sobota, 29 października 2016

💧 Czy kosmetyk może zagwaratować zgrabne i smukłe ciało ? Recenzja serum firmy Aqua π Cosmetics. 💧

Dzięki uprzejmości Aqua Pi Cosmetics mogłam przetestować balsam Modelling System, który działa wyszczuplająco i antycellulitowo. Byłam bardzo ciekawa tego produktu, ponieważ nie wierzę w takie specyfiki. Przekonał mnie także ciekawy skład oraz fakt, że firma nie tak dawno pojawiła się na rynku, więc nigdy nie miałam styczności z produktami tej marki.

Przygotowując recenzje nowych kosmetyków staram się poznać historię marki, a ta okazała się bardzo interesująca.
Wszystko stało się przypadkowo w Toskanii, gdy grupa naukowców zaczęła eksperymenty nad systemem redukcji zużycia paliw. W 2008 wybuchł pożar, a główny badacz Mario Pandolfo wraz z dwoma asystentami spędzają długie 6 miesięcy w szpitalu, lecząc rozległe poparzenia i walcząc o życie.
Mario, jednak po pewnym czasie wraca do pracy i codziennie zanurza dłonie w wodzie poddanej działaniu słabych pól elektromagnetycznych. Zauważa, że ta ma zbawienne działanie na jego poparzone dłonie, ponieważ skóra staje się coraz bardziej wygładzona. Po wielu badaniach okazuje się, że woda nadaje się również do leczenia takich przypadłości jak: trądzik, egzema, łuszczyca itd. Uszlachetniona laboratoryjnie woda otrzymuje Certificato Ministero della Salute we Włoszech (certyfikat Ministerstwa Zdrowia).
Od 2013 roku specjaliści tworzą unikatową formułę wykorzystywaną w kosmetykach, dzięki której powstała firma Aqua π Cosmetics.

O produkcie:
Serum wyszczuplające i antycellulitowe
Wyjątkowo bogate w składniki aktywne serum o intensywnym działaniu wyszczuplającym i antycellulitowym.
Rewelacyjne efekty: zmniejszenie objętości uda o 6,7 cm u 90% badanych po 4 tyg. stosowania!

Polecany:
  • Jako silny preparat o działaniu wyszczuplającym i remodelującym
  • W przypadku zaawansowanego cellulitu
  • W celu ujędrnienia i poprawy elastyczności skóry
  • Dla kobiet w każdym wieku
  • Do skóry skłonnej do podrażnień
  • Do stosowania na dzień i na noc

MODELLING SYSTEM - intensywnie działające serum o działaniu remodelującym sylwetkę i antycellulitowym.

Składniki aktywne:
Uszlachetniona laboratoryjnie woda – sama w sobie wykazuje aktywność terapeutyczną na skórę i znacząco poprawia jej wygląd. Potęguje działanie składników aktywnych zawartych w emulsji i sprawia, że szybciej dostrzegamy efekty działania serum
Ekstrakt z alg morskich (Laminaria digitata oraz Fucus vesiculosus) – redukuje cellulit, zmniejsza ilość tkanki tłuszczowej, pobudza krążenie krwi i limfy, przyspiesza przemianę materii w skórze
Ekstrakt z bluszczu pospolitego (Hedera helix) - działa wyszczuplająco, stymuluje mikrocyrkulację krwi, pobudza metabolizm komórkowy, co prowadzi do zwiększenia tempa lipolizy, wspomagają oczyszczanie komórek skóry z toksyn, wspierają syntezę kolagenu
Ekstrakt ze skrzypu polnego – zapobiega obrzękom, redukuje nadmiar wody w tkankach
Ekstrakt kofeiny i palmitoilokarnityny – powoduje usuwanie zasobów tłuszczów, zwiększa jędrność, sprężystość i naprężenie skóry, wykazuje natychmiastowe działanie wygładzające
Escyna pochodzenia naturalnego– wzmacnia ściany naczyń krwionośnych
Olej arganowy – wzmacnia i odżywia skórę
Masło Shea – wykazuje działanie natłuszczające i ochronne na naturalną barierę lipidową naskórka
Proteiny jedwabiu – błyskawicznie i długotrwale wygładzają powierzchnię skóry, sprawiając, że staje się miękka i delikatna w dotyku
Ekstrakt z mięty (Mentha Haplocalyx) – źródło naturalnych olejków eterycznych o działaniu odświeżającym i delikatnie chłodzącym
Kompozycja relaxing – starannie dobrana kompozycja zapachowa wykazuje działanie relaksujące na zmysły

SPEKTAKULARNE EFEKTY serum MODELLING SYSTEM zostały potwierdzone w badaniach klinicznych*:
Zmniejszenie obwodu uda o 11,4% u 90% badanych, nawet do 6,7 cm!
Zmniejszenie obwodu brzucha o 4,2% u 52% badanych, nawet o 2,3 cm!
Widoczne zwiększenie elastyczności skóry u 92,5% badanych.

Buteleczka oczywiście była zapakowana w kartonik, więc mam pewność, że kosmetyk nie był wcześniej otwierany i używany. Bardzo spodobało mi się nietypowe, proste, ale estetyczne opakowanie. Biały flakonik zaopatrzony jest w pompkę, przez którą wydobywa się dość płynna, biała maź. 
Balsam pomimo tego, że jest rzadki, bardzo dobrze rozprowadza się po skórze oraz wsiąka w ekspresowym tempie.
Urzekł mnie czysty, świeży aromat, który przypomina mi mieszankę mięty i ziół, nasze ciało jeszcze przez długi czas pachnie przyjemnym zapachem mazidła.
Niestety, ale jestem posiadaczką bardzo wysuszonej skóry, która jesienią i zimą daje mi w kość. Gdy zaczęłam używać produktu Modelling System, zauważyłam spore zmiany. Pożegnałam suchą, wręcz białą powierzchnię, a przywitałam napięte, gładkie i świetnie nawilżone ciało. Używałam go wyłącznie do nóg, chociaż producent zaleca go również do brzucha i muszę stwierdzić, że produkt wystarczył mi spokojnie na cały miesiąc.
Oczywiście nie zauważyłam różnicy w centymetrach, lecz jestem zadowolona, że moja skóra jest ładnie odżywiona i jędrniejsza. Uważam, że odpowiednie ćwiczenia wraz z zabiegiem pielęgnacyjnym przyczyniłyby się do znacznej różnicy w rozmiarze.

Gdzie można dostać kosmetyki Aqua π Cosmetics?
Na stronie producenta widnieje lista drogerii, w których znajdują się produkty pielęgnacyjne. Jest również możliwy zakup on-line, więc nie trzeba wychodzić z domu, aby zrobić zakupy.
Serum kosztuje aktualnie 159,00zł, a wysyłka przez internet jest darmowa.

Czy jestem zadowolona?
Uważam, że regularne stosowanie może przynieść wiele korzyści. Bardzo spodobało mi się działanie oraz cudownie nawilżenie. W kryzysowych sytuacjach używałam go nawet do dłoni, które są wiecznie przesuszone.

Znacie może firmę  Aqua π Cosmetics?

piątek, 28 października 2016

Chamska podróba maseczki Holika Holika? Jak spisze się produkt firmy Marion?

Firmę Marion lubię i często kupuję ich kosmetyki do włosów. W drogerii Wispol powstała nawet szafa wypełniona po brzegi produktami do pielęgnacji. Wśród nich znalazły się maseczki, które wyglądem zewnętrznym przypominają mi o wiele droższe mazidła Holika Holika. Tamte są oczywiście o wiele droższe i nie mogłam dostać ich stacjonarnie, więc skusiłam się na wersję za około 1,50-2zł. W swojej ofercie znajdzie się również wersja z ogórkiem, awokado i mango. Ja postawiłam na granata, ponieważ zależało mi na ukojeniu mojej skóry.
Jak się spisał kosmetyk firmy Marion?
O produkcie:
GRANAT fit&fresh
Maseczka do twarzy GRANAT to idealny sposób na uszczelnienie naczynek, redukcję podrażnień i nawilżenie. Owoc granatu chroni DNA skóry, wzmacnia ściany komórek i zwiększa sprężystość skóry. Ze względu na właściwości przeciwutleniające, działa przeciwstarzeniowo. Maseczka posiada witaminę C, która ma zdolność rozjaśniania przebarwień i wyrównywania kolorytu skóry. Wpływa na spowolnienie procesu powstawania zmarszczek.

Przeznaczenie: cera naczynkowa, zmęczona, przesuszona, zaczerwieniona
ODŚWIEŻONA CERA W DOSKONAŁEJ KONDYCJI!

Opakowania są łudząco podobne, ale wersja Holika Holika wyróżnia się tym, że posiada bawełnianą płachtę, tutaj zaś znajdziemy zwykły, gęsto różowy krem o przepięknym zapachu. Delikatny aromat zachwycił moje nozdrza i zabieg był naprawdę przyjemny!
Saszetka zawiera 7,5ml mazi, która wystarczyła mi aż na 3użycia. Musiałam użyć spinacza biurowego, aby zabezpieczyć produkt przed wylaniem, więc nie było to do końca komfortowe.
Przy nałożeniu przyjemnej, gęstej i lekkiej maseczki poczułam przyjemny chłód, który koi i uspokaja podrażnioną twarz. Po upływie 15minut starłam pozostałości i zauważyłam, że moja cera nabrała blasku, stała się jaśniejsza i promienna. Była cudownie gładka, a nałożony na nią podkład wyglądał wręcz idealnie. Ogólnie efekt bardzo przypadł mi do gustu, ale nie zauważyłam innych właściwości.
Czy ją kupię? Pewnie tak, bo fajnie sprawdzi się przed większym wyjściem, ale wiem, że nie można na niej polegać w 100%. Działanie mogę określić jako przyzwoite, ale nie wystarczające.

Znacie może te nowości?

środa, 26 października 2016

💄💋Nareszcie go mam! Co sądzę o zestawie K-lips firmy Lovely?💋💄

Jakoś nie poruszył mnie zestaw od Kylie Jenner, lecz ten z Lovely przykuł moją uwagę. Od samego początku wiedziałam, że muszę go mieć, więc nie mogłam się ich doczekać w Rossmannie. Miałam chęci do zakupu, lecz malowidła były wiecznie wyprzedane. Jak widać, cieszą się sporą popularnością, co podsyciło moją ciekawość i chęć posiadania.

Nawet nie wiecie, jak się ucieszyłam, gdy ostatnio zobaczyłam całą szafę Lovely, która była zapełniona po brzegi.
Firma oferuje aż 5 odcieni, trzy wpadają w róż, a dwa w nudziakowy brąz. Długo się nie zastanawiałam i w moje ręce wpadł zestaw Lovely Lips o numerku 5. Zauroczył mnie swoją chłodną koralową barwą, która na ustach wygląda elegancko i gustownie. Cudownie podkreśla biel zębów!
O produkcie:
Zestaw do wykonania makijażu ust. Zawiera płynną pomadkę o matowym wykończeniu i konturówkę do ust w tym samym kolorze.

Jestem szczęśliwa, że produkt zapakowany jest w pudełeczko. Od razu można zauważyć, że opakowanie zostało otwarte, więc nie obawiam się "zmacanych" kosmetyków. Polecam nie ufać odcieniom z pudełka, ponieważ te znacznie odbiegają od rzeczywistych barw. 
W środku znajdziemy bardzo tandetny plastik, na którym wyłożone są malowidła. Podoba mi się jednak design pomadki i kredki. Nie są one wyszukane, ale są na tyle przyjemne, że cieszą oko.
Na samym początku zacznijmy od konturówki, ponieważ to ją jako pierwszą nakładam na usta. Byłam przyjemnie zaskoczona, że produkt posiada przyjemnie miękki, wręcz kremowy rysik, który z łatwością sunie po wargach. Odcień jest wręcz idealny, posiada mocną pigmentację i całkiem przyjemną trwałość. Schodzi równomiernie, a do tego nie przesusza i nie podkreśla skórek.
Następnie przyszedł czas na pomadkę i warto tutaj wspomnieć o perfekcyjnym aplikatorze! Jest mały, wyprofilowany i do tego precyzyjny. Bez większego trudu wyrysujemy kontur ust, nawet jeśli te nie wyglądają tak jak u Kylie.
Podoba mi się również wykończenie, które nosi się komfortowo, ponieważ nie występuje efekt ściągnięcia. Na samym początku przypomina satynę, po chwili zmienia się w przyjemny mat. Szybko zastyga i nie odbija się na dotykanych rzeczach, co mnie bardzo cieszy. Nareszcie nie znaczę szklanek i sztućców.
Bez jedzenia i picia malowidło wygląda idealnie przez około 4-5godzin. Pomadka ściera się równomiernie, gdy w grę wchodzą posiłki, lecz wszystko przebiera równomiernie, więc nie trzeba obawiać się brzydkich plam i zważonego kosmetyku.

Jestem naprawdę zaskoczona, że zestaw, który kosztuje 19.99zł i jest naprawdę niezły! Usta wyglądają zniewalająco, a sam kolor pasuje do każdego typu urody. Jestem bardzo ciekawa nudziaków i pewnie skuszę się jeszcze na jakieś malowidło.

Poznałyście już K-lips?

wtorek, 25 października 2016

👧Tangle Teezer czy podróbka? Który okazał się lepszy? 👧

Chwilę zeszło, nim porównałam plusy i minusy tej dwójki. TT używam już blisko 2lata i świetnie radzi sobie z moimi długimi włosami. Gdy w Chińczyku zobaczyłam pudełko pełne szczotek, postanowiłam ją kupić i zobaczyć jak się sprawdzi.
Jak myślicie, która wygrała?

Tangle Teezer
Szczotka została wymyślona przez fryzjera z Anglii. Jest to prawdziwy hit, ponieważ jest starannie wykonana, a czesanie jest prawdziwą przyjemnością. Wyprofilowany kształt sprawia, że czesadło dobrze leży w dłoni. Doceni to każda posiadaczka długich i gęstych pasm. Igiełki posiadają różną długość, dlatego są w stanie rozczesać najbardziej splątane włosy. Zauważyłam, że przez ich rozłożenie, włosy nie są wyrywana, tym samym wypadanie jest ograniczone do minimum.
Słyszałam, że produkt może zniszczyć końcówki, ja tego nie zauważyłam, bo używam jej delikatnie i często zmieniam ją na grzebień.
Minusem może być cena, bo ta sięga 30-50zł. Jednak w internecie często pojawiają się promocje, więc ja swoją dorwałam za 25!
Niestety moja szczotka jest już wysłużona, ale i tak uważam, że świetnie wygląda jak na 2lata.

Podróbka
Kosztuje tylko 9zł i o dziwo jest naprawdę dobrze wykonana! Jest ciut większa od oryginału, a igiełki są zdecydowanie dłuższe, przez co lepiej rozczesuje gęste pasma. Niestety nie są już tak elastyczne, dlatego nieprzyjemnie drapie podczas czesania. Podejrzewam, że z czasem przyczyniłyby się do podrażnienia skalpu, a nawet połamania włosów. Chociaż dobrze czesze, obawiam się o zniszczenia, więc podaruję ją moim psom, które uwielbiają drapanie.

Zdecydowanie wygrywa TT, który nie jest do końca idealny, ale w mniejszym stopniu przyczynia się do ubytków w naszych włosach.

Jakich szczotek używacie i jakie polecacie?
Chętnie przeczytam o waszych propozycjach.




poniedziałek, 24 października 2016

💅🍃 #3 Paznokcie. Jakie kolory powinny królować jesienią?🍃 💅

Z tygodnia na tydzień coraz bardziej podoba mi się ta zabawa! Karolina z bloga PasjeKaroliny zaproponowała, aby w tym poście skupić się na jesiennych barwach, które mają zdobić naszą płytkę. Osobiście stawiam na hybrydy, ale zwykłymi lakierami nie pogardzę. 
Jesień kojarzy mi się z ciężkimi, chłodnymi barwami. Można użyć ciemniejszych odcieni, sama chętnie wybierałam brązowe, bordowe, czerwone, fioletowe, a nawet turkusowe lakierów.
W moim zestawienie pojawią się również piaskowe, chromowe, a nawet metaliczne wykończenia, które ostatnio stają się coraz popularniejsze. Pewnie jestem sroką, ale uważam, że nawet jesienny manicure zasługuje na blask, dlatego stawiam na brokaty, które zdecydowanie dodają blichtru.
Jeśli chodzi o błyskotki, polecam te z NYC, Sally Hansen oraz Manhattanu. Mają świetne krycie i ożywią każdy manicure.
Następnie efekt chromu, chameleonu oraz metalu. Nie potrzeba specjalnego pyłku, aby w rezultacie otrzymać modne pazurki. Zarówno wcześniej wspomniana firma NYC jak i Manhattan mają szeroką gamę ciekawych odcieni, które śledzę w sklepach internetowych. Właśnie przez nie udało mi się kupić metalicznego cudaka firmy Rimmel.
Najbardziej do gustu jednak przypadły mi piaski. Czas schnięcia jest ekspresowy, a nasza płytka wygląda niesamowicie. Można użyć ich do pomalowania całej dłoni lub wybranych elementów. 
Jeśli o mnie chodzi, polecam szczególnie te firmy Maybelline. Miłym zaskoczeniem są również malowidła Miss Sporty, których trwałość jest niebywała. Niekiedy przez cały tydzień nie zmieniałam stylizacji, ponieważ ta nadal była jak najbardziej w porządku.
Na samym końcu typowo jesienne barwy. Zawsze byłam zdania, że takie odcienie wyglądają gustownie i elegancko. Bezkonkurencyjnym faworytem jest bordo i czerwień, uważam, że są ponadczasowe i zawsze na topie. Nie pogardzę jednak szarościami czy brązami, które wyglądają gustownie. Pasują do większości jesiennej garderoby, która z czasem stała się niezwykle stonowana. 
Na jakie firmy stawiam? Oczywiście NYC, Manhattan, Eveline i BeBeauty.

Jakie lakiery polecacie i lubicie?
Oczywiście jesienią! :)



sobota, 22 października 2016

Jak szybko i skutecznie odświeżyć swoje włosy? 👩 Batiste Dry Shampoo.

To moja pierwsza przygoda z tego typu produktem. Nigdy wcześniej nie używałam suchego szamponu, dlatego też kupiłam go z ciekawości. Czy wy też to znacie? Twoje włosy straciły na objętości, są oklapnięte i potrzebują mycia, a Ty szybko musisz wyjść? Kupiłam go właśnie z myślą o nieplanowanych wypadach poza dom. Nie zawsze zdążysz zadbać o ich wygląd lub jesteś w podróży, dlatego warto użyć go w "kryzysowej sytuacji". Oczywiście nie zastąpi on kąpieli, lecz chwilowo uratuje ich wygląd.
O produkcie:
Głównym składnikiem suchego szamponu jest bardzo drobny, chłonny proszek, który spełnia jednocześnie dwa zadania:
  • pochlania sebum (wydzielane przez skórę głowy — to jego nadmiar sprawia, że włosy są przyklapnięte i mają nieświeży zapach)
  • unosi włosy u nasady głowy, dzięki czemu fryzura optycznie zyskuje na objętości.
W wypadku Batiste składnik pochłaniający to skrobia ryżowa, która ma lepsze parametry od skrobi ziemniaczanej lub talku, stosowanych w konkurencyjnych produktach. Skrobia ryżowa jest drobniejsza, dzięki temu Batiste nie pozostawia białych śladów i nie trzeba go wyczesywać.

Suchy szampon najczęściej ma formę aerozolu, dzięki czemu łatwo go równomiernie aplikować, a opakowanie chroni zawartość przed działaniem warunków atmosferycznych, sklejaniem się lub rozsypaniem.

Pięknie zdobiona butla posiada aplikator, który wygląda tak samo, jak w przypadku lakieru czy dezodorantu. Jeszcze nie widziałam takiego opakowania w internecie, więc mam wrażenie, że jest nowością lub jeszcze nie zyskał popularności.
Kupiłam go na promocji w Rossmannie za około 12-13zł. Uważam, że cena jest adekwatna co do pojemności (200ml) i działania. Mam bardzo długie włosy, dlatego też wymagają częstego mycia. Nie zawsze jednak sytuacja na to pozwala, dlatego czasem skuszę się na Batiste. Produkt świetnie odświeża włosy, dodaje mi objętości oraz pozostawia na nich zapach. Wersia Floral swoim aromatem przypomina mi połączenie soczystych owoców z kwiatami. Nie jest on duszący oraz męczący, więc używam go z przyjemnością.

Jak należy go stosować?
Z odległości 30cm psikamy szamponem na nasze włosy. Pozostaje na nich biały nalot, który jest odpowiedzialny na pochłonięcie sebum. Aby się go pozbyć, wystarczy porządnie przeczesać nasze pasma i cieszyć się tymczasową świeżością.

Używacie takich zamienników?



piątek, 21 października 2016

Na samą myśl o tym produkcie dostaję migreny! Który kosmetyk tak mocno zaszedł mi za skórę?☹️

Oj już dawno nie byłam tak rozczarowana. W sumie sama jestem sobie winna, bo nie chciało mi się iść po moje ulubione chusteczki do Kauflandu, więc wstąpiłam do Rossmanna. Miałam ochotę wybrać te z Isany, lecz promocja skusiła mnie na Alterre. Do tej pory na samą myśl o tym produkcie mam mdłości i migrenę! Dlaczego? Zapraszam na dalszą recenzję.

O produkcie:
Alterra nawilżane chusteczki oczyszczające do skóry suchej i wrażliwej, 25 szt. Rozświetlające i odświeżające nawilżanie.
Każda skóra zasługuje na indywidualna pielęgnację. Nawilżone chusteczki oczyszczające Alterra z wyciągiem z aloesu oczyszczają skórę wyjątkowo delikatnie. Łagodna formuła rozświetla i ożywia; nadmiar tłuszczu, pozostałości makijażu i cząsteczki brudu zostają delikatnie usunięte,a preparat przygotowuje skórę do kolejnego etapu pielęgnacji. Subtelny zapach rozpieści Twoje zmysły.
Można stosować również do bardzo wrażliwej skóry.
Gwarantowane cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników,
- głównie z surowców pochodzenia roślinnego,
- bez silikonów i innych związków olejów mineralnych,
- dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie,

Skusiło mnie estetyczne opakowanie, niska cena (na promocji sięga ok. 2,50zł) oraz dobra firma. Nigdy nie narzekałam na produkty Alterra, dlatego kupiłam je w ciemno.
Naklejka dobrze przylega do folii, dlatego też nie tracą wilgoci oraz zapaszku...
Lubię zapach aloesu, więc myślałam, że będą strzałem w 10. Producent zresztą zapewnia, że "Subtelny zapach rozpieści Twoje zmysły." Taa rozpieści! Okazało się inaczej, ponieważ według mnie niemiłosiernie śmierdzą! Przypominają mi najgorsze tabletki na gardło z dzieciństwa i dosłownie powodują mdłości! Gdy tylko je poczuję, moja głowa chce eksplodować.
Następnym minusem jest fakt, że chusteczki pienią się podczas zmywania i twarz pozostaje nieprzyjemnie lepka. Nie mogę się zgodzić z ich skutecznością, ponieważ nie do końca radzi sobie z tuszami i eyelinerami.
Po zakończonym demakijażu czułam nieprzyjemne ściągnięcie, a cera była dziwnie matowa. Gdy ścierałam swatche z ręki zauważyłam, że moją skórę pokrył dziwny, biały nalot.
Porzuciłam je w daleki kąt, ale samo patrzenie na nie powodowało obrzydzenie, więc oddałam je siostrze. Może u niej się sprawdzą lepiej i polubi ich zapach, bo u mnie są skreślone.

Już dawno nic mnie tak nie zawiodło.
Znacie je może? Co o nich sądzicie?

PS Wyniki rozdania już na stronie :) 
Wystarczy kliknąć w baner po prawej stronie! 

czwartek, 20 października 2016

💋#2 Usta. Akcja "Piękna jesienią".💋

Akcja "Piękna jesienią" trwa w najlepsze i z prawdziwą chęcią biorę w niej udział. Za mną już makijaż, a w tym tygodniu mamy opowiedzieć o produktach do ust.
Karolina poprosiła, abyśmy poruszyły temat naszych faworytów, których wykorzystujemy do upiększenia naszych warg.
Zacznę dość niestandardowo, ponieważ na samym początku pojawią się pomadki, wazelinki, masełka i balsamy do pielęgnacji. O tej porze roku moje wargi potrzebują mocnego i częstego nawilżania.
Dużo czasu spędzam w grzanych pomieszczeniach, a następnie jestem wystawiona na wiatr, deszcz i chłodną temperaturę. Usta cierpią, więc w mojej kosmetyczce i torebce znajduje się masa mazideł.
Na zdjęciu przedstawiłam aktualnych i bezkonkurencyjnych faworytów. Używam ich w zależności od pory dnia, stopnia przesuszenia oraz sytuacji. Gdy jestem poza domem w ruch idzie EOS lub Carmex.
W domu stawiam na balsamy,które mogę nałożyć palcami. Jestem bardzo wybredna co do zapachów, więc moje kosmetyki muszą mieć ładny, a zarazem delikatny aromat.
Przechodząc do kolorówki, można zauważyć, że jestem miłośniczką nudziaków, chłodnych róży, delikatnych czerwieni wpadających w pomarańcz i fuksji.
Już nie raz o nich pisałam, dlatego też zapraszam na post o pomadkowych faworytach.

Kto jeszcze bierze udział w akcji? :)


środa, 19 października 2016

💅Hybryda, którą można usunąć przy pomocy alkoholu? Recenzja lakierów Pure Creamy od Victorii Vynn.💅

Dziś mija miesiąc jak na moich paznokciach zawitały lakiery z serii Pure Creamy od Victorii Vynn. Nigdy wcześniej nie używałam lampy LED, więc był to początek mojej przygody z tego typu produktami.

Jak widziałyście, dostałam zestaw, czyli bazę i top oraz cztery przepiękne kolorki. Oczywiście nie mogło zabraknąć Removera, który jest odpowiedzialny za ściąganie.
Wiem już o nich całkiem sporo, dlatego zapraszam na rzetelną recenzję.

O produkcie:
Super kremowa hybryda dla klientek, które oczekują gwarancji pięknego, olśniewającego koloru i super połysku do następnej wizyty w salonie – do 4 tygodni.
PURE:
KREMOWY lakier hybrydowy
BEZPIECZNY dla paznokci i dłoni
BEZPIECZNY dla stylistki
Formuła BEZ DRAŻNIĄCEGO zapachu
KREMOWA KONSYSTENCJA o właściwościach samopoziomujących
100% KRYCIA pierwszą warstwą koloru
Efekt GLASS NAILS – intensywny połysk aż do usunięcia stylizacji
SUPER TRWAŁY nawet do 4 tygodni
3 STOPNIOWY: baza, kolor, top
Utwardzany w lampie LED już w 30 sekund
PĘDZELEK– włosie i jego długość specjalnie do lakieru PURE

Już wspominałam, że spodobały mi się buteleczki. Są białe i mają syrenkową poświatę, dlatego też nie pomylę je z wersją, którą można utwardzać w lampie UV.
Jeśli już o niej mowa, lakier w maszynce LED zastyga już w ciągu 30sekund (moc 36W). Nie trzeba powtórnego wkładania, dlatego też manicure jest niezwykle szybki! Ja swoje zdobienie wykonałam w godzinę (włącznie ze ściąganiem poprzednich oraz zadbaniem o skórki i płytkę).
Dokładnie oznakowane butelki posiadają całkiem przyjemny i dość niestandardowy pędzelek. Jest on dobrze wyprofilowany oraz krótszy o połowę od tradycyjnych wersji. Ułatwia to aplikację lakieru, ponieważ ten posiada dość rzadką konsystencję. Produkt posiada właściwości samopoziomujące. Nałożona warstwa jest równa i nie powstają nieestetyczne garby i "kacze dzioby".
Malowidło nie spływa z paznokcia, nie kurczy się, więc spokojnie możemy pomalować całą dłoń, nim zdecydujemy się ją utwardzić.
Największym, oczywiście pozytywnym zaskoczeniem była pigmentacją. Bija ona na głowę wszelkie firmy, ponieważ jest tak mocna, że kryje już przy pierwszej, cienkiej warstwie. Ja jednak nakładam dwie z przyzwyczajenia i dlatego też, że lubię, gdy są twardsze. Dzięki napigmentowaniu produkt staje się wydajniejszy, tym samym starcza na więcej użyć. Jestem zadowolona, bo jeśli spodoba mi się dany odcień, używam go już przez naprawdę długi, długi czas.
Producent obiecuje, że lakier przez 4tygodnie zachowa się w stanie idealnym i nie byłabym sobą, gdybym tego nie przetestowała. Wytrwałam z nim 4tygodnie bez 4dni, ponieważ przeraził mnie mój ogromny odrost. Ze stylizacją jednak nie stało się nic, wciąż była błyszcząca, nie straciła nasycenia oraz nie zmieniła swojej barwy. Wszystko jest jak najbardziej na tak, więc wystawiam ocenę 6+!
Koszt kolorowych lakierów wynosi tylko 28zł, więc mniej niż Semilac, a dodatkowo tutaj znajdziemy 8ml produktu. Uważam, że cena jest bardzo adekwatna co do jakości i pojemności.
Największą ciekawostką jest fakt, że można usunąć je Removerem, który nie zawiera acetonu.
O produkcie:
INNOWACJA – Bye Bye Acetone!
Płyn do usuwania stylizacji Pure.
Preparat na bazie alkoholu.
Nie na acetonie!
Bezpieczniejszy dla płytki paznokcia.
Chroni przed nadmiernym wysuszeniem.
Działa antybakteryjne i antyseptyczne
Usuwa stylizację w ok. 15 min
Do piłowania
Sposób użycia: Usunąć blokiem polerskim warstwę topu. Nanieść płyn na wacik i przyłożyć na pomalowany paznokieć, przykryć folią aluminiową, następnie wacik z folią zapiąć plastikowym klipsem Nail Clip. Odczekać 15 min i usunąć stylizację.

Zdaję sobie sprawę, że jest to "zdrowsza" wersja rozpuszczalnika, ponieważ nie sieje czystki jak sam aceton. Wypróbowałam go dość sceptycznie nastawiona i oddaję mu honor. Warstwa lakieru naprawdę zostanie usunięta, a płytka i skórki nie są aż tak wysuszone.
Za 1l butlę w sklepie zapłacimy około 29zł, więc uważam, że jest to całkiem przyzwoita suma.
Nie można oczywiście zapomnieć o bazie i topie!
O produktach:
Baza PURE stworzona specjalnie dla systemu PURE CREAMY HYBRID
  • utwardzana w LED – 30 sek.
  • zwiększa przyczepność koloru
  • delikatna dla płytki
  • samopoziomująca
  • bardzo łatwa aplikacja
  • pędzelek płaski, włosie i jego długość stworzone dla formuły PURE

Top PURE stworzony specjalnie dla systemu PURE CREAMY HYBRID
  • utwardzany w LED – 30 sek.
  • nadaje stylizacji efekt GLASS NAILS
  • intensywny połysk aż do usunięcia stylizacji
  • przedłuża trwałość stylizacji do 4 tygodni
  • samopoziomujący

Buteleczki są dobrze oznakowane, więc nie pomylę się z kolejnością. Raz miałam zestaw firmy, która słabo zaznaczyła produkty i często się zdarzało, że zamiast bazy używałam topu i na odwrót.
Pędzelek jest identyczny, jak u kolorowych malowideł, lecz konsystencja jest o wiele gęstsza. Nakłada się je z łatwością i w obu przypadkach produkty nie tracą blasku, nie kurczą się i nie zalewają skórek.
Baza wyrównuje wszelkie nierówności płytki, utwardza ją i przygotowuje do kolejnych etapów pracy.
Top zaś posiada silny połysk, który nie znika przez wiele tygodni. Skutecznie chroni nałożone warstwy, nie ma tu mowy o starciu czy odpryśnięciu.
Cena za jedno opakowanie wynosi 28zł/ 8ml.
Paznokcie kilka godzin po pomalowaniu oraz po prawie 4tygodniach.
Podsumowując, muszę stwierdzić, że malowidła Victorii Vynn są w jak najlepszym porządku. Nadają się do profesjonalnych stylizacji i do tego właśnie są stworzone.
Współpraca z nimi jest czystą przyjemnością, a cena jest adekwatna co do działania.

