środa, 30 września 2015

Dlaczego polubiłam rosyjskie kosmetyki? Recenzja balsamu do włosów.

Ostatnio poszłam na całość i kupiłam dość sporo mazideł do włosów od Babci Agafii. Nie wiedziałam na co mogę liczyć,bo nigdy wcześniej nie miałam z nimi styczności.
Wybrałam produkty,które wg mnie są warte przetestowania i powoli wyrobiłam sobie opinię o większości z nich.
Zamówienie złożyłam w sklepie internetowym mazidelka.pl
Dziś opowiem o ciekawym balsamie do włosów.
Bardzo podoba mi się dokładny opis każdego z kosmetyków. 

Zapraszam do recenzji.

Propolis od najdawniejszych czasów był ceniony za swoje pożyteczne właściwości lecznicze. 
Do dzisiaj ludzie ratują się propolisem, leczą nim choroby.
Propolis pomaga w przywróceniu życiowych sił organizmu i w podtrzymywaniu piękna i młodości.
Aktywna regeneracja i poprawa struktury włosów i skóry głowy. Przeznaczony do pielęgnacji słabych i zniszczonych włosów z tendencją do wypadania.

Babcia Agafja radzi:
Jeśli Twoje włosy stały się słabe i matowe zbierz Propolis Brzozowy ze słonecznych pól i łąk, dodaj go do wyciągu z kotków Brzozy, lipwego miodu i Mydlnicy lekarskiej i umyj tym włosy, by włosy stałe się zdrowe i silne”.

Składniki aktywne:
Żywica sosny długoigielnej (Pinus Palustris Wood Tar) - silny antyoksydant, działa przeciwzapalnie, odżywia.
Wosk pszczeli (Beeswax) – nabłyszcza, chroni i odżywia.
Pyłek kwiatowy (Pollen Extract) – zawiera praktycznie wszystkie życiowo ważne składniki, witaminy, minerały, aminokwasy, zawiera niezbędne dla zdrowia włosów i skóry składniki.
Wyciąg z kory brzozowej (Betula Alba Extract) - wzmacnia cebulki włosowe, nadaje włosom blask, zapobiega wypadaniu.
Olej z liści rozmarynu (Rosmarinus Officinalis Leaf Oil) – wykazuje działanie bakteriostatyczne, przeciwłupieżowe, pobudzające, antyseptyczne, przywraca włosom witalność, poprawia ich strukturę.
Pyłek z kwiatów brzozowych (Betula Alba Flower Pollen Extract) – regeneruje, odżywia.
Miód lipowy (Mel) – odżywia, wzmacnia, wygładza, przywraca połysk.
Organiczny ekstrakt z liści pokrzywy (Urtica Dioica Extract) – pokrzywa znana jest ze swojego dobroczynnego działania na włosy. Przy wypadaniu włosów polecana jest do nacieranie skóry głowy. Wzmacnia cebulki włosowe i pobudza je do wzrostu.
Żeń-szeń (Panax Ginseng Oil) – zapobiega łysieniu i wypadaniu włosów, posiada działanie regenerujące
Olej wrzosowy (Calluna Vulgaris Oil) –. działa przeciwzapalnie i ściągająco, ujędrnia, nawilża i poprawia wygląd skóry.
Smółka z brzozowych kotków (Betula Alba Flower Tar) – poprawia ukrwienie skóry głowy co skutkuje dotlenieniem i odżywieniem cebulek włosowych.
Wyciąg z propolisu (Propolis Extract Milk) - działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie i gojąco na rany.
Cetearyl Alcohol, - ma pośredni wpływ na nawilżenie włosów. Pośredni, bowiem tworzy on film na powierzchni włosów, który zapobiega odparowywaniu wilgoci i przesuszeniu włosów. Zmiękcza i wygładza skórę i włosy.

Skład: Aqua with infusions of: Pinus Palustris Wood Tar, Beeswax, Pollen Extract, Betula Alba Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Betula Alba Flower Pollen Extract, Betula Alba Flower Tar, Mel, Urtica Dioica Extract, Panax Ginseng Oil, Calluna Vulgaris Oil, Propolis Extract Milk, Cetearyl Alcohol, Cetyl Ether, Behentrimonium Chloride, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.


Kosmetyki z tej serii jako pierwsze na rynku rosyjskim otrzymały certyfikat ICEA. Przy produkcji wykorzystywane są ekstrakty i oleje tłoczone na zimno z certyfikatem ECOCERT, nie posiadają SLS, parabenów,silikonów, syntetycznych dodatków,substancji z przerobu ropy naftowej. Produkowane są na bazie wody strukturyzowanej.
Balsam zamknięty jest w 600ml butli wykonanej z dość twardego plastiku. Mimo tego,można go bardzo łatwo wycisnąć,ponieważ zamkykany jest na klik.
Niezwykle podoba mi się designe opakowania. Wygląda na schludne i eleganckie. 
Zdecydowanie zdobi półki na których trzymamy kosmetyki.
Konsystencja należy do gęstszych,dlatego balsam nie spływa z włosów. Jest bardzo wydajny,bo już niewielką ilością możemy pokryć nasze kłaczki.
Zapach przypadł mi do gustu. Jak każdy rosyjski produkt pachnie ziołami i kwiatami. Przez dłuższą chwilę pozostaje na włosach.
Balsam genialnie działa na moje włosy jak i skalp. Skóra jest ukojona,nie swędzi oraz nie pojawił się łupież.
Muszę stwierdzić,że producent nie kłamie! 
Wszystkie jego zapewnienia sprawdzają się w 100%
Włosy po wysuszeniu są lśniące,gładkie i miękkie.
Nie obciążył,lecz dociążył. Pięknie się układały i miałam ochotę ciągle je przeczesywać palcami.
Są dobrze nawilżone i nie mam problemów z ich rozczesaniem.
Za taką dużą butlę płacę tylko 12,99zł więc bardzo się opłaca.
Kupię go na pewno i wybiorę również inne wersje.

Jakie macie zdanie o rosyjskich kosmetykach? :)



wtorek, 29 września 2015

Cudowna wygrana od Manhattan Cosmetics.

Czasem z nudów może powstać coś produktywnego i dzięki temu zostałam jedną z dziesięciu zwyciężczyń w konkursie na "Wakacyjny makijaż".
Makijaż stworzyłam w ciągu 2minut,ponieważ spieszyłam się na spotkanie.
Oczko pomalowałam już ostatniego dnia i nie kryłam radości,gdy moje imie i nazwisko znalazło się w poście z zwycięzcami.
Szczerze to nie liczyłam nawet na wygraną,bo nie zrobiłam nic wybitnego poza namalowaniem kolorowej kreski.

Do "makijażu" użyłam palety Makeup Revolution Redemption Palette Matte Brights.
Na samym początku narysowałam białą kreskę przy pomocy białej kredki Essence.
Pędzelkiem do kresek nałożyłam cienie w kolorach tęczy i delikatnie je roztarłam.
Czarnym eyelinerem  pociągnęłam linię i wytuszowałam rzęsy tuszem Rimmel Wake me up.
Wygrana paczuszka bardzo przypadła mi do gustu. 
W środku znalazłam aż 6 produktów, błyszczyk już powędrował do mamy.
Od lat jestem wierna szmince lub konturówce.

Poza tym znalazłam jeszcze:
-bronzer
Świetny puder brązujący z delikatnymi, złotymi drobinkami. Nadaje skórze piękny, słoneczny odcień, twarz sprawia wrażenie opalonej morskim słońcem.

-podkład
Podkład Endless Perfection
Kryjący podkład, który tuszuje niedoskonałości cery oraz zapewania nieskazitelne wykończenie makijażu. Dzięki zawartości Hydra Serum nawilża i wygładza skórę. Beztłuszczowa formuła jest odporna na pot, wysoką temperaturę, wilgoć i ścieranie, a efekty utrzymują się aż do 24 godzin.

-dwa lakiery w pięknym bakłażanowym i ciemno turkusowym kolorze
Mat Effect zapewnia matowe wykończenie lakieru.

-oraz tusz do rzęs
Maksymalne wydłużenie oraz ekstremalna objętość to nie jedyne cechy nowej maskary. Dzięki VOLCANO Precise wyczarujesz niepowtarzalny wygląd rzęs. Za pomocą specjalnej szczoteczki uzyskasz niesamowity efekt objętości rzęs, pozostawiając je zarazem idealnie rozdzielone. Dzięki innowacyjnym pigmentom z popiołu wulkanicznego Twoje rzęsy rozbłysną kolorem głębokiej czerni

niedziela, 27 września 2015

Jesienna chciej lista

Potrzebuję motywacji,aby nie zbierać się z kupnem pędzla następny rok.
Zawsze po odłożeniu pieniążków,przeznaczam je całkiem na coś innego i z planów nici.
Ostatnio przyoszczędziłam troszkę złotówek i w planach mam większe jesienne,a może już zimowe zakupy.
Póki co mam małe wątpliwości,lecz z biegiem czasu mam nadzieję,że znikną.
1.Naklejki wodne.
Choruję na nie od samego początku. Bardzo chcę kupić naklejki z kwiecistym lub bajkowym wzorem. Jest to niezwykła wygoda,a paznokcie wyglądają jak po wyjściu od profesjonalistki.

2.Farby akrylowe.
Dzięki RLM używam ich do malowania wzorków na paznokciach.
Marzy mi się powiększenie moich zbiorów i zakup nowych barw.

3.Gąbka do makijażu.
Mam w planach kupić pierwszą tak wyglądającą gąbeczkę do podkładu.
Nie koniecznie z RT,bo uważam,że to zbędny wydatek.
Może jednak się mylę? Jak myślicie?

4.ZOEVA Naturally Yours lub Rodeo Belle.
Nie dawno kupiłam swoją pierwszą paletę i już pragnę mieć inną.
Niestety kupno Naturally Yours graniczy z cudem. W każdym sklepie jest niedostępna.

5.Kamuflaż w płynie.
Z każdą recenzją mam coraz większą chęć na zakup nowej odsłony słynnego Camouflage.

6.Pędzle Zoeva
Tak bardzo kuszą!!! Są piękne i wyglądają idealnie.
Zdecydowanie minusem jest bardzo wysoka cena.
Zastanawiam sie czy nie wybrać tańszego zestawu Hakuro.

Mam nadzieję,że moja lista nie powiększy się i zostanie taka do samego końca.
Ciekawe ile produktów uda mi się kupić do końca roku.
Czekam na porady,bo sama nie mogę się zdecydować :)

sobota, 26 września 2015

Przenieśmy się do zaczarowanego lasu.

"Dawno, dawno temu, we wiosce na dalekim wschodzie, mieszkała bogata wdowa, która wychowywała dwie córki i pasierbicę. Córki te, chociaż nie były piękne, myślały, że podobają się wszystkim i dlatego zachowywały się krzykliwie oraz dumnie. Natomiast pasierbica, chociaż była dziewczyną niezwykłej urody, była bardzo skromna i wstydliwa. To ona wykonywała wszelkie prace w domu i w gospodarstwie, więc w przeciwieństwie do swoich przyrodnich sióstr i macochy, nie miała czasu, by się stroić. Ciągle chodziła w łachmanach, brudna i usmolona. Dlatego nazywano ją ,,Kopciuszkiem”. Jeśli wdowie lub jej córkom coś się nie udawało, bądź miały zły humor, pastwiły się nad biednym Kopciuszkiem. Zlecały jej najcięższe prace, popychały i wyśmiewały nieszczęsną dziewczynę. A że wiedziały o tym, że jest tak na prawdę najpiękniejsza z nich (chociaż nie przyznawały się do tego nigdy), zazdrościły jej i to sprawiało, że były jeszcze bardziej złośliwe. "

Pewnie zastanawiacie się co robi fragment opowieści o Kopciuszku.
Sleek zaprasza Nas do zaczarowanego lasu,nazwami cieni nawiązują do bajki Kopciuszek.
Paleta do sprzedaży weszła ponad miesiąc temu i podbiła moje serce. 
W środku znajdują się piękne jesienne odcienie,które cudownie podkreślą każdy kolor tęczówki.
Od małej dziewczynki uwielbiałam słuchać o biednej dziewczynie,która pokonała wszystkie przeciwności losu,znalazła miłość i została królową.
Wg. mnie nazwa nie jest trafiona. Lepiej brzmiała by np. Once upon a time.

Od producenta:
Sleek Makeup Paleta Cieni do Powiek Echanted Forest:
  • paleta zawiera 12 dobrze napigmentowanych cieni
  • do palety dołączone jest pełnowymiarowe lusterko i dwustronny aplikator
  • cienie łatwo się aplikują i dobrze rozcierają
  • paleta zawiera matowe i połyskujące cienie
  • kolorystyka cieni: beż, róż, błękit, różowe złoto, granat, khaki, złoto, turkus, srebro, oberżyna, zieleń, ciemny fiolet
  • cienie idealnie pasują do każdego odcienia karnacji skóry
  • paleta Echanted Forest inspirowana jest kolorystyką magicznego, baśniowego, tajemniczego lasu

Glass Slipper(szklany pantofelek)-matowy bardzo jasny róż. Jest tak jasny,że na pierwszy rzut oka wygląda na biały. 

Beatrice(pomagała Kopciuszkowi stać się królową)-piękny matowy fiolet. Cień nawiązuje do koloru szaty Beatrice. Jest genialnie napigmentowany i nie ma problemów z rozcieraniem.

 Perla(myszka pomocnica)-jasny satynowy fiolet. Miękki, łatwo nabiera się na pędzel. Opalizuje tworząc magiczną taflę na powiece. 

Fairy Godmother(wróżka)-najpiękniejszy cień z całej palety. Różowe złoto,jest bardziej intensywnie niż w wersji Arabian Night. Perłowy cień wygląda wręcz czarująco. 

Grand Duke(Wielki książę)-satynowy granat. Genialnie napigmentowany. Mam wrażenie,że lekko opallizuje na fioletowy kolor.

Drizella(jedna z przyrodnich sióstr)-satynowy brąz wpadający w zgniłą zieleń.

 Pumpkin(dynia)-ciepły złoty odcień. Długo szukałam tak idealnej barwy. Również należy do gruby błyszczących cieni. 

 Prince Charming(Książę)-matowy ciemny turkus. Jestem zdziwiona tak świetnym napigmentowaniem. Po roztarciu nie traci nasycenia.

Happily Ever After(długo i szczęśliwie)-srebrna satyna. Rzadko widzę tak przyjemny odcień srebra. 

Anastasia(druga przyrodnia siostra)-ciemny bakłażanowy mat. Idealny do podkreślenia zielonych oczu.

 Daphne(pomagała Kopciuszkowi stać się królową)-ciemny połyskujący grafit wpadający w niebieski. Jeden z lepiej nasyconych cieni.

Lady Tremaine(zła macocha)-ciemna brązowa satyna z fioletowymi drobinkami. Po zblendowaniu wygląda intrygująco.


Czarna klasyczna kasetka zawiera 12 niezwykle ciekawych cieni do powiek. Paleta schowana jest w stetycznym czarnym kartoniku.
Jestem wdzięczna firmie,że w środku znajduje się lusterko i świetnej jakości pacynka. Gdy cienie są zbyt grubo zmielone, pacynka jest wybawieniem.
Z podanej kolorystyki możemy stworzyć zarówno delikatny jak i mocny,drapieżny makijaż.
Mogę śmiało stwierdzić,że jest to jedna z lepszych palet. Uniwersalna kolorystyka sprawia,że odcienie pasują do każdej tęczówki.
Cienie są genialnie nasycone,ani jeden nie odstaje od reszty. Byłam bardzo zdziwiona,bo matowe cienie były raczej słabej jakości.
Przyjemnym zaskoczeniem jest również konsystencja. Są miękkie,bardzo dobrze nabierają sie na pędzelek. 
Nie zauważyłam problemów z zanikaniem czy rozcieraniem
Dla niektórych minusem może być to,że w palecie znajdziemy tylko jeden bazowy cień.
Mi to zupełnie nie przeszkadza. 
Malowidła nie pylą i nie osypują się,ponieważ nie należą do suchych,kredowych cieni.
Cena może niektórych zwalić z nóg,bo 40zł to nie mała suma.
Można ją kupić w każdej drogerii internetowej, Radzę się spieszyć,bo jest z limitowanej edycji.

Jest to jedna z niewielu palet,które podbiły moje serce. Na powiekach prezentują się imponująco.
Nie żałuję jej zakupu.

Lubicie palety Sleek?:)

piątek, 25 września 2015

"Akcja jesienna pielęgnacja".

Kochane działamy. 
Akcja jesienna pielęgnacja rozpoczęła się dnia 23.09 i będzie trwać równy miesiąc.
Za każde zgłoszenie serdecznie dziękuję i mam nadzieję,że zmobilizuję do dbania o włoski.
Jeśli jesteście chętne,bardzo zachęcam do udziału.


Blogi biorące udział w akcji:
http://insomniacmakeup.blogspot.com/
http://peniata.blogspot.com/
http://msjournalistic.blogspot.com/
http://www.photoblog.pl/trusiulka/
http://papierowa-ksiezniczka-lilithiel.blogspot.com/
http://wlosowemarzenie.blogspot.com/
Giovanna Joanna (Naughty Girl)

Oczywiście dołączam ja i moja siostra,która od niedawna dba bardziej o swoje włosy.
Każda z Nas opowie o swojej pielęgnacji. 
Zdjęcia efektów wstawię na blog po zakończeniu.

Trzymam kciuki za rosnące i mocne włoski.



czwartek, 24 września 2015

Niekosmetyczni ulubieńcy września

Ależ ten czas leci.
Dopiero myślałam nad ulubieńcami sierpnia,a teraz wrzesień dobiega końca.
Chcę odbiec troszkę od tematu kosmetyków,bo przecież nie samymi malowidłami żyje kobieta.
Ponieważ pogoda nie zawsze dopisywała, miałam czas na czytanie i czytanie i czytanie.
Są to ulubieńcy minionych miesięcy,więc uzbierało się ich całkiem sporo.
Moich ulubieńców podzielę na dwie grupy-książki i woski.
Co miesiąc będą pojawiać się inne grupy,ponieważ nie chcę pisać postów w stylu "Mody na sukces".


Jak już wspominałam przepadłam jeśli chodzi o woski. Nie mam ich wiele,ale już zdążyłam się z nimi zaprzyjaźnić.

Gdzieś na początku wakacji kupiłam swoją pierwszą tartę i zrozumiałam zachwyt nad woskami i świeczkami YC.
Teraz nie wyobrażam sobie,nie zaświecić wosku podczas sprzątania.
Wg. mnie opłaca się kupić jedną tartę za 6-7zł i palić ją na kilka razy. Moja starcza na 6-10 w zaleźności od intensywności zapachu.
Mam mały pokój więc wystarczy moment,aby zapach wypełnił pomieszczenie.
Aktualnie moim ulubieńcem jest Orange Splash oraz Vanilla Cupcake.




Następną miłością są książki.
Wypożyczam je w bibliotece oraz kupuję. Uwielbiam zapach nowych książek i poznawanie nowych postaci.
Czytam dosłownie wszystko. Od babskich romansów po kryminały.
Z czasem fantastyka odchodzi na dalszy plan,lecz nie porzucę jej nigdy.
Przedstawię kilka książek,które pochłonęłam w ostatnim czasie.

1.Zapisane w kościach
Tym razem doktor David Hunter – jak zawsze wyrwany z własnych bolesnych przeżyć – ma odczytać historię przerażającej zbrodni ze spopielałych kości.
Na targanej sztormem, odciętej od świata i sparaliżowanej śmiertelnym strachem wysepce, której mieszkańcy mają swoje straszne tajemnice, nic nie jest tym, czym się wydaje, i nic nie może być wyjaśnione do końca.

Mogę powiedzieć,że dzięki Simonowi Beckett'owi pokochałam kryminał. Książka trzyma w napięciu do samego końca. Zagadka roztaje rozwiązane dopiero w ostatnich stronach. 
Jest to druga część serii Chemia Śmierci. 

2.Szepty zmarłych.
David Hunter, który wie o śmierci wszystko – w niespełna rok po kolejnym śledztwie, którego omal nie przypłacił życiem - wraca tam, gdzie uczył się zawodu. Tam, gdzie „wszędzie wokoło leżały ludzkie ciała w różnym stadium rozkładu”, a „wielkie czarne litery na bramie informowały, że to Ośrodek Badań Antropologicznych, lepiej znany pod inną, mniej urzędową nazwą.Trupia Farma''.
Tam doktor Hunter ma nadzieję odzyskać wiarę w siebie i znowu „skłonić zmarłych do zwierzeń”.
Tam na prośbę swego mentora rozpoczyna dochodzenie w sprawie makabrycznego morderstwa. Dochodzenie, w którym będzie musiał wysłuchać najbardziej przerażających szeptów zmarłych. W miejscu jeszcze straszliwszym i bardziej nieludzkim niż Trupia Farma.

Simon dosłownie przeszedł samego siebie. Książka jest miliard razy ciekawsza niż poprzednie części. Z każdą książką zagadki są coraz bardziej zagmatwane. 

3.Osaczona
Miranda właśnie zakończyła romans ze swoim pracodawcą Richardem Tremainem, właścicielem lokalnej gazety. Dumny mężczyzna nie umie się jednak pogodzić z jej decyzją. Zadręcza ją telefonami i nieustannie próbuje namówić na spotkanie.

Również bardzo ciekawy kryminał. Nikt by nie spodziewał się takiego zakończenia. Autor przypadł mi do gustu i chcę przeczytać inne książki jego autorstwa.

4.Zostań, jeśli kochasz, Wróć ,jeśli pamiętasz.
Icz. Mia straciła wszystko. Czy miłość pokona śmierć?
Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie przytomności, czy też poddać się i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat, wspomina dotychczasowe życie.

IIcz.Minęły trzy lata od tragicznego wypadku, który na zawsze zmienił życie Mii. Chociaż dziewczyna straciła rodziców i młodszego brata, postanowiła żyć dalej. Obudziła się ze śpiączki… ale zniknęła z życia Adama. Teraz żyją osobno po dwóch stronach Ameryki – Mia jako wschodząca gwiazda wśród wiolonczelistek, Adam jako rockman, idol nastolatek i obiekt zainteresowania tabloidów. Pewnego dnia los daje im drugą szansę…

Przyjemna książka dla młodzieży. Bardzo lekka i czyta się ją z zaciekawieniem. 

5.Zmierzch, Księżyc w nowiu
Minęło wiele lat,nim postanowiłam zabrać się za czytanie tych książek. Nigdy nie byłam do nich przekonana,do czasu. Podobają mi się o wiele bardziej niż film. 
Jestem pewna,że film byłby ciekawszy,gdyby był odwzorowany 1:1

6.Trzy metry nad niebem, Tylko Ciebie chcę
Szesnastoletnia Babi, dziewczyna, z tak zwanego dobrego domu, świetna uczennica i przykładna córka, na skutek pogmatwanego splotu przypadków, poznaje Stepa, agresywnego chuligana, którego życie składa się z ćwiczeń na siłowni, wyścigów na motorze i bezsensownych bijatyk. Mimo krańcowo różnych charakterów i sprzeciwu apodyktycznej matki Babi, zakochują się w sobie bez pamięci. Pod wpływem tej miłości, która oczywiście nie ma szans na przetrwanie, zmieniają się oboje.

Po dwóch latach spędzonych w Nowym Jorku Step wraca do Rzymu. Wiele się tu zmieniło. Chłopak zaczyna pracę w telewizji, poznaje nowych ludzi, wśród nich żywiołową Gin. Przeszłość nie daje mu spokoju, ale teraźniejszość nie zostawia zbyt wiele czasu na jej rozpamiętywanie. Czy warto dążyć do wskrzeszenia dawnej miłości?

Jako pierwszy zobaczyłam film i przepadłam. Bardzo spodobała mi się historia i postanowiłam przeczytać książki.

7.Gwiazd naszych wina
Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.

Typowo młodzieżowa książka. Mojej mamie nie przypadła do gustu.
Ja zaś wciągnęłam się i przeczytałam w ciągu jednego dnia. Tak jak już wspominałam,książka o wiele lepsza.

8.Ps.Kocham Cię
Bezpretensjonalna, lekka i pełna humoru powieść obyczajowa na temat ważny i ? poważny. Jak znów pokochać życie, gdy w wieku trzydziestu lat traci się najlepszego męża i przyjaciela? Przed takim problemem staje Holly, młoda wdowa. Pomaga jej... zmarły mąż Gerry, który zostawił jej plik listów do otwierania co miesiąc przez rok, aby wypełnić pustkę i sprawić, by Holly znów mogła być szczęśliwa.
Przyjemna lekka lektura. Miły dodatek do koca i gorącej herbaty.

9.Dziękuję za wspomnienia
Kolejna powieść autorki bestsellera "PS Kocham cię". Zaskakujący romans obyczajowy, łączący rzeczywistość i fantazję. Joyce, agentka nieruchomości z Dublina, odkrywa, że zna Paryż, w którym nigdy nie była i ma wiedzę z historii sztuki, którą się nigdy nie interesowała! Rozwiedziony Justin przyjeżdża do Irlandii, by wykładać dzieje architektury. Parę nieznajomych zaczyna łączyć coraz więcej zbiegów okoliczności... Czy można znać kogoś, kogo nigdy się nie spotkało? Lekka i krzepiąca opowieść o pokrewieństwie dusz, magii zbiegów okoliczności i oczywiście o miłości.

Kupiona po przeczytaniu pozytywnych recenzji. Hmm ciekawa,lecz trzeba się skupić,aby nie pogubić się w fabule.

10.Ostatnia piosenka
Życie siedemnastoletniej Ronnie Miller wywróciło się do góry nogami, gdy jej ojciec postanowił porzucić karierę i wyjechać do niewielkiego miasteczka w Północnej Karolinie. Jego ucieczka oznaczała koniec małżeństwa Millerów. Trzy lata później Ronnie dalej nie chce mieć nic wspólnego z ojcem i nie utrzymuje z nim kontaktu.
Nieoczekiwanie matka wysyła dziewczynę i jej młodszego brata, Jonaha, by spędzili wakacje w Wilmington. Dla Ronnie to ciężka próba - przyzwyczajona do Nowego Jorku, zakochana w jego nocnym życiu i modnych klubach, musi zmierzyć się nie tylko z niechęcią do wiodącego spokojne życie pianisty i zaangażowanego w budowę miejscowego kościoła ojca, ale również z senną atmosferą nadmorskiej mieściny. Wszystko wskazuje na to, że to będzie najgorsze lato w jej życiu...
Na końcu Nicolas Sparks. Wcześniej oglądałam film i postanowiłam ją przeczytać.
Spodobała mi się,należy do typowo młodzieżowych czytanek.

Na półce przybywa nowych książek i uważam,że warto na nie wydać troszkę pieniążków.
Czytam je wiele razy i nigdy mi się nie nudzą.
Przeczytanych w ostatnich miesiącach jest o wiele więcej i mogłabym o nich mówić bez końca.

Jakie książki Wy lubicie?




środa, 23 września 2015

All About Eyes

Dziś wszystko o... OCZACH!
Co lubię? Mam kilka ulubionych produktów,których trzymam się latami. Pomimo testów zawsze do nich wracam.
Które kosmetyki są waszymi ulubionymi?
Ps. Jaki macie kolor oczu?
1. Ulubiony krem/serum pod oczy?
Avon Anew. Kremik kupiła moja mama. Bardzo polecała go Hania,która jest mistrzynią makijażu.
Aktualnie pod oczy wklepuję delikatnie olejek arganowy.

2. Ulubiony korektor pod oczy?
Hmm Eveline Art Scenic. Ładnie kryje cienie i rozświetla. Używam go niezmiennie od dwóch lat i coś czuję,że pozostanie ze mną na dłużej.
Siostra kupiła sobie Coverstick od Catrice,który wypadł lepiej niż Eveline. Pięknie przykrył worki pod oczami i trzymał się cały wieczór.

3. Ulubiony produkt do brwi?
Myślałam,że polubię się także z kredkami,ale pozostanę przy cieniach MUR. Są trwalsze od kredki i wyglądają naturalniej.

4. Ulubiona baza pod cienie?
Jestem w trakcie poszukiwania tej jedynej. Od roku używam silikonowej Ingrid i mogę ją śmiało polecić.
Tym razem chciałam przetestować coś w kremie.

5. Ulubiona paletka cieni? (musisz wybrać jedną)
Będzie ciężko,lecz bez wahania wybrałabym Sleek Arabian Night. Można wykonać nią delikatny i drapieżny make up. Do gustu przypadł mi szczególnie jeden cień w odcieniu różowego złota.

6. Ulubiony płyn do zmywania makijażu oczu?
GP płyn micelarny z dodatkiem rumianku. Polubiłam także płyn micelarny BeBeauty,ale tylko wersję 400ml. Ponieważ miała test okulistyczny. Z tego co wiem,brakuje go u małych pojemności.

7. Ulubiony tusz do rzęs?
Wciąż szukam. Jednak z aktualnych wybrałabym Avon Infinitize i Studio Lash 3D od Miss Sporty

8. Ulubiony eyeliner? (żelowy, kredka, w pisaku?)
Mega trwały eyeliner w żelu Safron oraz eyeliner Eveline Celebrities. Są odporne na łzy,których nie brakuje, ponieważ mam bardzo wrażliwe oczy.

9. Ulubiony pojedynczy cień?
Zazwyczaj nie kupuję pojedynczych cieni. Jedyny pojedynczy to Manhattan w pięknym fioletowym kolorze. Kupiłam go za grosze w Pepco.

10. Ulubione okulary przeciwsłoneczne?
Latem nie nosze okularów przeciwsłonecznych,bo noszę niestety korekcyjne. Bez nich jestem ślepa i boli mnie głowa.
Nie dorobiłam się jeszcze korekcyjno przeciwsłonecznych :)

Opowiedzcie mi o swoich ulubieńcach :)

wtorek, 22 września 2015

Pomadka ochronna o malinowym zapachu

Jeszcze rok temu unikałam mazideł do ust. Efektem były suche,popękane wargi,które dosłownie krwawiły.
Trudno uwierzyć,ale nadchodzi jesień. Bardzo nad tym ubolewam,bo kocham ciepło.
Wraz z nią chłodne powietrze i wiatr. Czyli coś czego nie cierpnią moje usta.
Jest to moja druga pomadka ochronna i używam jej najczęściej. 


Od producenta:
 "Pomadki o działaniu ochronnym. Wygładzają, nawilżają i delikatnie natłuszczają usta, zapobiegają łuszczeniu, wysuszeniu oraz pękaniu naskórka. Polecane do codziennej ochrony ust przed szkodliwym działaniem czynników atmosferycznych (gwałtowne zmiany temperatury, silny wiatr). Regularnie stosowane wyraźnie poprawiają wygląd ust."






Pomadka umieszczona jest w bardzo ładnym plastikowym opakowaniu. Grafika przypadła mi do gustu.
Jest prosta i schludna. Plastik jest trwały,a opakowanie solidne. Nie rozpadnie się przy pierwszym upadku.
Pomadki mają dość twardą konsystencję. Zakończona jest płasko,więc bardzo dobrze sunie po ustach.
Na ustach pozostaje przyjemna warstwa ochronna,która się nie lepi.
Jest wyczuwalna nawet do 2godzin. Usta faktycznie są nawilżone,miękkie i odżywione. 
Genialnie spisuje się podczas największych wiatrów. 
W zależności od zapachu, sztyft ma odpowiedni kolor. Nie barwi warg,więc mogą używać jej również mężczyźni.
Malinowy zapach jest niezwykle przyjemny, nie czuć chemicznych nut. 
Pomadka kosztuje 2,50zł i można dostać ją w drogerii Dayli oraz w sklepach internetowych.
Bardzo polubiłam się z moją szmineczką. Wargi są miękkie oraz pozbawione suchych skórek.
Jeśli ją wykończę,pobiegnę kupić następną w innej wersji smakowej.

Polecam szczególnie tym,którzy uwielbiają mazidła.



poniedziałek, 21 września 2015

Pomarańczowy wosk Yankee Candle

Skusiłam się ponad tydzień temu na wosk o pomarańczowym zapachu. Stałam się okropną woskomaniaczką i ciągle dokupuję nowe.
Postanowiłam wypróbować nowy owocowy zapach,aby poczuć się jak w ciepłym kraju gdzie pomarańcze rosną na drzewach.

Świeżo przygotowana, lekko zmrożona, podana w oryginalnej formie oranżada pomarańczowa gotowa do... natychmiastowego powąchania! Aromaterapeutyczna niespodzianka od Yankee Candle, zaplanowana specjalnie na nadchodzące, upalne dni. Orange Splash to po prostu eksplozja cytrusowej świeżości. W pięknie wybarwionej, bardzo żywiołowej tarteletce mieści się esencja wydobyta z całego kosza południowych, bardzo soczystych owoców. Pomarańcze są tu słodkie i rześkie jednocześnie. Zapach, mimo że jednoskładnikowy, nie jest mdły, nie nudzi się i nie przejada. Pomarańczowa esencja fantastycznie wypełnia pomieszczenie, odświeża przestrzeń i stawia sprawny odpór męczącym upałom. Uroczy wosk Orange Splash to zastrzyk pozytywnej energii, zapachowy antydepresant i aromatyczna bomba, w której zakocha się każdy wielbiciel naturalnych, mocno cytrusowych nut.


Aromat jest niezwykle intensywny, mogłabym powiedzieć że aż za bardzo. 
Gdy odpaliłam go po raz pierwszy poczułam mega mocny zapach pomarańczy.
 Był troszkę duszący,więc po 10minutach zgasiłam świeczkę.
Zdecydowanie trzeba uważać na ilość roztopionej tarty,by nie paść z bólu głowy.
Dopiero po 2-3 odpaleniach aromat był na tyle przyjemny,że nie musiałam go gasić.
Hmm stwierdzam,że zapach bardziej przypomina wapno pomarańczowe lub oranżadę.
Czuć go przez wiele godzin w całym mieszkaniu.
Jeśli lubicie słodki,a zarazem kwaskowy zapach to wosk będzie dla Was odpowiedni.

http://www.goodies.pl/woski-zapachowe/640-orange-splash.html
http://www.goodies.pl/
Jaki wosk jest waszym ulubionym?
Którą owocową tartę polecacie?

niedziela, 20 września 2015

Piękne i gładkie włosy z maską New Anna Cosmetics

Jako pierwsza poszła maska. Ucieszyłam się bardzo,bo uwielbiam wszelkiego rodzaju środki pielęgnacyjne do włosów.
Posiadam średnioporowate włosy w stronę do nisko. Zarówno ja jak i moja siostra byłyśmy zaskoczone działaniem.
Zapraszam na recenzję.


Intensywna maska do włosów nawilża, regeneruje i wzmacnia włosy od cebulek aż po same końce. Stają się one miękkie, lśniące i uniesione, a układanie włosów nigdy nie było tak łatwe i przyjemne. Zawiera naturalne ekstrakty: olej makadamia, olej lniany, D-Panthenol i glicerynę 


Skład: 

Aqua-woda

 Cetearyl Alcohol-Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy

 Glyceryn-Hydrofilowa substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.

Behentrimonium Chloride-konserwant, także substancja o działaniu antystatycznym.

 Macadamia Ternifolia Seed Oil-olej z nasion Macadamii, regeneruje, spowalnia pocesy starzenia, ma kwas palmitooleinowy, wchodzący w skład ludzkiego naskórka, idealnie się wchłania. Pomocny w pielęgnacji łamliwych i zniszczonych włosów, zapewnia im głębokie odżywianie i wygładzanie. Dzięki temu włosy są lśniące i łatwo się układają.

 Linum Usitatissimum Seed Oil-Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na ich powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje skórę i włosy. Powstały film, wygładza powierzchnię naskórka i włosów

Aminopropyl Dimethicone-silikon, nierozpuszczalny w wodzie, usuwalny za pomocą sls i cocamidopropyl betaine

Panthenol-Hydrofilowa substancja nawilżająca. Substancja aktywna, wywołuje efekt  kosmetyczny  na skórę,: działanie przeciwzapalne, przyspiesza procesy regeneracji naskórka. Pantenol wykorzystywany jest w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów, dzięki zdolności wnikania w ich strukturę. Nadaje skórze uczucie gładkości.

 Isopropyl Alcohol- odkaża, nie dopuszcza do rozwoju grzybów i bakterii. Ułatwia też penetrację składników wgłąb skóry, włosów czy paznokci, np ekstraktów ziołowych czy witamin.
Składnik ten może silnie wysuszać i podrażniać bez względu na stężenie i zawartość składników potencjalnie łagodzących jego działanie niepożądane.

 Citric Acid-Substancja należy do alfahydroksykwasów (AHA) wykazuje działanie keratolityczne, czyli złuszczające, dzięki czemu usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę.
Pełni rolę sekwestranta, czyli substancji, która kompeksuje jony metali, dzięki czemu zwiększa trwałość kosmetyku oraz jego stabilność.

 Disodium EDTA-EDTA poprawia lepkość kosmetyków i zapewnia im odpowiednią konsystencję, dlatego często znajdziecie ten związek na etykiecie kremów, żeli pod prysznic, czasem błyszczyków i wielu innych produktów. Ważniejsze jest to, że EDTA pełni funkcje antyoksydacyjne i konserwujące czyli chroni zarówno przed wolnymi rodnikami jak i rozwojem patogenów.

 DMDM Hydantoin-Substancja konserwująca, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed nadkażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem).

 Methylchloroisothiazolinone-Substancja konserwująca, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed zakażeniem mikroorganizmami, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem).

Methylisothiazolinone-Substancja konserwująca, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni kosmetyk przed wtórnym zakażeniem bakteryjnym – mikroorganizmami, które mogą być wprowadzane do produktu poprzez kontakt produktu ze skórą (np. w czasie nabierania kremu palcem) lub otoczeniem.

BHT-Zapobiega lub w znaczny sposób ogranicza szybkość zachodzenia procesu utleniania lipidów zawartych w kosmetyku, jak np. niektórych cennych olejów roślinnych. Dodatek antyoksydantów zapewnia trwałość produktów, wydłuża ich przydatność do użycia, zabezpiecza przed powstawaniem nieprzyjemnego zapachu, zmianami barwy oraz konsystencji produktu gotowego.

Parfum-zapach

Linalool-Składnik kompozycji zapachowych

Limonene-Składnik kompozycji zapachowych

Hexyl Cinnamal-Składnik kompozycji zapachowych

Maska zamknięta jest w czarnej tubie,niestety nie jest przeźroczysta i nie możemy zobaczyć ile produktu pozostało. Zamykana na klik z który ciężko otworzyć gdy mamy mokre dłonie. 
Cena produktu wynosi 7-9zł i można dostać ją w wielu sklepach internatowych i drogerii Dayli.
Konsystencja przypomina lekki krem, bardzo dobrze nakłada się na włosy i nie spływa.
Przez to,że konsystencja jest lekka,trzeba nałożyć jej sporo na włosy. 
Hmm co do wydajności.
Przy moich włosach wystarczyła na 6-7 użyć więc myślę,że jest to przyzwoita ilość.
Zważając na to,że tubka zawiera tylko 150ml produktu.
Muszę stwierdzić,że urzekł mnie zapach. Delikatny,nie czuć chemicznych nut.
Czuć go na włosach,lecz jest to subtelny aromat..
Przechodząc do najważniejszego! 
Po każdym użyciu włosy były w coraz lepszym stanie. Błyszczały jak setki diamentów. 
Mimo tego,że nakładałam sporą ilość na włosy, nie były wcale obciążone. Wręcz przeciwnie.
Były dociążone,końce nie puszyły się i nie wywijały.
Włosy pozostały miękkie i gładkie. Jest to ogromny plus,ponieważ nie każdy produkt wygładza moje końcówki.
Mam wrażenie,że podkreśla skręt włosa.
Skład przypadł mi do gustu. Jeśli lubisz olej lniany i macadamia, polecam serdecznie kupić  tą maskę.
Jestem pewna,że sięgnę po nią kolejny raz. Jest tego warta.


Znacie produkty firmy New Anna Cosmetics?
Może testowałyście? :)


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka