍🍃

Mam kilka perełek, do których stale wracam. Mowa o kosmetykach do włosów, które naprawdę lubię i polecam z czystym sumieniem. Karolina z bloga Pasje Karoliny zarządziła, by w tym tygodniu rozpisać się właśnie na temat tych ulubieńców.
Moje pasma nie są wymagające, chociaż kocham je rozpieszczać. Często nakładam na nie olej czy maskę, lecz wciąż szukam faworytów, więc byłabym szczęśliwa, gdybyście poleciły mi Wasze ideały.
Isana Hair Professional- olejek, który potrafi u mnie zdziałać cuda. Posiada silikonowy skład, więc skutecznie wygładza moje końcówki. Są zdyscyplinowane, a do tego przestały się wywijać. Produkt cechuje się wysoką wydajnością oraz przyjemnym, delikatnym zapachem. Kosmetyk można zakupić w drogerii Rossmann za około 15złotych.
Batiste Suchy Szampon- mój pomocnik! Używam go zawsze, gdy moje pasma są oklapnięte i pozbawione życia. Nie zawsze wyglądają tak jak w reklamie, dlatego, gdy muszę szybko wyjść, stawiam na mojego kwiatowego ulubieńca. W krótkim czasie przywraca im świeżość oraz dodaje objętości. Bardzo się cieszę, że można kupić je w większości drogerii za mniej więcej 12-14zł.
Pantene Pro-V Szampon- zakochałam się w nim 1,5roku temu, a ta miłość nadal trwa. Nigdy nie miałam tak cudownego produktu, który podczas mycia rozplątuje moje włosy. Po wyschnięciu są cudownie gładkie, błyszczące i odżywione. Często bywa na promocji za 10-11zł.
Radical Szampon wzmacniający- kupiłam go na początku jesieni, ponieważ potrzebowałam kosmetyku, który spowolni ich wypadanie. Jestem tej firmie wierna od lat i zawsze mogę na nią liczyć. Mam wrażenie, że te stały się mocniejsze. U mnie nie powoduje plątania czy przesuszenia, więc oceniam go na 5. Udało mi się go kupić za około 6zł w Rossmannie.
Balsamy Bani Agafii- jeśli nie mam czasu, często po nie sięgam. W swojej kolekcji posiadam 4 wersje i każda sprawdza się w 100%. Dzięki nim widzę, że włosy są sprężyste, przyjemnie gładkie i nieziemsko błyszczące. Do tego urzeka mnie ich zapach.
Jestem zadowolona, ponieważ są dostępne również w Wispolu i Sekretach urody po 4-5zł.

Jak widać, wiele mi nie trzeba, aby dopieścić moje pasma.
Może są one również Waszymi ulubieńcami?
Udostępnij ten wpis

czwartek, 10 listopada 2016

💎Gdzie kupić najmodniejszą biżuterię ostatnich miesięcy, a do tego nie wydać masy pieniędzy? Bardzo duże zakupy z sklepu Born Pretty Store.💎

Po długim czasie wróciłam do biżuterii ze sklepu Born Pretty Store. Byłam zachwycona asortymentem, ponieważ sklep wprowadził wiele nowości, a świecidełka są przepiękne!

Skorzystałam z okazji i zamówiłam aż 7 produktów, ciężko mi było się zdecydować na konkretną rzecz.
Bardzo często wybieram bransoletki, które dopełniają mojej stylizacji. Już kiedyś zamówiłam zestaw kilku sztuk i sprawdza się nieźle, więc tym razem też nie mogłam ich nie kupić.
Postawiłam na stonowany krem w połączeniu ze złotymi dodatkami, a cena świecidełek wyniosła $3,12.
Nie zawsze mam ochotę na ozdobne naszyjniki, więc szukałam innej alternatywy. Lubię nosić koka lub wysoko splecione włosy, więc zawsze brakowało mi "tego czegoś". Gdy w ofercie znalazłam piękne, bogato zdobione i duże kolczyki, wiedziałam, że muszą być moje. Są świetnie wykonane, a ich cena sięga $2,99. Już widzę je wkomponowane w wieczorny, uroczysty ubiór.
Nie mogło się obyć bez najmodniejszej biżuterii ostatnich miesięcy. Choker wygląda kobieco, a do tego jest uroczy i elegancki. Czarne kwiaty są wykonane z twardszej koronki, która o dziwo nie drapie w szyję. To cudo kosztuje tylko $1,99.
Ten naszyjnik wybrała moja siostra i muszę przyznać, że zaskoczyło mnie jego wykonanie. Nie widzę niedociągnięć, wręcz mam wrażenie, że wygląda na prawdziwe złoto. Znak nieskończoności wyniesie nas tylko $0,99.
Delikatny, koronkowy choker można również dostać w białej wersji, lecz ten bardziej przypadł mi do gustu. Mięciutkie pasmo materiału z powodzeniem ożywi każdy sweterek czy koszulę.
Koronka była całkiem tania, bo cena sięga $1,99.
Czy ten choker nie jest piękny? Połączenie koronki z rzemykiem bardzo mnie urzekło i już nie mogę się doczekać okazji, gdy będę mogła go założyć. Genialne połączenie kosztuje $2,28.
Już na samym końcu muszę pokazać Wam cudowne kolczyki, które są również dostępne ze złotym dodatkiem. Moim zdaniem świecidełka wyglądają profesjonalnie i na żywo wydają się na wykonane z prawdziwego srebra. Drobne kamyczki cudownie połyskują w słońcu, a kosztują $3,99.
Zamówienie bardzo mi się spodobało, produkty są bardzo dobrze wykonane, a ceny są naprawdę niskie. Za kilka groszy możemy kupić biżuterię za parę groszy.
Całość była świetnie zapakowana, więc przetrwała długą podróż. Sklep wysyła przesyłki jako prezent, więc nie musimy bać się cła.

Mam również kod rabatowy, który upoważnia do 10% zniżki.
Udostępnij ten wpis

wtorek, 8 listopada 2016

🍑💋Najlepsza nawilżająca pomadka do ust? Niezawodny Carmex zawsze w akcji!💋🍑

Kiedyś kupiłam Carmex w podstawowej wersji i byłam nim zauroczona. Podczas ostatniej promocji w Rossmannie skusiłam się na wersję Tropikalną, którą udało mi się dostać za 4-5zł.
Jesienią i zimą moje usta przypominają Saharę, są okropnie suche i spękane. Zazwyczaj używam wazeliny lub balsamów.

O produkcie:
Ochronny balsam do ust w sztyfcie-słodka brzoskwinia i soczyste mango to świetny sposób na odrobinę lata w samym środku zimy!
Balsam nakładaj obficie i równomiernie. Używaj go regularnie, zwłaszcza przed i po narażeniu na działanie słońca, wiatru lub niskich temperatur – dzięki temu twoje usta pozostaną zdrowe, zadbane i piękne. Stosuj często, aby zapewnić ochronę.

Skład:
Petrolatum, Lanolin, Isopropyl Palmitate, Euphorbia Cerifera Cera,Ozokerite,Parfum,Cera Alba,Cetyl Esters,Paraffin,Theobroma Cacao Seed Butter,Limnanthes Alba Seed Oil,Camphor,Ethyl Vanillin,Salicylic Acid,Menthol,Limonene,Benzyl Benzoate,Linalool.

Mazidło było opakowane w kartonik, więc kupiłam go bez obaw. Miałam pewność, że nikt go nie ruszał.
Mała pomadka jest bardzo poręczna i zmieści się nawet w portfelu, więc możemy mieć ją zawsze przy sobie. Patrząc na szatę graficzną, bez trudu odgadniemy dodatki, ponieważ w oczy rzucają się przepyszcze owoce. Uwielbiam brzoskwinię i mango, więc ciężko było mi się oprzeć przed zakupem. Jeśli chodzi o zapach, ten jest pomieszaniem zwykłego Carmexu ze słodką, delikatną nutą.
Wykręcany, lekko żółtawy sztyft posiada przyjemną, miękką konsystencję, która z łatwością rozprowadza się po ustach. Po rozsmarowaniu na wargach pojawia się błyszcząca warstwa, która w żadnym wypadku nie ma klejących właściwości. Z czasem wnika w głąb ust, więc dzięki temu te są przyjemnie gładkie, nawilżone i pozbawione wielkich skórek.
Carmex pomaga mi po zmyciu matowych pomadek, jest zawsze pod ręką, a do tego kusi mnie jego aromat. Czego chcieć więcej?

