wtorek, 16 grudnia 2014

Czy warto wydać na Sleek'a 37zł?

Od listopada jestem szczęśliwą posiadaczką paletek firmy Sleek.
Zastanawiam się skąd i dlaczego robią taką furore i czy są napewno warte 37zł?

W Polsce niestety nie dostaniemy ich stacjonarnie nad czym rozpaczam, bo można byłoby sprawdzić wcześniej pigmentacje cienii matowych, które są ciut słabsze niż błyszczące.
Możemy za to dostać je w wielu drogeriach internetowych, często dostajemy rabaty więc cena paletki sięga ok. 35zł.

Pierwsze paletki Del Mar 1, Arabian Night, Oh So Special, Garden of Eden zamowiłam gdzieś w listopadzie.
Z tym zamiarem chodziłam od maja ale zawsze było coś ważniejszego.
Nie żałuje zakupu bo paletki są świetne, najczęściej wybieram Arabian Night i cień Opowieści Szeheryzady :) Piękny brąz wpadający w róż.
O ile się nie mylę w sklepie cocolita jest dostępne ponad 20 paletek, każda piękna na swój sposób.
Napewno każda z Nas znajdzie tą wymarzoną.
Jednak paletki Sleek maja także minusy, o których opowiem później.

Zaczynając od plusów.
W każdej paletce znajduje się wygodne duże lustereczko, bardzo pomocne szczególnie na wyjazdach. Paletka wykonana jest z dobrej jakości plastiku, jest mała mieści się w dłoni, nie zajmuje dużo miejsca.
Cienie perłowe, satynowe i błyszczące są nieziemno napigmentowane. Bez bazy trzymają się bardzo długo, wczoraj pomalowalam je o godzinie 8 i wieczorem gdy zmywałam wyglądały niemal identycznie jak rano. Byłam pod wrażeniem,że gdy nie potrzeba nie muszę używać pod nie bazy.
W niemal każdej paletce znajdują się cienie, dzięki którym możemy wykonać także dzienny makijaż który nie rzuca się w oczy.
Cienie dobierane są tak by przy pomocy jednej paletki można było wykonać całkowity makijaż oczu.
Następnym plusem dla mnie jest to że niemal się nie osypują. Jeśli już delikatnie się osypią łatwo je usunąć nie brudząc przy tym całej twarzy.
Bardzo łatwo się nabiera je na pędzelek. Plusem jest bezproblemowe zmywanie cieni, nie barwią powieki.
Cienie nie podrażniają powieki, nie mienią się tandetnie. Można nimi wykonać naprawdę ładny, profesjonalny makijaż.
Podoba mi się pomysł z nazwami cieni. Każdy ma przypasowaną nazwę, czasem trafioną czasem nie. 
Dla mnie to lepsze rozwiązanie niż numerki, których ciągle zapominałam :D
Bardzo podoba mi się także kartonik w którym znajduje się paletka. Trzymam w nim każdą paletkę, tak mi wygodniej i widzę bez otwierania jaki cień biorę w obroty :)

A teraz pare rzeczy które mi przeszkadza.
Żałuje troszkę że z przodu na każdej paletce nie pisze nazw, jeśli nie trzymamy ich w opakowaniu jest to bardzo nieporęczne, mimo że z tyłu pisze małym drukiem.
Cienie matowe są słabiej napigmentowane i trzeba się nimi namachać troszkę aby uzyskać odpowiedni efekt.
Skoro już paletka kosztuje 37zł mogliby postarać się o jakiś pędzelek zamiast aplikatora. Ale to nie taki wielki problem bo mam pełno swoich :)
Niektóre cienie w palecie wyglądają inaczej, zaś na powiece dają taki sam efekt.
Innym może przeszkadzać wielkość cieni, dla mnie to plus że cienie mają wielkośc ok. 2zł ponieważ łatwiej i szybciej je wykorzystać. 
Data ważności sięga tylko 1rok, zaś u innych cieni data sięga nawet 2 3 lata. Jestem pewna że w rok będę widziała denko nie jednego cienia :)
Jeśli chcecie wyciągnąć wkłady cieni i przełożyć je do palety magnetycznej może być problem bo nie mają w sobie magnesika i nie przyciągają się. Trzeba kleić je na taśmę klejącą dwustronną.
Jednak ja nie mam zamiaru ich przekładać więc to nie problem :)

Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Cienie pięknie prezentują się na powiece. Pojedyńczy cień wynosi ok 3zł więc to nie dużo. 
Warto zaopatrzyć się w chociaż jedną uniwersalną paletę cieni. 
Napewno nie są to ostatnie cienie które zakupiłam :)

Jakie jest Wasze zdanie na temat cieni?

Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.