Można je dostać on-line, a informacje o dostępności widnieją na stronie producenta. 
Mam nadzieję, że inne firmy pomyślą o podobnym systemie usuwanie i nie będziemy musiały się męczyć z acetonem.

Firma jest już dobrze znana, więc pewnie każdy ją zna. Jednak jestem ciekawa, co Wy o nich sądzicie?


wtorek, 18 października 2016

👍💅Twoje dłonie również pragną uwagi! Nail Spa Peeling od Wibo.💅👍


Nie często wybieram się do Rossmanna, ponieważ kusi mnie masa kosmetyków. Wchodzę tam bez portfela w celach towarzyskich lub z ograniczoną gotówką. Tym razem miałam okazję oraz chęci, więc postanowiłam przeglądnąć szafy z kolorówką, na które nigdy nie miałam czasu. Zainteresował mnie produkt marki Wibo, który aktualnie testuję od kilku tygodniu.

O produkcie:
Pielęgnacyjny peeling do skórek. Regeneruje skórki oraz paznokcie. Jego specjalna receptura oparta została na bazie wody termalnej. Dzięki zawartości aloesu, oligoelementów i wit. E. silnie odżywia i pielęgnuje.
Sprawia, że paznokcie są silne a skórki zdrowe i zregenerowane. Posiada ph odpowiednie dla naszej skóry.

Mój wzrok przyciągnęła urocza, prosta buteleczka, która zawiera mazidło z różowymi kuleczkami. Estetyczny kosmetyk posiada typowy pędzelek. Nie wyróżnia się niczym od zwykłych lakierów i odżywek, dlatego też nakładanie preparatu jest proste i przyjemne. Mazidło posiada typowo oliwkową konsystencję, lecz znajdziemy tutaj drobny scrub przypominający piasek i kuleczki, które nie zawsze chcą nabrać się na pędzel. Produkt po nałożeniu i rozsmarowaniu szybko wnika w głąb skóry, nie pozostawia lepiej i tłustej warstwy, a do tego nie wymaga mycia dłoni po zabiegu.
Moim utrapieniem są wiecznie suche i odstające skórki, więc byłam ciekawa działania, które mnie zaskoczyło.
Już od pierwszego użycia zauważyłam, że skutecznie nawilża naskórek oraz niweluje nieestetyczne zrogowacenia. Z czasem stają się miękkie, nawilżone i cudownie gładkie.
Muszę również podkreślić, że peeling posiada bajeczny aromat, który kojarzy mi się z połączeniem brzoskwiń z aloesu.
Uważam, że jest to ciekawy dodatek, który warto wypróbować. Można dostać go oczywiście w Rossmannie za około 9zł.
Osobiście jestem z niego bardzo zadowolona, ponieważ moje suche skórki są przeszłością.

Znacie go?
Jeśli tak, co o nim sądzicie?

poniedziałek, 17 października 2016

🍁 🍃 🍂Mój jesienny manicure hybrydowy. 🍁 🍃 🍂

Jesień jeszcze się dobrze nie zaczęła, a ja już zatęskniłam za latem. Na pocieszenie zmalowałam sobie pazurki, które zmieniają swoją barwę w zależności od temperatury. Poprzednią stylizację nosiłam prawie 4tygodnie, dlatego też niedługo napiszę recenzję lakierów hybrydowych Victorii Vynn, które można utwardzić wyłącznie w lampie LED.
Lakier NeoNail nosi nazwę Green Lantern, czyli zielona latarnia. Kolorem przypomina jasny, zielony odcień paznokci, który pojawia się wraz z ciepłą temperaturą. Gdy jest mi zimno, manicure zmienia się na bardzo ciemny, chłodny, a zarazem elegancki turkus. Lubię błyskotki, dlatego też musiałam dodać złoty akcent w postaci brokatu od artVital

niedziela, 16 października 2016

❄️Czy to już zima!? ❄️ Season of peace od Yankee Candle.❄️

Mam nadzieję, że jeszcze przez długi, długi czas nie zagości u nas śnieg. Robiłam czystkę w słoiczku z produktami Yankee Candle i zauważyłam, że te biały nieszczęśnik nie został odpalony!
Szybko sięgnęłam po kominek, aby zapach umilił mi sobotnie porządki.

O produkcie:
Wosk Season Of Peace to mała inspiracja dla wielkich, świątecznych porządków! Kompozycja zamknięta we wnętrzu tej aromaterapeutycznej propozycji to odświeżająca kontra dla wszystkich ciepłych i słodkich zapachów grudniowych. W Season Of Peace od Yankee Candle nie znajdziemy ani krzty piernika i ani grama korzennych przypraw. Zapach uciekający z topiącego się wosku okryje za to dom świeżą mieszanką bergamotki, mięty pieprzowej, paczuli i drzewa cedrowego – mikstury wprowadzającej do wnętrz atmosferę ostatnich przygotowań przed przyjazdem gości.

Tarta posiada niezwykle tajemniczy, a zarazem piękny aromat. Bardzo się cieszę, że biały wosk nie przypomina duszących, korzennych znajomych od Yankee Candle. Ten zawiera niezwykłą lekkość i delikatność. Otula swoją czystością i przyjemnym ciepłem. Na samym początku nie byłam w stanie odróżnić nut zapachowych, lecz z czasem poczułam rześkie i świeże drewno, które zostało przełamane nie do końca zidentyfikowaną słodyczą.
Posiada całkiem przyzwoitą moc, która wypełnia każde pomieszczenie. Niestety małym minusem jest fakt, że tarta w ekspresowym tempie traci swoje olejki zapachowe.
Produkty Yankee Candle można dostać on-line (np. w sklepie Goodies) lub stacjonarnie. Jak już wspominałam, ceny idą w górę i za małą przyjemność płacę 9zł.

Lubicie czyste aromat?
Który wosk YC najbardziej przypadł Wam do gustu?

sobota, 15 października 2016

💗Spektakularne rzęsy za niską cenę? Lovely Lash Extension. 💗

Bardzo długo byłam wierna mascarze Maybelline Sensational. Przyszedł jednak czas na test produktu Lovely, który przez wiele tygodni zalegał w mojej kosmetyczce. Kupiłam go już jakiś czas temu, lecz do tej pory obawiałam się, że będzie zwykłym bublem i dlatego wstrzymywałam się z wypróbowaniem. Jak jest naprawdę?

O produkcie:
Lash Extension- efekt przedłużonych, zagęszczonych rzęs z efektem podkręcenia. Idealnie zaprojektowana wyprofilowana szczoteczka unosi rzęsy, końcówka aplikatora zaprojektowana tak, by docierać do najmniejszych i najtrudniej dostępnych rzęs w kącikach oczu. Silikonowe włoski szczoteczki wydłużają i pogrubiają, idealnie rozczesując rzęsy. Maskara w swojej formule zawiera pojedyncze włókna, które doczepiają się do rzęs nadbudowując je i maksymalnie wydłużając.

Zauroczyło mnie różowe opakowanie. Wygląda schludnie, prosto i bardzo dziewczęco. Otwór pojemniczka jest bardzo wąski i dlatego na grzebyczek nabiera się odpowiednia ilość mazidła. Następnie zachwyciłam się szczoteczką. Jest zakrzywiona w kształt litery C, więc bardzo dobrze dociera do najmniejszego włoska. Wykonana z silikonu szczotka ładnie czesze i rozdziela rzęsy.
Mascara posiada przyjemną konsystencję oraz świetną pigmentację. Moje włoski po pomalowaniu są pogrubione, wydłużone, podkręcone oraz czarne jak węgiel.
Malowidło przez cały dzień świetnie się spisuje. Nie zauważyłam osypywania czy efektu pandy.
Z łatwością można go usunąć przy pomocy płynu micelarnego, a do tego nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Jestem niezwykle zadowolona i chętnie sięgnę po niego jeszcze nie raz.
Kosmetyk kosztuje 12-15zł i można dostać go w drogerii Rossmann.

Znacie różowy tusz Lovely? Co o nim sądzicie?

piątek, 14 października 2016

🍂Iście jesienny zapach od Yankee Candle. 🍂

Długo zwlekałam z odpaleniem ostatniej tarty z jesiennej kolekcji Yankee Candle. Zakupiłam ją w sklepie Goodies już ponad miesiąc temu i do tej pory leżała obok wrzosowego stroika. Uznałam, że przyszedł na nią czas i ułamałam kawałek wosku do mojego kominka.
O zapachu:
Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o leśnym zapachu stworzonym z mieszanki drzewnych nut dębu, sosny, hebanu, eukaliptusa i paczuli.

Wosk posiada bardzo elegancki, tajemniczy i ciekawy aromat. Na pierwszy rzut możemy odróżnić drzewne nuty, które są przełamane świeżym i rześkim eukaliptusem. Dzięki niemu całość jest spójna i nieprzytłaczająca. Dodatek paczuli sprawia, że zapach staje się otulający i ciepły. Tarta jest naprawdę intensywna i już mały kawałek wystarczy, aby poczuć ją w każdym pomieszczeniu. Uważam, że nie należy palić jej za długo, ponieważ stanie się zbyt ciężka i męcząca. Zdecydowanie 20minut wystarczy, aby czuć ją jeszcze przez wiele godzin.
Czy nowość od YC stała się moim ulubieńcem? Oczywiście będę palić wosk Ebony&Oak, lecz w innym pomieszczeniu. Niektóre woski mają to do siebie, że zachwycają, gdy nie czujesz ich bezpośrednio w swoim pokoju.
Jasne maleństwo można zamówić w sklepach on-line lub kupić je stacjonarnie za około 8-9zł. Niestety cena wciąż idzie w górę, dlatego mam chęć przerzucić się na Kringle.

Lubicie tajemnicze i zmysłowe zapachy tart Yankee Candle?

czwartek, 13 października 2016

🍂🍃 🍁#1 Jesienny makijaż. Akcja "Piękna jesienią".🍁 🍃 🍂

Już nie raz wspominałam, że uwielbiam tego typu projekty. Karolina z bloga PasjeKaroliny zorganizowała świetną akcję, w której pokazujemy jesiennych faworytów. W tym tygodniu mowa o makijażu i kosmetycznych bestsellerach.
Cały makijaż zaczynam od nałożenia kremu lub bazy, a następnie wybieram podkład Rimmel Lasting Finish 25H, ponieważ w ciągu dnia nie zawsze mam czas na poprawki. Wiem, że zawsze mogę na niego liczyć i nie obawiać się efektu maski czy podkreślenia suchych skórek. Cienie pod oczami zakrywam korektorem Eveline Art Scenic. Okolice oczu wyglądają zdrowo i promiennie, dlatego też ten produkt jest ze mną już od ponad 3lat. Twarz pudruje najlepszym puderem Rimmel Stay Matte. Polecam każdej osobie, która jest posiadaczką cery tłustej i mieszanej, kosmetyk skutecznie radzi sobie ze świecącymi strefami.
Jeśli mam czas, zabieram się za delikatne konturowanie. Najczęściej używam rozświetlacza Kobo lub Catrice. Na drugim miejscu jest róż Makeup Revoloution, który dodaje uroku. Bardzo często sięgam również po paletkę trzech róży Catrice, dedykowaną dla osób o chłodnym typie urody.
Nie jestem do końca przekonana co do bronzera i nie używam do codziennie. Na mojej buzi ląduje od święta. Często wybieram ten z Kobo, bo łatwo się rozciera.
Bardzo lubię zabawę z cieniami. Jesienią stawiam na stonowane, matowe brązy, które idealnie pasują do tej pory roku. Przypominają mi zeschnięte liście i kasztany. Moimi faworytami są palety Sleek i Makeup Revolution. Kosztują niewiele, mają przyjemną konsystencję i świetną trwałość. Niestety jest chłodniej i niekiedy pada deszcz, dlatego obowiązkiem jest baza pod cienie. Stawiam na te z Makeup Revolution, ponieważ produkt na nie nałożony nie rolował się i przetrwał najgorsze warunki.
Dawniej miałam problem z doborem odpowiedniego tuszu. Aktualnie jestem zakochana w Maybelline oraz Lovely Lash Extension. Oba maksymalnie wydłużają i pogrubiają, a do tego są nie do zdarcia. Jeśli chodzi o brwi, to nieustannie maluję je cieniem Maybelline ColorTatoo Taupe. Uważam, że jest bardzo wydajny i jeszcze przez długi czas nie wykończę mojego słoiczka.
W zależności od humoru wybieram odcień kredki lub pomadki. Przekonałam się do chłodnych róży Lovely, Golden Rose czy Essence, a nawet czerwieni wpadającej w pomarańcz od Wibo. Gdy moje wargi są pozbawione koloru, pokrywam je balsamem Carmex, Bielenda lub wazelinkę Vaseline.
Mój makijaż zmienia się od pory roku, lecz kosmetyki zostaję te same. Jestem z nich zadowolona i wiem, że wybiorę je ponownie.
Na blogu Takingcareofhair pojawił się wpis o pielęgnacji moich włosów. Bardzo serdecznie zapraszam na zapoznanie się z historią zapuszczania.


środa, 12 października 2016

💎Czy stać mnie na diamentowy peeling do twarzy? 💎

Od blisko roku używam wyłącznie peelingów firmy Organic Therapy. Wcześniej testowałam wersji z dodatkiem złota, teraz przyszedł czas na brylanty! Kosmetyki wbrew pozorom są tanie, bo 150ml tubka kosztuje w granicy 11-19zł, oczywiście wszystko zależy od sklepu. Można je dostać stacjonarnie oraz on-line.
O produkcie:
Wykwintny sposób pielęgnacji skóry twarzy w oparciu o organiczny ekstrakt grejpfrutów i proszek diamentowy. Organiczny ekstrakt grejpfruta odżywia skórę, nasycając ją witaminami, minerałami i aminokwasami, głęboko nawilżając i wygładzając zmarszczki. Puder diamentowy delikatnie złuszcza wierzchnią warstwę naskórka, odnawia i wygładza, przyczyniając się do nasycenia komórek tlenem.

Składniki aktywne:
Grejpfrut (Organic Citrus Paradisi Fruit Extract) - doskonale wygładza i odświeża usuwa zanieczyszczenia oraz martwe komórki naskórka
Olej słonecznikowy (Organic Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil) – działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie.
Puder diamentowy - otrzymywany jest z wyselekcjonowanych diamentów o odpowiednim szlifie i nacięciu, które są następnie poddawane procesowi mikronizacji do delikatnego, lekko szarego, drobnego pyłku, o wielkości cząsteczek do 3 mikronów. Nadaje skórze wyraźnie odczuwaną, aksamitną gładkość, nawilża, tworzy na powierzchni skóry delikatny film, który zapobiega utracie wilgoci ze skóry, ożywia i poprawia koloryt skóry, delikatnie matuje, zmiękcza i modeluje rysy twarzy, rozświetla skórę od wewnątrz, zmniejsza widoczność drobnych zmarszczek i porów skóry.

Skład:
Aqua with infusions of: Organic Citrus Paradisi Fruit Extract, Organic Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Isopropyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Polyethylene, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Xantan Gum, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Mica, Titanium Dioxide, Silica, Citric Acid

Bardzo podoba mi się prosty i schludny wygląd opakowania. Tubka wykonana jest z miękkiego i przyjemnego plastiku, dlatego wyciskanie jest łatwizną. Otwór jest zafoliowany, dlatego też mam pewność, że produkt jest świeży i nieużywany przez innych.
Scrub posiada przyjemny, delikatny zapach, który przypomina rześkie cytrusy.
Po wyciśnięciu na dłoń lub silikonową szczoteczkę ukazuje mi się gęsta, biała, kremowa i dobrze zbita konsystencja. Drobinki są wręcz niewidoczne, ale czuć je po rozsmarowaniu na twarzy. Są bardzo delikatne, ale skuteczne. Świetnie masują naszą skórę, a do tego jej nie podrażniają. Jest to jeden z nielicznych zdzieraków, po którym moja cera nie jest czerwona.
Twarz momentalnie jest oczyszczona, wygładzona, a pory są zwężone. Przy regularnym stosowaniu cera staje się promienna i nabiera ładnej barwy.
Jestem bardzo zadowolona z jego działania, a dodatkowo tubka starcza mi na około 6 miesięcy regularnego używania! Uważam, że produkt jest godny polecenia i warto go wypróbować.

Znacie kosmetyki firmy Organic Therapy?




wtorek, 11 października 2016

💸CO WYBRAĆ NA PROMOCJI W ROSSMANNIE? WIELKA WYPRZEDAŻ -49%! 💸 👧TWARZ 👧

Przed nami już ostatni tydzień promocji w Rossmannie. Tym razem możemy zdobyć wszelkie podkłady, rozświetlacze, róże i inne cuda aż -49% taniej.
Ja jednak nie skuszę się na nic, ponieważ jak widać, mam jeszcze całkiem spory arsenał.
Wibo Diamond Illuminator- jeden z tańszych i najlepszych rozświetlaczy. Posiada przepiękny, szampański odcień oraz całkiem fajną trwałość. Używam go najczęściej do wieczorowych stylizacji, ponieważ posiada drobinki, które nie do końca odpowiadają mi w ciągu dnia. Kosztuje około 10-11zł.
Wibo Smooth & Wear Blusher- bardzo go lubię za naturalny efekt. Dodaje twarzy zdrowego blasku i uroku. Matowy róż kosztuje mniej niż 10złotych.
Eveline Satin Blush- kolejny róż, który nadaje się zarówno do dziennego, jak i wieczorowego makijażu. Moja wersja posiada malutkie drobinki, które pięknie odbijają światło. Twarz wygląda promiennie, a sam kosmetyk kosztuje ok. 15zł.
Manhattan Soft Mat Loose Powder- bardzo lubię sypkie pudry. Produkt świetnie wtapia się w skórę oraz matowi ją na wiele godzin. Opakowanie jest naprawdę spore i wystarczy na długi czas. Podoba mi się delikatny zapach oraz wygodne pudełeczko. W szafach Rossmanna kosztuje mniej więcej 30zł.
Rimmel Stay Matte- niezawodny, najlepszy i najtrwalszy puder, jaki miałam przyjemność używać. Przez cały dzień nie muszę obawiać się o stan mojego makijażu. Niestety małym minusem jest jego opakowanie, ponieważ jest mało odporne na upadki. Wystarczy zapłacić mniej niż 20zł. aby cieszyć się genialnym kosmetykiem.
Revlon Photoready- używam go zazwyczaj wiosną i latem, ponieważ uwielbiam efekt rozświetlenia. Podkład posiada lekką, przyjemną konsystencję, która nie zapycha porów. Na mojej twarzy trzyma się aż do demakijażu. Dodatkowo jest bardzo "fotogeniczny",jeśli chodzi o zdjęcia. Niestety cena w sklepie sięga 60-70zł. Taniej można dostać go on-line.
Revlon Colorstay- chyba jedno z najsłynniejszych mazideł. Mogę powiedzieć o nim, że jest kryjący i niezwykle trwały. Przetrwa każdą imprezę i do samego końca nasza twarz będzie wyglądać wyjściowo. Niestety nie nadaje się do codziennego makijażu, ponieważ jest za ciężki. Obecnie można dostać go w wersji z pompką za 60-70zł.
Rimmel Lasting Finish 25H Foundation- kupiłam go przypadkowo i nie żałuję. Podoba mi się jego delikatna konsystencja, poziom krycia oraz wygodna tubka. O ile się nie mylę, można dostać go również w szklanej wersji. Producent zadbał o każdy szczegół i w szafie znajduje się wiele odcieni, dlatego też każda trafi w idealny kolor. Malowidło kosztowało mnie 25-30zł.

Jak tam po zakupach?
Co polecicie zakupić?

niedziela, 9 października 2016

Chusteczka rozświetlająca, która jest papierem ściernym!? 👧

Czasem lubię zerknąć na nowości kosmetyczne w Biedronce, ponieważ kosztują grosze i są ciekawe.
Tym razem zauważyłam chusteczkę rozświetlającą. Byłam jej bardzo ciekawa, ponieważ bardzo lubię ten efekt. Skóra wygląda wtedy promiennie i zdrowo.
O produkcie:
Serum olejkowe w chusteczce Serum Extra Oils przeznaczone jest do każdego rodzaju cery bez względu na wiek. Serum w chusteczce jest bardzo wygodnym i szybkim sposobem aplikacji produktu na twarz, szyję i dekolt. Skład serum opiera się głównie na olejku arganowym. Po zastosowaniu serum cera jest widocznie rozświetlona i doskonale odżywiona i nawilżona.

Składniki aktywne
Olej arganowy – bogaty w kwasy Omega-3, -6, -9, znakomicie regeneruje i odmładza oraz przeciwdziała wiotczeniu skóry.
Olej marula – doskonale nawilża oraz nadaje skórze zdrowy wygląd i świeży blask.
Olej sojowy – chroni skórę i opóźnia procesy starzenia, działa kojąco i zmiękczająco.
Olej buriti – bogaty w beta-karoten. Odżywia i witalizuje zmęczoną skórę. Nadaje cerze zdrowy,
złocisty koloryt.
Witamina C oil – skoncentrowana forma olejowej witaminy C. Pobudza odbudowę włókien
kolagenu stanowiących podporę dla jędrnej skóry. Usuwa oznaki zmęczenia.

Produkt umieszczony jest w saszetce, a sam kosmetyk przypomina chusteczki do demakijażu. Wykonany jest z grubszego i trwalszego materiału, dlatego też świetnie pochłania zawarty w opakowaniu płyn.
Myślałam, że chusteczka będzie ciut delikatniejsza, a mam wrażenie, że trę twarz papierem ściernym. Przypomina mi wersje peelingujące, chociaż po tamtych cera nie jest aż tak zaczerwieniona. Miałam wrażenie, że była lekko podrażniona, chociaż po chwili wszystko było w jak największym porządku.
Produkt sam w sobie zawiera bardzo dużo olejku, który wręcz ścieka z naszej skóry. Odczekałam kawał czasu i niestety musiałam go zetrzeć, ponieważ nie wchłonął się do końca.
Moja twarz po zabiegu była promienna i efekt bardzo mi się spodobał, ale mam wrażenie, że przy częstym używaniu, mazidło byłoby w stanie zapchać pory.
Taka przyjemność kosztuje około 2-3zł i można dostać ją w drogerii, czy ją ponownie zakupię? Wątpię. Zdecydowanie wolę wybrać rozświetlający peeling.

Miałyście może styczność z tym cudaczkiem?

sobota, 8 października 2016

💅💅Jak usunąć hybrydę z naszych paznokci?💅💅

Jak można pozbyć się lakieru hybrydowego z naszych paznokci? Istnieje kilka sposobów i korzystam z każdego z nich. Jeśli umiejętnie pozbędziemy się starego manicuru, mamy pewność, że nasze paznokcie nie ucierpią.
Aceton/Remover- najbardziej tradycyjny sposób. Wystarczy namoczyć wacik, przyłożyć go do płytki i owinąć folią, nałożyć klipsy i odczekać ok. 10-20minut. Następnie przy pomocy patyczka wystarczy usunąć pozostałości. Można także moczyć pazurki w miseczce, ale uprzedzam, że zapach zmywacza jest dość drażniący. Niestety minusem jest mocne przesuszenie skórek. Niekiedy trzeba również zmatowić top, ponieważ jest odporny na płyny. 
Pilniczek- jeśli nie masz płynu do usuwania, wystarczy złapać nasz zdzierak i ostrożnie ścierać kolejne warstwy. Małym minusem jest czas, ponieważ pomęczymy się około 20minut. Oczywiście trzeba też dobrać odpowiednią ziarnistość, by nie wyrządzić sobie krzywdy. Gdy nie miałam specjalnego urządzenie, właśnie ten sposób wybierałam najczęściej.
Frezarka- mój największy przyjaciel! Wystarczy 5minut, aby usunąć stare zdobienie! Należy jednak uważać, aby nie uszkodzić płytki zbyt mocnym ścieraniem.
Zapewne największą zaporą przed zakupem jest cena, która wynosi od 150zł w górę.
Możemy jednak dostać małą, poręczną maszynkę w sklepach kosmetycznych, lecz ta działa na baterie i ma mniejszą moc.

Który sposób wykorzystujecie i dlaczego?

czwartek, 6 października 2016

💅💅Czego nie wolno robić z lakierami hybrydowymi?💅💅

Czego nie lubią hybrydy? Te produkty są ciut bardziej wymagające od zwykłych wersji. Aby nadawały się do użytku, należy o nie dbać i spełniać kilka podstawowych warunków.

Niekiedy czytam, że kosmetyki są słabe lub nie nadają się do użytku, na co w większości przypadków przyczyniło się przechowywanie.
Jak sprawić, aby przez długi czas nadawały się do użytku?
Z dala od lampy UV/LED- jak już wiadomo, produkty te możemy utwardzić jedynie przy wykorzystaniu odpowiednich promieni. Buteleczki nie bez powodu wykonane są z czarnego, nieprzeźroczystego plastiku. Nie warto zostawiać odkręconych buteleczek lub pędzli przy takim urządzeniu, ponieważ zamienią się w kamień.
Przecz ze słońcem- ta ogromna gwiazda również nie jest ich sprzymierzeńcem. Często malujecie paznokcie przy oknie, do którego wpada masa światła? Jeśli nie wierzycie, że ma to pływ na ich stan, polecam wykonać doświadczenie. Wystarczy, że na chwilę pozostawicie pędzelek w pełnym słońcu. Co się wydarzy? Wierzchnia warstwa się zetnie i wytworzy się cienka błonka. Pozostawiając tak lakier, mamy pewność, że w środku pojawią się gluty.
Najlepiej malować paznokcie przy sztucznym oświetleniu lub z dala od promieni.
Nieoczyszczony pędzelek- musimy uważać na czystość naszego narzędzia pracy. Jeśli widzimy na nim drobinki i brud, należy go oczyścić. Jeśli tego nie zrobimy, na naszych paznokciach będą widnieć brzydkie, nieestetyczne bąbelki.
Niesprzyjająca temperatura- jak każdy kosmetyk, te też mają odpowiednią temperaturę przechowywania. Jeśli jest zła, lakier zaczyna gęstnieć oraz przybiera niepożądana konsystencję. Nie może być za zimno ani za ciepło.

Kilka podstawowych zasad, które przedłużą żywotność naszych malowideł. Mam nadzieję, że będą przydatne, szczególnie dla początkujących.

środa, 5 października 2016

💄💅💋Które kosmetyki rządziły we wrześniu?💋💅💄

Nie mogę uwierzyć, że już październik. Wraz z nim pojawiają się wrześniowi, kosmetyczni faworyci, który zawrócili mi w głowie. Wiele z nich poznałam na początku zeszłego miesiąca, a już się z nimi zaprzyjaźniłam.
Termiczne lakiery NeoNail- nadal się nad nimi rozpływam, ponieważ są fantastyczne. Posiadam 9 z 12 odcieni i mam ochotę na zbobycie całej kolekcji. Wcale się nie dziwię, dlaczego każdy je wybiera. Robią furorę i wzbudzają zainteresowanie.
Posiadają przyjemną konsystencję oraz wspaniałą trwałość. Za każdym razem muszę je ściągać, ponieważ ich jedynym minusem jest odrost.
Balsam do ust Tisane- przyjemniaczka noszę w torebce i używam go przy każdej okazji. Świetnie nawilża usta, a do tego posiada słodki, lekko miętowy aromat. Ostatnio uratował mnie przed ekstremalnie wysuszonymi wargami, którym groziło popękanie. Już przy pierwszej nałożonej warstwie czuję ukojenie.
Diamentowy peeling Organic Therapy- zdenkowałam wersję z dodatkiem złota, dlatego skusiłam się na ten i wcale nie żałuję. Kosmetyk posiada mikroskopijne drobinki, które są delikatne, ale skuteczne. Bez większego trudu usuwają wszelkie zanieczyszczenia i stary naskórek.
Normalising Cream HerbaCare- wybrałam go przypadkowo, ponieważ poszukiwałam ciekawego mazidła, które zadba o moją mieszaną cerę. Na samym początku muszę wspomnieć, że posiada obłędny zapach zielonej herbaty, który wyczuwam jeszcze przez wiele godzin po nałożeniu. Krem naprawdę radzi sobie z moim mieszańcem, ponieważ nie zapycha, nie przyspiesza produkcji sebum, a do tego nawilża.
Peeling Tutti Frutti- kupuję je przy każdej promocji w Naturze, ponieważ kocham ich aromat. Słodki, otulający i niezwykle przyjemny. Kosmetyk sam w sobie świetnie radzi sobie z wygładzaniem naszego ciała, a do tego jest bardzo tani. Czego chcieć więcej?
EOS- posiadam wersję waniliowo- miętową i w ciągu dnia używam go wielokrotnie. Jajeczko spisuje się na 5+, bo jeszcze nigdy mnie nie zawiodło. Moje wargi uwielbiają je za efekt.

Jestem ciekawa, które kosmetyki polubiłyście w zeszłym miesiącu. 

wtorek, 4 października 2016

💋Matowi ulubieńcy- które produkty do ust polecam?💋

O matowych ulubieńcach mogę mówić bez końca. Nie była to jednak miłość od pierwszego wejrzenia, ponieważ na samym początku nie trafiłam na dobry produkt. Niestety zbierał się w kącikach i najmniejszych zmarszczkach, a do tego bardzo brzydko się ważył i był nietrwały.
Dałam sobie z nimi spokój, ale zauroczyły mnie konturówki Essence. Tak zaczęła się moja przygoda z malowidłami do ust.
Wypróbowałam już masę specyfików, ale tylko te przypadły mi do gustu i polecam je z czystym sumieniem.
Essence Lipliner- kosztują niewiele, bo w granicy 5zł i można dostać je on-line oraz stacjonarnie, np. W drogerii Natura. Posiadają mocny pigment, dlatego też pierwsze pociągnięcie daje naprawdę satysfakcjonujący efekt. Przez wiele godzin nie obawiam się o ich stan, ponieważ potrafią wytrzymać większość posiłków i napojów.
Firma oferuje szeroką gamę kolorów, więc każda z nas dobierze odpowiedni odcień. Najbardziej podoba mi się fakt, że znajdziemy tam zarówno chłodne, jak i ciepłe odcienie.
Lovely Perfect line- sama nie wiem, dlaczego ją tak późno zakupiłam. Posiadam numerek 1, czyli uroczy, chłodny róż. Nadaje się pod większość nudziakowych i różowych pomadek, dlatego jest niezastąpiona. Kredka posiada przyjemną konsystencję, która z łatwością sunie po wargach oraz nie wysusza naszych skórek. Cena produktu wynosi 5zł z groszami, a na Rossmannowskiej promocji dostaniemy ją niemal za darmo.
Wibo Nude lips- nigdy nie byłam przekonana do klasycznej czerwieni, dlatego wybrałam taką, która wpada w pomarańcz. Był to strzał w 10, ponieważ jest bardzo twarzowa i podkreśla biel zębów. Uwielbiam ją za trwałość, której może pozazdrościć jej wiele droższych koleżanek po fachu. Marka Wibo o ile się nie mylę, oferuje 3 lub 4 odcienie.
Smart Girl Get More- nie spodziewałam się, że konturówka za 2-3zł może być taka genialna. Moja jest pięknym różowym nudziakiem, który nie sprawia, że twarz wygląda trupio. Rysik jest bardzo mięciutki, dlatego malowanie jest czystą przyjemnością.
Golden Rose Matte Crayon Lipstick- bardzo polubiłam je grube kredeczki. Może nie dają pełnego matu, ale efekt bardzo zachwyca. Nie podkreślają suchych skórek, są trwałe i tanie. Gama kolorystyczna jest ogromna, a sama posiadam już 3odcienie.
Wibo Million Dollar Lips- już nie raz o niej wspominałam i dalej się nad nią rozpływam! Produkt tworzy przepiękny mat, a do tego jest nie do zdarcia. Przetrwa każde warunki, a do tego nie zrujnuje stanu naszych warg. Obecnie można dostać ją w Rossmannie za około 6-7zł.
Bell Maroccan Dream- kolejny sławny kosmetyk, który dorwałam w Bidronce za 8złotych. Mam słabość do róży, dlatego też musiałam taki odcień wybrać. Jasny, chłodny i bardzo twarzowy kolor na bank każdemu przypadnie do gustu. Tak jak w przypadku konturówek Essence, nie martwię się o jej stan.
Lovely Extra Lasting- druga, najbardziej rozchwytywana pomadka z Rossmanna. Delikatny i romantyczny odcień jest wręcz idealny do dziennych stylizacji.
Które maty polecacie, a które są totalnymi bublami?
Jestem ciekawa waszego zdania.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka