wtorek, 30 sierpnia 2016

💅💅💅 Zabawa z lakierem termicznym NeoNail. Efekt, w którym zakocha się każda kobieta. 💅💅💅

Nawet i mnie opanował szał na lakiery termiczne. Wczoraj użyłam ich po raz pierwszy i jestem zakochana w otrzymanym efekcie! Siostra zażyczyła sobie Woo Woo, czyli grejpfrutowo fioletowy odcień, który zmienia się bez przerwy pod wpływem temperatury.
Współpraca z nimi była niemal bezproblemowa, ponieważ nakłada się je przyjemnie, nie kurczą się i nie marszczą. Mają dość rzadką, lecz nie spływającą konsystencję. Małym minusikiem jest fakt, że zmieniają swoją barwę podczas nałożenia na paznokieć i trzeba się nieźle nakombinować, aby dokładnie i starannie pokryć całą płytkę.
Aby uzyskać pełne krycie, należy pomalować aż 3warstwami, ale warto.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Które zapachy lubię, używam i polecam? Kolejny tydzień wyzwania z portalem Trusted Cosmetics.

Mam prawdziwego fioła na punkcie kupowania nowych zapachów. Za każdym razem, gdy odwiedzam drogerię, biegnę do ich stoiska i wącham masę testerów. Najbardziej lubię perfumy Elizabeth Arden oraz CK, ale w mojej kosmetyczce znajdzie się również kilka perełek z Avonu.
Star Nature- można kupić je w Rossmannie i Naturze, a ich cena nie przekracza 15złotych. Może i nie grzeszą trwałością, ale uwielbiam je za słodyczowy zapach! Pachną jak prawdziwa guma balonowa i truskawki w śmietanie.
Avon Femme- mój bezkonkurencyjny faworyt, jeśli chodzi o Avon. Są nieziemskie, mocne i bardzo trwałe. Buteleczka wystarczy mi na wiele miesięcy, a na promocji można dostać je za około 35złotych.
Elizabeth Arden 5th Avenue- o dziwo nie każdemu przypadnie do gustu, ale mnie bardzo podoba się kwiatowy, niezwykle kobiecy aromat. Z czasem na skórze ujawniają się nowe, ciekawe nuty. Najbardziej ubolewam nad faktem, że elegancki zapach i piękna buteleczka kosztują 70-80zł.
Calvin Klein Euphoria- pomimo ciężkich nut, używam go przez cały rok. Jest to takie moje oczko w głowie i idzie w ruch podczas imprez czy większych wydarzeń. 
Avon Incadessence- z mamą powracamy do niego od wielu lat. Co jakiś czas na nowo gości w naszej kosmetyczce, ponieważ uważam, że są to ponadczasowe perfumy. Kobiecy, zmysłowy oraz bardzo przyjemny.
Avon mgiełki do ciała- aktualnie używam tylko tych dwóch, ale mam chęć na więcej. Co jakiś czas firma produkuje nowe warianty zapachowe, dlatego też często po nie sięgam. Są tanie i naprawdę trwałe. Cena buteleczki wynosi 6-7zł.
Farmona mgiełka do ciała- firma posiada obłędne aromaty i gdy tylko ją zobaczyłam, musiałam przygarnąć. Słodka brzoskwinia jest uzależniająca i przypomina mi masełko do ciała. Za to duże opakowanie zapłaciłam jedynie 9,99zł. O ile się nie mylę, można je nadal spotkać w Biedronce i drogeriach internetowych.
Allverne mgiełka do ciała- kupiłam ją za grosze w osiedlowym sklepiku. Posiada ciekawy zapach, który przypomina perfumy, dlatego znalazła się w mojej torebce.

Jestem ciekawa Waszych ulubieńców.
Które zapachy lubicie najbardziej?

piątek, 26 sierpnia 2016

#2 Back to school. Co powinna zawierać szkolna kosmetyczka? 🖍📓📐📙

Często zapominałam o kilku produktach, a potem żałowałam, że nie zabrałam ich ze sobą do szkoły. Bardzo lubię przygotowywać i czytać posty z propozycjami. Moim zdaniem są pomocne, ponieważ niekiedy jesteśmy poza domem nawet 8-9godzin i nie zdajemy sobie sprawy, ile rzeczy jest nam potrzebnych. Oczywiście kobieta zmienną jest i musi być przygotowana na wszelkie okoliczności.
W kosmetyczce umieściłam wszystkie rzeczy, które dzielnie służyły mi i służą do tej pory. 
Chusteczki nawilżone- podstawa każdej kosmetyczki. Są wielozadaniowe i potrzebne np. do odświeżenia się po WF czy umycia dłoni po wytarciu tablicy kredowej.

Puder- po kilku godzinach moja cera zaczyna się błyszczeć na czole i nosie, więc używam go do przypudrowania. W szkole zazwyczaj nakładałam go przy pomocy puszku lub gąbeczki.
Chusteczki higieniczne- zawsze ich zapominałam,dokładnie wtedy, kiedy łzawiły mi oczy lub byłam przeziębiona.
Krem do rąk- skończyłam gastronomię i moje dłonie były wiecznie przesuszone przez ciągły kontakt z gorącem i wodą. Potrzebowały częstego nawilżania.
Gumki- zaczęłam je doceniać, gdy moje pasma zaczęły sięgać łopatek. Najbardziej lubię sprężynki, ponieważ nie odkształcają i nie niszczą naszych włosów.
Pilniczek- znasz ten ból, gdy ułamał się paznokieć i nie masz czym go wyrównać?

Bibułki matujące- bardzo je lubię, bo niwelują świecenie strefy T. Świetnie usuwają nadmiar sebum i nie niszczą naszego makijażu.

Żel antybakteryjny- malutkie opakowanie jest niezwykle poręczne i wydajne. Wystarczy kropla, aby nasze dłonie były odświeżone, szczególnie, wtedy gdy nie mamy możliwości ich umyć.
Balsam, wazelina- przydadzą się jesienią i zimą, kiedy na dworze chłód i wiatr. Moje usta mają tendencję do ekstremalnego wysuszania, więc muszę zapewnić im ciągłe nawilżenie. Lubię szczególnie smakowe, słodkie wazelinki.
Patyczki higieniczne- pomogą nam poprawić makijaż oczu.
Miniaturki perfum- są o wiele wygodniejsze niż duże buteleczki. Można schować je niemal wszędzie i codziennie używać innego zapachu.
Pomadka/kredka- nie wolno przesadzać z mocnym makijażem, dlatego polecam malowidła w naturalnym, nudziakowym odcieniu.

Jestem ciekawa, jak wyglądają Wasze kosmetyczki i co się w nich znajduje.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Zostałam bankrutem. Hybrydowe szaleństwo i pełno nowości.

Oj dawno nie wciągnęłam się tak w robienie hybryd. Ciągle śledzę paznokciowe nowości i trendy, dlatego też złożyłam małe zamówienie w drogerii ekobieca. Wcześniej nie zwracałam uwagi na ich manicurowy asortyment i byłam pozytywnie zaskoczona, gdy zobaczyłam ilość lakierów i akcesoriów. Sklep poszedł o wiele dalej i nie ograniczył się tylko do Semilaca, z czego jestem niezmiernie szczęśliwa. Ceny są bardzo korzystne, a dostawa szybka, ponieważ po dwóch dniach od zamówienia mogłam już cieszyć się moimi nowościami.
Pyłek Holo- uwielbiam holograficzny efekt, a ten wygląda bajkowo. Pasuje wręcz do każdego koloru, więc nie ma problemów z doborem odpowiedniego odcienia.
Metal Manix Effect- tego jeszcze nie widziałam w żadnej hurtowni. Swoją barwą ma przypominać 24karatowe złoto, więc jak najbardziej jestem ciekawa efektu.
Metal Manix Multi Chrome- zamarzył mi się efekt lustra, ponieważ jest ostatnio prawdziwym hitem. Mam nadzieję, że uzyskam piękną, jednolitą taflę.
Sleek Shine- w swojej ofercie posiadają dużo ciekawych i nietypowych odcieni, ale ja skusiłam się na jasną,limonkową zieleń. Za 5ml buteleczkę zapłaciłam około 15zł. Malowidło posiada całkiem fajną konsystencję i dobrą pigmentację.
Neo Nail Thermo Color- nie mogłam się zdecydować tylko na jeden! W planach mam jeszcze zakup 2 lub 3 buteleczek, ponieważ oczarowały mnie na maksa. Kolory są wręcz przepiękne, a nazwy przepyszne, ponieważ są nadane na cześć sławnych drinków. Cena była dość przystępna, bo kosztowały 27,90zł za sztukę.
Cosmetic Zone- nie miałam nigdy styczności z produktami CS, ale postanowiłam zamówić Black Hole, czyli ciemny granat, który opalizuje na bordowo dzięki drobnemu pyłkowi. Jest to jeden z ciekawych lakierów w mojej kolekcji i będę chciała wykorzystać go jak najszybciej. Cena nie przekracza 17zł.

Całość mnie zachwyciła i mam dylemat, który odcień wykorzystać do następnej stylizacji paznokci. Czeka mnie trudna decyzja, bo kobieta zmienną jest.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Back to school life hacks.

Naukę mam już za sobą, ale od października zaczynam nowy etap szkolnictwa. Pomyślałam, że opiszę kilka potrzebnych i ciekawych trików, które warto znać, ponieważ ułatwiają nam funkcjonowanie przez następne 10miesięcy.
Szczerze? Szkoła to jedna wielka przeprawa przez masę przekrętów, ponieważ każdy chce być najlepszy. Niestety nie zawsze miałam czas na naukę, bo w technikum każdego roku miałam ponad 20 przedmiotów.
Jak sobie radziłam?
Lista zadań domowych i sprawdzianów- jeśli masz dużo zadane i nie wiesz, za co się zabrać, spisz na kartce wszystkie rzeczy do wykonania i zrób zdjęcie. Ustaw je jako tapetę na telefonie, będzie Ci ona przypominała o obowiązkach.
Zagięte rogi książek- trik dla osób, które nie nauczyły się danego materiału. Wystarczy zagiąć róg na odpowiednim temacie i delikatnie otworzyć książkę podczas pisania pracy. Zaznaczone miejsca można momentalnie odnaleźć w podręczniku, a nauczyciel nie zwróci na nie uwagi, ponieważ są niewidoczne. Kolorowe karteczki za bardzo rzucają się w oczy, więc ten sposób jest o wiele dyskretniejszy.
Aktywność- zaczynasz nową szkołę? Nauczyciele lubią, gdy uczniowie zgłaszają się do odpowiedzi i znają poprawne rozwiązania. Warto przyłożyć się do nauki i zdobyć ich sympatie. Ułatwi to dalsze kontakty z ciałem pedagogicznym.
Estetyczny zeszyt- uważam, że zeszyt jest naszym odzwierciedleniem. Polecam prowadzić go starannie, a ważne definicje podkreślać kolorowym długopisem. Jeśli jesteś wzrokowcem, pojęcie definicji przyjdzie Ci z łatwością.
Nagraj swoje notatki- jeśli jesteś słuchowcem, nagraj zadany materiał na dyktafon. Puszczaj go tyle razy, aż załapiesz, o co chodzi.
Dodatkowy czas- zawsze przygotowywałam ciuchy i pakowałam się wieczorem. Dzięki temu rano zyskiwałam około 15minut. Jest to całkiem sporo, szczególnie, jeśli jesteście śpiochami.
Fiszki- nauka może być przyjemna, jeśli zaprosisz do niej znajomych. Na małych karteczkach napiszcie pytania, a z drugiej strony odpowiedzi. Pytajcie sie nawzajem, dzięki temu możecie zapamiętać wiele ważnych pojęć.
Nie kupuj wszystkiego- na samym początku należy kupić podstawowe podręczniki. Z czasem w praniu wyjdzie czy potrzebujesz książek do innych przedmiotów. Nie warto tracić pieniędzy na rzeczy, których nie używasz i nie otworzysz przez cały rok szkolny.
Kobiece dni- niestety nie zawsze możemy zostać w domu i co wtedy zrobić? Jeśli krępujesz się wyjść do toalety i nie zawsze możesz zabrać ze sobą torebkę, znam pewne rozwiązanie. Wystarczy umieścić tampony między chusteczkami higienicznymi. Opakowanie będzie wyglądać normalnie, a Ty nie będzie skrępowana.
Kalendarz lub notes- oj bez nich bym zginęła. Zawsze zapisuję w nich ważne wydarzenie i mam pewność, że niczego nie ominę.
Sprytny sposób na ściągę- polecam kupić zeszyt z ciemną, twardą lub miękką okładką i długopisem napisać na nim ściągę. Na okładce pozostanie wydrążony ślad, który będzie widoczny pod światło. Nauczyciele na bank tego nie zauważą, ponieważ dzięki temu przeżyłam 4lata nauki!

Mam nadzieję, że porady okazały się przydatne i chętnie z nich skorzystacie.
Jestem również ciekawa Waszych trików. :)

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Które kosmetyki lubi moje ciało? Czwarty tydzień projektu z Trusted Cosmetics.

Jeśli chodzi ,o pielęgnację ciała to nie jestem wybredna. Kosmetyki mają myć, nie uczulać, nie wysuszać i nie podrażniać. W swoich zbiorach doszukałam się kilku perełek, o których chcę opowiadać. Post mógłby być długi jak "Klan", ale ograniczyłam się do faworytów miesiąca.
Żele do kąpieli Balea- obecnie używam tych przyjemniaczków. Żele z drogerii DM cechują się tym, że posiadają bajeczne zapachy oraz piękne opakowania. Przyjemnie myją i nie wysuszają mojej suchej skóry. Niestety minusem jest dostępność, ponieważ w Polsce można kupić je jedynie on-line. Kosztują o wiele więcej, więc czasem zamieniam je na drogeryjny odpowiednik- Isanę.
Balsam brązujący Ziaja- jest naprawdę ciekawy, ponieważ efekt widać już po kilku godzinach. Skóra nabiera zdrowej i bezpiecznej barwy. Nie trzeba spędzać wielu godzin na zewnątrz, aby być opalonym.
Olej kokosowy- mój ratunek, gdy zwykły balsam nie daje rady. Nawilża oraz regeneruje. Jest wszechstronny i używam go niemal codziennie. Wykorzystuję go także do demakijażu oraz olejowania moich włosów.
Masło do ciała Tutti Frutti- chyba najpiękniej pachnące mazidło. Aromat mnie wręcz oczarował i używam go po każdej kąpieli.
Peeling solny Bingo Spa- sypkiego zdzieraka jeszcze nie miałam, lecz ten jest godny polecenia. Genialnie usuwa stary naskórek, a nasze ciało nabiera przyjemnej gładkości. Jednak nie radzę używać go po depilacji i gdy nabawimy się otarć czy ran.

Jak widać, nie mam wielu ulubieńców, ponieważ nie każdy produkt jest wart polecenia. Te są sprawdzone i zaufane. Chętnie po nie sięgam, bo jeszcze nigdy mnie nie zawiodły.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Który odcień wybrać? Zestawienie 32 szminek firmy Avon.

Kobieta zmienną jest, dlatego też posiadam multum szminek. Są to miniaturki, ponieważ przed zakupem, wolę wypróbować dany produkt. Takie maleństwa są genialnym rozwiązaniem, gdy nie mamy miejsca na pełnowymiarowy kosmetyk. Są również tanie, ponieważ zamawiałam je u kuzynki za 10zł,a w zestawie znajdowało się 20sztuk, które wybrałam sama. Każda z nich ma inną konsystencję, wykończenie i trwałość. Nie mogę narzekać na pigmetantację, bo jest naprawdę przyjemna. Z trwałością bywa różnie, bo niektóre znikają po godzinie, a inne po 4. 
Wiele razy zdarzyło mi się, że szukałam danego odcienie i nie mogłam go znaleźć. Mam nadzieję, że post będzie pomocny i znajdziecie swoją perełkę. Pogrupowałam je oczywiście kolorami, aby było łatwiej odszukać grupę, która Was interesuje.
Na zdjęciach widnieją ich nazwy, które pisałam od lewej strony (lub dołu, jak kto woli). 
 
 
 
 
 

sobota, 20 sierpnia 2016

Usta jak u Kylie Jenner. Tani odpowiednik sławnych, płynnych pomadek.

Czy tylko na mnie te pomadki nie zrobiły wrażenia? Uważam, że płaci się za nazwę, a nie wyszukane kolory. Osobiście wolę poszukać tańszych zamienników, którzy będą mieli podobną barwę, niż płacić ponad 130zł za jeden zestaw. W tym celu wybrałam się do cudownego Rossmanna po konturówkę w odcieniu nr1. Jest on odpowiednikiem Koko K, czyli przyjemnego, jasnego chłodnego różu.
Jest to zdecydowanie najbardziej pożądana i ciężko dostępna pozycja w szafie Lovely.
O produkcie:
Konturówka do ust Perfect Line z serii Lovely firmy Wibo w trzech klasycznych odcieniach. Idealna miękkość kredki sprawi, że precyzyjnie zakreślisz kontur ust. Z kredką do ust Perfect Line z serii Lovely firmy Wibo wykreujesz swój kształt ust, nadać im optycznie większą objętość lub nawet użyć jej zamiast pomadki na całe usta w celu uzyskania długotrwałego efektu.

Konturówka niestety nie jest zafoliowana, więc radzę sprawdzić jej stan przed zakupem. W środku znajdziemy przyjemny, miękki, lecz nie łamiący się rysik. Po ustach sunie płynnie, pokrywając je pięknym kolorem. Kredka posiada niezłą pigmentację, ponieważ już jedna warstwa jest w stanie pokryć nasze wargi. Wyprofilowana końcówka ułatwia wyrysowanie kształtu, co dodaje optycznego powiększenia.
Trwałość? Jestem jak najbardziej zadowolona, ponieważ przez ponad 4godziny wyglądała naprawdę dobrze! Zjada się równomiernie, chociaż pigment pozostawia po sobie delikatną barwę.
Wykończenie? Kredka jest zupełnie matowa, ale posiada przyjemne aksamitne wykończenie, dlatego nasze wargi nie wyglądają na przesuszone. Nie podkreśla skórek oraz drobnych zmarszczek.
Koszt i dostępność? Można ją dostać w Rossmannie w 3 odcieniach, a cena ich wynosi nie więcej niż 6złotych.

Jestem jak najbardziej na tak, ponieważ usta wyglądają naturalne, są wypełnione i optycznie powiększone. Trwałość jest jej atutem, więc warto ją wypróbować, jeśli nie macie czasu na większe poprawki w ciągu dnia.

piątek, 19 sierpnia 2016

Najlepsza drogeryjna konturówka? Koniecznie musisz wypróbować Nude Lips od Wibo.

Od dłuższego czasu mam w planach konturówkowy post i dlatego też przeszukuję drogerie. W Rossmannie natrafiłam na Nude Lips od Wibo w odcieniu pomarańczowej czerwieni. O dziwo odcień jest niezwykle twarzowy i czuję się w nim komfortowo i pewnie. Ostatnio używam wyłącznie kredek, ponieważ są najwygodniejsze i zajmują mało miejsca w torebce.
O produkcie:
Konturówki do ust w naturalnych odcieniach. Ich formuła o idealnej miękkości pozwala na precyzyjne zakreślenie konturu ust, umożliwiając wykonanemu makijażowi ust przetrwać wiele godzin. Kolory zaprojektowane tak, by idealnie komponować się z pomadkami Glossy Nude. W celu uzyskania maksymalnej trwałości pomadki możesz położyć konturówkę na całą powierzchnię ust, a dopiero następnie nanieść pomadkę.

Kredka na pierwszy rzut oka nie zwraca uwagi, ponieważ nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym. Zatyczka jest ciut jaśniejsza niż rysik, więc polecam sprawdzić odcienie przy pomocy testerów. Niestety produkt nie jest zafoliowany, więc zdarzają się przypadki "zmacanych" kosmetyków. Nie lubię tego i przed zakupem zawsze sprawdzam stan malowideł.
Czy mogę stwierdzić, że pokochałam ją od pierwszego użycia? Konturówka posiada przyjemną konsystencję. Nie jest za twarda, nie jest za miękka. Z łatwością sunie po wargach i pokrywa je już przy pierwszej warstwie. Posiada nieziemską pigmentację, więc nie wymaga poprawek, ponieważ można ją lekko rozsmarować i wetrzeć w usta.
Czas trwałości? U mnie w idealnym stanie wytrzymała aż 5godzin! W tym czasie piłam mrożoną kawę i zjadłam Kinder Bueno, zauważyłam jedynie minimalne, równomiernie starcie, które można było zniwelować przez wspomniane roztarcie.
Wykończenie? Moja ulubione, czyli satynowy mat. Usta nie wyglądają na przesuszone, wręcz przeciwnie. Są pełniejsze i przyjemnie gładkie. Kredka nie podkreśla suchych skórek oraz nie wchodzi w drobne zmarszczki.
Cena i dostępność? Kosztuje około 6zł i można dostać ją w Rossmannie.