Lubicie balsamy Carmex?
Udostępnij ten wpis

poniedziałek, 7 listopada 2016

🎁🎀🎁 Podaruj sobie chwilę luksusu! Wygraj serum Modeling System od Aqua π Cosmetics. 🎁🎀🎁

Wiele z Was mówiło, że kosmetyk Modeling System posiada dość zaporową cenę, dlatego chcę podzielić się z Wami serum wyszczuplająco- antycellulitowym.

Od firmy Aqua π Cosmetics dostałam drugie opakowanie pełnowymiarowego produktu, więc z chęcią organizuje rozdanie.
Jeśli jesteście ciekawe mojej opini, zapraszam również na moją recenzję.

Pani Beata, która zajmuje się marketingiem, wspomniała, że ceny kosmetyków zostaną obniżone i aktualnie można je kupić o wiele taniej. Jeśli chodzi o dostępność, można ich szukać stacjonarnie w drogeriach Vica, Sekraty Urody, Wispol itd.

Przyszedł czas na zasady, te nie zmieniają się od dłuższego czasu.

Obowiązkowo:
1. Musisz mieć mnie w obserwowanych lub kręgach.
2. Udostępnić baner na swoim blogu (podklinkować), photoblogu, facebooku, instagramie lub innym portalu.

Jak widać, wymagania nie są trudne, więc mam nadzieję, że wiele osób weźmie udział w rozdaniu.

Regulamin:
1. Rozdanie trwa od dnia 07.11 do dnia 07.12.2016r.
2. Organizatorem jestem ja, pokrywam koszty wygranej i wysyłki.
3. Czas na podanie wyników wynosi 7dni.
4. Osoba, która wygra, powinna wysłać wiadomość w ciągu 24godzin, jeśli nie wylosuję następnego zwycięzcę.
6. Losowanie odbędzie się jak zawsze przy pomocy losów.
7. Czas na wysyłkę wynosi 5-7dni.
8. Wysyłka jedynie na terenie Polski.

Formularz zgłoszeniowy.
Obserwuje jako:
Udostępnienie informacji:
E-mail:

Życzę powodzenia!
🎁🎀🎁


Przybywam z wynikami!
Mam przyjemność ogłosić, że balsam trafi do...

Serdecznie gratuluję i proszę o pilny kontakt :)
Udostępnij ten wpis

sobota, 5 listopada 2016

🍂 🍁#4 Piękna jesienią. Skincare Routine For Fall.🍂 🍁

W tym tygodniu przechodzę dość późno, ale nie mam zamiaru opuścić kolejnego tygodnia wyzwania u Karoliny. "Piękna jesienią" to akcja prowadzona na blogu Pasje Karoliny, więc polecam do niej zaglądnąć, aby zobaczyć również posty innych blogerek.
Dziś mamy opowiedzieć o pielęgnacji ciała i twarzy, więc postanowiłam napisać o jesiennej rutynie.
Może zacznę od ciała, ponieważ tutaj nie robię nic odkrywczego. Staram się wykonywać peeling Tutti Frutti co najmniej raz w tygodniu, a w skórę wcieram balsam modelujący Aqua π Cosmetics, który posiada genialne działanie nawilżające. Nie lubię stosować olejków, kremów i innych smarowideł, więc na tym kończy się pielęgnacja całego ciała.
Przechodząc do twarzy, wiem że stosuję o wiele więcej produktów. Dawniej używałam masy średnich kosmetyków, lecz obecnie mam swoje perełki, które polecam z czystym sumieniem.
Jak wykonuję demakijaż? Dawniej używałam do pomocy oleju, lecz teraz sięgam po zwykłe chusteczki nawilżające w celu pozbycia się pomadek z ust, makijaż zmywam płynem micelarnym Garnier, a następnie oczyszczam skórę żelem Tołpa Green Matowienie, który skutecznie usuwa nadmiar sebum oraz inne pozostałości. 
Często korzystam też z chusteczek peelingujących BeBeauty, które stosuję przed snem. Delikatne drapanie pobudza krążenie i mam wrażenie, że maseczki wnikają o wiele lepiej. Gdy mam ochotę na peeling, w ruch idzie diamentowy ścierak Organic Therapy, a twarz pryskam delikatną mgiełką odświeżająco- oczyszczającą marki Fitomed. Używam jej, ponieważ działa kojąco na naczynka oraz zmniejsza widoczność porów.
Czy już wspominałam, że kocham wszelkiego rodzaju mazidła do twarzy? Od ponad roku jestem zakochana w produktach Bani Agafii i szczególnie polecam wersję dziegciową oraz niebieską- oczyszczającą. W zależności od czasu i humoru szukam ukojenia w wersjach nawilżających i tonizujących. Gdy mam ochotę na coś mocniejszego, zwracam się w stronę czarnej maski Bielendy lub Avonu. Nie używam ich jednak za często, ponieważ delikatnie wysuszają, więc potrzebuję wtedy dobrego kremu.
Z nimi bywa różnie, ponieważ podczas chłodniejszych dni stawiam na Babydream Krem ochronny przed wiatrem i zimnem, który zabezpiecza moją wrażliwą twarz przed niepogodą. Produkt jest przeznaczony dla małych dzieci, ale moja cera aż prosi o taką ochronę. Jeśli na zewnątrz jest znośnie, wybieram Herba Care z dodatkiem zielonej herbaty. Jest on dedykowany dla posiadaczek cery tłustej i mieszanej, a delikatna konsystencja i boski zapach kuszą do użycia.
Moja pielęgnacja jest dość podstawowa i nie lubię udziwnień. Na razie jestem z niej zadowolona i moja cera nie narzeka.

Jak wygląda Wasza jesienna rutyna?

Udostępnij ten wpis

piątek, 4 listopada 2016

💄 💄 💄 Bezkonkurencyjni kosmetyczni ulubieńcy października.💄 💄 💄

Pogoda dopisała, słońce za oknem, więc postanowiłam zrobić zdjęcie ulubieńców. Bardzo lubię o nich czytać i pisać, ponieważ tym sposobem można trafić na prawdziwe perełki.
W zeszłym miesiącu kilka produktów wkradło się na moją listę faworytów, dlatego też przychodzę z nowym postem.

Batiste suchy szampon - już kiedyś o nim wspominałam i nadal uważam, że jest to bardzo pożyteczny produkt. Nie zawsze moje włosy wyglądają wyjściowo, dlatego w ruch idzie szampon, który momentalnie odświeża i przywraca świetność oklapniętym pasmom.
Antyperspirant Rexona Aloe- używam go od lata i nadal widzę znikome zużycie. Produkt skutecznie chroni oraz posiada przyjemny aromat, który zapewnia rześkość.
Celine Dion Sensational- uwielbiam je za kobiecą, uwodzicielską nutę. Intensywny, kwiatowy zapach jest wyczuwalny przez długi czas, a do tego zadziwia mnie genialna wydajność.
Eveline Nail Salon- najlepszy preparat do zmiękczania i usuwania. W krótkim czasie potrafi zdziałać cuda. Polecam każdej osobie, która ma problem z niesfornymi skórkami.
Isana Hair Professional- olejek doczekał się recenzji, ponieważ jestem z niego bardzo zadowolona. Dobrze wpływa na moje końcówki, które są miękkie i przyjemnie gładkie.
Lovely K-lips- od samego początku wiedziałam, że muszę zdobyć ten zestaw. Usta wyglądają niesamowicie, a do tego kosmetyk posiada przyzwoitą trwałość. Z całej oferty wybrałam numerek 5, który przypomina mi lekko ceglany odcień.
Wibo Nail Spa- dawniej nie przepadałam za takimi specyfikami, ale ten naprawdę polubiłam. Używam go codziennie i widzę znaczną poprawę w stanie moich wysuszonych skórek. Do tego posiada cudowny, lekko brzoskwiniowy aromat.

Znacie moich faworytów?


Udostępnij ten wpis

czwartek, 3 listopada 2016

Balsam do włosów za 5zł został hitem? 👧

Nie wyobrażam sobie, abym nie użyła odżywki czy maski. Moje włosy są gęste i długie, więc niekiedy jest z nimi problem. Szczególnie zimą są dość nieposłuszne, więc już jesienią staram się je przygotować przed chłodem i swetrami, które potęgują elektryzowanie.
Balsamy Bani Agafii zazwyczaj kupuję w sklepie chemicznym za około 4-5zł. Cena jak widać niska, a działanie przypadło mi do gustu.
Już kiedyś pisałam o niebieskiej wersji, teraz przyszedł czas na żółtą.

O produkcie:
Witaminowy balsam do włosów Cytryniec - Świeżość i Blask powstał na bazie soku z dzikich jagód i jest przeznaczony do wszystkich rodzajów włosów. Zawiera 100% naturalny sok z dzikich jagód, naturalny olej z nasion żurawiny północnej i witaminy.

Balsam głęboko odżywia włosy, wzmacnia uszkodzone i zniszczone włosy, zwiększa elastyczność włosów i nasyca je witaminami. Nawilża włosy po całej długości i nadaje im miękkość i elastyczność, doskonale tonizuje skórę głowy, nadaje włosom połysk i świeżość.

Balsam dba o włosy i nadaje im naturalny blask. Skutecznie ułatwia rozczesywanie i pozostawia włosy przyjemne w dotyku. Jednocześnie balsam nie obciąża włosów i pozwala im zachować naturalną objętość.

Składniki aktywne
  • BIAŁA KURYLSKA HERBATA - zawiera flawonoidy, saponiny i garbniki, które zwiększają elastyczność włosów.
  • TAJGIELSKI MIÓD - głęboko odżywia włosy i nasyca je witaminami.
  • ORGANICZNY OLEJ Z NASION ŻURAWINY POŁNOCNEJ - nawilża włosy po całej długości, nadaje im miękkość i elastyczność.
  • SOK Z JAGÓD DZIKIEJ NANAJSKIEJ TRAWY CYTRYNOWEJ - doskonale tonizuje skórę głowy, nadaje włosom połysk i świeżość.
Skład
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Schizandra Chinensis Fruit Extract, Saponaria Officinalis Root Extract*, Mel*, Potentilla Fruticosa Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sodium Ascorbyl Phosphate, Ceteareth-20, Citrus Limon Peel Oil, Citric Acid, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum Limonene, CI 15985, CI 19140.
(*) składniki organiczne

Mówcie co chcecie, ale szata graficzna bardzo przypadła mi do gustu. O ile się nie mylę, jest aż 5 różnych wersji i każda ma inny kolor buteleczki. Szczególnie podobają mi się złote akcenty, które przyciągają mój sroczy wzrok.
Opakowanie zamykane jest na klik, który wystarczy nacisnąć, aby wydobyć zawartość. W środku znajdziemy 280ml średnio gęstej mazi, która z łatwością nakłada się zarówno na suche, jak i wilgotne pasma. Muszę stwierdzić, że nawet zapach przypadł mi do gustu. Przypomina mi mieszankę ziół i świeżych cytrusów, i żałuję, że nie jest wyczuwalny po wysuszeniu włosów.
Jeśli o nie chodzi, to jestem bardzo zadowolona. Działanie przypadło mi do gustu, ponieważ te są zdyscyplinowane oraz układają się o niebo lepiej. W rezultacie tworzą piękną taflę, która odbija światło.
Nie zauważyłam natomiast minusów, chociaż byłam pewna, że będzie nią wydajność. Nic bardziej mylnego, ponieważ używam jej od 1,5miesiąca i nadal pozostała mi spora część.
Co do dostępności, to można je kupić online oraz w drogeriach typu Wispol, Sekrety Urody itd.

Testowałyście te balsamy? :)


Udostępnij ten wpis

środa, 2 listopada 2016

Czy zaprzyjaźniłam się z silikonowym olejkiem do włosów Isana? 👧

Przez wiele miesięcy używałam różowego serum Marion lub jedwabiu tej samej firmy. Gdy zdenkowałam oba produkty, postanowiłam kupić kosmetyk Isana Hair Professional. Był akurat na promocji, a do zakupu skusiło mnie wiele pozytywnych recenzji.

O produkcie:
Olejek Isana Hair Proffesional przeznaczony jest do włosów mocno zniszczonych i suchych:
  • zawiera olejek arganowy,
  • nadaje włosom zdrowy połysk,
  • przetestowany przez fryzjerów.

Olejek do włosów ISANA Hair Professional zawiera bogaty kompleks olejków pielęgnacyjnych, w skład którego wchodzą oleje: arganowy i słonecznikowy. Olej szybko się wchłania i uszlachetnia włosy, jednak ich nie obciąża i nie pozostawia w nich tłustych resztek. Ultralekka, nienatłuszczająca i bardzo skuteczna formuła pielęgnuje włosy mocno zniszczone i suche. Efektem są zdrowe, silne i lśniące włosy.

Skład:
Cyclopentasiloxane, Cyclomethicone, Dimethiconol, Helianthus Annuus Hybrid Oil, Helianthus Annuss Seed Oil, Parfum, Argania Spinosa Kernel Oil, Limonene, Linalool, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Citral, CI 40800.

Isana kojarzy mi się z tańszymi kosmetykami, dlatego byłam zdziwiona, że opakowanie jest tak porządnie wykonane. Wygodna pompka aplikuje odpowiednią ilość płynu, który posiada całkiem przyjemną, gęstą, zabarwioną na żółto konsystencję. Z łatwością rozprowadza się zarówno na wilgotnych, jak i na suchych włosach. Na moje długie pasma wystarczy dosłownie 3naciśnięcia pompki, aby je zabezpieczyć.
Oczywiście jestem świadoma, że olejek nie każdemu przypadnie do gustu, lecz ja jestem bardzo zadowolona. Pasma zaprzyjaźniły się z silikonowym składem, dlatego też pięknie je wygładza i dzięki temu są zdyscyplinowane. Pożegnałam okropnie powywijane końcówki, które były moją zmorą. Nie nalezy jednak przesadzać z ilością nakładanego serum, ponieważ efekt może być odwrotny, a włosy będą wyglądać nieświeżo. 
Kosmetyk kosztuje około 15zł, na promocji ta cena sięga 11-12zł. Uważam, że kwota jest adekwatna co do jakości, jak i zarówno wydajności.

Jestem ciekawa, jakiego serum używacie?
Udostępnij ten wpis

wtorek, 1 listopada 2016

🍋🍋🍋Mydło w piance? Co to za cudo? 🍋🍋🍋

Zawsze stawiałam na mydło kuchenne Isana, ale tym razem wypróbowałam nowość, którą dorwałam w sklepie Rossmann. Cena regularna sięga 8-9zł, lecz na promocji wynosi 4.
Nigdy wcześniej nie używałam takich specyfików, więc byłam go bardzo ciekawa, bo ostatnio produkty tego typu robią furorę. Słyszałam o piance Palmolive, lecz uważam, że jej cena jest dość spora.

O produkcie:
Kuchenne mydło w piance o zapachu cytrynowym. Specjalnie skomponowane składniki skutecznie neutralizują nieprzyjemne zapachy z ryb, czosnku i cebuli. Zawiera ekstrakt z cytryny, który ma właściwości antybakteryjne i antyseptyczne. Doskonale rozjaśnia przebarwienia skóry. Gliceryna nawilża i tworzy warstwę chroniącą przed nadmiernym wysuszaniem dłoni. Specjalny dozownik zmienia płynną konsystencję w butelce w delikatną piankę na dłoniach.

Skład:
Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Laureth Sulfate, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Glycerin, Parfum, Peg-6 Caprylic/ Capric Glycerides, Citrus Limon Fruit Extract, Propylene Glycol, Citric Acid, , Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Magnesium Chloride, Magnesium Nitrate, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Plastikowa butelka nie wyróżnia się niczym szczególnym i średnio podoba mi się wizuwalnie. W środku znajdziemy 320ml płynu o konsystencji wody. Zabarwiona na żółto ciecz przy wciśnięciu pompki zamienia się w gęstą, białą piankę, którą używamy do oczyszczenia dłoni. Pompka jest dość sporej wielkości, więc w zupełności wystarczy jedno naciśnięcie, dlatego też produkt charakteryzuje się dużą wydajnością. Moja rodzina (4osoby) używa go od 8tygodni i nadal pozostało go na jakiś czas. Uważam, że to świetny wynik, zwłaszcza że kosmetyk jest tak rzadki.
Obawiałam się "toaletowego" zapaszku cytryn, ale ten o dziwo jest bardzo przyjemny. Cytrusowy aromat przez długi czas pozostaje na dłoniach i usuwa nieprzyjemne, kuchenne zapachy.
Jeśli nie lubicie takiej wersji, do wyboru jest również mydło aloesowe oraz pachnące gumą balonową.
Nie zauważyłam, aby produkt wysuszał, chociaż często zmagałam się z bardzo suchą skórą.
Uważam, że jest to ciekawa, a zarazem świetna alternatywa zwykłego mydła w kostce lub płynie.

Poznałyście już może mydła w piance?
Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.