czwartek, 28 kwietnia 2016

Gdy nie ma czasu na makijaż. Recenzja cieni Freedom Makeup.

Wczoraj cierpiałam na brak czasu i w ciągu 5 minut musiałam wyczarować makijaż.
Postanowiłam wykorzystać cień firmy Freedom Makeup London, który kupiłam niedawno w Pepco.
W sklepie można zakupić również tusz, błyszczyk lub szminkę.
Najbardziej spodobał mi się mały, pojedyńczy cień o chłodnym, różowym odcieniu.
Od producenta:
Pojedynczy cień do powiek od Freedom Makeup London charakteryzuje się bardzo mocną pigmentacją i intensywnością koloru.

Produkt niestety posiada dość słabe opakowanie, które może zniszczyć się podczas upadku.
Białym napisom też nie wróżę długiej przyszłości, ale to nie plastikowe pudełeczko jest tu ważne.
Dzięki temu, że wieczko jest przeźroczyste, możemy z łatwością odszukać odcień.
Każde maleństwo posiada swój numer i nazwę. Mnie do gustu przypadł 234 Primrose pink.
Chłodny róż, który posiada drobne błyszczące świecidełka. Cień sam w sobie się nie osypuje, lecz błyskotki lubią pokryć całe policzki.
Jestem niezwykle zaskoczona konsystencją. Produkt jest dobrze zmielony i dość miękki. Nabieranie na pędzelek jest bajką. Warto wspomnieć, że utrzymuje się na każdym włosiu.
Cień nakłada się identycznie zarówno u naturalnego, jak i syntetycznego.
Pigmentacja jest jak najbardziej na plus. Już po pierwszym pociągnięciu powieka jest gotowa.
Tyle plusów, więc może znajdę jeden minus? Nic z tego! Maleństwo należy do trwałych i nawet bez bazy wygląda pięknie przez cały dzień.
Nie wchodzi w załamania powieki oraz nie roluje się. Rozcieranie jest przyjemnością, a makijaż zabawą.
Kosmetyk kosztuje tylko 5zł i można dostać go w drogeriach internetowych oraz wspomnianym sklepie Pepco.
Znajdziemy tam masę błyszczących, perłowych i matowych cieni. Każdy będzie zadowolony z wyboru.

Znacie może firmę Freedom Makeup?
Ciekawa jestem Waszego zdania na ich temat. Które kosmetyki polecacie?




Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.