Zdecydowanie jestem w nich zakochana i mam chęć na pozostałe odcienie. Mam nadzieję, że również przypadną mi do gustu.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Co może zdziałać maska węglowa? Natychmiastowy efekt, już od pierwszego użycia.

Wcześniej nie zwracałam uwagi na maseczki z dodatkiem węgla i to był mój błąd. Podczas wizyty w Sekretach Urody, zauważyłam mazidło z Bielendy, które posiada działanie oczyszczające. Lubię testować nowe kosmetyki, dlatego też po nie sięgnęłam. Wielki plus dla producenta, ponieważ zadbał o każdy typ skóry. Możemy znaleźć wersję dla skóry suchej, normalnej, dojrzałej oraz tłustej i mieszanej.
Maseczka umieszczona jest w saszetce, ale nie mam tutaj zastrzeżeń, ponieważ wystarcza jej na jedno użycie. 
W środku znajdziemy ciemno grafitową, średnio gęstą maź, która posiada przyjemny, delikatny aromat. Jest bardzo odprężający, zdecydowanie przyniesie ukojenie po ciężkim dniu.
Produkt nakłada się bardzo sprawnie, chociaż nie jest to, co końca czysta robota. 
Trzeba uważać, aby nie ubrudzić włosów i ciuchów. Ciemna maska nie spływa, nie rozmazuje się oraz nie zauważyłam problemów przy zmywaniu. 
Po usunięciu ciemnej maseczki doznałam szoku. Nie wierzyłam, że po jednym użyciu moja cera będzie tak perfekcyjnie oczyszczona i odświeżona. Pory są zwężone, a cera wygląda zdrowo i promiennie. Zauważyłam, że zaskórniki są mniej widoczne, więc polecam ją każdej osobie, która zmaga się z tym problemem.
Uważam, że mazidło spisało się genialnie, ponieważ za 1,69zł otrzymałam rewelacyjny efekt, który zadowolił mnie w 100%.

środa, 17 sierpnia 2016

Ten manicure pokocha każda wielbicielka kotów! 😻

Może nie jestem wielką miłośniczką kotów, ale podobają mi się ich słodkie mordki, szczególnie na paznokciach. Naklejki wodne długo czekały na swoją premierę, ponieważ szukałam idealnego, jasnego lakieru, który nie przyćmi tych uroczych stworzonek.
Na pomoc wyruszyły mi trzy genialne lakiery Victorii Vynn. 
Do zdobienia użyłam:
-Gel Polish Hybrid Easy Removal (baza i top)
-No. 114 ,,Pinky glitter"
-No. 115 ,,Rose Seashell"
-No. 116 ,,Mauve dance"
-naklejki wodne z kociakiem
Mam nadzieję, że moja propozycja przypadnie Wam do gustu.
😻😻😻



wtorek, 16 sierpnia 2016

Błyszczące nowości od Victorii Vynn.

Z marką Victoria Vynn spotkałam się już miesiąc temu, gdy po raz pierwszy otworzyłam paczuszkę z ich produktami. Dziś przyszedł do mnie kolejny zestaw, który ekspresowo wykorzystałam do zmiany moich 3tygodniowych pazurów. Nie musiałam długo myśleć nad zdobieniem, ponieważ momentalnie w głowie zawitał mi pomysł na słodki manicure.
W środku znajdowała się silikonowa mata z logiem firmy, baza, top oraz trzy przecudne lakiery. Marzyły mi się chłodne, jesienne odcienie i właśnie takie trafiły do mojej przesyłki!
No. 114 ,,Pinky glitter"- różowy, drobny brokat, który przypomina mi Rose Gold od Semilaca. Ten jednak ma mniejsze drobinki, które wyglądają jak miliony diamencików. Pięknie połyskuje i ożywia każdy manicure. Do pełnego krycia wystarczy nałożyć 3cienkie warstwy, ponieważ produkt ma średnio gęstą konsystencję.
No. 115 ,,Rose Seashell"- różowa muszelka to nic innego niż jasny, uroczy, połyskujący nudziak. Perłowy lakier kryje już przy drugiej warstwie. Bardzo podoba mi się efekt srebrzystej poświaty, ponieważ paznokcie zmieniają swój odcień w zależności od oświetlenia i położenia.
No. 116 ,,Mauve dance"- fiołkoworóżowy, chłodny kolor, który wręcz podbił moje serce. Nazwa przynosi mi na myśl słodkie tutu, które noszą baletnice. Pasuje wręcz perfekcyjnie, ponieważ hybryda posiada zatopiony, różowy pyłek, który opalizuje w świetle.
Oczywiście nie dałabym rady bez bazy i topu. Gel Polish Hybrid Base i Top posiadają specjalną formułę, która ułatwia ich usuwanie. Wystarczy 10minut, aby ściągnąć stary manicure. Produkty nie wymagają piłowania, więc skraca się czas pracy podczas stylizacji paznokci. Zestaw zapewnia intensywny blask oraz podkreśla nasycenie koloru.

Uważam, że malowidła tworzą zgrane zespół i można wyczarować przy ich pomocy cudowny manicure. Lakiery posiadają przyjemną konsystencję, która nie spływa, nie kurczy się oraz nie marszczy.
Zdobienie pojawi się jutro na blogu, ponieważ jestem w nim zauroczona. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
Więcej informacji o firmie możecie znaleźć na ich stronie interentowej 

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

#1 Genialne kosmetyki i akcesoria, które kosztują mniej niż 5złotych.


Na moim blogu istnieje seria "Genialne kosmetyki, które kosztują mniej niż 10zł", jednak postanowiłam opowiedzieć o produktach, które są warte uwagi i kosztują niecałe 5złotych.
Napiszę również o akcesoriach, ponieważ one też pomagają dbać nam o naszą urodę.

BeBeauty antyperspirant w chusteczkach- bardzo pomocna rzecz, szczególnie gdy jesteś w podróży i potrzebujesz odświeżenia. Jak wiadomo, nie zawsze możemy skorzystać w prysznica w ciągu dnia i dlatego warto mieć je w swojej torebce. Zawierają jony srebra, które mają działanie antybakteryjne.
Skutecznie odświeżają i dają natychmiastowe uczucie świeżości. Jeden zestaw zawiera trzy opakowanie, w których znajdziemy 12sztuk. Cena regularna wynosi 4zł, ja na promocji dostałam je za 2.
Bic Soleil Bella- najlepsza maszynka, jaką stworzono dla kobiet. Ruchoma głowica ułatwia golenie, a paski nawilżające dbają o to, aby skóra nie była podrażniona. Posiada 4ostrza, które usuwają nawet najmniejsze włoski. Pojedyncza sztuka kosztuje 3-4złote, ale można je spotkać w zestawie, który zawiera 3maszynki w cenie 9,99zł.
Isana mydło kuchenne- niezastąpione mydełko, które powinna znać każda kucharka. Jest niedrogie, ponieważ wynosi tylko 3,50zł i można spotkać je w Rossmannie. Skutecznie usuwa zapach cebuli czy czosnku. Nie podrażnia, nie wysusza i nie uczula. Można dostać je również w wersji grejpfrutowej.
Jeżyk do mycia twarzy- zawsze miałam problem z suchymi skórkami. Pozbyłam się ich, gdy zaczęłam używać silikonowej szczoteczki do mycia mojej cery. Zawiera drobne wypustki, które myją i masują skórę. Dzięki temu jest oczyszczona i gładka jak pupa niemowlaka. Takiego pomocnika można zakupić w sklepach internetowych za 2-4zł.
Naklejki wodne- pomoc dla osób, które jak ja nie mają zdolności plastycznych. Są tanie i wyglądają efektownie. Wystarczy odrobina wody i możemy cieszyć się pięknym manicurem. Do wyboru jest wiele wzorów, cena ozdób nie przekracza 5złotych. Są dostępne w wielu sklepach internetowych i stacjonarnych.

Jak widać, nie trzeba wydawać masy pieniędzy, aby trafić na prawdziwe perełki.

niedziela, 14 sierpnia 2016

Mama również zażyczyła sobie nowych pazurków. Fuksjowy fiolet+ jasne złoto= elegancja?

Moja mama była pierwszą testerką lakierów Victorii Vynn. Przez niemal miesiąc nosiła ciemną miętę, ponieważ chciałyśmy wypróbować trwałość. Była z nich bardzo zadowolona, ponieważ nie zniszczyły się podczas kontaktu z rozpuszczalnikiem. Przez cały czas wyglądały perfekcyjnie, jedynym minusem był widoczny odrost. Jest to jednak nieuniknione i dlatego też we wtorek wyczarowałam elegancki manicure. Paznokcie mają niemal tydzień, a wyglądają wciąż jak chwilę po wyciągnięciu z lampy. Top zapewnia długotrwały blask i wydobywa głębię koloru. Połączenie złota z każdym odcieniem jest strzałem w 10, ponieważ taki zestaw zwraca uwagę innych i pasuje do wielu kreacji. 
Użyłam lakieru VV o numerze 063 oraz ArtVital 164.
Żartujemy, że wszystkie kobiety w domu będą nosiły fuksjowy manicure.

Lubicie takie połączenia?

Trzeci tydzień projektu z Trusted Cosmetics.

Nawet nie wiecie, jak bardzo wciągnęło mnie wyzwanie, które zorganizował portal Trusted Cosmetics. W tym tygodniu mamy poruszyć temat naszych faworytów makijażowych. Dawniej nie zwracałam na nie większej uwagi, ponieważ podkład był podkładem, a tusz tuszem. Nie interesowały mnie właściwości i odpowiedni dobór.

Od kiedy zaczęłam prowadzić bloga, poznałam masę nowych malowideł, których używam przy każdej możliwej okazji. Najbardziej lubię produkty do ust, ponieważ pomalowane wargi dodają mi pewności siebie.
Którą grupę kosmetyków lubicie najbardziej?
W swoich zbiorach mam masę paletek. Lubię urozmaicenie i dlatego dwie firmy przypadły mi do gustu. Najczęściej wybieram markę Makeup Revolution i Sleek. Od niedawna mogę je znaleźć w drogerii Sekretach Urody.
Makeup Revolution Iconic 3- najbardziej uniwersalna i podstawowa paleta. Powinna mieć ją każda dziewczyna, która używa cieni. Jest sygnowana na wzór UD Naked 3.
Makeup Revolution Eyes like Angel- czasem lubię zaszaleć i wybieram odważniejsze barwy. Bordowy smoky eye również potrafi zachwycić.
Sleek Enchanted Forest- ostatnio używam jej najczęściej. Jest to moja najmłodsza pociecha. Zauroczyła mnie doborem barw, które podkreślają zielony kolor oka.
Sleek Vintage Romance- również kupiłam ją ze względu na zestawienie odcieni. Fiolety wydobywają głębię każdej tęczówki.
Sleek Arabian Night- mam ją najdłużej i uważam, że jej zakup był strzałem w 10. Posiada cudowną pigmentację i trwałość.
Revlon Photoready- lubię go bardziej niż sławnego brata Colorstay. Rozświetlająca wersja posiada malutkie drobinki, które odbijają światło. Nasza twarz jest promienna i posiada zdrowy odcień. Podkład nadaje się do codziennego makijażu. Niestety nie polubią go osoby z trądzikiem i takie, które potrzebują mocnego krycia.
Rimmel 25H Lasting Finish- poznałam go wiosną i do tej pory mi towarzyszy. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak lekkiego, a zarazem trwałego i kryjącego podkładu. Zdecydowanie stał się faworytem numer 1.
Puder Stay Matte- dość często o nim wspominam, ponieważ go lubię. Dobrze matuje i pozostaje na skórze przez długi czas.
Korektor Eveline- w mojej kosmetyczce pojawił się ponad 2lata temu. Do tej pory go kupuję, ponieważ nie znalazłam nic lepszego na moje cienie pod oczami. Uważam, że jest wart uwagi.
Rozświetlacz Wibo- mój tani zamiennik Mary-Lou. Posiada piękny, szampański odcień.
Zestaw do konturowania Kobo- nareszcie trafiłam na produkt, który wygląda naturalnie i nie tworzy brzydkich plam.
Maybelline Sensational- nie chcę znać innego tuszu! Ten jest najlepszy bez dwóch zdań. Wydłuża, pogrubia i trzyma się na rzęsach przez cały dzień. Nie kruszy się, nie odbija, po prostu czarny ideał.
Manhattan Volcano Precise- posiada podobne właściwości co jego kolega. Ten jednak lubi sklejać włoski i trzeba nauczyć się współpracy. Jednak bardzo go lubię za efekt ogólny.
Eyeliner NYC- te dwa połyskujące malowidła są genialne. Kosztują 3zł z groszami, a są trwałe, mają mocną pigmentację i piękną barwę.
Eyeliner Eveline- używam go od lat. Cienki i giętki pędzelek pozwala na zmalowanie precyzyjnej kreski. Musi coś w nim być, ponieważ poleca go również Ewa Red Lipstick Monster.
Eyeliner Miss Sporty- jest mega! Produkt posiada ciekawy, cienki gąbkowy pędzelek, którym maluje się perfekcyjną linię.
Catrice kredka do brwi- używam jej awaryjnie, kiedy nie mam czasu na cień. Sprawdza się całkiem przyjemnie.
Makeup Revolution Awesome- płyn przypominający Duraline. Przedłuża trwałość makijażu oraz zamienia cienie w eyelinery.
Pędzle- może to nie kosmetyki, ale bez nich nie powstałby makijaż. Lubię białe puchacze oraz firmę Hakuro.
Konturówki Essence- tanie, niezastąpione, niezawodne.
Pomadka w kredce Golden Rose- posiadam odcień 10 i 11. Są bardzo wygodne w aplikacji i posiadają unikatowe odcienie.
Lovely Long Lasting- z czasem przekonałam się do tego malowidła. Ma piękny, różowy odcień, który pasuje do każdego makijażu.
Wibo Million Dolar Lips- czekałam na nią ponad 2 miesiące. Była ciągle niedostępna, ponieważ posiada odcień zgaszonego, chłodnego różu. Jedna z najtrwalszych i tańszych pomadek, którą warto mieć.
Bell Maroccan Dream- nigdy wcześniej nie miałam kosmetyków tej firmy. Kupiłam ją w Biedronce za grosze i noszę ją bez przerwy na ustach.

Uff, moja długa lista dobiegła końca.
Jestem ciekawa czy pojawili się tutaj Wasi ulubieńcy.



sobota, 13 sierpnia 2016

Bawię się w manikiurzystkę! Fiolet + mieniąca się czerń= zabójczy efekt!

Pomysł na paznokcie powstał wczoraj. Dokładnie taką samą kombinację zrobiłam Oli i moja młoda się w nich zakochała. 
Jestem zauroczona lakierami Victorii Vynn, ponieważ maluje się nimi jak marzenie. Dosłownie czułam się jak paznokciowy Picasso. 
Hybrydy mają idealną konsystencję, która nie spływa, nie rozlewa się i nie kurczy. 
Do wykonania paznokci użyłam zestawu (baza, top, bonder) Victorii Vynn oraz odcienia 063 o nazwie Violet Shock. Czarny lakier pochodzi z kolekcji Colour it! Silcare. Jest wyjątkowy, ponieważ mieni się milionem drobinek, które zmieniają odcień w zależności od oświetlenia. Niekiedy mieni się na granatowo, niekiedy na czarno, a czasem przypomina ciemny grafit. Po prostu bajka! 

Moja skóra wręcz kocha maski Banii Agafii.

Byłam bardzo zdziwiona, gdy w Wispolu znalazłam moje ulubione maseczki do twarzy. Bez namysłu przygarnęłam aż trzy nowe dzieciaczki, ponieważ nigdy mnie nie zawiodły. Na pierwszy rzut poszło mazidło kontastowo-tonizujące. Ma zapobiegać starzeniu się skóry oraz jest odpowiedzialne za poziom nawilżenia. Moja twarz jest delikatnie przesuszona, ponieważ słońce dopieściło ją porządnie tego lata.
Czytałam, że produkt dedykowany jest cerze dojrzałej, ale ja nie wierzę w to stwierdzenie. Kosmetyków nie dobiera się do wieku, ale do potrzeb. Skóra po 25roku życia traci swoją wiotkość, ale jeśli potrzebuję bogatszych składników już teraz, to po co czekać? Cyferki na opakowaniach to jedynie chwyt marketingowy.
O produkcie:
Maska do twarzy zapewniająca efekt liftingujący, tonizuje, oczyszcza skórę i wyrównuje koloryt twarzy. Naturalne składniki wchodzące w skład maski nawilżają skórę, zwiększają jej jędrność i elastyczność.
Ślaz dziki (zwany też ślazem leśnym - Malva Sylvestris Extract) zawiera witaminy z grupy A i C, dzięki czemu nawilża skórę.
Organiczny ekstrakt białej herbaty i rdestu ostrogorzkiego mają silne działanie podciągające (liftingujące) i tonizujące.
Kladonia śnieżna jest unikatowa dzięki wysokiej zawartości kwasu usninowego, co sprzyja aktywnemu odnowieniu komórek skóry i istotnie spowalnia zmiany związane z wiekiem.
Zawiera w 100% naturalne składniki.
Sposób użycia: nanieść maskę na oczyszczoną skórę twarzy, omijając obszary wokół oczu. Po 10 minutach zmyć ciepłą wodą. Maskę stosować 1-2 razy w tygodniu.

Skład:
Aqua, Dicaprylyl Ether, Butirospermum Parkii (Shea Butter), Organic Camellia Sinensis Leaf Extract (organic white tea extract), Persicaria Hy--DROPiper Extract (extract of peppermint herbs), Malva Sylvestris Extract, Citraria Nivalis Extract (extract Cladonia snow) , Kaolin, Glyceryl Stearate, Organic Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil (organic wheat germ oil), Cetearyl Alcohol, Sorbitane Stearate, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Potasium Sorbate, Parfum, Citric Acid.

Zawsze zachwyca mnie grafika i wygląd ogólny produktów Banii Agafii. Przyciągają mój wzrok i dlatego też po nie sięgam. Maseczka umieszczona jest w 100ml saszetce z zakrętką. Jest to niezwykle wygodna i higieniczna opcja. Nie lubię wyciskanych opakowań, których nie jestem w stanie zamknąć.
W środku znajdziemy jasną, lekko zielonkawą, średnio gęstą konsystencję. Nakłada się ją na twarz z prawdziwą rozkoszą. Przypomina mi gęsty, ale lekki krem, który ma przyjemny, ziołowy aromat. Jest na tyle delikatny, że pieści mój zmysł powonienia.
Po upływie 10minut przemywam twarz letnią wodą, aby oczyścić ją z pozostałości maseczki.
Wiecie, jaka byłam zaskoczona, gdy zobaczyłam uzyskany efekt? Moja cera stała się sprężysta, napięta i nawilżona! Po kilku zabiegach zauważyłam, że bije od niej naturalny blask i nawet rozświetlacz nie jest mi potrzebny. Zmniejszyły się również drobne przebarwienia, które były moją zmorą.
Moim zdaniem warto wypróbować ją przed wielkim wyjściem. Dzięki swoim właściwością nasza skóra lepiej przyjmuje podkład, który wygląda niezwykle naturalnie.
Gdzie można ją kupić? Teraz już nie ma problemów z dostępnością, można ją dorwać w niemal każdym sklepie internetowym oraz stoiskach w galerii czy drogerii.
Cena nie jest wygórowana, ponieważ waha się w granicy 5-6zł.

Lubicie maseczki Banii Agafii? :)
Jeśli tak, to którą najbardziej?

czwartek, 11 sierpnia 2016

Czy mogę już pochwalić się wachlarzem rzęs? Czy jestem zadowolona z zestawu Vipera?

Dokładnie miesiąc temu postanowiłam wypróbować zestaw do rzęs firmy Vipera. Zamarzyły mi się piękne wachlarze i dlatego też używałam go niezwykle skrupulatnie. Niestety moje włoski są krótkie i nawet najlepszy tusz nie potrafił zdziałać cudów.
Produkty dostałam dzięki portalowi Trusted Cosmetics, więc zachęcam do sprawdzenia strony i udziału w konkursach i różnych projektach.

O produktach:
Zestaw zawiera czarny eyeliner(na dzień) oraz serum do rzęs(na noc). Kosmetyki mają na celu wzmocnić, pogrubić oraz wydłużyć włoski. 
Kosmetyki zapakowane są w estetyczne pudełeczka. Z tyłu znajdziemy kompletne i szczegółowe informacje na temat serum i linera. Niestety czasem je mylę, ponieważ buteleczki są identyczne, można odróżnić je jedynie małym napisem na zakrętce. 
Eyeliner posiada wręcz idealny, cieniutki pędzelek. Dzięki swojej wielkości, z łatwością możemy stworzyć piękną kreskę oraz perfekcyjną jaskółkę. Użyłam go zaledwie kilka razy, ponieważ latem stawiam na naturalność i po prostu maluję się od większego wyjścia. Na powiece trzyma się przez cały dzień, ale niestety na tym kończą się wszystkie plusy.
Minusem jest pigmentacja, która jest niestety słaba. Na zdjęciu możecie zobaczyć drobne prześwity. 
Po lewej możecie zobaczyć efekt przed, po prawej obecny stan.
Serum jest bezbarwne i swoją konsystencją przypomina większość eyelinerów. Pędzelek jest odrobinę grubszy i już za pierwszym pociągnięciem jest w stanie pokryć całą linię rzęs.
Produkt nie powoduje pieczenia oczu, podrażnienia czy zaczerwienienia. Nie zauważyłam negatywnego spływu, wręcz przeciwnie.
Po około 2-3tygodniach zaobserwowałam, że moje rzęsy stały się mocniejsze. Mam wrażenie, że jest ich więcej i są dłuższe. Są widoczne, nawet bez nałożonego tuszu i to mnie cieszy.

Minęło dopiero 30dni i jestem ciekawa, jaki efekt osiągnę po pełnej, 4miesięcznej kuracji.
Serum kosztuje 59,99zł, a eyeliner 29,99zł. Można dostać je w sklepach on-line.
Osobiście jestem zadowolona z tego pierwszego, drugi zaś spisał się średnio, ponieważ zniechęciła mnie pigmentacja.

Znacie kosmetyki Vipera?
Co o nich sądzicie?








Jak świętowałam urodziny? Najlepszy prezent dla włosomaniczki.

Ostatnio obchodziłam swoje 22 urodziny i sprawiłam sobie mały prezent. Lubię praktyczne podarki, które mogę mi się przydać. Zazwyczaj wybieram kosmetyki, które zdenkowałam lub chcę przetestować. Aktualnie pozostałam bez masek i balsamów do włosów i koniecznie musiałam nadrobić braki.
Dotychczas miałam tylko okazję używać kleju do rzęs Ardell i pomadki Golden Rose, więc zapowiada się masa nowych recenzji.
Holika Holika Pig-Nose Clear Blackhead- firma HH stała się dość popularna. Jest to azjatycka marka, która produkuje doskonałe kosmetyki. Zamówiłam platerek na nos, który ma oczyścić go z wszelkich zaskórników oraz suchych skórek. Kosztował 4,90zł.
ARDELL LashGrip Strip Adhesive Clear Klej do Rzęs Przezroczysty- moim zdaniem jest lepszy niż popularny i wychwalany DUO. Ma lepszą konsystencję i szybciej zastyga. Jest równie trwały i tańszy niemal o połowę. Za tubkę kleju zapłaciłam tylko 13,90zł.
Golden Rose Matte Crayon Lipstick- tym razem zdecydowałam się na odcień o numerku 10. Piękny, zgaszony i chłodny róż. Posiadam już 11, która wpada w czerwień i zdecydowanie przypadła mi do gustu. Kredka jest trwała oraz posiada imponującą pigmentację. Pomadki można kupić w wielu drogeriach za około 11zł.
Kallos Maska do Włosów BIOTIN - to właśnie ona była sprawcą całego zamówienia. Jeszcze nie spotkałam jej stacjonarnie, dlatego wybrałam się do wirtualnej drogerii Cocolita. Skusiłam się na nią, ponieważ jest przeznaczona do cienkich, słabych i matowych włosów. Moje są niestety cienkie i potrzebują biotyny, która nada im objętości. Bardzo lubię je za dużą pojemność i niską cenę. Kto nie skusi się na produkt za 10-11zł?
Przyszła pora na balsamy do włosów, posiadam już niebieski i spisuje się naprawdę dobrze, dlatego też chciałam przetestować pozostałe warianty.
Receptury Babuszki Agafii Rokitnikowy Balsam- skusiłam się na niego, dlatego że ma nawilżać i odżywiać. Latem takie produkty są wręcz niezastąpione. Cena wszystkich mazideł nie przekraczała 6zł.
Receptury Babuszki Agafii Jałowcowy Balsam- jesienią moje pasma są osłabione. Jałowcowy balsam odpowiada za wzmocnienie cebulek oraz zapobiega wypadaniu włosów. Produkt podobno stymuluje ich wzrost oraz ułatwia rozczesywanie. Wszystkiego jednak dowiemy się po wielu testach.
Receptury Babuszki Agafii Balsam do Włosów Cytryniec Chiński- ten zaś zapewnia blask i elastyczność. Posiada właściwości tonizujące i odżywcze, czyli coś, co lubię.

Jak widać, uzupełniłam zapasy i wystarczy mi ich na kilka miesięcy. Osobiście wolę w jednym miesiącu wydać więcej i zaoszczędzić w nadchodzących. Przeważnie sprawdza się to w 100%.
Co myślicie o zakupach on-line?

środa, 10 sierpnia 2016

#3 GENIALNE KOSMETYKI, KTÓRE KOSZTUJĄ MNIEJ NIŻ 10ZŁ.

Dzisiejszy dzień zaliczam do produktywnych, ponieważ zrobiłam wiele zdjęć. Z pogodą bywa różnie, dlatego też wolę się ubezpieczyć. Podczas wyciągania nowości, postanowiłam wybrać kilka produktów, które kosztują grosze, a są warte uwagi. Lubię szperać w drogeriach i wynajdywać perełki, ponieważ od tego jest mój blog. Opowiadam na nim o tanich produktach, które zresztą polecam w 99%.
Tak więc zapraszam na post o piątce, kosmetycznych bohaterów.

Peeling Gel BeBeauty- kosztuje tylko 4,99zł i można dostać go w Biedronce. Używam go od wielu lat, ponieważ skutecznie usuwa wszelkie zanieczyszczenia. Produkt dedykowany jest dla osób posiadających tłustą i mieszaną cerę. Małe drobinki z łatwością oczyszczają cerę z nadmiaru sebum i suchego naskórka. Kosmetyk nie podrażnia, nie uczula i nie wysusza.
Mgiełki Avon- ich cena waha się w granicy 6-8zł. Jestem już do nich przyzwyczajona i zawsze znajdą miejsce w mojej kosmetyczce. Posiadają ciekawe zapachy i całkiem porządną trwałość. Aktualnie używam tej o aromacie kwiatu pomarańczy.
Cuticle Remover Manhattan-kupiłam go w sklepie Kosmetykizameryki za 3,99zł. Długo szukałam produktu, który zmiękczy moje skórki. Używam go już od ponad pół roku i pozostało mi jeszcze 2/3 buteleczki. Remover skutecznie pomaga mi w usuwanie suchych skórek, które szpecą moje paznokcie. 
Maska liftingująco-kontrastowa Bania Agafii- mazidło kosztuje 6-8zł i można kupić je on-line lub w sklepach stacjonarnych zawierających rosyjskie kosmetyki. Potrzebowałam mocnego nawilżenia, ponieważ słońce przesuszyło moje policzki i czoło. Nałożona na 15minut potrafi zdziałać cuda. Cera nabiera zdrowego blasku, jest nawilżona i ukojona. 
Chusteczki do demakijażu  Classic Care-kupione w Kauflandzie za niecałe 2złote. Jestem ich wielbicielką, ponieważ z łatwością usuną makijaż. Jest to wygodna i szybka alternatywa dla leniuchów lub podróżników. Używam ich zawsze, gdy nie mam siły na płyn micelarny. Chusteczki nie podrażniają i mam pewność, że cera będzie oczyszczona.

Już powoli szykuję nowych faworytów, których umieszczę w moim rankingu.
Znacie podanych ulubieńców?

wtorek, 9 sierpnia 2016

Jak spisały się hybrydy Victorii Vynn?

Prawie dwa lata temu zakupiłam zestaw lakierów hybrydowych. Od tego czasu użyłam już masy produktów, pochodzących z różnych firm. Manicure jest niezwykle wygodny i efektowny, ponieważ przez 2-3 tygodnie nie muszę martwić się o stan moich paznokci. Zawsze wyglądają pięknie i zachwycają. Zawsze używałam tanich lakierów, a teraz przyszedł czas na profesjonalną serię Salon Gel Polish COLOUR. Nigdy nie miałam do czynienia z tą firmą, więc byłam podwójnie ciekawa czy dam radę oraz jak się spiszą dane kosmetyki. Tak więc niemal od miesiąca jestem szczęśliwą testerką i dzięki nim przekonałam mamę do kolorowego zdobienia. Zawsze unikała pięknych barw i stawiała na nudziaki. Teraz jej paznokcie zdobi ciemna mięta,u mnie zaś króluje fuksjowy fiolet.
Jak już kiedyś wspomniałam, Victoria Vynn to firma powstała w NYC, która czerpie inspirację ze światowej stolicy mody i desingu.

O produkcie:
Gel Polish Color Victoria Vynn to światło-utwardzalna linia lakierów hybrydowych, która ma zastosowanie w dwóch typach stylizacji: 3 stopniowy SYSTEM HYBRID oraz 4 stopniowy SYTSTEM SOAK OFF. Gel Polish Cololor zachwyca jakością stylizacji i możliwościami zastosowania- jedne paleta kolorów, dwa typy stylizacji.
  • Do stosowania w manikiurze Hybrid i Soak Off
  • Lakierowo - Żelowa formuła
  • Dwie cienkie warstwy zapewniają idealne krycie i głębie koloru
  • Równomiernie się rozprowadza, bez smug
  • Bogaty wybór kolorów: emalie, brokaty, pastele, neony, kolory pół transparentne i frenchowe.Producent zadbał o każdy szczegół. Niesamowicie podoba mi się prosta, czarna buteleczka oraz praktyczne oznakowanie. Na zakrętce możemy zauważyć numerek, nazwę oraz odcień danego produktu. Jest to niezwykle wygodna alternatywa, ponieważ przy wielu buteleczkach, bez trudu znajdziemy upragniony i poszukiwany kolor.
Następnym ważnym aspektem jest pędzelek. Tutaj znajdziemy duży i płaski, lecz pracuje się z nim jak marzenie. Nakłada odpowiednią ilość malowidła i dociera do najmniejszej części paznokcia.
Do gustu przypadła mi również konsystencja. Mogę powiedzieć, że jest wręcz genialna. Nie jest za rzadka i nie za gęsta. Przypomina mi zwykły lakier i dlatego też malowanie jest łatwizną.
Produkt nie kurczy się, nie spływa, nie rozlewa i zastyga w ciągu dwóch minut (mam lampę UV). Każdy kolor utwardza się w przepisowym czasie, nie marszczy się i nie bąbluje. 
Co z trwałością? A to, że u mojej mamy lakier trzyma się już prawie miesiąc i nadal wygląda idealnie. Byłam nieźle zaskoczona, ponieważ w pracy ma kontakt z rozpuszczalnikami i acetonem, a manicure nadal wygląda nieskazitelnie, oczywiście pomijając odrost. Na swoją fuksję również nie narzekam, bo mimo wielu prac nie zauważyłam uszczerbków.
Każdy nowy produkt poddany jest próbie i wykonuję wiele czynności bez rękawiczek. Teraz wiem, że nie straszne mu mycie naczyń, prace w ogrodzie czy gotowanie i sprzątanie.
Na zdjęciu możecie zobaczyć paznokcie po 3tygodniach.

Tape Bond- jest gruntem. Działa tak jak primer i przedłuża czas "noszenia" hybryd. Zwiększa przyczepność i nawet u mojej mamy trzymają się już 3,5tygodnia, chociaż lakiery z innych firm nie wytrzymywały 7dni. Jest to produkt bezkwasowy, dlatego też nie wytrawia płytki. Jest bezpieczny, ponieważ nie zawiera Methacrylic acid. Wystarczy nałożyć go 30sekund przed bazą i nie trzeba go utwardzać w lampie.
Base- baza chroni płytkę przed przebarwieniami, zwiększa przyczepność kolorowych lakierów oraz nie niszczy paznokci, ponieważ zawiera delikatną formułę.
Top- produkt zabezpiecza i utrwala Gel Polish Color. Zapewnia piękny i długotrwały blask i nie wymaga piłowania podczas usuwania.
- 046 BOMBSHELL- nietypowa czerwień. Lakier posiada zatopione, złote drobinki, które mienią jak diamenciki. Do pełnego krycia potrzeba dwie cienie warstwy.
- 060 ENERGETIC ORANGE- odcień, na który polowałam i nigdy nie mogłam znaleźć. Piękny, żarówiasty, pomarańczowy neon. Posiada przyjemne krycie, bo już dwie warstwy wyglądają elegancko.
- 063 VIOLET SHOCK- ciężko go określić, ponieważ przypomina mi neonowy fiolet lub fuksję. Zmienia swoją barwę w zależności od intensywności i padania światła. Niekiedy podchodzi pod róż, czasem zaś wygląda jak ciemna fuksja.
- 070 LOST IN PARADISE- ciemna mięta lub jasny turkus. Dawno nie widziałam tak ładnie kryjącego lakieru.

Lakier hybrydowy (kolor) kosztuje 35zł, a buteleczka posiada 8ml, cały podstawowy i konieczny zestaw (bonder, baza,top) wynosi tylko 87zł. Uważam, że ceny są porównywalne do Semilaca, a ten posiada tylko 7ml.
Kosmetyki można kupić w sklepach internetowych, które podane są na stronie producenta.

Victoria Vynn w swojej ofercie posiada aktualnie 119 pięknych odcieni, które koniecznie musicie obejrzeć i przetestować.
Moim zdaniem firma spisała się genialnie, ponieważ stworzyli naprawdę trwałe i piękne malowidła. Lakiery urzekają kolorem i wyborem wykończenia.

Jeśli jesteście zainteresowani, to więcej informacji znajdziecie na stronie Victorii.



Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka