poniedziałek, 6 czerwca 2016

Nadchodzi lato, a wraz z nim poparzenia słoneczne. Jak je złagodzić? Recenzja aloesowego płynu Sun Ozon.

Praca na zewnątrz sprzyja opaleniu, a wraz z nim poparzeniom słonecznym. Chociaż mam ciemne włosy, słońce łapie mnie bardzo powoli, a dodatkowo mam czerwoną, podrażnioną skórę. Moja jasna karnacja ostatnio zmieniła kolor na złoto-brązowy odcień co bardzo mnie cieszy. Szukałam kosmetyku, który pomoże mi w walce z piekącymi miejscami, niestety długo nie mogłam go znaleźć, aż do czasu gdy dostałam się do galerii. Potrzebowałam produktu, który będzie koił i łagodził. W Rossmannie za 8.99zł zauważyłam ciekawy spray aloesowy, którego używam już od jakiegoś czasu.
Jestem jak najbardziej zadowolona z efektu, dlatego postanowiłam napisać o nim kilka słów.
O produkcie:
Przezroczysty spray aloesowy odświeża skórę zniszczoną działaniem promieni słonecznych i natychmiast po nałożeniu daje efekt chłodzenia. Formuła pielęgnacyjna z aloesem i alantoiną nawilża skórę i pozostawia poczucie świeżości i gładkości. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Zapewnia długotrwały efekt brązu. Koncentrat żelu aloesowego, odpowiada 100% soku z liści aloesu. Chłodzi i koi skórę. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.

Płyn umieszczony jest w zgrabnej 200ml butli z wygodnym atomizerem, który działa bez zarzutu. Przeźroczysty plastik pozwala monitorować nam pozostałą ilość płynu.
Używałam go na wiele sposobów i za każdym razem sprawdził się genialnie. Koi podrażnione miejsca po depilacji i dzięki temu na mojej skórze nie pojawiają się krostki, które były moim utrapieniem. Ciało jest niezwykle gładkie i dodatkowo pięknie pachnie, ponieważ mgiełka posiada przyjemny zapach, który jest wyczuwalny przez długi czas. Lekko kwiatowo-owocowy aromat idealnie wpasuje się w wakacyjny klimat.
Produkt sprawdza się również w walce z oparzonymi miejscami. Czerwona, gorąca skóra po chwili staje się nawilżona i ukojona. Nie muszę cierpieć kilku dni z powodu bólu ramion lub pleców. Nieprzyjemne pieczenie znika już w kilka godzin, co mnie cieszy.
Aloesową mgiełkę można również używać w celu odświeżenia, ponieważ daje przyjemny efekt chłodzenia.
Podsumowując, kosmetyk bardzo przypadł mi do gustu i z pewnością będę o nim zawsze pamiętała. Teraz noszę go wszędzie ze sobą w torebce i zastępuje mi balsam.
Polecam każdemu, kto walczy z oparzeniami słonecznymi.
Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.